Centralny umyty i zakryty
Wyremontowany Dworzec Centralny został przykryty wielkimi reklamami. Przechodnie i urzędnicy nie pozostawiają na PKP suchej nitki, a kolejarze odpowiadają, że taka jest cena czystej stacji.
Remont dworca dobiega końca. Tymczasem zamiast odnowionej elewacji pasażerowie i przechodnie mogą oglądać wielkopowierzchniową reklamę znanej sieci odzieżowej. Warszawiacy są zdumieni.
– Nasze miasto to jednak wioska. Nie rozumiem, po co zakrywać coś, co zostało odnowione – dziwi się pani Magda, która w piątek czekała na pociąg do Kielc. – Co innego, gdyby to była reklama zachęcająca do podróży koleją albo akcja społeczna. W centrum miasta i tak jest za dużo reklam – ocenia.
Bo pociągi nie płacą
PKP w płachcie zasłaniającej dworzec nie widzą jednak nic złego.
– Reklama na elewacjach będzie się pojawiać tylko dwa razy do roku: w grudniu i w czerwcu – tłumaczy Łukasz Kurpiewski, rzecznik PKP SA. – Robimy to, by pozyskać pieniądze na utrzymanie obiektu i dalsze jego unowocześnianie. Wszyscy chcemy przecież nowoczesnego, czystego i bezpiecznego dworca – wyjaśnia.
Koszty utrzymania Centralnego po liftingu wzrosną.
– Rocznie będzie potrzeba na to 11 mln zł. Tyle pochłoną wydatki na ogrzewanie, energię elektryczną, ochronę, sprzątanie, podatek gruntowy czy bieżące naprawy i konserwacje – dodaje Kurpiewski.
Kolejarze przypominają, że przez półtora roku trwania remontu dworzec praktycznie nie zarabiał, za to trzeba było wydać ponad 50 mln zł na jego remont. Nie udało się wprowadzić opłaty dworcowej (przewoźnicy płaciliby za każde zatrzymanie się pociągu), a przychody z reklam czy wynajmu powierzchni komercyjnych były minimalne. Kolejarze twierdzą, że teraz reklamodawcy walą drzwiami i oknami, a PKP mogą wybierać najkorzystniejsze finansowo oferty. Spodziewają się 4 mln zł rocznie z wynajmu powierzchni reklamowych.
Miasto: to prymitywne
Gigantyczna dworcowa reklama nie podoba się miejskim urzędnikom. – Dobry zarządca budynku szanuje obiekt, którym się zajmuje, podobnie jak dobry gospodarz szanuje ziemię, którą uprawia. Zły gospodarz interesuje się jedynie zyskiem: jak największym i jak najszybszym – irytuje się Tomasz Gamdzyk, naczelnik Wydziału Estetyki Przestrzeni Publicznej. – Budynek nie może być bowiem traktowany jako wieszak pod płachtę reklamową. Istnieje tak wiele alternatywnych sposobów umieszczania reklam, chociażby prześwitujące folie samoprzylepne czy podświetlane reklamy ażurowe. Wybrano jednak sposób najgorszy i najbardziej prymitywny, spod reklamy nie widać ścian, okien, podziałów elewacji, zastosowanych materiałów: ich kolorów i faktury, tym samym znika przestrzenność dworca.
Natomiast Jacek Prześluga, członek zarządu PKP odpowiedzialny za dworce, ironizuje na swoim blogu: „Wybacz, Warszawo, jeśli błądzimy w poszukiwaniu pieniędzy na utrzymanie najważniejszego z twoich dworców. Przestrzeń publiczna jest publiczna tak długo, jak długo nie pada pytanie: kto zapłaci za jej utrzymanie? Wówczas każdy odwraca się na pięcie, a my słyszymy – przecież to jest wasze, pekapowskie, nam jest obojętne, skąd weźmiecie pieniądze, macie utrzymywać i koniec".
Reklama widnieje na trzech ścianach dworca: od ulicy Emilii Plater, Al. Jerozolimskich i al. Jana Pawła II