Temat cały czas chodzi mi pod głowie, rozmawiam o tym z różnymi ludźmi, i naszły mnie takie refleksje.
Nie tak dawno rozmawiałem z Szamotem nt. komunikacji nocnej w jednym z wątków. Napisał on wtedy, iż by się nie podpisał pod żadną zmianą ,która mogłoby pogorszyć komunikację w Warszawie.
A tymczasem już jego koledzy z firmy, gdy bawią się w zmiany w komunikacji podmiejskiej już takich rozterek nie mają. Wsadzanie Marek i Radzymina do jednej linii nie ma sensu, ani możliwości - autobus nie jest z gumy. Linia 718 w DS już się sama prosi na potrzeby samych Marek dać jej równiuteńki takt 30 minutowy przez cały dzień wzorem linii 732. Brygad nawet na takie oczywiste zmiany nie mają, a robią jakieś plany, które są niewykonalne. To tak, jakby chcieć w całej al. Solidarności zostawić linię 26 na obecnym rozkładzie, i mówić, żeby się ludzie pomieścili.
ZTM robi jakieś plany za plecami stron, które będą głównymi beneficjantami tych zmian - czyli miasta Marki i gminy Nieporęt. Robią jakieś ustalenia, a potem przed faktem dokonanym je stawiają, i chcą natychmiastowych decyzji.
Skoro więc ZTM taki uczynny, i chce dać te 20 kursów do Radzymina (o tyle wnioskuje gmina), to niech uruchomią osobną linię. Ale tego nie zrobią, bo wiedzą że wtedy sprawa finansowania linii utknie na wiele miesięcy, i nie wiadomo czy zakończy się porozumieniem.
Skoro więc nie mają brygad, to co po co biorą się za negocjacje
