I tu jest sedno. Pasażerowie (lub kabiniarze) nie zdają sobie sprawy jak to działa. I przesadzają. Jeśli kierowca na całej trasie musiał, dajmy na to, odstać po minucie na sześciu przystankach, to wcale nie znaczy, że czas przejazdu był za długi o 6 minut. Odstawanie polega wszak na tym, że wyczekuje się nie tylko do rozkładowego czasu przejazdu, ale także do dogodnego punktu zależnego od sytuacji drogowej, w którym można ruszyć tj. wyczekiwanie na zielone światło na przystanku, czekanie aż kolumna samochodów nas mijająca się skończy. Jeśli tak, to automatycznie przeszkody, które moglibysmy napotkać, znikają i znów objawia się przyspieszenie.Delfino pisze:Zdecydowanie przesadzasz. Owszem przelot jest za długi, ale bez przesady. Nigdy nie byłem tam na więcej niż +2. Minutę - dwie można by obciąć, owszem.Desert pisze:112 za długi przelot na Bemowskim odcinku w strone Chmarek grozi wpadnięciem na Żeromskiego średnio +5 przy niedopatrzeniu kierowcy![]()
Kurs 23.41 z tegoż miejsca raz mi przyjechał 23.30
Teorię tę łatwo udowodnić na większości z kwestionowanych linii łapiąc 2-3-minutowe opóźnienie. Bardzo trudno jest odrobić tę wartość (mam na myśli DS, zwłaszcza wieczorem) jadąc przepisowe 50km/h. Tyczy się to również wspomnianej "dziewiątki", choć tu rzeczywiście 2 minuty w DS w stronę Piaseczna out, zarówno w dzień, jak i wieczorem. Nie wiem natomiast dlaczego ma być ucięte cokolwiek w stronę Wilanowskiej. Praktycznie zawsze jestem tam o czasie, nie ślimaczę się, ani nie zapieprzam.
