Strona 13 z 47

: 27 wrz 2010, 19:11
autor: Wolfchen
chester pisze:Ale obecność jest bez sensu. Idea przystanków NŻ polega na tym, że one są zasadniczo niewykorzystywane, a obecność na takim np. "Pomniku Syreny" to chyba za mało by jednak zatrzymywać parę linii na siłę.
Obecność to nie, ale stanie przy żółtej linii byłaby do zaakceptowania chyba... :-k

:arrow: Ze dwa-trzy lata temu stałem na Siekierki-Sanktuarium i czekałem na 359. Zobaczyłem, że jedzie jakiś autobus, to machnąłem, ale jak podjechał bliżej i zaczął wjeżdżać do zatoki, to zobaczyłem, ze to nie jest jednak 359, więc machnąłem żeby jechał dalej. A ten się zatrzymał i z mordą na mnie, że macham, a nie wsiadam :D
Cóż, trudno zobaczyć z daleka numer, jak się jest krótkowidzem, a do tego jeszcze autobus jedzie pod słońce... ](*,)

: 27 wrz 2010, 21:13
autor: MeWa
Pink pisze:Każdemu może się zdarzyć, tym bardziej jak ma 11 lat. A kierowca nie zawinił, ale media jak zwykle muszą robić sensację i ze zwykłej pomyłki robią zaraz DRAMAT. Żenada, niestety nie pierwsza, raczej typowa.

Niemniej kierowca też mógł wykazać się życzliwością i małolata wypuścić w jakimś bezpiecznym miejscu (np. stojąc na czerwonym świetle, na prawym pasie). Niektórych to jednak zbyt wiele kosztuje. I proszę mi tu nie pieprzyć o "ogromnych konsekwencjach" =; Po prostu mu się nie chciało.
a kto by odpowiadał, gdyby dziecku coś się stało albo zgubiłby się wypuszczony gdzieś po trasie poza zasadniczym przystankiem linii?

: 27 wrz 2010, 21:54
autor: dzidek
MeWa pisze:
Pink pisze:Każdemu może się zdarzyć, tym bardziej jak ma 11 lat. A kierowca nie zawinił, ale media jak zwykle muszą robić sensację i ze zwykłej pomyłki robią zaraz DRAMAT. Żenada, niestety nie pierwsza, raczej typowa.

Niemniej kierowca też mógł wykazać się życzliwością i małolata wypuścić w jakimś bezpiecznym miejscu (np. stojąc na czerwonym świetle, na prawym pasie). Niektórych to jednak zbyt wiele kosztuje. I proszę mi tu nie pieprzyć o "ogromnych konsekwencjach" =; Po prostu mu się nie chciało.
a kto by odpowiadał, gdyby dziecku coś się stało albo zgubiłby się wypuszczony gdzieś po trasie poza zasadniczym przystankiem linii?
Dokładnie. Kogo jak kogo ale małego dzieciaka wypuszczać na nieznajomym terenie samego? ](*,) Ten kto by tak zrobił musiałby mieć nierówno we łbie. Nich teraz dziecku coś się stanie w miejscu gdzie nie powinien być a do tego w wyniku wypuszczenia przez kierowcę tam gdzie linia nie ma przystanku. Jedyne rozwiązanie odwieźć dziecko na najbliższy przystanek w tym wypadku będący pętlą i pokazać (zaprowadzić) do autobusu 508 by wrócił tam gdzie chciał wysiąść.

: 27 wrz 2010, 21:54
autor: fraktal
Szeregowy_Równoległy pisze:Pewnie, wypuszczę małolata, ktoś życzliwy życzliwie mnie podpierdoli, a przecież takich nie brakuje, ktoś inny zajrzy w nagrania z monitoringu i o premii mogę zapomnieć.
W ikarusie nie ma monitoringu. [E-8] :razz: Ale to prawda, że gdyby go jednak kierowca wypuścił i coś by mu się stało, to przecież odpowiadałby za to kierowca. W ogóle uważam, że to w sumie dość błahe zdarzenie, a robi się z tego dużą sprawę, z badaniem profilu szkoły włącznie. ](*,)

: 27 wrz 2010, 21:55
autor: dzidek
Szeregowy_Równoległy pisze:
Pink pisze:I proszę mi tu nie pieprzyć o "ogromnych konsekwencjach" =; Po prostu mu się nie chciało.
Pewnie, wypuszczę małolata, ktoś życzliwy życzliwie mnie podpierdoli, a przecież takich nie brakuje, ktoś inny zajrzy w nagrania z monitoringu i o premii mogę zapomnieć. Dla mnie to wystarczająco duże konsekwencje, żeby nie wypuszczać poza przystankami.
Przecież nagranie nie jest potrzebne wystarczy sterownik i kierowca ma problem.

: 27 wrz 2010, 21:58
autor: fraktal
dzidek pisze:Przecież nagranie nie jest potrzebne wystarczy sterownik i kierowca ma problem.
Nie w każdym ikarusie jest sterownik.

