Strona 12 z 33

: 23 sty 2008, 21:47
autor: Kleszczu
TGM pisze:BTW: w którym dokładnie miejscu znajduje się taki budynek co go teraz bardzo szybko jakoś pobudowali... Świeci się strasznie mocno i ma chyba napis canal+... Strasznie mi szpeci widok na Służew :mad: .
W połowie drogi między św. Bonifacego, a Sobieskiego, w rejonie myjni OIDP.

: 23 sty 2008, 22:37
autor: pawcio
Będę jechał jutro 401, to Ci potem napiszę.

: 29 sty 2008, 11:41
autor: Kleszczu
[img]http://bi.gazeta.pl/im/2/4806/m4806502.jpg[/img] pisze: Tereny ogródków działkowych w al. Waszyngtona może przejąć deweloper, który chciałby tam zbudować osiedle. To oznaczałoby największą od czasu budowy Trasy Siekierkowskiej likwidację ogródków w Warszawie. Nie będzie jednak łatwo, bo działkowcy zapowiadają, że tanio swoich ogródków nie oddadzą


O tym, że wojewódzki sąd administracyjny wydał wyrok przybliżający spółkę Projekt S do przejęcia 32 hektarów działek pomiędzy al. Waszyngtona, Kinową i Międzynarodową, napisaliśmy wczoraj. Projekt S to spółka powiązana z kielecką firmą deweloperską Echo Investment. Mecenas Wojciech Ciesielski, adwokat reprezentujący spółkę, powiedział "Gazecie", że Projekt S na miejscu działek planuje budowę "miasta-ogrodu" z terenami rekreacyjnymi otwartymi dla wszystkich.

- Zamierzamy walczyć o utrzymanie ogrodów działkowych, a jeżeli to będzie niemożliwe - to o ich likwidację według prawa, czyli z odszkodowaniem dla działkowców i przekazaniem im terenu zamiennego - mówi na to Bartłomiej Piech, radca prawny Polskiego Związku Działkowców. Mecenas Ciesielski obiecuje "cywilizowane" rozwiązanie sprawy i wypłatę odszkodowań.

Gdyby ogródki rzeczywiście miały zostać zlikwidowane, byłaby to druga w ostatnich latach tak wielka operacja w Warszawie. Najwięcej ubyło ich w drugiej połowie lat 90. pod budowę Trasy Siekierkowskiej. Z Siekierek znikło wtedy kilka ogrodów o łącznej powierzchni ponad 38 hektarów. - Wciąż likwidowane są kolejne pod ważne trasy komunikacyjne. Np. w zeszłym roku oddaliśmy Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad ok. 10 hektarów na Bemowie, w tym roku przejmie ona kolejne ok. 10 hektarów ogrodu Na Paluchu - wylicza Antoni Kostrzewa, prezes mazowieckiego oddziału Polskiego Związku Działkowców. Ostatnio zamknięto dwuhektarowy obszar działek przy ul. Afrykańskiej na Kępie Gocławskiej - odzyskali go spadkobiercy rodziny Potockich.

Wczorajszy wyrok nie przesądza jeszcze, że ogródki działkowe w al. Waszyngtona trzeba będzie zamknąć. - W mojej opinii są poważne wątpliwości co do praw spółki Projekt S do tego terenu - uważa Bartłomiej Piech. - Złożony w 1949 r. wniosek o zwrot tego terenu podpisała prawdopodobnie osoba niemająca do tego uprawnień. Również reaktywacja przedwojennej spółki, do której należał ten teren, odbyła się w niejasnych okolicznościach. Nikt z władz miasta wówczas tej sprawy dokładnie nie zbadał.

Prezes Kostrzewa zapowiada złożenie w tej sprawie apelacji, gdy tylko do jego Związku dotrze uzasadnienie wyroku. Gdyby jednak doszło do likwidacji ogródków, zapowiada twardą walkę o pieniądze. - Odszkodowania wypłacane działkowcom są obliczane indywidualnie, w zależności od tego, ile kto zainwestował. Duże zwroty dają domki i altany. Rekompensaty za pojedynczą działkę wahają się od 10 do 50 tys. zł - wyjawia.

