: 26 lut 2013, 10:17
Sebuś, proszę Cię. Sam chyba wiesz jakie skargi potrafią pasażerowie sobie wymyślić, napisać. A ten gość, co napisał list do Gazety, to jest chyba jakimś tam urzędnikiem na Bemowie... 
A z punktu widzenia otwartych środkowych drzwi?MichalJ pisze:Z punktu widzenia obserwatora z boku jest to trudno odróżnialne od otwarcia drzwi przez pasażera.
O to, to. Też tak pomyślałem.MichalJ pisze:Pani pewnie zapukała
Chciała wejść 1szymi żeby ii tak pewnie usiąść na końcu.maciej180 pisze:O to, to. Też tak pomyślałem.MichalJ pisze:Pani pewnie zapukała
Wiem, niebawem przy jednej będę na konfrontacji. Para pasażerów z ubiegłego tygodnia z 98/167+N43 #7891 namiętnie twierdzi że "Zostały przycięte drzwiami, a kierowca w sposób wulgarny kazał o wyłączenie telefonu, oraz włączył jakiś nieprzyjemny dla ucha sygnał dźwiękowy który przez następne kilka przystanków uprzykrzał podróż pasażerom" ( ten rzekomy alarm to sygnał przy zamykaniu drzwi, a zgodnie z regulaminem przewozu jeśli wóz takowy posiada, to trzeba go użyć, a więc został użyty.) Parze pod wpływem alkoholu niestety on przeszkadzał w słuchaniu muzyki bez zestawu słuchawkowego.Pawel_ pisze:Sebuś, proszę Cię. Sam chyba wiesz jakie skargi potrafią pasażerowie sobie wymyślić, napisać. A ten gość, co napisał list do Gazety, to jest chyba jakimś tam urzędnikiem na Bemowie...
Ale dlaczego musiał? Jeśli stoję w wyłączonym autobusie i mam otwarte jedne drzwi, to nigdy jeszcze nikt nie próbował wsiadać innymi. Co najwyżej nacisnął przycisk, zorientował się że nie działa, i poszedł do tych otwartych. Nikt też nie powiedział złego słowa. Naprawdę, bez przesady!MichalJ pisze:Pani pewnie zapukała, a kierowca musiał odłożyć kanapkę, żeby jej otworzyć, więc się wściekł. Z punktu widzenia obserwatora z boku jest to trudno odróżnialne od otwarcia drzwi przez pasażera.
jaki przycisk?Adam G. pisze:Jeśli stoję w wyłączonym autobusie i mam otwarte jedne drzwi, to nigdy jeszcze nikt nie próbował wsiadać innymi. Co najwyżej nacisnął przycisk, zorientował się że nie działa, i poszedł do tych otwartych. Nikt też nie powiedział złego słowa. Naprawdę, bez przesady!
Nawet gdyby się wściekł, to raczej tak soczyste teksty są mało prawdopodobne.MichalJ pisze:Pani pewnie zapukała, a kierowca musiał odłożyć kanapkę, żeby jej otworzyć, więc się wściekł. Z punktu widzenia obserwatora z boku jest to trudno odróżnialne od otwarcia drzwi przez pasażera.
Oj, nie byłbym pewien. Znam kierowcę, do którego podeszła pasażerka. Pasażerka miała pretensje o zbyt wolną jazdę. Źródło mam zdecydowanie pewne, w Mobilisie mało co się ukryje.fraktal pisze:Nawet gdyby się wściekł, to raczej tak soczyste teksty są mało prawdopodobne.
Ja znam jednego kierowcę, który ogółem jest fajny, ale czasem pod nosem może tak na przeklinać innych uczestników ruchu bądź pasażerów. (W stosunku do nich normalnie się odzywa).fraktal pisze:Nie wiem, Bartku, sam wiesz, że wkurzam niektórych kierowców MZA, którzy znów mnie wkurzają i żaden jeszcze mnie tak nie zwyzywał. Innych słów używają, owszem, ale aż tak ostro jeszcze się żaden nie odezwał do mnie.Ale nie znaczy to, że nie używają "niestosownych", wulgarnych słów, chodzi raczej o to, że nie mówią na przykład: "Ty ch.... spier...". Nie mówią do mnie przynajmniej.
W Poznaniu jeździ motorniczy, ksywa "Wichura". Na skargi pasażerów odpowiada zawsze tak samo: "w pompie to mam" wskazując okolice swojej kuśkiSzeregowy_Równoległy pisze:- Przez pana spóźnię się do pracy, jak pan się z tym czuje?
- Stanął mi.
Quo vadis, MZA?TLG pisze:W Poznaniu jeździ motorniczy
A Ty jakim jesteś kierowcą?Jachim pisze:Ja znam jednego kierowcę, który ogółem jest fajny, ale czasem pod nosem może tak na przeklinać innych uczestników ruchu bądź pasażerów. (W stosunku do nich normalnie się odzywa).fraktal pisze:Nie wiem, Bartku, sam wiesz, że wkurzam niektórych kierowców MZA, którzy znów mnie wkurzają i żaden jeszcze mnie tak nie zwyzywał. Innych słów używają, owszem, ale aż tak ostro jeszcze się żaden nie odezwał do mnie.Ale nie znaczy to, że nie używają "niestosownych", wulgarnych słów, chodzi raczej o to, że nie mówią na przykład: "Ty ch.... spier...". Nie mówią do mnie przynajmniej.
Mogę zrozumieć, że narozrabiali po pijaku, mogę zrozumieć, że skargę napisali na kacu, ale jeśli po ochłonięciu przyjdą na tę konfrontację, to takie towarzystwo wykreśliłbym z grona znajomych, gdyby się w nim znajdowaliSG pisze:Parze pod wpływem alkoholu niestety on przeszkadzał w słuchaniu muzyki bez zestawu słuchawkowego.