Priorytety dla tramwajów
: 03 sty 2016, 23:23
Proszę o niewysyłanie postów jeden po drugim. 
W tym przekroju w pomiarze jest 1250 p.u./h. w szczycie porannym. W symulacji mamy cykl 75s, więc liczymy: 3600s/75s*24poj=1152 poj./h. Wyniki są zgodne, biorąc pod uwagę losowość ruchu w modelu mikrosymulacyjnym i krótki okres obserwacji nagrany na filmie.MichalJ pisze:To jest symulacja rzeczywistego ruchu z rzeczywistą liczbą pojazdów? Jakoś wydaje mi się ta Marymoncka strasznie pusta. Nie wiem, jaka tu jest skala czasowa, ale na jednej fazie zielonego Marymoncką od Podleśnej do Sacharowa przejeżdżają 24 auta. Jakoś nie umiem tego pogodzić z pomiarem ruchu - 1748 poj/h w 2005, przecież ruch chyba nie spadł?
Ponieważ dość często krytykuję to, co jest robione (czasem mam mieszane uczucia, jak przy Synów Pułku. Bo z jednej strony fajnie, ze jest dodatkowa faza dla tramwaju, z drugiej natomiast nie da się przejechać jeżeli na przystanku ktokolwiek skorzysta z drzwi, bo zanim drzwi zamknę, to światło się zmienia, ale przecież jak zacznę na to narzekać, to będzie, że jestem malkontentem) to się odezwę. Nie mam na celu wbijania szpilek tobie, Glonojadowi czy komukolwiek innemu zaangażowanemu w temat priorytetów. Korzystam z tych priorytetów z drugiej strony, o ile da się skorzystać. Ale oczekiwanie, że nikt nie będzie się czepiał, że nikt nie będzie pisał, że coś jest źle jest w moim odczuciu ciut wygórowane. Dopóki będą miejsca takie jak skrzyżowanie Jagiellońskiej z Batalionu Platerówek, gdzie każdy, ale to każdy użytkownik drogi jest ważniejszy od tramwaju i tramwaj traci półtorej minuty, bo musi poczekać aż ze zlewni wyjedzie gównowóz, a potem od strony dawnej zajezdni Mobilisu pojedzie osobówka albo czasem nawet dwie, będę się czepiał. Nie mam tytułu inżynierskiego, ale coś mi mówi, że gównowóz i osobówki nie są w żadnej wiązce koordynacyjnej. Że mogłyby poczekać 15 sekund żeby sobie tramwaj pojechał. Że tramwaj z pasażerami czekający aż gówno przejedzie to jednak nie jest sytuacja optymalna. Więcej: wszelkie pozytywne odczucia związane z uprzywilejowaniem przy Golędzinowie pryskają dwa przystanki dalej. Podobnie jak znika zysk z Golędzinowa, bo dobra koordynacja dałaby więcej niż rozwiązanie aktualne. Wygrywam na jednym skrzyżowaniu, na drugim przepuszczam ścieki. Ba, sam Golędzinów też jest fajny. Jadąc od Starzyńskiego pojadę na raz do przystanku Golędzinów, o ile nikt nie będzie skręcał z Jagiellońskiej w lewo, bo jak będzie, to ja czekam. Malkontencę, wiem. Trolluję. Przepraszam, że nie umiem docenić tego jak mi dobrze. I przepraszam, że wolę jeździć po Grochowskiej między Gocławkiem a Wiatrakiem niż po Powstańców Śląskich. Na Grochowskiej mam dobrą koordynację, odpowiednią dla poranka i dla popołudnia a światła mnie, za przeproszeniem, w chuja nie robią. Na Powstańców potrafią. Na Grochowskiej wiem, że światło będzie, na Powstańców nie wiem. Mam nadzieję i mglistą obietnicę, bo nic mi nie sygnalizuje tego, że cokolwiek mnie wykryło. Założenie jest takie, że mam zapieprzać z maksymalną dopuszczalną (albo szybciej, jak 20 przecinająca Powstańców, inaczej wpada na kocie a i tak przed krzyżakami do 15 nie wyhamuje) i wierzyć, że światło się pojawi. A doświadczenie uczy, że niewierni mają podstawy do wątpliwości.Jarek pisze:Szlag mnie trafia, jak widzę tych kpiarzy i malkontentów piszących na temat sygnalizacji świetlnych. Internetowe trollowanie. Nie macie pojęcia, jak trudno jest zrobić porządny algorytm sterowania sygnalizacją z priorytetem. Żeby to zadziałało, żeby dało się zatwierdzić, żeby nie popsuto czegoś przy sprzęcie.
