Nie.adner pisze:Masz jakiś problem z czytaniem?
Bezpieczeństwo w pojazdach komunikacji
Moderatorzy: Poc Vocem, Wiliam
Nie jestem, ani nigdy nie byłem bezbronną kobietąAutobus Czerwon pisze:Żeby kierowcy i motorniczowie z taką samą zaciekłością godną lepszej sprawy zajmowali się kloszardami czy jakimiś innymi cwaniaczkami. No ale wiadomo, łatwiej wyładować frustrację na bezbronnej kobiecie z psem, niż się szarpać z kimś kto wygląda groźnie...Georg pisze: Gdy wsiadłem, rozległ się przez głośniki głos kierowcy "Pasażer z psem proszony jest o zapięcie psu kagańca". Pierwszy raz coś takiego słyszałem, więc przez pierwszą minutę nie zareagowałem. Potem zapiąłem psu kaganiec. Zanim zdążyłem krzyknąć do kierowcy "Już", kierowca ogłosił, że jeśli nie założę kagańca albo nie opuszczę pojazdu, to autobus nie odjedzie z przystanku. Po krzyknięćiu "Już założyłem", kierowca zamknął drzwi i ruszył z przystanku.
-
Autobus Czerwon
- Posty: 4569
- Rejestracja: 08 sie 2011, 23:20
- Lokalizacja: Stary Mokotów
- Kontakt:
Tu mi akurat chodziło o ogół, a nie o twoją konkretną sytuację 
-
Domino2001
- Posty: 1468
- Rejestracja: 08 sty 2009, 9:03
- Lokalizacja: Warszawa-Ursynów (Zachodni)
Wpisałem w Googla buldog francuski a kaganiec. Psy takiej rasy mają skłonności do zadyszek przez problemy górnych dróg oddechowych. Mało tego nie są zalecane kagańce, z racji płaskiego nosa, ocierają swoimi krawędziami o oczy. Jest opisany przypadek w Gdyni, gdzie walczą o zmianę przepisów. Ważniejsze jest ogólne prawo, na tym prawie przewoźnicy tworzą swoje regulaminy. A żeby zrobić listę ras, dla których nie trzeba kagańca, trzeba zmienić prawo ogólne zaczynając od właściwego ministerstwa.
Najczęściej jeżdżę liniami: M1, 179, 185, 195, 209, 503, 737.
I przeszkolić kierowców w rozpoznawaniu ras, czy każdy piesek będzie miał kwit?
- Szeregowy_Równoległy
- Szeregowe Chamidło
- Posty: 11868
- Rejestracja: 13 paź 2008, 11:37
Pewnie. Pieskowi w kagańcu jest smutno. Kaganiec zostawia trwały ślad na psychice pieska i piesek potem może potrzebować pomocy psiego psychologa. A to, że pies w przestrzeni przeznaczonej dla ludzi powinien się do ludzi dostosować, bo, do ciężkiej cholery, autobus czy tramwaj służą do przewozu osób, to mało istotne. Piesek jest najważniejszy. Dwa razy w życiu pogryzł mnie pies. Raz zakończyło się to uśpieniem pieska, drugi raz tylko konkretną grzywną dla właściciela. Te małe, niby słodziutkie, pieski też potrafią zębem za nogę złapać. A właściciele potrafią tłumaczyć, że to wina ugryzionego, bo piesek był zestresowany i nie trzeba było stać blisko pieska. Nie ma opcji, żebym znalazł jakiekolwiek zrozumienie dla jakiegokolwiek psa bez kagańca w tak ciasnej przestrzeni, jaką jest autobus komunikacji miejskiej. Właściciel psa mając kaprys wożenia psa zbiorkomem powinien się dostosować do reszty pasażerów, a nie narażać resztę pasażerów na kontakt z uzębieniem psa.
Mam tłustego kota. Kot, jak ma być wieziony, to jest wieziony w transporterze. Jestem pewien, że mały piesek do takiego transportera też by się zmieścił. I nie rozumiem czemu kota można w pudle wozić, a psa nie.
Mam tłustego kota. Kot, jak ma być wieziony, to jest wieziony w transporterze. Jestem pewien, że mały piesek do takiego transportera też by się zmieścił. I nie rozumiem czemu kota można w pudle wozić, a psa nie.
Tak, mają. Bezpieczeństwo i zdrowie jest najważniejsze. Każdy, na każdym szkoleniu, ci to powie. A jeżeli nie da się łopatologicznie do opiekuna pieska, to trzeba inaczej. Silnik gasiłem raz. Na 171 czy tam 523. Przy Ciołka. Autobus konkretnie zapełniony.. I wiesz co? Zgaszenie silnika pomogło!ashir pisze:Bo niby to pasażerowie zawsze mają więcej do stracenia?
