Strona 129 z 462

: 16 paź 2012, 18:22
autor: Premo
To samo mówiono przed ostatnią podwyżką i jakoś pasażerów nie ubyło

: 16 paź 2012, 18:26
autor: Wolfchen
Aligator pisze:(...) natomiast ludzie okazjonalnie z maskomu korzystający - na średnich dystansach - odpuszczą komunikację publiczną bo samochód będzie bardzo często szybszy, wygodniejszy i w sumie tańszy
To się uśmiałem! :lol:
Aligator pisze:Z podwyżkami irytuje mnie jedno, zmów podwyżka jest polityczna i do niczego konkretnie nie doprowadzi poza zmniejszeniem przychodów z biletów krótkookresowych
Czy zmniejszy przychody - na dwoje babka wróżyła. Aczkolwiek moim zdaniem wzrost cen jest zbyt duży, tzn. podwyżki owszem, ale nie aż takie.

: 16 paź 2012, 18:28
autor: Premo
Ceny biletów ustaliła rada miasta wybrana w demokratycznych wyborach. Więc poniekąd sami jesteśmy sobie winni podwyżki

: 16 paź 2012, 19:27
autor: Aligator
To się uśmiałem! :lol:
Odwieczny dylemat i powód sporów na forum ;)

Na pierwszy rzut oka Wolfschenie masz rację jednak z perspektywy posiadacza i użytkownika samochodu patrzę na to troszkę inaczej:

01. Paliwo na dystansach 5-10 km wyjdzie taniej niż 20-minutowy po podwyżce (większość obecnych "ekonomicznych" pojazdów ma spalanie na poziomie 6-8L/100 w mieście).
02. Pod warunkiem że masz firmę z możliwością odliczenia vatu od paliwa samochód jest kolejne 23% do przodu (biletów komunikacji na okaziciela nie mogę odliczyć - w sumie nie wiedzieć czemu - jeśli się mylę poprawcie).
03. Kosztów takich jak ubezpieczenie nie liczę bo te są związane już z samym posiadaniem samochodu - więc poniosę je bez znaczenia czy samochód stoi czy jeździ.
04. Koszty eksploatacji przy tych dodatkowych 80 km/miesiąc są śmieszne.

Jeśli weźmiesz te wszystkie aspekty pod uwagę to okaże się nagle że samochodem nie jest w cale drożej niż maskomem (zwłaszcza jeśli podróżujesz ok 19-20 kiedy ruch na mieście już zanika).
Dla sprostowania jest to sytuacja gdy z tych czy innych względów korzystasz z samochodu jako głównego środka komunikacji a bilety kupujesz okazjonalnie - moja obecna sytuacja.
Czy zmniejszy przychody - na dwoje babka wróżyła. Aczkolwiek moim zdaniem wzrost cen jest zbyt duży, tzn. podwyżki owszem, ale nie aż takie.
Myśląc logicznie.
Masz samochód, ubezpieczenie musisz zapłacić bez względu czy z niego korzystasz, koszt benzyny jest niższy niż biletu (o gazie i dieslu nie wspominając). Myślałbyś nad biletem? ja bym sobie nawet tyłka nie zawracał.

: 16 paź 2012, 19:49
autor: Wolfchen
Aligator pisze:Paliwo na dystansach 5-10 km wyjdzie taniej niż 20-minutowy po podwyżce (większość obecnych "ekonomicznych" pojazdów ma spalanie na poziomie 6-8L/100 w mieście).
Zakładając, że jadąc 10 km spalisz litr paliwa - no nie wiem... W mieście czasem i 12 - 15l na 100 km/h idzie z dymem, wszystko od samochodu zależy. Do tego dolicz opłaty za parking.
Aligator pisze:Pod warunkiem że masz firmę z możliwością odliczenia vatu od paliwa samochód jest kolejne 23% do przodu (biletów komunikacji na okaziciela nie mogę odliczyć - w sumie nie wiedzieć czemu - jeśli się mylę poprawcie).
Mówimy o osobach fizycznych nie prowadzących działalności gospodarczej.
PS. Jak jadę gdziekolwiek w delegacje, to żebym rozliczył się, to muszę przedstawić bilety jednorazowe.
Aligator pisze:Jeśli weźmiesz te wszystkie aspekty pod uwagę to okaże się nagle że samochodem nie jest w cale drożej niż maskomem (zwłaszcza jeśli podróżujesz ok 19-20 kiedy ruch na mieście już zanika).
Mówmy o godzinach szczytu, kiedy przeważnie sie zaczyna/kończy pracę.
Aligator pisze:Dla sprostowania jest to sytuacja gdy z tych czy innych względów korzystasz z samochodu jako głównego środka komunikacji a bilety kupujesz okazjonalnie - moja obecna sytuacja.
Jednak biorąc pod uwagę ceny sieciówek, to samochód zdecydowanie odpada - a ktoś, kto do pracy jeździ regularnie komunikacja, to raczej ma okresowe, a nie jednorazowe/czasowe.
Aligator pisze:Masz samochód, ubezpieczenie musisz zapłacić bez względu czy z niego korzystasz, koszt benzyny jest niższy niż biletu (o gazie i dieslu nie wspominając).
Nie jest niższy, mam 90-dniowy miejski. Nijak nie wyjdzie mi taniej samochodem.