Oczywiście, że jesteś malkontentem, ponieważ nawet tutaj w słabo zawoalowany sposób krytykujesz owoce ciężkiej pracy, której nikt poza może trzema ludźmi w mieście (teraz bodaj czterema) nie chciał tykać palcem. Na Synów Pułku działa stałoczasówka - nie ma tam żadnej akomodacji ani koordynacji. Dlaczego tak jest? Ponieważ do załączenia akomodacji potrzebne jest załączenie nowego algorytmu przy Człuchowskiej. Tam z kolei lewoskręty będą obsługiwane współbieżnie (analogicznie jak przy Pełczyńskiego czy południowej Wrocławskiej), gdyż tylko w taki sposób na tym przeciążonym skrzyżowaniu można było uzyskać wymagany udział sygnału zielonego dla tramwajów oraz dodatkowe otwarcie dla nich. Niestety ZDM postawił dość wygórowane warunki na doasfaltowanie ściętych torów jazdy samochodów, dlatego konieczne jest stworzenie projektu drogowego - i to odsuwa kompleksowe zrobienie tego odcinka Powstańców Śląskich.Szeregowy pisze:Ponieważ dość często krytykuję to, co jest robione (czasem mam mieszane uczucia, jak przy Synów Pułku. Bo z jednej strony fajnie, ze jest dodatkowa faza dla tramwaju, z drugiej natomiast nie da się przejechać jeżeli na przystanku ktokolwiek skorzysta z drzwi, bo zanim drzwi zamknę, to światło się zmienia, ale przecież jak zacznę na to narzekać, to będzie, że jestem malkontentem) to się odezwę.
Na Platerówek został napisany algorytm dający pełny priorytet tramwajom. Potrójne otwarcie w cyklu, nadrzędne w stosunku do wiązek koordynacyjnych. Jedno z otwarć było ultratrudne do wykonania, ponieważ tramwaj wstrzeliwywał się pomiędzy sygnały zielone dla wyjazdu ze zlewni (oraz szeregu obiektów leżących przy serwisówce) oraz północnej serwisówki. Równocześnie musiał być jednak podtrzymywany sygnał zielony dla pieszych. Niestety to nie zostało wdrożone, bo inwestorowi (Dzielnica Praga Płn.) skończyły się pieniądze, ale temat przejął ZDM i przy okazji budowy drogi rowerowej za rok prawdopodobnie priorytet się tam pojawi. O ile mój algorytm nie trafi do kosza, a zostanie jedynie dostosowany (w sumie nieznacznie).Ale oczekiwanie, że nikt nie będzie się czepiał, że nikt nie będzie pisał, że coś jest źle jest w moim odczuciu ciut wygórowane. Dopóki będą miejsca takie jak skrzyżowanie Jagiellońskiej z Batalionu Platerówek, gdzie każdy, ale to każdy użytkownik drogi jest ważniejszy od tramwaju i tramwaj traci półtorej minuty, bo musi poczekać aż ze zlewni wyjedzie gównowóz, a potem od strony dawnej zajezdni Mobilisu pojedzie osobówka albo czasem nawet dwie, będę się czepiał. Nie mam tytułu inżynierskiego, ale coś mi mówi, że gównowóz i osobówki nie są w żadnej wiązce koordynacyjnej. Że mogłyby poczekać 15 sekund żeby sobie tramwaj pojechał. Że tramwaj z pasażerami czekający aż gówno przejedzie to jednak nie jest sytuacja optymalna. Więcej: wszelkie pozytywne odczucia związane z uprzywilejowaniem przy Golędzinowie pryskają dwa przystanki dalej. Podobnie jak znika zysk z Golędzinowa, bo dobra koordynacja dałaby więcej niż rozwiązanie aktualne. Wygrywam na jednym skrzyżowaniu, na drugim przepuszczam ścieki. Ba, sam Golędzinów też jest fajny. Jadąc od Starzyńskiego pojadę na raz do przystanku Golędzinów, o ile nikt nie będzie skręcał z Jagiellońskiej w lewo, bo jak będzie, to ja czekam. Malkontencę, wiem. Trolluję. Przepraszam, że nie umiem docenić tego jak mi dobrze. I przepraszam, że wolę jeździć po Grochowskiej między Gocławkiem a Wiatrakiem niż po Powstańców Śląskich. Na Grochowskiej mam dobrą koordynację, odpowiednią dla poranka i dla popołudnia a światła mnie, za przeproszeniem, w chuja nie robią. Na Powstańców potrafią. Na Grochowskiej wiem, że światło będzie, na Powstańców nie wiem. Mam nadzieję i mglistą obietnicę, bo nic mi nie sygnalizuje tego, że cokolwiek mnie wykryło. Założenie jest takie, że mam zapieprzać z maksymalną dopuszczalną (albo szybciej, jak 20 przecinająca Powstańców, inaczej wpada na kocie a i tak przed krzyżakami do 15 nie wyhamuje) i wierzyć, że światło się pojawi. A doświadczenie uczy, że niewierni mają podstawy do wątpliwości.
