: 05 sty 2008, 0:01
Nie bój żaby. Wytnę Was. Jeszcze tylko nie wiem kiedy i dokąd. Więc wyjątkowo możecie off-topicować.
Forum warszawskiego transportu publicznego
https://wawkom.waw.pl/
W takim razie w Warszawie nigdy nie będzie dobrej komunikacji.Bastian pisze:[
No to źle pamiętasz. W badaniach w 2005 wyszło, że ceny są na pierwszym miejscu (zaznaczyło je ok. 65% badanych) - z dość wyraźną przewagą nad pozostałymi wymienionymi przez ciebie czynnikami (ok. 45-48%).
Moim zdaniem źle interpretujesz. Wskazanie ceny jako ważnego czynnika nie oznacza "ludziom jeszcze źle"inż. Glonojad pisze:W takim razie w Warszawie nigdy nie będzie dobrej komunikacji.Bastian pisze:[
No to źle pamiętasz. W badaniach w 2005 wyszło, że ceny są na pierwszym miejscu (zaznaczyło je ok. 65% badanych) - z dość wyraźną przewagą nad pozostałymi wymienionymi przez ciebie czynnikami (ok. 45-48%).
Ale to jest chore, najtańsze bilety w kraju, najwyższe pensje, a ludziom jeszcze źle.![]()
Faktinż. Glonojad pisze:No właśnie, brak cięć
Niedawno ukazał się w którejś gazecie (Dziennik?) artykuł nieco przeczący tej tezieMeWa pisze:Zresztą zauważ, że oprócz "najwyższych pensji" są "najwyższe koszty utrzymania"
Też mi się tak wydaje.MeWa pisze:Moim zdaniem źle interpretujesz. Wskazanie ceny jako ważnego czynnika nie oznacza "ludziom jeszcze źle"
Miałem na myśli porównanie Marek i Ząbek w tym kontekście, że występują w obu przypadkach potoki pasażerskie (w Ząbkach tranzytowe, a w Markach zawodowe) mieszkańców Warszawy.emdegger pisze:Z przyczyn czysto empirycznych nie mam zamiaru polemizować z przytoczonymi tutaj danymi, natomiast chciałem zwrócić Ci tylko uwagę, że w przypadku Marek odsetek mieszkańców jadących do Warszawy musi być być z pewnością wyższy, aniżeli w wypadku Ząbek, gdzie stosunek ten jest zapewne zrównoważony pomiędzy autochtonów jadących do Centrum a pasażerami tranzytowymi ze 145.Frencher pisze:Zapraszam do zapoznania się z potokami pasażerskimi, jakie występują rano do Marek i popołudniu z Marek, gdzie są to pracownicy (mieszkańcy Warszawy) jadący do firm w rejonie ulicy Okólnej, Słonecznej. Jest ich na tyle dużo, że z każdego kursu wysiada po około 20 osób rano. Ale ZTM twierdzi, że tych ludzi nie ma.
Toteż raczej zalecałbym zestawianie z Jabłonną etc. Z Ząbkami nie.
Sądząc po odpowiedziach, chodzi o czynniki, które są wązne przy wyborze komunikacji, czyli wrażenia ogólne.inż. Glonojad pisze:Jeśli jest to wskazane najczęściej, to znaczy, że uważają ceny za wysokie... to było badanie "co przeszkadza w komunikacji w Warszawie" czy o odczucia ogólne?
tak, tylko że w przypadku takich miast jak Warszawa nie da się spełnić zarówno warunku bezprzesiadkowości jak i częstej komunikacji. Myślę, że przy dogodnych przesiadkach i częstych liniach, ta "bezprzesiadkowość" traci na znaczeniu. A ludzie wybierają, bo wiadomo, że jeśli mozna bezprzesiadkowo, to znaczy wygodniej.Ty natomiast Bastianie popełniasz, moim zdaniem, inny błąd. Strasznie marginalizujesz bezprzesiadkowość, która jest dopiero na 7. miejscu. Ale skoro ma 42% i różnica do miejsc wyższych jest niewielka, to znaczy, że żadnego z tych 7 argumentów nie powinno się pomijać w analizach.
Podpisuję się pod powyższym wszystkimi swoimi literamipawcio pisze:Bastianie popełniasz, moim zdaniem, inny błąd. Strasznie marginalizujesz bezprzesiadkowość, która jest dopiero na 7. miejscu. Ale skoro ma 42% i różnica do miejsc wyższych jest niewielka, to znaczy, że żadnego z tych 7 argumentów nie powinno się pomijać w analizach.
Żeby jeszcze te przesiadki naprawdę były wygodne, większość tzw. węzłów zmusza do biegania po skrzyżowaniach, więc nie dziwne, że ludzie bronią linii bezpośrednich jak niepodległości.MeWa pisze:tak, tylko że w przypadku takich miast jak Warszawa nie da się spełnić zarówno warunku bezprzesiadkowości jak i częstej komunikacji. Myślę, że przy dogodnych przesiadkach i częstych liniach, ta "bezprzesiadkowość" traci na znaczeniu. A ludzie wybierają, bo wiadomo, że jeśli mozna bezprzesiadkowo, to znaczy wygodniej.
OT: Taki kawał mi sie przypomniał o tym, jak Kennedy ścigał się z Chruszczowem. Następnego dnia "Prawda" napisała: "Nasz Pierwszy Sekretarz zajął zaszczytne, drugie miejsce, Kennedy był przedostatni".emdegger pisze:Podpisuję się pod powyższym wszystkimi swoimi literami![]()
Bezprzesiadkowość, choć uplasowana niżej od innych czynników, wyróżnia się relatywnie wysokim odsetkiem głosów, zwłaszcza na tle współczynników z miejsc, jeżeli dobrze odczytałem, 2-3 (tj. rzeczone 45 - 48%).
Chyba "drugi od końca"?Tm pisze:Kennedy był przedostatni
Nie marginalizuję. Napisałem przecież, że różnice są niewielkie, a i też przyznaję, że te 42% to dość sporo. Nie zmienia to faktu, że jest to siódmy czynnik, a to jest jakiś argument.pawcio pisze:Ty natomiast Bastianie popełniasz, moim zdaniem, inny błąd. Strasznie marginalizujesz bezprzesiadkowość, która jest dopiero na 7. miejscu. Ale skoro ma 42% i różnica do miejsc wyższych jest niewielka, to znaczy, że żadnego z tych 7 argumentów nie powinno się pomijać w analizach.