: 16 paź 2012, 20:17
autor: Stary Pingwin
Premo, Czy radni nie mają prawa do przejazdów bezpłatnych?

: 16 paź 2012, 20:23
autor: panzerloud
Mój Łopel Corsa b pali ok 7-8 litrów w mieście, i umie zejść do 5 w trasie(tzn bez korków, świateł, itp), samochód przerobiony na gaz. z butlą 60 litrów, tam wchodzi coś 54-56l, i teraz, nawet jeśli założę maksymalne spalanie 8 litrów, to na jednym tankowaniu mogę przejechać prawie 700km, a płacę za to ~154zł, a jadąc samochodem w nosie mam czy autobus się popsuł, czy kierowca tego autobusu zasłabł i nie miał siły dojechać na czas, czy może zasłabł któryś z pasażerów... W nosie mam także rozkłady jazdy, nie denerwuje się że przesiadka jest taka że czekam godzinę na autobus bo przed chwilą był i niczym innym tam nie dojadę, nie obchodzi mnie także taryfa, w tym absurdalna cena biletu okresowego na dwie strefy. Samochodem najczęściej dojadę pod drzwi obiektu który mnie interesuje, w przypadku komunikacji miejskiej drałuje jeszcze od przystanku. Ceny ze starej taryfy jeszcze były akceptowalne, te nowe już nie są, lepiej ponieść koszt wyrobienia prawa jazdy, opłacenia ubezpieczenia(już po kilku latach dają spore zniżki), i nawet naprawy raz na jakiś czas auta, ja w Corsie wymieniam tylko wahacze i wlewam paliwo(chociaż nie polecam tego auta, bo strasznie gnije/koroduje). Także uważam podobnie jak Aligator że jeśli ktoś ma na to żeby ponieść koszt kupna samochodu i opłat z nim związanych, to potem wychodzi już tylko korzystnie, bo w cenie niższej od biletu na dwie strefy, dostaje wygodny środek transportu, który jedzie gdzie chce właściciel i kiedy chce właściciel.

: 16 paź 2012, 20:26
autor: MeWa
panzerloud pisze: jadąc samochodem w nosie mam czy autobus się popsuł
Gorzej jak samochód zacznie Ci się psuć i pojawią się dodatkowe koszty wszystkich napraw.

: 16 paź 2012, 20:34
autor: Bastian
panzerloud pisze:Samochodem najczęściej dojadę pod drzwi obiektu który mnie interesuje
Tia... Raz próbowałem w centrum znaleźć miejsce do zaparkowania w tym samym kwartale ulic, co te drzwi. Raczej staram się tego nie powtarzać...

: 16 paź 2012, 20:37
autor: MeWa
Bastian pisze:
panzerloud pisze:Samochodem najczęściej dojadę pod drzwi obiektu który mnie interesuje
Tia... Raz próbowałem w centrum znaleźć miejsce do zaparkowania w tym samym kwartale ulic, co te drzwi. Raczej staram się tego nie powtarzać...
Mój kolega, który mieszka przy Marszałkowskiej, to czasem w ogóle nie chce wyjeżdżać w obawie o brak miejsc parkingowych (droga wewnętrzna, ale ogólnodostępna). A odkąd trwa remont elewacji budynku, to ani razu samochodem nigdzie nie wyjechał...