I może tu jest podstawowy problem. Tak jak motorniczy musi rozumieć, że pracuje dla pasażerów, tak Ty, że pracujesz dla motorniczych. Jeśli się z nimi nie umiesz dogadać, to nie nadajesz się do tej pracy, jak wspaniałych priorytetów byś nie programował.Moje zdanie na temat motorniczych jest w kontekście priorytetów całkowicie negatywne.
Prosze o przywrócenie odpowiedniego pluginu albo łączenie ich. Z telefonu nie jest wygodnie je łączyć. Owszem, zgoda, nikt nie ma obowiązku pisania tutaj, należy się cieszyć z możliwości, zanim nie dostanie się bana.Wiliam pisze:Proszę o niewysyłanie postów jeden po drugim.
Ja bym jednak powiedział, że Jarek też pracuje dla pasażerów. Z jakiej paki dla motorniczych?!gfedorynski pisze:I może tu jest podstawowy problem. Tak jak motorniczy musi rozumieć, że pracuje dla pasażerów, tak Ty, że pracujesz dla motorniczych. Jeśli się z nimi nie umiesz dogadać, to nie nadajesz się do tej pracy, jak wspaniałych priorytetów byś nie programował.Moje zdanie na temat motorniczych jest w kontekście priorytetów całkowicie negatywne.
Przepraszam cię nierozumiany geniuszu inżynierii drogowej. Jak jest źle, to nie będę pisał, że jest dobrze tylko po to, żeby ci humor poprawić. No i jeśli na podstawie wizyty w terenie stwierdzasz że błąd nie wystąpił chociaż prościej byłoby zajrzeć w nagranie z monitoringu tramwaju, to sorry, robisz źle. Marnujesz czas na zbędne wycieczki. No i jeśli w ciągu dnia np. przy Kazubów na osiem przejazdów raz dostanę minusa to możesz tego podczas wizji lokalnej nie zobaczyć. A dalej będzie źle tylko wygodniej jest stwierdzić że motorowy kłamie. Masz winowajcę i samopoczucie się nie psuje. Tylko czemu, po jasną cholerę, motorowi mieliby z priorytetem walczyć skoro jest on w ich interesie? Spisek pewnie jakiś. A takich kłamczuchów to jest więcej. Bajki opowiadają że przy Rondzie Waszyngtona potrafi tramwaju nie wykrywać. A ja raz miałem halucynacje i przywidziało mi się że przy Reducie Wolskiej stałem cztery minuty dopóki mi tramwaj z przeciwka światła nie wzbudził. Śniło mi się pewnie. Albo tobie się śni że wszystko jest super i bardzo nie lubisz jak ktoś cię budzi.Jarek pisze:Moje zdanie na temat motorniczych jest w kontekście priorytetów całkowicie negatywne. Ich nieuzasadniona roszczeniowa postawa, kłamstwa (m.in. wmawianie złego działania sygnalizacji - strata czasu na wizje w terenie), ekscesy w czasie przygotowań do włączenia nowych programów (m.in. wyzywanie uczestników komisji pracujących przy torowisku), jazda na czerwonym. Mogę jeszcze wymieniać, ale po co. Psy szczekają, karawana jedzie dalej.
