Myślisz, że próbuje zmusić kogoś do pokochania Kościoła to mylisz się, pisałem też w moim poście, że to nie będzie moja zasługa jeśli ktoś pokocha Kościół. A próbuję jak to określiłaś "naprostować" poglądy innych, (ponieważ tu też mi z pewnością nie uwierzysz) zależy mi na ludziach mimo, że nie raz się na nich zraziłem, jednocześnie mam przekonanie, że w ten sposób nie przekonam nikogo, bo to tak poważne jak zrywanie związków przez sms.iosellin pisze: Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawe, ale Twoje slowa brzmia o pare tonow bardziej populistycznie. I troche smiesznie. Dokladnie jak ktos, komu wpojono i gleboko zakodowano w podswiadomosci okreslone wzorce reagowania. Sam mowisz, ze i tak nikogo nie przekonasz i gadka nie ma sensu wiec po co starasz sie pokazac, jaki to KK "niezbedny" i po co probujesz "naprostowac" poglady innych?
To przeczytaj sobie wątek jeszcze raz od początku i zobacz kto ile argumentów podał, a kto pisze teksty, które są tylko odbijaniem piłeczki w drugą stronę, nic przy tym nie wnosząc. Albo kto pisze brednie, że Kościół to jedna wielka rzeź znając przy tym jego historię na poniżająco niskim poziomie. Ja w 2 lata przerobiłem całą historię Kościoła i każdy wniosek bym wyciągnął tylko nie ten. Więc nie pisz a argumentach, skoro ani jednego w tym wątku nie podałaś.iosellin pisze: No ona przynajmniej argument podala. Ty nie![]()
Dlatego go wysuwam ponieważ za katolika się uważam.iosellin pisze: A to jest sztandarowy "argument" katolikow, ktorzy tam gdzie im to wygodnie, powoluja sie na czlowieczenstwo a jak sie nie da to na ducha swietego, czy Boga. Smieszne to troche. Z jednej strony ksieza natchnieci przez Boga do sluzenia jemu i ludziom, slyszacy w swej duszy powolanie a z drugiej: to przeciez tylko ludzie i nie sa idealni. Oczywiscie ze nie sa. Bo to tylko ludzie i zaden duch swiety ich nie powolalTak zostali wyksztalceni, bo w pewnym momencie zycia zdecydowali ze chca byc zakonnikami i tyle
Szkoda, że nie przeczytałaś, że napisałem również, że od księży się więcej wymaga, bo faktycznie tak jest i ja to w 100 % popieram. A jeśli chodzi o motyw wstąpienia to niektórzy uciekają przed wojskiem, niektórzy po prostu mijają się z powołaniem, ale tacy prędzej czy później odchodzą, bo uwierz mi, że prób jest dużo na tej drodze.
Zrozumiałem tylko tu nawiązałem do liczenia kroków.Obawiam sie, ze Ty nie zrozumiales.
Nie chcę, żeby się to przerodziło w kolejne kpienie z Kościoła, ale uważam, że jest wiele osób które wierzą w innego Boga, albo są ateistami i mają ogromną wiedzę o Kościele, w tym przypadku niestety tak nie jest i myślę, że za trudne argumenty mogłyby wywołać niezrozumienie, więc po co jeszcze pokazywać jacy jesteśmy różni, skoro jesteśmy tacy sami.iosellin pisze: alez oczywiscie, ze msciwyPrzez tyle tysiecy lat nie chcial biednym, stworzonym przez siebie ludziom, wybaczyc i "wymyslil" sobie, ze wybaczy im jak popatrzy na cierpienia wlasnego syna, ktorego da im zabic. Doprawdy, oryginalny przyklad milosci
Jak juz pisalam wczesniej, czy nazwiesz kochajaca matke, ktora majac kilkoro dzieci, pozwala im zabic jedno po to, zeby ona mogla im wybaczyc? Kuriozum. Ja za takiego "Boga" serdecznie dziekuje