Strona 14 z 52

: 18 lis 2012, 16:38
autor: Wolfchen
KwZ pisze:Wszystko jedno, w ramach którego przedmiotu, ale takie treści imo też powinny znaleźć się w podstawie.
Tutaj pełna zgoda.
KwZ pisze:Ja bym był za fizyką (dobrze uczoną!), ale mniejsza.
A na co komu w życiu się przydaje fizyka, jesli nie wiąże się zawodowo z kwestiami technicznymi (w tym też nieszczególnie się przydaje - bo tu raczej wchodzi wiedza w zakresie specjalizacji).
KwZ pisze:Na tym poziomie abstrakcji to wszystko jedno, czy to ma być matematyka, fizyka czy chemia.
A może zamiast tego po prostu logikę zrobić? ;)
KwZ pisze:Po wywaleniu pochodnych z matmy podstawowej to za głowę się łapali nawet studenci.
Ja do tej pory nie wykorzystuję wiedzy z matematyki czy fizyki. Faktem jest, że już praktycznie pozapominałem wszystkiego, jednak cofając się do lat szkolnych, to matma czy fizyka były dla mnie chińską magią - po prostu nie mój kierunek.
Ja jestem jednak zwolennikiem profilowania nauki na poziomie średnim - wiedzy ogólnej tyle, ile niezbędnie potrzeba, natomiast zwiększać ilość wiedzy danego kierunku (historyczna, prawna, językowa, matematyczno-fizyczna, chemiczno-biologiczna, etc). :-k

: 18 lis 2012, 16:57
autor: KwZ
Ponieważ odpowiedź mam długą, a dyskusja szykuje się ciekawa -- za to z WP nic wspólnego niemająca -- otwieram nowy wątek.

: 18 lis 2012, 22:01
autor: Bastian
Wolfchen pisze:Musztry byłoby stosunkowo mało, bardziej chodzi o szkolenie fizyczne (pompeczki, biegi, tzw. ćwiczenia ogólnorozwojowe). Miałem WF w szkole, widziałem jak to wygląda - dla mnie to były trzy godziny w tygodniu stracone na udawaniu gry w piłkę lub udawaniu gry w siatkówkę - stąd miałem zwolnienie począwszy od 3 klasy gimnazjum, żeby nie marnować czasu.
Na takie pompeczki ludzie tym bardziej braliby zwolnienia.

: 18 lis 2012, 22:12
autor: pawcio
Wolfchen pisze:Miałem WF w szkole, widziałem jak to wygląda - dla mnie to były trzy godziny w tygodniu stracone na udawaniu gry w piłkę lub udawaniu gry w siatkówkę - stąd miałem zwolnienie począwszy od 3 klasy gimnazjum, żeby nie marnować czasu.
Miałeś po prostu kiepskiego wuefistę. Mnie mój w pięć lat zupełnie od podstaw nauczył całkiem niezłego grania w siatkówkę. Od poziomu nauki odbicia palcami do poziomu gry w drużynie mistrza szkoły.

: 18 lis 2012, 22:31
autor: vernalisadonis
To zależy jakie podejście nauczyciel ma do zajęć. Jeden rzuci piłkę i grajcie 45 minut, a drugi potrafi "wycisnąć" z ucznia ile się tylko da

: 19 lis 2012, 9:38
autor: a/p TALENT
Najważniejsza w wojsku jest zaprawa. Rozwinięcie tego zdania jest wieloznaczne. Nie tylko jak z pamiętnego spotu reklamowego " zaprawa firmy Atlas".

: 20 lis 2012, 0:48
autor: MeWa
Wolfchen pisze:Musztry byłoby stosunkowo mało, bardziej chodzi o szkolenie fizyczne (pompeczki, biegi, tzw. ćwiczenia ogólnorozwojowe). Miałem WF w szkole, widziałem jak to wygląda - dla mnie to były trzy godziny w tygodniu stracone na udawaniu gry w piłkę lub udawaniu gry w siatkówkę - stąd miałem zwolnienie począwszy od 3 klasy gimnazjum, żeby nie marnować czasu.
Może prościej zreformować WF? Jak ktoś jest nogą na WF-ie, to raczej dwa-trzy tygodnie "ćwiczeń ogólnorozwojowych" pod okiem wojskowych nie zrobią z niego sportowca. Mam wrażenie wręcz, że prędzej zniechęcą bądź skutkować będą jakąś traumą.