Mnie czasem fascynuje jeszcze bardziej złożone zjawisko: na skrzyżowaniu Górczewskiej i Młynarskiej mamy dwa potoki konkurujące o wlot w Młynarską w kierunku zajezdni - z Młynarskiej prosto oraz prawoskręt z Górczewskiej (lewoskręt jest w zasadzie pomijalny). I teraz zależnie od czynnika losowego totalnie blokuje się albo jeden albo drugi. Albo płynnie jedzie Młynarska, a prawoskręt z Górczewskiej stoi, albo wprost przeciwnie. Nie sądzę, żeby w grę wchodziła różnie działająca sygnalizacja przy zajezdni - lub jej różne przesunięcie w fazie względem omawianego skrzyżowania, po prostu od losowego jednostkowego przyblokowania albo jedni mają pecha, albo drudzy.Z innej beczki - generalnie cała nasza sygnalizacja jest nieodporna na chwilowy korek. Powiedzmy, że przepustowość świateł jest 50 poj/cykl, jedzie średnio 30, wszystko gra. Raz jedna faza się zmarnuje (bo karetka, bo coś się cofa, cokolwiek), w następnej jest 60 chętnych, robi się korek, skrzyżowanie zaczyna przepuszczać tylko 20 pojazdów na cykl i koniec. Korek do wieczora, chyba, że policja pokieruje. Szaczególnie podatne są oczywiście ronda ze światłami i dlatego uważam, że nie powinno ich się budować w ogóle.
Ja nie pracuję dla motorniczych, a dla pasażerów w taki sposób, że ich czas dotarcia do celu ma się skrócić (zarówno wartość średnia jak i jego rozproszenie). Motorniczym będzie trudniej, ponieważ:gfedoryński pisze:Tak jak motorniczy musi rozumieć, że pracuje dla pasażerów, tak Ty, że pracujesz dla motorniczych.
Łukasz pisze:Prosze o przywrócenie odpowiedniego pluginu albo łączenie ich. Z telefonu nie jest wygodnie je łączyć. Owszem, zgoda, nikt nie ma obowiązku pisania tutaj, należy się cieszyć z możliwości, zanim nie dostanie się bana.
Ale gdzie i co? Konkretnie!MichalJ pisze:Natomiast wyjaśnienia, że "jest priorytet, tylko nie został wdrożony" to sorry, ale ...
To są zjawiska fundamentalne. Jeżeli skrzyżowanie pracuje na 95% przepustowości, to wystarczy niewielkie zakłócenie, aby wygenerować zator, który rozładowuje się długo. Przeciążenie skrzyżowania powoduje spadek przepustowości i dalsze pogłębienie się zatoru. Nie zostanie on wtedy rozładowany, zanim nie spadnie dopływ, czyli dopiero poza szczytem. Typ skrzyżowania nie ma tu nic do rzeczy. Program sygnalizacji na wpływ o tyle, że w przypadku dobrej koordynacji nie ma takich fluktuacji dopływu z cyklu na cykl, więc da się lepiej kontrolować długość kolejki. Ale i tak tylko do czasu zaistnienia przeciążenia.MichalJ pisze:Z innej beczki - generalnie cała nasza sygnalizacja jest nieodporna na chwilowy korek. Powiedzmy, że przepustowość świateł jest 50 poj/cykl, jedzie średnio 30, wszystko gra. Raz jedna faza się zmarnuje (bo karetka, bo coś się cofa, cokolwiek), w następnej jest 60 chętnych, robi się korek, skrzyżowanie zaczyna przepuszczać tylko 20 pojazdów na cykl i koniec. Korek do wieczora, chyba, że policja pokieruje. Szczególnie podatne są oczywiście ronda ze światłami i dlatego uważam, że nie powinno ich się budować w ogóle.
Powyższy post to jest właśnie kwintesencja tego, dlaczego motorniczy nie jest ani dobrym źródłem informacji, ani partnerem do dialogu w sprawie działania sygnalizacji świetlnych. Tylko wizja w terenie. Ściąganie obrazu z kamer to jest dobry pomysł, ale motorniczowie kłamią co do godziny zdarzenia, więc to jest też zwykle strata czasu.Szeregowy pisze:Przepraszam cię nierozumiany geniuszu inżynierii drogowej. Jak jest źle, to nie będę pisał, że jest dobrze tylko po to, żeby ci humor poprawić. No i jeśli na podstawie wizyty w terenie stwierdzasz że błąd nie wystąpił chociaż prościej byłoby zajrzeć w nagranie z monitoringu tramwaju, to sorry, robisz źle. Marnujesz czas na zbędne wycieczki. No i jeśli w ciągu dnia np. przy Kazubów na osiem przejazdów raz dostanę minusa to możesz tego podczas wizji lokalnej nie zobaczyć. A dalej będzie źle tylko wygodniej jest stwierdzić że motorowy kłamie. Masz winowajcę i samopoczucie się nie psuje. Tylko czemu, po jasną cholerę, motorowi mieliby z priorytetem walczyć skoro jest on w ich interesie? Spisek pewnie jakiś. A takich kłamczuchów to jest więcej. Bajki opowiadają że przy Rondzie Waszyngtona potrafi tramwaju nie wykrywać. A ja raz miałem halucynacje i przywidziało mi się że przy Reducie Wolskiej stałem cztery minuty dopóki mi tramwaj z przeciwka światła nie wzbudził. Śniło mi się pewnie. Albo tobie się śni że wszystko jest super i bardzo nie lubisz jak ktoś cię budzi.