-
Domino2001
- Posty: 1468
- Rejestracja: 08 sty 2009, 9:03
- Lokalizacja: Warszawa-Ursynów (Zachodni)
Nikt nie dyskutuje tutaj na temat dobrego humoru psa (chociaż akurat tej rasy nie widuje się w złym humorze). Zrozumiała jest kwestia lęku przed psem. Ok. Nie każdy musi lubić psy/koty (tłuste również)/jaszczurki/węże/pająki/itp/itd. Ale nie każdy również musi tolerować chamskie zachowania kierowców. To samo można powiedzieć spokojnie, a nie z full agresją.Szeregowy_Równoległy pisze:Pewnie. Pieskowi w kagańcu jest smutno. Kaganiec zostawia trwały ślad na psychice pieska i piesek potem może potrzebować pomocy psiego psychologa. A to, że pies w przestrzeni przeznaczonej dla ludzi powinien się do ludzi dostosować, bo, do ciężkiej cholery, autobus czy tramwaj służą do przewozu osób, to mało istotne. Piesek jest najważniejszy. Dwa razy w życiu pogryzł mnie pies. Raz zakończyło się to uśpieniem pieska, drugi raz tylko konkretną grzywną dla właściciela. Te małe, niby słodziutkie, pieski też potrafią zębem za nogę złapać. A właściciele potrafią tłumaczyć, że to wina ugryzionego, bo piesek był zestresowany i nie trzeba było stać blisko pieska. Nie ma opcji, żebym znalazł jakiekolwiek zrozumienie dla jakiegokolwiek psa bez kagańca w tak ciasnej przestrzeni, jaką jest autobus komunikacji miejskiej. Właściciel psa mając kaprys wożenia psa zbiorkomem powinien się dostosować do reszty pasażerów, a nie narażać resztę pasażerów na kontakt z uzębieniem psa.
Mam tłustego kota. Kot, jak ma być wieziony, to jest wieziony w transporterze. Jestem pewien, że mały piesek do takiego transportera też by się zmieścił. I nie rozumiem czemu kota można w pudle wozić, a psa nie.
Dziwne, ale nikt nie reaguje na kloszardów/agresywnych pijanych/panie w starych futrach (taaaak, moja żona nie lubi futer i w zasadzie też byłaby wdzięczna, gdyby owej pani kierowca nakazał zmienić ubranie zanim wsiądzie do autobusu). Czyli, należy kategorycznie usunąć wszystkich niedostosowanych (włącznie z panią w futrze i chamskim kierowcą). Bo czymże różni się owa pani w futrze od pani z psem? Tym, że jedna ma żywe zwierzę na smyczy, a druga podśmierdującego trupa na sobie. Poza tym lekceważące zachowanie kierowcy w stosunku do pasażera może świadczyć o tym, że jednak nie nadaje się do pracy z ludźmi.
Reasumując. Jeżeli kierowca zachowuje się chamsko to ma do tego pełne prawo. Bo do tego się to sprowadza. No nie wspominając o "załatwianiu sprawy" rękami pasażerów. Wściekną się i kogoś wyrzucą. Świetnie. To niech kierowca odda tym pasażerom swoją pensję lub premię, bo odwalają za niego robotę.
Poza tym, weź pod uwagę, że nie każdy ma kaprys jeździć komunikacją i np. wolałby limuzyną. I (pomijam przypadki skrajne) zazwyczaj jednak dba o bezpieczeństwo pasażerów.
Prawo jest jakie jest, ale myślę, że wyładowywanie własnych frustracji na kimś świadczy tylko o słabości atakującego. Twoja wypowiedź też o tym świadczy.
Skoro jazdę z psem traktuje się podobnie, jak jazdę z bagażem, to dlaczego kierowcy nie reagują, gdy ktoś ładuje się z walizami i plecakiem do pełnego autobusu? Bo niby taki ciężki plecak nad głową np. dziecka nie stanowi zagrożenia. A może dlatego, że boją się, że zarwą od gościa z plecakiem? A przecież przewożenie rowerów/bagażu też jest ujęte w regulaminie.
Dlaczego kierowca, który jedzie agresywnie, niebezpiecznie,przycina ludzi w drzwiach (to też zdarzyło się, gdy żona jechała z dzieckiem) na zwrócenie uwagi reaguje bluzgami w stronę pasażera?
Najczęściej jeżdżę liniami: M1, 179, 185, 195, 209, 503, 737.
- Szeregowy_Równoległy
- Szeregowe Chamidło
- Posty: 11868
- Rejestracja: 13 paź 2008, 11:37
A czy ja napisałem cokolwiek o kierowcy? Nie powinien być chamski, wydawało mi się to oczywiste, ale widocznie muszę napisać. A porównanie z futrem chybione. Czym innym jest dyskomfort spowodowany garderobą współpasażera, a czym innym dyskomfort spowodowany zwierzaczkiem któremu właściciel kagańca nie założył. To drugie może być niebezpieczne.