: 16 paź 2012, 20:39
autor: MichalJ
W obszarze płatnego parkowania w godzinach płatnego parkowania na ogół coś się znajdzie (chociaż cena jest za niska, tym by się posły i posłanki zajęli, a nie głupotami...), ale po godzinach czy w sobotę to w ogóle bez szans - poza płatnymi parkingami.

: 16 paź 2012, 20:39
autor: Aligator
Że zacytuję sam siebie:
Dla sprostowania jest to sytuacja gdy z tych czy innych względów korzystasz z samochodu jako głównego środka komunikacji a bilety kupujesz okazjonalnie - moja obecna sytuacja.
Zdaje się że nadajemy na kompletnie innych falach.
Ja piszę o konkretnej sytuacji gdy samochód jest czyimś naturalnym środkiem transportu, natomiast komunikacja jest transportem drugo/trzecio-planowym, a Ty mi zaczynasz pisać o tym że sieciowy jest tańszy.

Opiszę Ci teraz jak wygląda moja sytuacja. Do pracy jeżdże w dwie osoby do jednego miejsca, jeździmy samochodem (wychodzi drożej ale w moim wypadku to oszczędność minimum 1h dziennie mojego prywatnego czasu gdyż z mieszkania do pracy musiałbym mieć 2 bardzo niewygodne przesiadki - często autobus "lubi" nie przyjechać). Poza pracą - w godzinach wieczornych na wszelkiej maści treningi, kursy oraz część imprez i inne tego typu rzeczy chodzę pieszo - bo mieszkam w centrum i wszędzie w granicy 2-3 przecznic.
Moja styczność z komunikacją zbiorową ma miejsce gdy jadę na trening taneczny raz w tygodniu, oraz raz w tygodniu gdy chcę iść na imprezę do klubu tanecznego położonego większy kawałek ode mnie.
Generalnie gdzie bym nie jechał to jestem w granicy zasięgu biletu 20 min. Na dalsze eskapady wieczorne biorę auto bo nie chcę tracić godziny czasu na powrót gdy mogę wrócić w 15 min - wyjątek gdy mam ochotę się napić.

Teraz pytanie postawię jeszcze raz, w jasno naznaczonej sytuacji:
Czy opłaci mi się kupować bilety droższe niż paliwo które wypalę na tej samej trasie?
Nie sądzę. I stąd podnoszenie ceny tych biletów nie będzie rozsądne.

To o czym Ty napisałeś "jazda do domu w godzinach szczytu" to kompletnie inna sprawa. Jeśli ktoś jeździ samochodem do domu w godzinach szczytu to po prostu stać go na to, albo maskom nie jest alternatywą (znam takie osoby).
Kolejną rzeczą którą poruszyłeś w sumie moim zdaniem bez sensu jest mowa o samochodach spalających 10-15L/100.
Tego typu maszyny mają silniki po 2,5-3L pojemności i w wypadku właścicieli takich maszyn trudno jest mówić o tym by kierowali się aspektem ekonomicznym więc maskom oszczędnością im nie zaimponuje (jakby chcieli oszczędzać nie kupowaliby maszyn 2,5L tylko 1,2L pojemności - oszczędność na naliczanym w bzdurny sposób - od pojemności silnika - ubezpieczeniu i wypalonym paliwie).

Myślę że więcej nie ma sensu pisać.
Wracając do opisanej wcześniej sytuacji. Jakbym nie liczył w moim wypadku Maskom będzie droższą alternatywą.

: 16 paź 2012, 20:41
autor: panzerloud
Bastian pisze:
panzerloud pisze:Samochodem najczęściej dojadę pod drzwi obiektu który mnie interesuje
Tia... Raz próbowałem w centrum znaleźć miejsce do zaparkowania w tym samym kwartale ulic, co te drzwi. Raczej staram się tego nie powtarzać...
No w Centrum jest z tym problem, tak samo jak na mokotowie, miejsc parkingowych jest dużo mniej niż chętnych na nie osób. Ja akurat w centrum rzadko miałbym chęć zaparkować, bo wszelkie punkty usługowe czy handlowe które tam są, stanowczo nie są na moją kieszeń, a jakoś tak się złożyło, że nikt z moich znajomych także tam nie mieszka, więc w jakimś sensie problem mnie omija, co nie znaczy że go nie ma oczywiście :)