: 20 lis 2012, 16:17
autor: Wolfchen
pawcio pisze:Miałeś po prostu kiepskiego wuefistę.
Zgadza się - ale nie jednego, tylko wszystkich.
pawcio pisze:Mnie mój w pięć lat zupełnie od podstaw nauczył całkiem niezłego grania w siatkówkę. Od poziomu nauki odbicia palcami do poziomu gry w drużynie mistrza szkoły.
Widzisz, u mnie ten problem, że mnie nigdy nie ciągnęło do wszelkich "piłkowych" sportów. Za własne pieniądze przez jakiś czas chodziłem na szermierkę, ale ze względu na kasę coraz mniej osób chodziło, aż w końcu cała inicjatywa padła. Dla dwóch osób zajęć się nie opłacało robić.
Bastian pisze:Na takie pompeczki ludzie tym bardziej braliby zwolnienia.
Kwestia weryfikacji zwolnień + w liceum byłoby to ciężkie - na kwalifikacji wojskowej automatyczne zwolnienie wg kategorii zdrowia (tyle, że trzeba by było to trochę przyśpieszyć i postarać się o to, żeby komisje badały, a nie na oko dawały A czy wręcz D).
a/p TALENT pisze:Najważniejsza w wojsku jest zaprawa.
Ja swoje pierwsze zaprawy pamiętam do dziś, pomimo zakazu biegania (nowe Józefy).
MeWa pisze:Mam wrażenie wręcz, że prędzej zniechęcą bądź skutkować będą jakąś traumą.
Obecnie niestety za dużo się patrzy na traumy, sysmózgowia i inne takie, przez co za max 10 lat kondycja fizyczna w społeczeństwie będzie poniżej krytyki (żeby nie było, sam nie jestem miłośnikiem treningów, ale staram się jako-takie standardy trzymać).
MeWa pisze:Może prościej zreformować WF?
Pytanie, jak? Ale to inny temat ;)
Poc Vocem pisze:Natomiast nie rozumiem o co chodzi z parciem Wolfchena na szkolenia wojskowe.
Najwyraźniej kwestia zawodu.
Poc Vocem pisze:Obiektywie patrząc raczej nie grozi nam atak zbrojny, a jeśliby do takiego doszło to mięso armatnie z pospolitego ruszenia zwane piechotą z karabinami raczej by nie pomogło ocalić kraju. Możemy bowiem rozważać albo atak ze strony sąsiada - ci mają siły kilkukrotnie większe, albo z powietrza - do zniszczenia rakiet dalekiego zasięgu piechota raczej zwyczajnie potrzebna nie jest.
Uwielbiam po prostu takie pisanie. No ale jeszcze raz.
Nie stać nas na obronienie się, podobnie jak nie ma co liczyć na pomoc sojuszników, więc trzeba sobie radzić samemu. A który potencjalny wróg chciałby choćby przejściowo okupować terytorium, gdzie miałby gwarancję spotkania dość licznych i przeszkolonych oddziałów partyzanckich, które by mogły siekać jego mięso armatnie i spożywać je 3 razy dziennie w obfitych ilościach? Bo właśnie o to chodzi - elementarnie wyszkolić wszystkich (czyli szeregowych), zaś z ochotników robić OT/ON (kadra, trzon sił).
Poc Vocem pisze:A takie szkolenia mogłyby wywołać traumę jak cholera.
Traumę, to może wywołać wszystko. Włącznie z widokiem małego pajączka wchodzącego do buta. 8-(
Poc Vocem pisze:Zresztą nie rozumiem dlaczego w demokratycznym kraju chcesz zamykać przymusowo jego obywateli w jakimś obozie pracy (bo znając naszych mundurowych na tym by się skończyło), choćby tylko na dwa tygodnie?
Obóz pracy? A to dobre - tylko jestem ciekawy, jaką pracę można by było bandzie niezdyscyplinowanych indywidualistów (młode wojsko tak zaczyna) zlecić :lol:
Wiesz, przez dwa tygodnie, to obecnie nawet dyscypliny nie da się wpoić (bo krzyczenie czy wydawanie komend mobilizujących to przecież mobing czy nie wiadomo co jeszcze). Ale pokazać, jak się obchodzić z bronią ostrą (na sucho) czy przepędzić kilkoma sposobami po pasie taktycznym już można.

: 20 lis 2012, 16:25
autor: Szeregowy_Równoległy
Wolfchen pisze:Wiesz, przez dwa tygodnie, to obecnie nawet dyscypliny nie da się wpoić (bo krzyczenie czy wydawanie komend mobilizujących to przecież mobing czy nie wiadomo co jeszcze). Ale pokazać, jak się obchodzić z bronią ostrą (na sucho) czy przepędzić kilkoma sposobami po pasie taktycznym już można.
Ale po co, dlaczego? Po jasną cholerę chcesz kogokolwiek ganiać po jakimkolwiek pasie taktycznym czy w jakimkolwiek mundurze, jak jest całkiem spora grupa ludzi, która by zwyczajnie nie chciała? Jakkolwiek chorym bytem by armia nie była, to niech się bawi ochotnikami, a nie pod przymusem ludzi ściąga. W razie jakiegokolwiek zagrożenia będę pierwszy na granicy. Albo zwieję na Białoruś i poproszę o azyl, taki mam plan.

: 20 lis 2012, 16:36
autor: MeWa
Wolfchen pisze:Obecnie niestety za dużo się patrzy na traumy, sysmózgowia i inne takie, przez co za max 10 lat kondycja fizyczna w społeczeństwie będzie poniżej krytyki (żeby nie było, sam nie jestem miłośnikiem treningów, ale staram się jako-takie standardy trzymać).
I skąd w ogóle przeświadczenie, że obowiązkowy trening w wojsku wpoi w młodych ludzi miłość do aktywnego i regularnego sportu?
Wolfchen pisze:Ale pokazać, jak się obchodzić z bronią ostrą (na sucho) czy przepędzić kilkoma sposobami po pasie taktycznym już można
A czy to są w ogóle umiejętności, które zostają w głowie na całe życie?

