Strona 13 z 126

: 05 sty 2008, 0:01
autor: pawcio
Nie bój żaby. Wytnę Was. Jeszcze tylko nie wiem kiedy i dokąd. Więc wyjątkowo możecie off-topicować.

: 05 sty 2008, 13:19
autor: Glonojad
Bastian pisze:[
No to źle pamiętasz. W badaniach w 2005 wyszło, że ceny są na pierwszym miejscu (zaznaczyło je ok. 65% badanych) - z dość wyraźną przewagą nad pozostałymi wymienionymi przez ciebie czynnikami (ok. 45-48%).
W takim razie w Warszawie nigdy nie będzie dobrej komunikacji.
Ale to jest chore, najtańsze bilety w kraju, najwyższe pensje, a ludziom jeszcze źle. ](*,) ](*,)

: 05 sty 2008, 16:23
autor: MeWa
inż. Glonojad pisze:
Bastian pisze:[
No to źle pamiętasz. W badaniach w 2005 wyszło, że ceny są na pierwszym miejscu (zaznaczyło je ok. 65% badanych) - z dość wyraźną przewagą nad pozostałymi wymienionymi przez ciebie czynnikami (ok. 45-48%).
W takim razie w Warszawie nigdy nie będzie dobrej komunikacji.
Ale to jest chore, najtańsze bilety w kraju, najwyższe pensje, a ludziom jeszcze źle. ](*,) ](*,)
Moim zdaniem źle interpretujesz. Wskazanie ceny jako ważnego czynnika nie oznacza "ludziom jeszcze źle" :P Zresztą zauważ, że oprócz "najwyższych pensji" są "najwyższe koszty utrzymania", poza tym z komunikacji korzystają też osoby, które zarabiają mniej.

: 05 sty 2008, 16:41
autor: person
inż. Glonojad pisze:No właśnie, brak cięć
Fakt #-o
W sumie to zastanawiam się cięcia czego będą w przyszły weekend (skoro teraz była 3-dniowa przerwa, zapewne w celu zminimalizowania szoku i protestów, to i może siakaś długofalowa strategia to jest? :-k )

[ Dodano: 2008-01-05, 16:43 ]
MeWa pisze:Zresztą zauważ, że oprócz "najwyższych pensji" są "najwyższe koszty utrzymania"
Niedawno ukazał się w którejś gazecie (Dziennik?) artykuł nieco przeczący tej tezie ;) (koszty mieszkania może i są najwyższe, jednak życie bywa tańsze lub tak samo kosztowne jak w innych dużych miastach - nawet zestawiając z dużo biedniejszą Łodzią).

: 05 sty 2008, 16:54
autor: Glonojad
Jak ktoś ma mieszkanie, to może i ma taniej - jak musi je spłacać, no, to zupełnie inna sprawa.

Jak ktoś ma mieszkanie, to jest stosunkowo bogatym - więc potwierdza się po raz kolejny teza, że trzeba być bogatym, by móc oszczędzać :p

: 05 sty 2008, 17:02
autor: Bastian
MeWa pisze:Moim zdaniem źle interpretujesz. Wskazanie ceny jako ważnego czynnika nie oznacza "ludziom jeszcze źle"
Też mi się tak wydaje.

: 05 sty 2008, 17:04
autor: pawcio
Ty natomiast Bastianie popełniasz, moim zdaniem, inny błąd. Strasznie marginalizujesz bezprzesiadkowość, która jest dopiero na 7. miejscu. Ale skoro ma 42% i różnica do miejsc wyższych jest niewielka, to znaczy, że żadnego z tych 7 argumentów nie powinno się pomijać w analizach.

: 05 sty 2008, 17:04
autor: Glonojad
Jeśli jest to wskazane najczęściej, to znaczy, że uważają ceny za wysokie... to było badanie "co przeszkadza w komunikacji w Warszawie" czy o odczucia ogólne?

: 05 sty 2008, 17:06
autor: pawcio
Ceny zawsze są wysokie. Z zasady.