Przy al. Waszyngtona jest ok. 1,2 tys. działek. W całej Warszawie - ok. 175 hektarów. Większość tych terenów studium zagospodarowania miasta przeznacza do przekształcenia w ogólnodostępne tereny zielone. Tak jest też z działkami w al. Waszyngtona. Chcąc zabudować ten teren, inwestor musiałby doprowadzić do zmiany tego zapisu.

: 02 mar 2008, 23:13
autor: MZ
:arrow: Obserwując to, co dzieje się między innymi na Białołęce (m.in. Grodzisk i Nowodwory), rzeczywiście można odnieść wrażenie, że liczy się tylko ilość, a nie jakość:
GW pisze:Nowa Warszawa, nowe blokowisko

Dariusz Bartoszewicz, ostatnia aktualizacja 2008-03-02 20:38

Warszawiak marzy, żeby odmienić swój los. Nie chce cierpieć jak bohater filmu "Dzień świra", więc ucieka ze starego blokowiska. Trafia jednak do bloków-bis i świruje dalej.

Wielki boom. Wszędzie dźwigi. Warszawa kwitnie? Nie, rozlewa się w plamy nowych blokowisk. Są coraz ciemniejsze, gęstsze, coraz mniej ludzkie. Z architekturą, która zbliża się do sztampy z czasów PRL. To betonowe dziedzictwo-bis.

Jedziemy do znajomych. Zaciągnęli kredyt i kupili upragnione M gdzieś na Białołęce, Ursynowie, w Ursusie, Józefosławiu lub innych peryferiach. Drogi zakorkowane, często prowizoryczne - polne, z tłucznia, betonowej kostki. Kluczymy między płotami grodzonych osiedli. Parkowanie graniczy z cudem. Miejsca w garażach podziemnych są tak drogie, że wiele osób stać tylko na mieszkanie. Każdy skrawek trawnika i chodnika jest zastawiony samochodami. W okolicy nie kupimy kwiatów, ciastek czy wina. To usługowa pustynia. Jest ewentualnie apteka (coś na nerwy), dentysta ("keep smiling") lub filia banku.

Tak powstaje nowa Warszawa - karykatura miasta, nowe blokowisko. Dlaczego i kto zgrzeszył? Wszyscy po trochu: najbardziej bezwolne władze, bo nie uchwalają planów zagospodarowania, i chciwi deweloperzy. Ale naiwni klienci też.

Chaos - grzech zaniechania

Nowe domy i osiedla powstają bez ładu i składu. Leje się beton, a mury pną się na polach i łąkach albo na otwartych terenach przy starych blokowiskach. Brakuje planów zagospodarowania, więc hulaj dusza - wszystko wolno. Można postawić wieżowiec czy pękaty blok obok willi (np. we Włochach przy ul. Owalnej czy Śląskiej). Można zabudować zielony klin, którym płynie świeże powietrze do centrum (os. Marina Mokotów, Eko Park), tereny na skarpie czy pod nią. Można wreszcie budować domy z rażącym naruszeniem prawa (jak przy ul. Leszczyny pod dawną skocznią narciarską).

Kłamstwo - grzech pierworodny

Każde nowe blokowisko zaczyna się od kłamstwa. W ich nazwach aż roi się od rajskich przymiotników. Ma być zielono jak w parku, który występuje tylko na reklamowych folderach. Wiślane Ogrody pokazywane są tuż przy Kępie Potockiej, a w realu okna mieszkań są 50 m od Trasy AK. Zamiast oazy zieleni powstaje betonowa pustynia. Musi wystarczyć kilka rachitycznych drzewek na stropie garażu podziemnego.

