: 09 gru 2012, 11:01
Fotka w sadzie jako dowod w sprawie. Podobno nie ma przepisow nakazujacych inspekcji przesylanie fotek.
Forum warszawskiego transportu publicznego
https://wawkom.waw.pl/
Koła odpadają?Kracho pisze:Na odcinku o któym piszesz po prostu nie da się jechać zgodnie z obecnie obowiązującym limitem.
Trochę się kolego zagalopowałeś. Miałem na myśli, że przy takich warunkach jakie tam są prawa noga samoistnie idzie w dół. Dałbyś radę jechać 50 km/h na autostradzie w przypadku gdy nie ma robót drogowych, zwężeń, wypadków, ani żadnych innych utrudnień? Teoretycznie można. Tylko że większość doświadczonych kierowców (pomijam wariatów) podświadomie dostosowuje swoją prędkość do aktualnych warunków (natężenie ruchu, przepustowość drogi, warunki atmosferyczne, częstotliwość skrzyżowań i przejść).MichalJ pisze:Koła odpadają?Kracho pisze:Na odcinku o któym piszesz po prostu nie da się jechać zgodnie z obecnie obowiązującym limitem.
Za takie teksty to ja bym kierował na 3-miesięczne przymusowe szkolenie plus egzamin. Jak ktoś nie umie jeździć, to niech się nauczy.
Ależ nie musisz mi tego tłumaczyć - jeżdżę Puławską w te i we wte minimum 2 razy dziennie, a przeważnie jeszcze więcej - i to zarówno autem, jak i zbiorkomem.Kracho pisze:Na odcinku o któym piszesz po prostu nie da się jechać zgodnie z obecnie obowiązującym limitem. Nie jest to teren, gdzie pieszych jest tylu, że w dowolnym miejscu może ci jakiś wyskoczyć, wszystkie przejścia i skrzyżowania są osygnalizowane, ich zagęszczenie jest niskie,a arteria szeroka.
Odczuwasz aż taką potrzebę?BJ pisze:Sam w dzień jeżdżę przeważnie 70-80 km/h, w nocy do Kościoła w Pyrach ok. 100, potem do Karczunkowskiej 80
Powiem tak: jeździj sobie ile chcesz, możesz się nawet zabić na drodze. Uszanuj jednak zdrowie innych, proszę.BJ pisze:Prawdziwy ze mnie pirat
Dlatego jadę 70 km/h.reserved pisze:Droga to nie zawody, to nie wyścig.
Proponuję ją amputować, bo kiedyś spowoduje ona wypadek, a odpowiadać będzie za to reszta ciała.Kracho pisze:Miałem na myśli, że przy takich warunkach jakie tam są prawa noga samoistnie idzie w dół.
Dokładnie. Dobrze ujęte.reserved pisze:Jeżeli ktoś nie potrafi jechać wolniej bo go "nuży" to nie powinien wsiadać za kierownicę bo stanowi zagrożenie na drodze.
Trochę się zagalopowałeś. Na autostradzie masz ograniczenie do 50 km/h, czy też do (ta-bum-tsss) 140 km/h?Kracho pisze:
Trochę się kolego zagalopowałeś. Miałem na myśli, że przy takich warunkach jakie tam są prawa noga samoistnie idzie w dół. Dałbyś radę jechać 50 km/h na autostradzie w przypadku gdy nie ma robót drogowych, zwężeń, wypadków, ani żadnych innych utrudnień? Teoretycznie można. Tylko że większość doświadczonych kierowców (pomijam wariatów) podświadomie dostosowuje swoją prędkość do aktualnych warunków (natężenie ruchu, przepustowość drogi, warunki atmosferyczne, częstotliwość skrzyżowań i przejść).
To akurat nie do Ciebie, bo Cię nie znam i nie wiem nic o twoim sposobie jazdy, ale posłużę się twoja wypowiedziąreserved pisze:Jeżeli ktoś nie potrafi jechać wolniej bo go "nuży" to nie powinien wsiadać za kierownicę bo stanowi zagrożenie na drodze.
Tu już chyba szkolenie ani egzamin nie pomoże. Kto takim osobom prawo jazdy wydaje?cns80 pisze: 2. 4 razy przekroczona prędkość, bo peleton "pchał"
3. Malo to było bezpieczne dla innych użytkowników drogi, bo jeśli co skrzyżowanie jest inne ograniczenie to ciężko jest się zająć obserwacją ruchu drogowego, bo się wypatruje znaków.
Uwielbiam takie zakłamane komentarze. Przejedź 25km osobówką po Warszawie, a ja będę jechał za Tobą i zakładam się że przynajmniej 3 razy złapię cę na złamaniu jakiegoś przepisu.MichalJ pisze:Tu już chyba szkolenie ani egzamin nie pomoże. Kto takim osobom prawo jazdy wydaje?cns80 pisze: 2. 4 razy przekroczona prędkość, bo peleton "pchał"
3. Malo to było bezpieczne dla innych użytkowników drogi, bo jeśli co skrzyżowanie jest inne ograniczenie to ciężko jest się zająć obserwacją ruchu drogowego, bo się wypatruje znaków.
Primo problemem nie jest przypadkowe, niezamierzone naruszenie zasad ruchu drogowego, bo to się każdemu może zdarzyć, ale świadome niestosowanie się do przepisów.cns80 pisze: Przejedź 25km osobówką po Warszawie, a ja będę jechał za Tobą i zakładam się że przynajmniej 3 razy złapię cę na złamaniu jakiegoś przepisu.
Bez winy to był tylko Jezus i od 2012 lat nikt więcej. Bądź łaskaw sobie to przyswoić![]()