Sadek pisze:Są jednak dni kiedy brakuje kierowców do obsadzenia brygad planowych i wtedy potrafi nie być rezerwy nawet na Centralnym.
No właśnie - wszystko wynika z tego, że RN (będę tak w skrócie nazywać czynną rezerwę) nie jest zadaniem zleconym przez ZTM i MZA może jej bez żadnych konsekwencji nie wystawić.
Sadek pisze:Jako kierowca jeżdzący na nocach uważam że zamiast rezerwy na Centralnym , powinni być kierowcy rezerwowi na każdym zakładzie. Wiem że jest to rozwiązanie droższe , ale przy częstotliwości autobusów nocnych 30 lub 60 minut , jedyne zapewniające sprawną komunikację nocną.
Zdecydowanie się z tym nie zgadzam. Czas dojazdu z zajezdni w większość miejsc miasta jest dłuższy niż z Centralnego. Zamiast płacić jednemu kierowcy, płacimy wielu - a dostajemy w zamian większą ilość niezrealizowanych półkursów.
Sadek pisze:Rozwiązywało to by też problem wóz przegubowy , czy solówka.
Dla pasażera najważniejsze jest, by pojechało cokolwiek. Niezależnie od tego, czy jest to solówka czy przegub.
Sadek pisze:W przypadku awarii , jedzie wóz z zajezdni która ma najbliżej do miejsca w którym zepsuł się dany pojazd.
Rozumiem, że gratis zakładasz wyposażenie każdej zajezdni w komplet tablic dla wszystkich linii nocnych? Czyli dodatkowe koszty?

Dodałbym jeszcze jedno - zanim CR zdecydowałaby się, która zajezdnia ma najbliżej do miejsca awarii, upłynęłaby masa czasu. Uwierz mi, znam ich prędkości reagowania

Sadek pisze:Zabiera ludzi z uszkodzonego pojazdu i nawet z opóźnieniem zalicza dalej całą trasę , a dopiero na którymś krańcu może być podmieniony przez wóz rezerwowy z zajezdni która daną brygadę obsługuje.
W efekcie wyjdzie Ci czasem kosmicznie długi przejazd techniczny dwóch wozów. Dajmy na to, psuje się stalowe N34. Wyjeżdża wóz z R-7, robi kółko i na Centralnym podmienia go wóz ze "Stalowej" ten z R-7 wraca do swojej zajezdni. Masa niepotrzebnych i niepłatnych kilometrów.
Sadek pisze:Najlepszym przykładem że się da to zrobić jest fakt że dało się coś takiego zrobić i w obecnym systemie. Miałem w nocy z środy na czwartek 137 BWL N35/N85 na kursie do Pruszkowa dojechałem do dw. Zachodniego i niestety wóz mi zdefektował. Zgłosiłem awarię i powiedziałem że mam w wozie ok 50 osób i poprosiłem ażeby rezerwa zaczęła od miejsca gdzie się zepsułem i ich zabrała. Gdy nie dostałem wiążącej odpowiedzi z CR czy ta rezerwa będzie czy nie , podpuściłem ludzi aby zadzwonili na infolinie ZTM. Za 5 min miałem odpowiedz , a rezerwa była za następne 10 min. To potwierdza że się da. A co najważniejsze od pasażerów usłyszałem "dziękujemy"
Czynnika ludzkiego, siedzącego w CR MZA, nie wyeliminujesz. A ten bywa różny - jednej nocy naprawdę sensowny i ogarnięty, innej zaś - szkoda gadać.
Sadek pisze:Rzadko kiedy jest tak że wóz dojechał do Centralnego i raptem nie może ruszyć w następny kurs.
Na moje oko, niemal 1/2 awarii przebiega właśnie tak. Wóz dojeżdża do Centralnego i dalej już nie jedzie. Bo doczłapał się ostatnimi siłami, bo nie odpalił po 45min postoju itp.
Cypis pisze:Adam G. pisze:w efekcie pasażerowie takiego N14 czy N64 rezerwy za uszkodzony wóz nie uświadczą nigdy...
Gdyż?
Gdyż rezerwa z MZA za nie nie pojedzie a PKS nie zna pojęcia "dyżurny". ITS nawet mając dyżurnego, nie wyśle go natychmiast bez strat.