bepe pisze:To naprawdę dziwne. 2 to nie jest standardowa ocena, nawet w liceum. Nie zauważyłem zresztą, aby poziom wymaganej wiedzy był w liceum jakoś znacząco wyższy niż w gimnazjum. Na takiej biologii na przykład niektóre treści znane mi z gimnazjum w liceum przeznaczone były dla poziomu rozszerzonego.
Nie wiem... ja po prostu obserwuję, jak w klasie każdy walczy o tą chociaż dwójkę, bywają osoby które dostają zawsze czwórki i piątki, ale w mojej 32-osobowej klasie były to może 3 osoby. Reszta najczesciej dostawała 2, czasem 3. Z matmy na koniec zawsze połowa klasy miała zagrożenia, a standardem przy oddawaniu sprawdzianów było to, że 3/4 osób dostawała 1. Zdarzały się lepsze oceny, jak np. pani oddawała sprawdziany z ciągów, prawie wszyscy dostali trójki. To był szczyt naszych osiągnięć i byliśmy wniebowzięci z naszych wyników. Nie przybliżę dokładnie statystyk pozostałych klas, ale np. równoległa też klasa dziennikarska z tego co wiem minimalnie była lepsza od nas, ale też miała sporo problemów z ocenami. Po prostu widzę na co dzień co się dzieje, jak każdy walczy żeby na maturze chociaż te 40% było i się potem cieszy ze swojego wyniku, wchodzę na Wawkom a tu każdy pisze że dostał z tego 90%, z tego 85% ale to dlatego że mu coś tam nie poszło..dla mnie to jest abstrakcja, coś niewyobrażalnego.
hafilip84 pisze:Nie rozdzielam tego. W wieku circa 19 lat, człowiek z wykształceniem ogólnym ma takie rzeczy wiedzieć. Nie ważne jak, gdzie i kiedy tę wiedzę zdobył. Część wyniesie to z domu, część pozna w gimnazjum, część dowie się z telewizji.
Dobrze, tylko że ja takie rzeczy bez matury i wiem (niektórych rzeczy z matmy nie umiem, no ale nic by to nie zmieniło poza dodatkowym stresem z matmy).
hafilip84 pisze:Biadolenie potem, że pytanie o rzut kostką jest na obowiązkowej maturze uważam za chore.
Żeby nie było, akurat pytanie o rzut kostką było dla mnie najłatwiejszym zadaniem na całej maturze z matematyki i byłem wniebowzięty, że za to było z tego co pamiętam aż 4 czy 6 pkt, dostałem z tego pewnie max.
hafilip84 pisze:Nie, że ktoś nie umiał, mylił się, robił błędy... Nawet nie przeczytał zadań. To jak do cholery wyniki mają być dobre?
Nie wiem, ja mogę tylko to rozważyć na swoim przypadku. Ja starałem się każde zadanie zrobić, jedynie dwóch ostatnich nawet nie przeczytałem i zostawiłem puste miejsce bo wiedziałem, że i tak nie dam rady zrobić bo to jest za trudne dla mnie. Natomiast wszędzie indziej starałem się dać z siebie wszystko i nawet jak było jakieś pytanie na myślenie, którego nie potrafiłem to próbowałem ze wszelkich sposobów to obliczać na zasadzie 'lepiej cos pokombinować a nóż widelec coś wyjdzie'.