: 16 paź 2012, 20:52
autor: Bastian
Aligator pisze:Ja piszę o konkretnej sytuacji gdy samochód jest czyimś naturalnym środkiem transportu, natomiast komunikacja jest transportem drugo/trzecio-planowym, a Ty mi zaczynasz pisać o tym że sieciowy jest tańszy.
On pisze o konkretnej sytuacji, gdy komunikacja jest czyimś naturalnym środkiem transportu, natomiast samochód jest transportem drugo/trzecio-planowym :>
Aligator pisze:jeździmy samochodem (wychodzi drożej ale w moim wypadku to oszczędność minimum 1h dziennie mojego prywatnego czasu gdyż z mieszkania do pracy musiałbym mieć 2 bardzo niewygodne przesiadki - często autobus "lubi" nie przyjechać)
Aligator pisze:mieszkam w centrum i wszędzie w granicy 2-3 przecznic.
Nic nie rozumiem :niewiem: Mieszkasz w centrum, a pracujesz na peryferiach? No to jesteś w mniejszości i twoje wyliczenia nijak nie są miarodajne dla ogółu.
Aligator pisze:Maskom
To skrót od Masokombinat? :>
Skąd w ogóle wytrzasnąłeś to słowo?!
panzerloud pisze:Ja akurat w centrum rzadko miałbym chęć zaparkować, bo wszelkie punkty usługowe czy handlowe które tam są, stanowczo nie są na moją kieszeń
Mnie stać, oszczędzam na benzynie :D

: 16 paź 2012, 21:45
autor: panzerloud
Bastian pisze:Mnie stać, oszczędzam na benzynie
Przewrotne :)
Kup Diesla, te nowsze naprawdę mało palą, albo zagazuj autko, gaz za litr kosztuje coś ~2.75. Zresztą... zaoszczędzisz kilka złotych, ale ile stracisz czasu :P no chyba że dla Ciebie podróż komunikacją miejską nie jest stratą czasu a przygodą, tj. dla niektórych użytkowników którzy środków komunikacji miejskiej nie traktują jako sposobu na przemieszczanie się, a punkt rozrywkowo modlitewny. :) to by wszystko zmieniało, bo czas spędzony na relaks, który także jest potrzebny, nie jest zmarnotrawiony.
Oczywiście to co napisałem powyżej traktuj z dużym dystansem, bo absolutnie przez myśl mi nie przeszło że możesz do tego mieć takie podejście. Jeśli w twoim przypadku bardziej kalkuluje się kupić bilet, to widać tak po prostu jest, też jeszcze sporo przed podwyżkami zniechałem jazdy autem, bo doszedłem do wniosku że zamiast opłacić składkę i wymienić oś bardziej mi sie opłaci, kupować kwartalne, i w sumie byłem całkiem zadowolony, bo różnica w czasie przejazdu to było pół godziny w jedną stronę, chociaż bywało że strasznie mi auta było brak, większych zakupów nie robię bo mieszkam sam, ale kiedy mnie matka poprosiła żebym jej kupił zapasy na święta, to dźwigając 2x25kg ziemniaków + siaty z innymi artykułami kląłem pod nosem że nie mam auta żeby to wrzucić w bagażnik i się nie męczyć, podobnych sytuacji można by wymienić jeszcze niemało, ale jeździłeś i autem i autobusem, więc pewniakiem znasz zalety i wady obu tych środków transportu. Uważam jednak że za cenę wyższą, bądź porównywalną do ceny zalania baku(w moim przypadku butli), to się nie opłaca, bo komfort podróży autem jest dużo wyższy od środków komunikacji zbiorowej, w aucie masz regulowany miękki fotel, masz ochotę to posłuchasz radia, nagrzejesz sobie tak jak lubisz, a jak masz klimę z funkcją schładzania to i schłodzisz, nikt Ci nie gdera, widzisz że jest korek, to nie musisz się w niego pakować jak autobus który ma stałą trasę, sam sobie wyznaczysz objazd, bagażu nabierzesz tyle ile tylko do auta Ci wejdzie, no długo by wymieniać...
Bastian pisze:Nic nie rozumiem Mieszkasz w centrum, a pracujesz na peryferiach? No to jesteś w mniejszości i twoje wyliczenia nijak nie są miarodajne dla ogółu.
I tu jest największa przewaga auta, że jedziesz tam gdzie Ty potrzebujesz, a nie gdzie i o której potrzebuje ogół...