: 04 cze 2009, 9:05
No i mamy wyjaśnienie:
Policja: autobusów nikt nie podpalał
Życie Warszawy, blik , koz, 04-06-2009
http://www.zw.com.pl/artykul/2,369032_P ... palal.html
Solaris spłonął w kwietniu na Trasie Łazienkowskiej z powodu pękniętego przewodu hydraulicznego – wynika z ustaleń policji.
Do pożaru doszło 8 kwietnia. W ogniu stanął ośmioletni solaris urbino linii 408. To był początek czarnej serii. W ciągu kilku następnych dni płonął na ul. Marsa jelcz obsługujący linię 520 i niskopodłogowy MAN linii 190 na skrzyżowaniu ul. Leszno z Okopową.
Śledczy nie wykluczali, że autobusy mogły zostać podpalone. Biegli stwierdzili jednak, że przyczyną najgłośniejszego pożaru solarisa był pęknięty przewód hydrauliczny. Pozostałymi autobusami się nie zajmowali (to były niewielkie pożary w komorze silnika). – Jeśli ją dostaniemy, będziemy wnioskować o umorzenie śledztwa, bo nikt w tej sytuacji nie zawinił – mówi śledczy ze Śródmieścia.
Po pożarach tabloidy zaczęły pisać o „jeżdżących trumnach“. W odpowiedzi prezes MZA Mieczysław Magierski zapowiedział zbadanie sprawy przez komisję wewnętrzną. Wiceprezydent miasta Jacek Wojciechowicz obiecał także powołanie miejskiej komisji z udziałem m.in. policji i strażaków. Kiedy nacisk mediów osłabł, działania komisji zwolniły. – Czy coś już wiadomo? Na razie nie. Trwają ostatnie ustalenia. Opinia publiczna zostanie o nich poinformowana – ucina wiceprezydent Wojciechowicz. A rzecznik MZA Adam Stawicki tłumaczy, że nie ma żadnych ustaleń, bo firma nie mogła dotychczas nawet zbadać spalonego solarisa. – Na razie wrakiem zajmuje się policja i prokuratura – mówi Stawicki.
A to ciekawe, co mówi pan Stawicki bo wrak jest na Włościańskiej w zakładzie firmy.
Policja: autobusów nikt nie podpalał
Życie Warszawy, blik , koz, 04-06-2009
http://www.zw.com.pl/artykul/2,369032_P ... palal.html
Solaris spłonął w kwietniu na Trasie Łazienkowskiej z powodu pękniętego przewodu hydraulicznego – wynika z ustaleń policji.
Do pożaru doszło 8 kwietnia. W ogniu stanął ośmioletni solaris urbino linii 408. To był początek czarnej serii. W ciągu kilku następnych dni płonął na ul. Marsa jelcz obsługujący linię 520 i niskopodłogowy MAN linii 190 na skrzyżowaniu ul. Leszno z Okopową.
Śledczy nie wykluczali, że autobusy mogły zostać podpalone. Biegli stwierdzili jednak, że przyczyną najgłośniejszego pożaru solarisa był pęknięty przewód hydrauliczny. Pozostałymi autobusami się nie zajmowali (to były niewielkie pożary w komorze silnika). – Jeśli ją dostaniemy, będziemy wnioskować o umorzenie śledztwa, bo nikt w tej sytuacji nie zawinił – mówi śledczy ze Śródmieścia.
Po pożarach tabloidy zaczęły pisać o „jeżdżących trumnach“. W odpowiedzi prezes MZA Mieczysław Magierski zapowiedział zbadanie sprawy przez komisję wewnętrzną. Wiceprezydent miasta Jacek Wojciechowicz obiecał także powołanie miejskiej komisji z udziałem m.in. policji i strażaków. Kiedy nacisk mediów osłabł, działania komisji zwolniły. – Czy coś już wiadomo? Na razie nie. Trwają ostatnie ustalenia. Opinia publiczna zostanie o nich poinformowana – ucina wiceprezydent Wojciechowicz. A rzecznik MZA Adam Stawicki tłumaczy, że nie ma żadnych ustaleń, bo firma nie mogła dotychczas nawet zbadać spalonego solarisa. – Na razie wrakiem zajmuje się policja i prokuratura – mówi Stawicki.
A to ciekawe, co mówi pan Stawicki bo wrak jest na Włościańskiej w zakładzie firmy.