Nie ma czegoś takiego, że pies gryzie, bo jest w złym humorze. Na całokształt psychiki i charakteru psa ma wpływ niemal wyłącznie to, jak został wytresowany. Pies gryzie wtedy, kiedy ktoś mu nastąpi na łapę, albo jakiś bachor pociągnie go za ogon. Tak samo jak ja, jeśli ktoś mi stanie na nogę i nie przeprosi tylko popatrzy mi w oczy to dam mu w łeb. Pies nie da w łeb, tylko ugryzie. Jeśli pies jest agresywny i atakuje ludzi bez wyraźnej przyczyny, to winę za to ponosi tylko i wyłącznie jego obecny lub poprzedni właściciel.Domino2001 pisze: Nikt nie dyskutuje tutaj na temat dobrego humoru psa (chociaż akurat tej rasy nie widuje się w złym humorze).
-
Stary Pingwin
- Posty: 6085
- Rejestracja: 11 lis 2009, 11:48
Aż nie chcę myśleć co zrobisz, jeżeli ktoś Cię pociągnie za ogon.
Klimatyzatory są złe.
Niszczą torowisko.
Niszczą torowisko.
Takiego Georga nie znałem. 
Powiem tak. Buldog podobnie jak moje mopsy należą do rasy psów brachycefalicznych, tzn. mają cofniętą kufę (pysk), co oznacza że psy te przeważnie oddychają przez pysk, nie nos - szczególnie w przypadku stresu. Kaganiec jest z reguły zakładany na pysk, co może spowodować, że pies może się najzwyczajniej udusić. Oczywiście w sklepach dostaniemy kagańce dla takich psów, ale decyzja należy do właściciela czy chce ryzykować.
Z tych powodów swoje psy przewożę przeważnie samochodem, ale zdarzył mi się spacer na starówkę autobusem, nie zakładałem kagańca, wybierałem godziny o najmniejszym ruchu. Nie miałbym problemu, gdyby któryś z kierowców mnie wyprosił. Znam przepisy. Całe szczęście kierowcy oraz pasażerowie zawsze patrząc na moje mopsy reagują uśmiechem, a nawet jeden z kierowców zrobił specjalnie przyklęk
Rozumiem właściciela, rozumiem przepisy. Przede wszystkim rozum. Po jednej i po drugiej stronie.
Z tych powodów swoje psy przewożę przeważnie samochodem, ale zdarzył mi się spacer na starówkę autobusem, nie zakładałem kagańca, wybierałem godziny o najmniejszym ruchu. Nie miałbym problemu, gdyby któryś z kierowców mnie wyprosił. Znam przepisy. Całe szczęście kierowcy oraz pasażerowie zawsze patrząc na moje mopsy reagują uśmiechem, a nawet jeden z kierowców zrobił specjalnie przyklęk
Rozumiem właściciela, rozumiem przepisy. Przede wszystkim rozum. Po jednej i po drugiej stronie.
Jak nie kaganiec, to klatka. Taką, jak ma Szeregowy dla swojego kota. Wtedy się nie udusi.mgs84 pisze:Powiem tak. Buldog podobnie jak moje mopsy należą do rasy psów brachycefalicznych, tzn. mają cofniętą kufę (pysk), co oznacza że psy te przeważnie oddychają przez pysk, nie nos - szczególnie w przypadku stresu. Kaganiec jest z reguły zakładany na pysk, co może spowodować, że pies może się najzwyczajniej udusić. Oczywiście w sklepach dostaniemy kagańce dla takich psów, ale decyzja należy do właściciela czy chce ryzykować.
Z tych powodów swoje psy przewożę przeważnie samochodem, ale zdarzył mi się spacer na starówkę autobusem, nie zakładałem kagańca, wybierałem godziny o najmniejszym ruchu. Nie miałbym problemu, gdyby któryś z kierowców mnie wyprosił. Znam przepisy. Całe szczęście kierowcy oraz pasażerowie zawsze patrząc na moje mopsy reagują uśmiechem, a nawet jeden z kierowców zrobił specjalnie przyklęk![]()
Rozumiem właściciela, rozumiem przepisy. Przede wszystkim rozum. Po jednej i po drugiej stronie.
Czytając literalnie przepisy to przewóz psów w klatce jest możliwy wyłącznie przy uprzednim założeniu postu kagańca i trzymaniu go w tejże klatce na smyczy.
Niekoniecznie zgadzam się ze wszystkim, co napiszę. (C) Marshall McLuhan
"Na diamentach nic nie wyrośnie. Za to kwiaty świetnie rosną na gnoju." - Josefa Idem
"Na diamentach nic nie wyrośnie. Za to kwiaty świetnie rosną na gnoju." - Josefa Idem