: 20 lis 2012, 16:46
autor: Wolfchen
Szeregowy_Równoległy pisze:Ale po co, dlaczego? Po jasną cholerę chcesz kogokolwiek ganiać po jakimkolwiek pasie taktycznym czy w jakimkolwiek mundurze, jak jest całkiem spora grupa ludzi, która by zwyczajnie nie chciała?
Art 82 i art. 85 KRP. Zlikwidujcie te artykuły, to wtedy się wycofam z obowiązkowego przeszkolenia.
Szeregowy_Równoległy pisze:W razie jakiegokolwiek zagrożenia będę pierwszy na granicy. Albo zwieję na Białoruś i poproszę o azyl, taki mam plan.
Owszem, masz do tego prawo - pod warunkiem, że robisz to ze świadomością, że taki azyl, to na bardzo długi czas przy obecnym porządku prawnym :P
MeWa pisze:I skąd w ogóle przeświadczenie, że obowiązkowy trening w wojsku wpoi w młodych ludzi miłość do aktywnego i regularnego sportu?
Nie mam takiego przeświadczenia. Ale moim zdaniem pomogłoby to w egzekwowaniu zadań, np. jak ma być bieg, to jest bieg, a nie uczeń sobie siada, bo za to dostanie tylko jedynkę. Gdyby był jeszcze bacik w postaci np. kary taktycznej (nie chce biegać - proszę bardzo, padnijpowstań na gwizdek, żeby sobie gęby nie strzępić). Innymi słowy - aparat przymusu, w logicznych granicach oczywiście.
MeWa pisze:A czy to są w ogóle umiejętności, które zostają w głowie na całe życie?
Raczej tak, po jakimś czasie wystarczy sobie zrobić przypomnienie, jeśli jest taka potrzeba. Ale każdy człowiek jest inny.

: 20 lis 2012, 16:48
autor: MeWa
Wolfchen pisze:Gdyby był jeszcze bacik w postaci np. kary taktycznej (nie chce biegać - proszę bardzo, padnijpowstań na gwizdek, żeby sobie gęby nie strzępić)
Nie chce biegać, to jak zmusisz do kary taktycznej?

: 20 lis 2012, 16:55
autor: Wolfchen
MeWa pisze:Nie chce biegać, to jak zmusisz do kary taktycznej?
Na zajęciach w szkole - praktycznie nierealne (ndst, nagana dyrektorska, a jak recydywa - pożegnać ze szkoły). Natomiast na proponowanym obozie, to krótka piłka - rozkaz i ma wykonać. A za niewykonanie rozkazu są paragrafy.

Odpowiedzialności zbiorowej bym raczej nie stosował, choć z autopsji wiem, że najlepsze efekty można uzyskać robiąc np. karne słanie łóżek dla całej drużyny w niedzielę. Wtedy opornemu człowiekowi koledzy tłumaczą, żeby zmienił swoje nastawienie względem przełożonych.

: 20 lis 2012, 16:58
autor: MeWa
Wolfchen pisze:Odpowiedzialności zbiorowej bym raczej nie stosował, choć z autopsji wiem, że najlepsze efekty można uzyskać robiąc np. karne słanie łóżek dla całej drużyny w niedzielę. Wtedy opornemu człowiekowi koledzy tłumaczą, żeby zmienił swoje nastawienie względem przełożonych.
Aha, pokojowo i grzecznie, może w drodze debaty i konsensusu? Nazywaj rzeczy po imieniu: gnębią.
Wolfchen pisze:Na zajęciach w szkole - praktycznie nierealne (ndst, nagana dyrektorska, a jak recydywa - pożegnać ze szkoły). Natomiast na proponowanym obozie, to krótka piłka - rozkaz i ma wykonać. A za niewykonanie rozkazu są paragrafy.
Sąd wojskowy za to, że ktoś biegać nie lubi / nie umie. Nie mam więcej pytań.

: 20 lis 2012, 17:02
autor: Wolfchen
MeWa pisze:Nazywaj rzeczy po imieniu: gnębią.
Ja to nazywam po imieniu: wymuszanie posłuszeństwa.
Po jednej i po drugiej stronie tego byłem, jak widać - żyję.
MeWa pisze:Sąd wojskowy za to, że ktoś biegać nie lubi / nie umie.
Ja do szkoły chodzić nie lubiłem, ale musiałem. Obowiązek to obowiązek.
:arrow: No i rozróżniłbym jednak sytuacje, kiedy ktoś mówi "nie bo nie", a sytuację, kiedy widać, że ktoś się przynajmniej stara. Tego drugiego bym się nie czepiał, tego pierwszego bym skłonił do wykonania polecenia (czy jak tam wolisz: zgnębił, ale w sposób zgodny z prawem).