: 27 wrz 2010, 22:00
autor: dzidek
fraktal pisze:
dzidek pisze:Przecież nagranie nie jest potrzebne wystarczy sterownik i kierowca ma problem.
Nie w każdym ikarusie jest sterownik.
Na Kleszczowej prawie wszystkie mają :) a tam gdzie nie ma to i nie ma w ogóle tematu :P

: 07 paź 2010, 23:06
autor: MZ
:arrow: W odpowiedzi na pytanie zadane w tytule wątku taka sytuacja z Radomia, z dzisiaj. Ulicami mojego osiedla snuje się w ślimaczym tempie coroczna procesja różańcowa. Jest akurat na odcinku ulicy, po którym kursują autobusy. Jadę tym autobusem. Kierowca dojeżdża do tyłu procesji, która akurat ma ołtarzostop. Staje za nimi i nie wie, co dalej robić. Procesja też stoi w miejscu, a do skrzyżowania, na którym mają zejść z tej drogi, zejdzie im jeszcze zapewne minimum 10-15 minut. Pasażerowie zaczynają tracić cierpliwość, ktoś wspomina o tym, że nie zdąży na przesiadkę. Podchodzę zatem do kierowcy i podpowiadam objazd (powodujący wydłużenie trasy tylko o jakieś 400 metrów i bez ominięcia żadnego przystanku):

- Może pan na tym skrzyżowaniu skręcić w lewo i wyjedzie pan do ulicy Struga. Nie ominie pan żadnego przystanku.
- Na którym skrzyżowaniu?
- No na tym, 20 metrów przed panem.
- Przecież procesja na nim stoi. Co pan, nietutejszy pan jest?
- No właśnie tutejszy jestem i widzę, gdzie jest skrzyżowanie, a gdzie ludzie.

W tym momencie do okna kierowcy podszedł człowiek w odblaskowej kamizelce (jeden z kilku, którzy zabezpieczali trasę przemarszu i kierowali ruchem) i powiedział mu dokładnie to samo, co mówiłem mu chwilę wcześniej, czyli skręt w lewo na tym rzekomo zablokowanym skrzyżowaniu. Wyjaśnił mu też dokładnie trasę ("w lewo, a potem w prawo"), ale kierowca najwidoczniej nie potrafił pojąć tej skomplikowanej operacji, bo jeszcze dwa razy dopytywał się człowieka w kamizelce o wskazaną trasę. No i teraz moja dalsza konwersacja z kierowcą:

- To ja panu pokażę tę trasę.
- A co tu jest do pokazywania?
- Wie pan co, chciałem panu pomóc i podpowiedzieć, jak szybciej stąd wyjechać, no ale skoro pan nie chce, to nie!
- A to takie ciężkie, że trzeba pomagać? Mnie się nie spieszy, ja tu mogę i pół godziny stać.
- Ale ludziom się spieszy.
- A co mnie to obchodzi?

W tym momencie dyskusję zakończyłem, bo stwierdziłem, że nie mam ochoty na kłótnię z gburem. Objazdem w końcu pojechał.

: 14 paź 2010, 0:39
autor: Teokryt
Może nie tyle co wkurza co we wtorek Motorniczowie i kierowcy byli jacyś zaspani. w 25 Motorowy nie zmienił kierunku i jechał na Annopol z napisem Banacha - zwróciłem uwagę. ale ze to samo mi sie przydarzyło tego samego dnia na 175 na Ordynackiej jak jechał na lotnisko a na wyświetlaczu Pl. Piłsudskiego. Kierowcy i motorniczowie - pamiętajcie o tym dokąd jedziecie - bo to trochę obciach nie zmienić kierunku kilometr od pętli ;)

: 14 paź 2010, 11:08
autor: tadeo
ten artykuł jest adekwatny w niniejszym wątku.

Dlaczego kierowcy autobusów miejskich są tacy wredni?
http://praca.wp.pl/kat,18453,title,Dlac ... caid=1b0f3
warto przeczytać, są to typowe narzekania pasażerów.
.

: 14 paź 2010, 11:24
autor: hafilip84
Taaa.... Artulik pisany pod tezę...
Na forach internetowych można znaleźć dziesiątki wpisów na temat kierowców pojazdów komunikacji miejskiej. Nie udało nam się znaleźć ani jednej pozytywnej. Kierowcy są więc według internautów niemili i jeżdżą nieostrożnie.
U nas najwyraźniej nie szukali...

: 14 paź 2010, 11:51
autor: Bastian
Weź pod uwagę sprawdzoną w badaniach korelację internauta - samochodziarz.

: 14 paź 2010, 13:22
autor: hafilip84
Yyyy... Moja nie rozumieć... Co to ma do rzeczy?

: 14 paź 2010, 13:56
autor: Bastian
To po części tłumaczy to:
Na forach internetowych można znaleźć dziesiątki wpisów na temat kierowców pojazdów komunikacji miejskiej. Nie udało nam się znaleźć ani jednej pozytywnej.

: 14 paź 2010, 14:23
autor: hafilip84
No nie bardzo... Większość, jeśli nei wszystkie, z tych opinie, to opinie pasażerów... I sądzę, że korelacja cytowany internauta-pasażer będzie tu znacznie mocniejsza niż dowolny internauta-samochodziarz ;)