Przyczyną zjawiska jest brak koordynacji skrzyżowania Wolska/Młynarska. Skrzyżowanie to jest izolowane i pracuje na innym cyklu niż skrzyżowanie Młynarska/Leszno. Rozpatrzmy wylot ul. Młynarskiej ze skrzyżowania z Lesznem w kierunku Wolskiej. Jeśli rano jest zator, to rozruch tego zatoru jest przesunięty o pewną wartość stałą (a jakimś rozproszeniem) w stosunku do chwili zapalenia zielonego światła dla wlotu Młynarskiej na skrzyżowanie z Wolską. Ponieważ ww. skrzyżowania są nieskoordynowane, to wylot ul. Młynarskiej ze skrzyżowania z Lesznem oczyszcza się w różnych momentach cyklu. I tak czasami trafi się miejsce na wyjazd z Młynarskiej, a czasami na skręt w prawo z Leszna.gfedorynski pisze:Mnie czasem fascynuje jeszcze bardziej złożone zjawisko: na skrzyżowaniu Górczewskiej i Młynarskiej mamy dwa potoki konkurujące o wlot w Młynarską w kierunku zajezdni - z Młynarskiej prosto oraz prawoskręt z Górczewskiej (lewoskręt jest w zasadzie pomijalny). I teraz zależnie od czynnika losowego totalnie blokuje się albo jeden albo drugi. Albo płynnie jedzie Młynarska, a prawoskręt z Górczewskiej stoi, albo wprost przeciwnie. Nie sądzę, żeby w grę wchodziła różnie działająca sygnalizacja przy zajezdni - lub jej różne przesunięcie w fazie względem omawianego skrzyżowania, po prostu od losowego jednostkowego przyblokowania albo jedni mają pecha, albo drudzy.
Po pierwsze nie masz racji, i to podwójnie, po drugie - nie Tobie o tym decydować. Ani nie pracuje dla motorniczych, ani jego zdanie nie jest poblemem, raczej fakty, o ktorych pisze.gfedorynski pisze:I może tu jest podstawowy problem. Tak jak motorniczy musi rozumieć, że pracuje dla pasażerów, tak Ty, że pracujesz dla motorniczych. Jeśli się z nimi nie umiesz dogadać, to nie nadajesz się do tej pracy, jak wspaniałych priorytetów byś nie chodzi .Moje zdanie na temat motorniczych jest w kontekście priorytetów całkowicie negatywne.
No kto pisał, że jest priorytet, tylko pieniędzy zabrakło na wdrożenie?Jarek pisze:Ale gdzie i co? Konkretnie!MichalJ pisze:Natomiast wyjaśnienia, że "jest priorytet, tylko nie został wdrożony" to sorry, ale ...
Ale działania interwencyjne przy ręcznym sterowaniu często pomagają. Przedłużanie faz (ale takie solidne), skracanie/pomijanie faz, na których i tak nic nie przejedzie. Człowiek to potrafi, automat nie.To są zjawiska fundamentalne. Jeżeli skrzyżowanie pracuje na 95% przepustowości, to wystarczy niewielkie zakłócenie, aby wygenerować zator, który rozładowuje się długo. Przeciążenie skrzyżowania powoduje spadek przepustowości i dalsze pogłębienie się zatoru. Nie zostanie on wtedy rozładowany, zanim nie spadnie dopływ, czyli dopiero poza szczytem.
Ma bardzo dużo, bo 'rondo ze światłami' potrafi się zablokować na sztywno przy wszystkich wylotach pustych po horyzont.Typ skrzyżowania nie ma tu nic do rzeczy.