: 19 sty 2012, 18:58
http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34 ... ianka.html![]()
Nowa trasa autobusu pełna niespodzianek
W pierwszym dniu po 30., jubileuszowej, zmianie trasy linii 107 nadzór ruchu ZTM nie mógł się doprosić o interwencję straży miejskiej na zablokowanej pętli przy ul. Kierbedzia. W końcu mało sam nie dostał mandatu
Ruszysz wreszcie, gamoniu jeden, czy nie?! - krzyczał krępy jegomość do kierowcy stosiódemki. Kwadrans przed godz. 10 autobus stał na środku jezdni ul. Kierbedzia, a za nim rósł korek dojeżdżających samochodów. Co jakiś czas rozlegał się dźwięk klaksonu, ludzie wychodzili z aut, żeby dowiedzieć się, co się stało.
- I co ja mam zrobić? Muszę tak stać, bo miejsca na przystanku nie ma, a jeśli odjadę za wcześnie, nadzór ruchu od razu wlepi mi karę - żalił się reporterowi "Gazety" wąsaty kierowca linii 107. I dodał: - Taki cyrk jest tu od rana. Na pętli Kierbedzia mam osiem minut przerwy, a tu nie ma gdzie się podziać, brakuje nawet toalety.
- Niech pan już odjeżdża! - polecił kierowcy dyżurny nadzoru ruchu, bo sytuacja robiła się coraz bardziej nerwowa. - Już dwie godziny nie mogę się doprosić interwencji straży miejskiej, żeby zrobili tutaj porządek.
Debiut w krainie biurowców
Zamieszanie powodują samochody zaparkowane po obu stronach niewielkiej jednokierunkowej ulicy na Dolnym Mokotowie, bocznej od Bobrowieckiej. Zarząd Transportu Miejskiego postanowił skierować nią od wczoraj autobusy linii 107, które przez niespełna rok docierały na Stegny, ale mało kto chciał nimi tą trasą jeździć. Wcześniej - jak obliczyliśmy - linia 107, która istnieje od 64 lat, zmieniała przebieg aż 29 razy, wędrując od Czerniakowa przez Służew, Służewiec, Górny Mokotów i Ursynów.
Na ul. Kierbedzia jeszcze jej nie było. Autobusy nie kursują tędy od ponad pięciu lat (ostatnio zawracała tu linia 119), więc kierowcy nie spodziewali się ograniczeń w parkowaniu. Według ZTM zapowiedzi pojawiły się tam w nocy z 10 na 11 stycznia, a wzdłuż jezdni stanęły znaki zakazu zatrzymywania. Mimo to auta stały nawet bezpośrednio przy słupku przystankowym, uniemożliwiając podjeżdżanie autobusów do krawężnika. Jeden z kierowców próbował skręcić w ul. Kierbedzia pod prąd i ustawić się częściowo na przystanku, a częściowo na przejściu dla pieszych. Odjechał po interwencji nadzoru ruchu ZTM.
Rzeczniczka prasowa straży miejskiej Monika Niżniak stwierdziła, że od rana wpłynął tylko anonimowy SMS z prośbą o interwencję na ul. Kierbedzia. Według jej relacji patrol przybył tam ok. godz. 11 i od razu natknął się na dodatkowy problem. Okazało się, że kierowca zaparkowanego na pętli samochodu stracił uprawnienia do kierowania. Na miejsce wezwano więc policję, karę wymierzy mu sąd grodzki. - Mamy stamtąd na zmianę skargi ZTM na mieszkańców i mieszkańców na autobusy, bo w pobliżu jest przychodnia i są trudności z parkowaniem - powiedziała "Gazecie" Monika Niżniak.
Postój czasowo przesunięty
Ta część Mokotowa zamieniła się w ostatnich latach w kwartał biurowców i szkół wyższych, w których nie zadbano o wystarczającą liczbę miejsc parkingowych. Autobusy mają problem nie tylko z przejazdem ul. Kierbedzia - to samo jest na Bobrowieckiej usianej w dodatku wielkimi dziurami. Jej zeszłoroczny remont ograniczono tylko do odcinka przylegającego do Chełmskiej.
Rzecznik ZTM Igor Krajnow przekazał nam, że już w piątek do straży miejskiej przesłano prośbę o objęcie nowej pętli "wzmożonym nadzorem". Strażnicy zareagowali dopiero wczoraj: na ul. Kierbedzia będą wysyłane trzy rotacyjne patrole, a na dobry początek trzech kierowców zostało wezwanych do zapłacenia mandatu. Wśród nich miał być nawet nadzór ruchu ZTM, bo "zaparkował w miejscu niedozwolonym", czyli na chodniku przed końcowym przystankiem 107, ale informacja się nie potwierdziła.
Straż miejska wystąpiła też do zarządcy ulicy o uzupełnienie znaków zakazu zatrzymywania o informację z rysunkiem odholowywanego samochodu. ZTM postanowił, że dopóki znak się nie pojawi, postój autobusów zostanie przesunięty z ul. Kierbedzia do zatoki przystankowej na ul. Bobrowieckiej.