Lepszy blok jest nazywany apartamentowcem, a to kolejne oszustwo. Klient płaci i słyszy kolejne kłamstwa - że na działce obok nadal będzie łąka, skwer albo niska zabudowa. A stanie tam kolejny blok.

Strach i grzech podglądactwa

Z lęku przed dresiarzami, złodziejami, wandalami warszawiacy trafiają za płoty i mury. Strzegą ich ochroniarze, obserwują kamery. Na zamkniętych osiedlach więzi sąsiedzkie są słabe, kwitnie donosicielstwo. "Bo pan X właśnie wyszedł z psem, idzie przez podwórko i nie przypiął go jeszcze do smyczy", "jest już pięć minut po godz. 22, a ja nadal słyszę muzykę za ścianą" - takie komunikaty płyną od mieszkańców przez intercom do ochrony. O tym dyskutuje się na osiedlowych forach internetowych, np. Miasteczka Wilanów.

Ciasnota - grzech chciwości

Proporcjonalnie do cen działek i nienasyconego głodu zysku rośnie intensywność zabudowy. Domy stają coraz bliżej siebie, pod Lasem Kabackim pną się nawet do kilkunastu pięter. Przez okna widać, co sąsiad ma na talerzu. To dlatego coraz częściej życie w nowych blokowiskach toczy się za spuszczonymi roletami - w dzień i w nocy. Podwórko przypomina spacerniak (np. w megabloku z Galerią Ursynów u zbiegu al. KEN i Belgradzkiej). Kto chce zagrać w piłkę, pobiegać, pojeździć na rowerze, pójść na spacer z psem, musi opuścić grodzone enklawy i wrócić między stare bloki - bo tam jest przestrzeń i zieleń.

Tandeta, czyli bylejakość

Obojętnie, czy zapłaci się kilka, czy nawet 10 tys. zł za m kw., prawie zawsze mieszka się w domu otulonym "panierką" ze styropianu i cienkiego tynku. Kamień będzie tylko gdzieniegdzie. Po kilku latach na elewacjach pojawią się zacieki. Balustrady balkonów zaczną rdzewieć. Na wierzch wyjdzie tandetne wykonawstwo nowych blokowisk. Wtedy płoty między nowymi a starymi nie będą już potrzebne.

Obrazek
Osiedle Derby w Białołęce - zamiast raju błoto, gigantyczne kałuże i smutek peryferiów
fot. Adam Kozak / AG

: 03 mar 2008, 0:34
autor: TGM
Odważni są. Jakby ci wszyscy "nowomieszkaniowcy" się zbuntowali i przestali "gazetę" kupować, sprzedaż GW spadła by pewnie o jakieś 75% :D . Poza tym gdzie te wszystkie "x-budy" się reklamują :> ?

: 03 mar 2008, 7:33
autor: person
TGM pisze:Poza tym gdzie te wszystkie "x-budy" się reklamują ?
Już kiedyś JW Destruction obraził się na GW (po serii publikacji nt. bloków przy <M>Wilanowska) i... poddał się - ogłoszenia wróciły.
Akcja cenna, bo zmusza do myślenia, zwraca uwagę na niuanse i zachęca do dyskusji.
Tylko czy ona coś da?

: 03 mar 2008, 10:01
autor: mariow
Artykuł bardzo ciekawy i niestety bardzo trafny. Daje do myslenia ale bez kompleksowych planów zagospodarowania nic to nie da.

: 12 mar 2008, 23:52
autor: MZ
:arrow: Kolejny bardzo ciekawy tekst, obnażający prawdę o developerach:
GW pisze:Sztuczki deweloperów, czyli jak zapełnić osiedla

Michał Wojtczuk, ostatnia aktualizacja 2008-03-12 14:11

Czy kilkunastopiętrowy blok tuż przy trasie szybkiego ruchu można reklamować jako kameralny apartamentowiec wśród zieleni? Wymaga to odrobiny wprawy, ale nie jest to niemożliwe. Działający w Warszawie deweloperzy potrafią nie takie rzeczy.

Na przykład Firma Edbud zbierała zapisy na osiedle domów na Kabatach, choć jego budowę uniemożliwia powstający właśnie plan zagospodarowania. Francuski Inwestor Bouygues Immobillier reklamuje os. Mont Blanc jako pogrążone w zieleni i kusi klientów widokami na Górkę Szczęśliwicką. Nie chwali się jednak, że 50 m na południe od ścian domów znajduje się linia kolejowa, a w tej luce w przyszłości powstanie jeszcze ruchliwa Trasa N-S.

Podobną taktykę zastosowała Spółdzielnia Inwestycji Mieszkaniowych Ursynów, która dużo mówi o parku Olszynka Grochowska znajdującym się po sąsiedzku z jej osiedlem przy ul. Kwatery Głównej. O linii kolejowej na północ od osiedla już się tak nie rozwodzi. O tym zaś, że od wschodu tuż przed oknami domów zaczyna się rezerwa gruntu pod planowaną na estakadzie Trasę Olszynki Grochowskiej, klienci dowiedzą się tylko, jeżeli zapytają o to wprost.

Z prawdą nie mija się też firma Menolly Poland, przedstawiając na wizualizacjach osiedla Nowe Powiśle zapierający dech w piersiach widok na Wisłę, który roztacza się z salonu mieszkania po 40 tys. zł za m kw. Rzeczywiście dziś widać stąd rzekę, ale już za kilka lat wyrośnie przed nią Centrum Nauki Kopernik. Zaś piękną panoramę Muranowa sporej części mieszkańców rezydencji Murano przy Inflanckiej (Budimex Nieruchomości) zasłoni budowany tuż obok apartamentowiec Trio.

Blok bez sąsiedztwa

Trików z wizualizacjami jest mnóstwo. Czasami graficy przedstawiają sąsiednie budynki w formie półprzezroczystych niknących w tle brył, które w rzeczywistości są kilkunastopiętrowymi blokami z wielkiej płyty. Tak jest np. z wizualizacjami apartamentowca przy ul. Barszczewskiej na żoliborskim os. Potok. Jeszcze dowcipniejszy jest przypadek rezydencji Prosta Tower Marvipolu. Na jej wizualizacjach inwestor zaznaczył blok w postaci eterycznego prostopadłościanu. Tyle że ma się on dokleić do stumetrowego mrówkowca Łucka City.

Niekiedy twórcy obrazków fałszują perspektywę, np. pokazując wnętrze osiedla z lotu ptaka, ale nie tak, jak będą je widzieć mieszkańcy tylko pilot przelatującego nad nim samolotu. W ten sposób dziedziniec nabiera większego oddechu, a domy wydają się mniejsze. Tak w materiałach reklamowych kadrowana jest np. inwestycja Eolian Park przy ul. Ryżowej w Skoroszach.

Zieleń, której nie będzie

Nagminne zdarza się dekorowanie budynków zieloną gęstwiną drzew, które osiągną rozmiary z wizualizacji mniej więcej wtedy, gdy para młodych ludzi kupujących swoje pierwsze M przejdzie już na emeryturę. Czasami bez żenady graficy dodają drzewa, których nigdy nie było i nigdy nie będzie.

Ponieważ klienci lubią elastyczność, niektórzy deweloperzy zwracają uwagę, że kupno miejsca parkingowego nie jest obowiązkowe. Jednak nie dodają już, że najbliższą ulicą nie da się przejść np. z dziecięcym wózkiem, bo auta zajmą każdy wolny metr. Takiego widoku nie zobaczymy na żadnej z kolorowych wizualizacji w biurach sprzedaży.

Dobry dojazd z folderu

Z ogromną ostrożnością należy podchodzić nie tylko do nazw osiedli (np. "Wiślany Zakątek" wbrew pozorom wcale nie znajduje się nad rzeką, lecz trzy kilometry od niej), ale i do reklamowych frazesów. "Osiedle w modnej dzielnicy, jaką jest Mokotów" może oznaczać bloki na miejscu wyburzonych fabryk na Służewcu Przemysłowym. "Centrum miasta" może zaś oznaczać np. poprzemysłowe obrzeża Żoliborza, gdzie nie uświadczy się nie tylko kina czy teatru, ale i szkoły, przedszkola, a nawet większego sklepu. "Dobry dojazd" - dom w ostrej granicy z bardzo hałaśliwą arterią. "Świetna komunikacja" - to, że do centrum da się dojechać jednym autobusem, choć kursuje on raz na godzinę lub rzadziej.

Osobnym rozdziałem jest rozgrywanie atutu metra. Np. JW. Construction w radiowych reklamach sugestywnie podkreśla, że jej osiedle Górczewska Park znajduje się tuż obok stacji drugiej linii. Tyle że nie wiadomo nawet, kiedy zacznie się jej budowa. Ten sam manewr zastosował Bouygues Immobillier, zachwalając osiedle Villa L'Azur na zachodnich obrzeżach Bemowa. Tak jakby już dziś można było stamtąd dojechać kolejką do centrum w kwadrans.

Obrazek
źródło: Menolly Poland
Piękny widok na Wisłę przesłoni mieszkańcom Centrum Nauki Kopernik


Obrazek
źródło: Xender SA
Wrażenie przestrzeni uzyskano zafałszowaniem perspektywy

: 13 mar 2008, 8:53
autor: PE
MZ pisze:Kolejny bardzo ciekawy tekst, obnażający prawdę o developerach:
Potwierdza to tylko to, że trzeba samemu zobaczyć lokalizację. No i warto się jakoś zapoznać z planami typu drogi szybkiego ruchu itp. O ile to pierwsze jeszcze jest w miarę wykonalne, o przeciętny zjadacz chleba kupujący mieszkanie o tym drugim nie pomyśli przeważnie...A szkoda.

: 30 mar 2008, 23:31
autor: MZ
:arrow: Szkoda, że nie dali jakiejś wizualizacji, bo jakoś nie mogę wyobrazić sobie budynku o przekroju jajka :-s.
GW pisze:Niezwykły wieżowiec-kalejdoskop stanie na Woli

Michał Wojtczuk, ostatnia aktualizacja 2008-03-30 20:17

Jeden z najoryginalniejszych i najwyższych budynków w stolicy stanie zapewne przy rondzie Daszyńskiego - będzie to 170-metrowa wieża z przeszklonymi loggiami na fasadzie, które nocą mają się jarzyć dziesiątkami kolorów niczym kalejdoskop.

Wieżowiec ma powstać na ukośnej działce na południowo-zachodnim narożniku skrzyżowania Prostej i Towarowej. W przekroju będzie przypominać jajko - chodziło m.in. optymalne ułożenie mieszkań względem stron świata - tłumaczy Andrzej M. Chołdzyński, projektant budynku.

Ton elewacji będzie nadawać charakterystyczna "plecionka" przeszklonych loggii. W dolnej części, przeznaczonej na biura, rytm splotów będzie inny niż w górnej, mieszkalnej (tam przeszklone kubiki będą nieco wystawać z płaszczyzny fasady, jak łuski szyszki). Każda z loggii będzie małym ogrodem zimowym chłodzonym latem i podgrzewanym zimą, by roślinność kwitła jak w szklarni.

Jeszcze ciekawiej wieża będzie wyglądać w nocy - część szyb każdej loggii będzie opalizująca, z folią przezroczystą od wewnątrz, ale od zewnątrz nadającą kolor. Dzięki temu po zmroku budynek będzie jarzyć się gamą barw od bladego błękitu poprzez zielony aż do szarości. Stąd nazwa budynku - Kaleidoscope, czyli kalejdoskop. - Marzyłem o ognistej hiszpańskiej czerwieni, ale inwestor mnie w tym entuzjazmie hamuje - wyznaje Andrzej M. Chołdzyński.