: 05 sty 2008, 17:12
autor: Frencher
emdegger pisze:
Frencher pisze:Zapraszam do zapoznania się z potokami pasażerskimi, jakie występują rano do Marek i popołudniu z Marek, gdzie są to pracownicy (mieszkańcy Warszawy) jadący do firm w rejonie ulicy Okólnej, Słonecznej. Jest ich na tyle dużo, że z każdego kursu wysiada po około 20 osób rano. Ale ZTM twierdzi, że tych ludzi nie ma.
Z przyczyn czysto empirycznych nie mam zamiaru polemizować z przytoczonymi tutaj danymi, natomiast chciałem zwrócić Ci tylko uwagę, że w przypadku Marek odsetek mieszkańców jadących do Warszawy musi być być z pewnością wyższy, aniżeli w wypadku Ząbek, gdzie stosunek ten jest zapewne zrównoważony pomiędzy autochtonów jadących do Centrum a pasażerami tranzytowymi ze 145.

Toteż raczej zalecałbym zestawianie z Jabłonną etc. Z Ząbkami nie.
Miałem na myśli porównanie Marek i Ząbek w tym kontekście, że występują w obu przypadkach potoki pasażerskie (w Ząbkach tranzytowe, a w Markach zawodowe) mieszkańców Warszawy.
Problem tylko polega na tym, że o ile w przypadku Ząbek ZTM zdaje się czasami mieć przebłyski logiki i dostrzegać mieszkańców Warszawy, tak w przypadku Marek już mieszkańców Warszawy jadących do/z pracy w Markach nie dostrzega - a wręcz uparcie twierdzi że ci ludzie nie istnieją :roll: A nie jest to byle garstka osób, gdyż zatrudnienie osób z Warszawy w firmach zlokalizowanych w rejonie Okólnej i Słonecznej (a także innych w okolicy) szacuje się na kilkaset osób :arrow: i patrząc o ilości osób które rano wysypują się z każdego kursu 718/805 i w mniejszym stopniu z 732, a popołudniami od mniej więcej 14 do 18 (w zależności kiedy kończą pracę) szturmujących autobusy w kierunku Warszawy można śmiało stwierdzić że nie są to liczby przesadzone. Ale jak już napisałem ZTM twierdzi że tych ludzi nie ma.

: 05 sty 2008, 19:02
autor: MeWa
inż. Glonojad pisze:Jeśli jest to wskazane najczęściej, to znaczy, że uważają ceny za wysokie... to było badanie "co przeszkadza w komunikacji w Warszawie" czy o odczucia ogólne?
Sądząc po odpowiedziach, chodzi o czynniki, które są wązne przy wyborze komunikacji, czyli wrażenia ogólne.
Ty natomiast Bastianie popełniasz, moim zdaniem, inny błąd. Strasznie marginalizujesz bezprzesiadkowość, która jest dopiero na 7. miejscu. Ale skoro ma 42% i różnica do miejsc wyższych jest niewielka, to znaczy, że żadnego z tych 7 argumentów nie powinno się pomijać w analizach.
tak, tylko że w przypadku takich miast jak Warszawa nie da się spełnić zarówno warunku bezprzesiadkowości jak i częstej komunikacji. Myślę, że przy dogodnych przesiadkach i częstych liniach, ta "bezprzesiadkowość" traci na znaczeniu. A ludzie wybierają, bo wiadomo, że jeśli mozna bezprzesiadkowo, to znaczy wygodniej.

: 05 sty 2008, 23:50
autor: Emdegger
pawcio pisze:Bastianie popełniasz, moim zdaniem, inny błąd. Strasznie marginalizujesz bezprzesiadkowość, która jest dopiero na 7. miejscu. Ale skoro ma 42% i różnica do miejsc wyższych jest niewielka, to znaczy, że żadnego z tych 7 argumentów nie powinno się pomijać w analizach.
Podpisuję się pod powyższym wszystkimi swoimi literami =D> :D Bezprzesiadkowość, choć uplasowana niżej od innych czynników, wyróżnia się relatywnie wysokim odsetkiem głosów, zwłaszcza na tle współczynników z miejsc, jeżeli dobrze odczytałem, 2-3 (tj. rzeczone 45 - 48%). Niższej pozycji podróży bez przesiadek upatrywałbym w tym, że zostały one sklasyfikowane bardzo ogólnie, hasłowo, bez specyfikacji. Jest bardzo silna grupa połączeń, których pośrednia formuła zniechęca do skorzystania z nich. Użyte przez Ciebie, Bastianie, słowo "dopiero" jest więc nieco mylące, w każdym bądź razie ja na podstawie przedstawionych przez Ciebie z całą pewnością nie napisałbym o entuzjazmie pasażerów wobec przesiadek.

