Reserved chyba jednak górą... bo nie da się ukryć że to skandal:
http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,95 ... orow_.html
Tramwajem z Ochoty do Centrum w 35 minut zamiast rozkładowych piętnastu? To możliwe. - Dlaczego miasto promuje komunikację zbiorową, a jednocześnie na skrzyżowania daje przywileje kierowcom? - pyta czytelniczka w liście do redakcji.
Kilka miesięcy temu postanowiłem pójść z duchem czasu i przesiadłem się z samochodu do komunikacji miejskiej. Decyzja nie była szczególnie trudna zważywszy, że mieszkam na Ochocie blisko linii tramwajowej, zaś pracuję w Centrum. Okazuje się jednak, że muszę na nowo przeanalizować wszystkie za i przeciw, bowiem miasto skutecznie stara się wepchnąć mnie z powrotem za kierownicę. Kiedy Warszawa, z pomocą środków unijnych, przeprowadziła generalny remont linii Banacha - Gocławek, wydawało mi się logicznym, że przedarcie się przez miasto tramwajem, mogącym na nowych torach rozwijać prędkość 80 km/h, to betka. Okazało się jednak że miasto postanowiło zrobić wszystko, żeby przypadkiem nikt nie zorientował się, że jakiekolwiek zmiany nastąpiły. Zupełnie nie rozumiem, jak można z jednej strony prowadzić politykę zachęcania do komunikacji miejskiej (buspasy itp.) a z drugiej dawać na każdym dużym skrzyżowaniu priorytet transportowi indywidualnemu...
Skutek tego taki, że tramwaje z Okęcia i Ochoty stoją najpierw nawet kilka minut przed Pl. Zawiszy (przepustowość 1 tramwaj na 1 światła) aby następnie utknąć przed skrzyżowaniem przy Dworcu Centralnym. Dziś moją trasę, która zgodnie z rozkładem zajmuje 15 min., pokonywałem 35 minut, z czego 15 jechałem pomiędzy Pl. Starynkiewicza i Dw. Centralnym, podziwiając samochody mknące pustymi Alejami. Zastanawiam się więc, o co chodziło z tym całym remontem i grubymi milionami wydanymi z kasy miejskiej i unijnej. Wystarczyłaby odrobina dobrej woli i przekonstruowanie cyklu świateł tak, aby przynajmniej dwa tramwaje dawały radę przejechać na jednych światłach przez skrzyżowanie. Żeby przekonać kogokolwiek do rezygnacji z wygodnego samochodu, potrzeba więcej niż nowoczesnego taboru. Przede wszystkim zachętą jest czas, a w tym zakresie bilans zysków i strat zamyka się zupełnie odwrotnie niż powinien.