Jest nim hiszpański deweloper Pro Urba. Ma już warunki zabudowy dla 120-metrowego budynku. - Ale to miejscy urbaniści skontaktowali się z nami, przekonując, że ze względów kompozycyjnych lepsza byłaby wysokość ok. 170 metrów - twierdzi architekt. - Wtedy budynek będzie widoczny aż ze skrzyżowania Kasprzaka i Płockiej i będzie podkreślać rondo Daszyńskiego. A to skrzyżowanie nabiera ogromnego znaczenia, bo ma tu powstać stacja drugiej linii metra, planowane jest też tu kilka innych wieżowców.

Na przeciwległym narożniku ronda, na miejscu centrum handlowego Jupiter, 120-metrowy wieżowiec chce stawiać hiszpańska firma Torca, a w rogu południowo-wschodnim - 150-metrowy biurowiec przypominający kształtem żagiel deski windsurfingowej, firma Ghelamco. Ona też chce budować ponadstumetrowy budynek w pierzei ul. Towarowej, w tym samym narożniku co Pro Urba. Pomiędzy wieżowcami Pro Urba i Ghelamco powstanie wąska, ok. 150-metrowa uliczka prowadząca ukosem od ronda Daszyńskiego do drugiej inwestycji hiszpańskiego dewelopera w tym rejonie - osiedla na 1,3 tys. mieszkań (powstanie na działce kupionej od Bumaru Waryński).

- Kalejdoskopowa wieża to nie jest przypadkowy wieżowiec wtykany w miejską tkankę ot dlatego, że ktoś dostał warunki zabudowy - podkreśla Chołdzyński. I tłumaczy, że trzy lata temu na zlecenie miasta jego pracownia przygotowała studium dla tego obszaru, radząc, jak zszyć Wolę z Ochotą. W założenia tego opracowania wpisane jest osiedle na terenach Bumaru, podporządkowuje się im także projekt wieżowców przy rondzie.

Deweloper nie chce mówić o koszcie wieżowca. - Wciąż rozmawiamy o kształcie budynku, a przy wieżowcu tych rozmiarów nawet drobna zmiana elewacji oznacza dużą zmianę kosztów. Tym bardziej że chcemy, by to był budynek spektakularny - mówi Jacek Putaj z Pro Urba.

Nie potrafi też określić, kiedy zacznie się budowa, bo to zależy od miejskich urzędników. Wiadomo tylko, że zajmie co najmniej dwa i pół roku. W tym rejonie grunt jest podmokły, więc być może budynek trzeba będzie oprzeć na palach wbitych w ziemię lub na szerokiej żelbetowej płycie.

: 30 mar 2008, 23:33
autor: MeWa
Może później dodadzą? Często najpierw wrzucają teksty tylko...

: 31 mar 2008, 13:13
autor: SławekM
Z dzisiejszego wydania

: 01 kwie 2008, 0:10
autor: MZ
:arrow: O, dzięki. Ale do przekroju jajka to mu jednak trochę brakuje :).

: 01 kwie 2008, 13:53
autor: Gość
Na Gazetową Bryłę wrzucili wyraźniejsze wizualki -> http://www.bryla.pl/bryla/1,85302,50767 ... _Woli.html Projekt urósł i zyskał wreszcie elewację, ale tak naprawdę nie jest to nic nowego - pierwsze doniesienia o nim pojawiły się pod koniec 2006 roku. Cóż, w zapowiedziach ostatnio wymiatamy, ale nie przedkłada się to póki co na realizację ;)

Swoją drogą - AMC & Partnerzy pokazują ostatnimi czasy coraz ciekawsze prace, czekam z niecierpliwością na ich projekt rozbudowy Smyka.

: 01 kwie 2008, 19:53
autor: Siecool
Z opisu zanosiło się na coś ciekawszego. Szkoda, że nie umieszczono wizualizacji by night, skoro ma to tak kolorowo wyglądać.