: 06 sty 2008, 11:48
autor: Tm
MeWa pisze:tak, tylko że w przypadku takich miast jak Warszawa nie da się spełnić zarówno warunku bezprzesiadkowości jak i częstej komunikacji. Myślę, że przy dogodnych przesiadkach i częstych liniach, ta "bezprzesiadkowość" traci na znaczeniu. A ludzie wybierają, bo wiadomo, że jeśli mozna bezprzesiadkowo, to znaczy wygodniej.
Żeby jeszcze te przesiadki naprawdę były wygodne, większość tzw. węzłów zmusza do biegania po skrzyżowaniach, więc nie dziwne, że ludzie bronią linii bezpośrednich jak niepodległości.
emdegger pisze:Podpisuję się pod powyższym wszystkimi swoimi literami =D> :D Bezprzesiadkowość, choć uplasowana niżej od innych czynników, wyróżnia się relatywnie wysokim odsetkiem głosów, zwłaszcza na tle współczynników z miejsc, jeżeli dobrze odczytałem, 2-3 (tj. rzeczone 45 - 48%).
OT: Taki kawał mi sie przypomniał o tym, jak Kennedy ścigał się z Chruszczowem. Następnego dnia "Prawda" napisała: "Nasz Pierwszy Sekretarz zajął zaszczytne, drugie miejsce, Kennedy był przedostatni".

: 06 sty 2008, 17:34
autor: Bastian
Tm pisze:Kennedy był przedostatni
Chyba "drugi od końca"? :>
pawcio pisze:Ty natomiast Bastianie popełniasz, moim zdaniem, inny błąd. Strasznie marginalizujesz bezprzesiadkowość, która jest dopiero na 7. miejscu. Ale skoro ma 42% i różnica do miejsc wyższych jest niewielka, to znaczy, że żadnego z tych 7 argumentów nie powinno się pomijać w analizach.
Nie marginalizuję. Napisałem przecież, że różnice są niewielkie, a i też przyznaję, że te 42% to dość sporo. Nie zmienia to faktu, że jest to siódmy czynnik, a to jest jakiś argument.

Natomiast pamiętajcie, że wysokość tego czynnika jest niejako wtórna. Czystość bądź stan taboru jest, jaki jest - za to ocena ważności bezprzesiadkowych połączeń niewątpliwie zależy od częstotliwości linii, czy też od stanu infrastruktury. Działając w tych aspektach można ten czynnik jeszcze bardziej obniżyć.

Pawciu, chyba do "Kształtowania układu komunikacyjnego" z tym wszystkim?

: 19 cze 2008, 9:33
autor: Dennis
Do dzielnic? Jak na mój gust, to z tymi ignorantami wogóle nie powinno się nic konsultować =; Wiecie, co mi odpowiedziały Bielany na postulat skierowania 112 przez Maczka? Że nie można, bo "starsze osoby jeżdżą do Marek i na Targówek do centrum handlowego" :rotfl2: Że tysiące pasażerów tranzytowych miałyby szybciej, że dodatkowy bus na rozbudowującej się Maczka zaistniałby, wreszcie że na Broniewskiego jest masa tramów, w tym 2 na Bródno... Jakie to ma w końcu znaczenie - liczy się kilka (więcej, niż kilka ich tam raczej nie ma - ilekroć jadę 112, na samej Broniewskiego wymiany na każdym przystanku są rzędu 1-2 osób) babć dojeżdżających przez całe miasto do jedynego w Warszawie CH :shock: