Fischlein pisze:
2) Tekst, który bym napisała byłby natchniony - nie zapominaj o moim gołębiu.
Napisałaś, że byłby ładny, a nie natchniony.
3) Ach tak, papież ma monopol na rozmawianie z Bogiem face to face, ach tak. Znam wielu nawiedzonych ludzi, skąd wiadomo, że nie nawiedzonych przez Ducha Św. O ile mi wiadomo, to papież staje się ojcem ŚWIĘTYM poprzez głosowanie. Ale by Bóg zrobił psikusa, jakby taki ojciec święty poszedł do nieba, a ten mu na to: "Sorry, ci co cię wybrali, mylili się, bo człowiek jest omylny. Pan idzie na dół."
Jedna rzecz podstawowa, w mojej wierze nie ma nic takiego, że Papież czy jakikolwiek ksiądz nie może pójść do piekła. Powiem więcej nie mi sądzić, ale przypuszczam, że wielu papieży poszło do piekła (tu kłania się historia sprzed 10 wieków). Pan Bóg nie robi psikusów, choć może współczesny człowiek ma problemy z wytłumaczeniem sobie wielu rzeczy i właśnie tak myśli. Jeśli chodzi o bycie Świętym jako tak, to np. JP II nie zostanie świętym ot, tak tylko o tym mają świadczyć cuda, które stały się po jego śmierci. Jeśli On nie był świętym za życia (w co nie wierzę, bo jak można tyle dobra zrobić dla jednoczenia świata i jak można kochać każdego, nie będąć świetym) to na pewno nie zostanie kanonizowany, bo jak już napisałem Pan Bóg nie robi psikusów.
Poza tym nigdy nie uważałem się za ważniejszego od kogokolwiek, i teraz też tego nie robię, ale uważam, że nasza gadka nie ma sensu, bo za mało wiesz używając przy tym populistycznych, przemielonych 1000 razy argumentów osób, które szukają sensacji i haka na Kościół, a nie Prawdy. A ktoś kto chce szukać sensacji zawsze ją znajdzie takim czy innym sposobem. Teraz czujesz się dobrze, tylko ciekawe, że grzesznicy, którzy odeszli od Kościoła wiele lat temu i często z Kościołem walczyli nawracali się i zaczynali wierzyć w Boga na łożu śmierci. Dziwne, prawda. Ale według mojej religii póki żyjesz nigdy nie jest za późno, tylko tak ten świat jest złożony, że to nie Ty decydujesz kiedy masz z niego odejść i w jaki sposób i nie wiadomo czy starczy czasu. Nie chcę nikogo straszyć, zresztą wiem, że nie wystraszę ateisty gadaniem o karze boskiej, ale to nie ja Ci pomogę w wybraniu właściwej drogi. Ja wierzę w to, że jeśli Bóg Ci nie pomoże to nikt Ci nie pomoże, bo chyba jak każdy dobrze wiesz, że wsparcie człowieka jest zawodne.
[ Dodano: 2007-03-18, 00:41 ]
Fischlein pisze:Dla mnie dzisiejszy Kościół cały jest "z urzędu": taśmowe chrzty, na ten przykład. Ciekawe, dlaczego nie poczekają, aż człowiek dojrzeje społecznie i emocjonalnie i dopiero wtedy nie pokażą, jaki kościół jest cacy i nie zapytają, czy dana osoba chce się przyłączyć.
To jest pierwszy argument ateisty, który słyszałem już nie wiem ile razy, ale mniejsza o to.
Na pewno mi nie uwierzysz i tego nie docenisz, ale taki chrzest to największa łaska jaka możę Cię spotkać. POza tym katolik nie wierzy w Kościół jako w ludzi idealnych. Wierzy we wspólnotę grzeszników, tylko tu trzeba podkreślić wspólnotę, a nie grzeszników. Ale też co jasne od księdza nie wymaga się tego co np. świeckiego. Od księży wymaga się więcej. I to proste, bo głoszą prawdy, których powinni być przedstawicielami. Ale mam pytanie. ... czy widziałaś idelanego człowieka. ... bo ja nie, choć czasami tak myślę. Jeśli odpowiadasz tak to lepiej zmień zdanie, bo prędzej czy później cholernie się zawiedziesz. Nikt nie jest idealny, księżą, siostry zakonne też nie.
Ciekawe, ile z nauczania Jezusa zostało w dzisiejszym kościele - olaboga, co by się stało, jakby człowiek uznawał tylko 10 przykazań i to co jest w Biblii. Karygodne! Przecież są jeszcze przykazania kościelne i inne "przepisy".
Te przepisy mają bezpośrednie zakorzenienie w Piśmie Świętym i tradycji Kościoła. Mylisz trochę to zresztą, bo 10 przykazań to nic innego jak zacytowane Pismo Święte i ten fragment w różnych słowach pojawia się tam kilka razy (dlatego, bo skierowany był to różnych osób w różnych epokach - Pismo Święte Stary Testament i Nowy jak wiesz pisane były na ogromnej przestrzeni lat.)
Dzisiejszy kościół przypomina uczonych w piśmie, co to liczą kroki i kajają się za nieprzestrzeganie praw ustanowionych przez samych siebie.
To tradycja Starego Testamentu, która już katolika nie obowiązuje, jednak jest niezbędna do tego, żeby zrozumieć nowy. Równie dobrze w starym testamencie jest zasada Boga mściwego, a Bóg zsyłając Syna dał największy przykłąd Miłości do ludzkości, bo on umarł również i za Ciebie, chociaż tego nie zrozumiesz i nie docenisz i przed Tobą wielu takich było.
Podobno uczniowie Jezusa zostali posłani w świat, aby szerzyć jego nauki, a nie tworzyć nowe prawa, nowe normy i przepisy, które przypominają etykietę dworską połączoną z punktem usługowym ze szczegółowym cennikiem ("co łaska, ale zwykle dają 500", a nie daj Bóg nie zapłacić, to cię nie ochrzczą, nie udzielą ślubu, nie pochowają). Jeden pójdzie do spowiedzi i go ksiądz wygoni wyzywając od szatanów "bo paciorka nie zmówiłem wczoraj" (autentyk), drugi pójdzie do innego księdza, powie, że zabił człowieka i zostanie odpukany (od charakterystycznego pukania w konfesjonał, po rozgrzeszeniu). I aż trudno uwierzyć w takich momencie, że Bóg jest jeden.
Zawsze choćbyś nie wiem jak chciała znajdą się czarne owce. Bóg nie wybrał sobie na apostołów, co na pewno wiesz świętych tylko celnika Mateusza, Judasza zdrację, Piotra, który był furiatem, niewiernego Tomasza i wielu innych, każdy miał słabości. Kościół jest święty, ale złożony z grzeszników, nikt nie powiedział, że członkowie Kościoła są święci. Ten ksiądz co nie odpuścił grzechów, jest właśnie taką czarną owcą, nie chcę się wdać tu w ocenianie, ale włąśnie tak jest, on na pewno nie jest bez grzechu, a swojej roli, czyli jednania ludzi z Bogiem nie potrafił dobrze wykonać, bo sam będąc grzesznikiem uznał się za sędzie, a sędzia sprawiedliwy jest tylko jeden.