Tu jest ten ból warszawskich tramwajów. Mamy kilkanaście (a może już -dziesiąt) rodzajów stopiątek, które w razie awarii lub wypadku muszą stać pół roku i czekać na specyficzne częsci albo fachowców którzy będą w stanie to naprawić. Ja nie wiem, czy nie można zaprojektować jeden wzór modernizacji i "trzepać" go, jak to się robi np. we Wrocławiu, Łodzi, Poznaniu czy Krakowie? W tym ostatnim każdy wóz po remoncie da się praktycznie w każdej chwili przełączyć w składzie lub do innego składu i to się robi, kilka razy w roku spina i rozpina się potrójniaki np. z powodu wakacji, jakiejś imprezy masowej, św. zmarłych itp. A czy nasze tzw. "modernizacje" dadzą się zestawić w inne składy? Nie sądzę...mkm101 pisze:Tak miało być ale będą zmiany także w oprogramowaniu sterowania i może być z tym problem (identyczny aparaturowo ze 123N skład 1390+1386 nie pojedzie "na już" z żadną bulwą).inż. Glonojad pisze: A co do 123N, mam nadzieję, że mimo zman uda się je ukrotnić. Na przykład z 2091.
Tramwaje dla Warszawy-plany, przetargi, zamówienia, dyskusje
piotram pisze:Tu jest ten ból warszawskich tramwajów. Mamy kilkanaście (a może już -dziesiąt) rodzajów stopiątek, które w razie awarii lub wypadku muszą stać pół roku i czekać na specyficzne częsci albo fachowców którzy będą w stanie to naprawić. Ja nie wiem, czy nie można zaprojektować jeden wzór modernizacji i "trzepać" go, jak to się robi np. we Wrocławiu, Łodzi, Poznaniu czy Krakowie? W tym ostatnim każdy wóz po remoncie da się praktycznie w każdej chwili przełączyć w składzie lub do innego składu i to się robi, kilka razy w roku spina i rozpina się potrójniaki np. z powodu wakacji, jakiejś imprezy masowej, św. zmarłych itp. A czy nasze tzw. "modernizacje" dadzą się zestawić w inne składy? Nie sądzę...
Z wymienionych przez Ciebie modernizacji tylko Łódzkie 'Eliny' są zbliżone do rozwiązań warszawskich (a powiedziałbym że nawet lepsze) ale one już zostały zakończone. W pozostałych miastach robi się głównie remonty nadwozi (obecnie także w Łodzi). W elektryce nie ma prawie żadnych zmian. I to jest nazywane modernizacją. Rzeczywiście jest problem np takiego 2008+2009, którego nie można połączyć z niczym. Reszta jest już bardziej typowa. Można łączyć zawsze jednakowe typy, a tych jest sporo (oprócz 105Ng i Nz
Wracając do sprawy podmian wagonów w wymienionych miastach to ich dostawy zakończyły się głównie na typie 105Na (805Na). Warszawa jeszcze przez długi czas brała kolejne wersje 105-tek. Wozy te miały coraz częściej unowocześnianą część elektryczną. Efektem końcowym jest w miarę stabilny układ obecny w N2k, którego skutkiem jest bardzo mała awaryjność tych wozów. Jednak elektronika idzie do przodu, a dostarczanie wozów w wersji Na mijałoby się z celem na przełomie wieków.
Dziennik pisze: Przetarg z kompromitacją
Unia Europejska dała 100 milionów złotych na nowe wagony, które mogą wcale nie wyjechać na miasto.
Prestiżowy kontrakt na 15 nowoczesnych tramwajów powinien być unieważniony, bo miasto kupiło je bezprawnie
Sławomir Ślubowski, dziennikarz działu Warszawa
Ponad rok temu Tramwaje Warszawskie postanowiły unowocześnić trasę z Banacha przez Al. Jerozolimskie na Gocławek i kupić nowoczesne wagony. Tabor dofinansowywała Unia Europejska niemal 100 mln zł. Projekt był sztandarowy, a Tramwaje Warszawskie chwaliły się, że ich inwestycja znalazła się na pierwszym miejscu wśród kilkunastu innych z Polska wspartych przez Unię. Okazuje się jednak, że prestiżowa inwestycja może skończyć się kompromitacją.
Wszystko przez przetarg na wagony, który został ogłoszony w sierpniu 2005 r., jeszcze zanim Tramwaje dostały dotację z Unii. Zgłosiły się trzy firmy – bydgoska PESA, Siemens i Cegielski. W grudniu 2005 wybrano ofertę PES-y bo była najtańsza – 88,7 mln zł. Wtedy zaprotestował Cegielski, który za dostawę chciał 104,6 mln zł i stwierdził, że oferta konkurencji zawiera błędy.
Arbitrzy Urzędu Zamówień Publicznych przyznali Cegielskiemu rację. Ale zauważyli też, że jego oferta również ma błędy, orzekli, że przetarg trzeba anulować. Wtedy do akcji wkroczył Tomasz Czajkowski, prezes UZP. Nie zgodził się z werdyktem swoich ekspertów i zezwolił Tramwajom Warszawskim na zawarcie umowy z PES-ą.
I pewnie nie byłoby problemu, gdyby nie niedawny wyrok sądu okręgowego. Brzmi jednoznacznie: arbitrzy mieli rację i przetarg trzeba unieważnić, a skargę prezesa UZP na decyzję arbitrów – oddalić. – Wyrok sądu daje podstawę Cegielskiemu do domagania się unieważnienia umowy z PES-ą – stwierdza mec. Szymon Kubacki z kancelarii Jacka Dubois. – Oczywiście jeśli pozew o unieważnienie umowy zostanie wniesiony i jeśli zapadnie wyrok przyznający stronie skarżącej rację.
Jak dowiedział się „Dziennik”, Cegielski wniósł już pozew. Na razie na bezczynność prezesa UZP, który według Cegielskiego, mimo wyroku sądu nie zrobił nic, by umowę z konkurencyjnym producentem unieważnić. W praktyce może być tak, że tramwaje z Bydgoszczy przyjadą. Zaczną kursować na wyremontowanej trasie. A gdy zapadnie niekorzystny dla Tramwajów wyrok, wagony trzeba będzie zatrzymać w zajezdni, a Cegielskiemu wypłacić odszkodowanie.
W Tramwajach Warszawskich na razie jednak nastroje dalekie są od paniki. – Umowa z PES-ą została zawarta prawnie – mówi Wojciech Andrzej Szydłowski, rzecznik firmy. – Sąd nie uchylił ani nie unieważnił umowy Spółki Tramwaje Warszawskie z bydgoską PES-ą. Tramwaje są produkowane zgodnie z harmonogramem – zapewnia Szydłowski.
Prezes Czajkowski przyznaje, że cała sprawa jest bezprecedensowa. Ale tłumaczy, że chciał dobrze. Umowę należało zawrzeć szybko, bo jeśli tramwaje nie przyjechałyby do Warszawy do 1 listopada roku 2007, unijna dotacja by przepadła, a wagony produkuje się kilkanaście miesięcy. Gdyby np. fabryki miały je w magazynie i mogły dostarczyć w kilka tygodni, afery by nie było.
---
Konkurencyjne oferty
Cena PES-y – 88,7 mln zł.
Przegubowe tramwaje z Bydgoszczy będą składać się z pięciu członów. Zabiorą 211 pasażerów, w tym 63 na miejscach siedzących. Maksymalna szybkość – 70 km na godzinę.
Cena Cegielskiego – 104,6 mln zł.
Parametrami jego tramwaj nie różniłby się od tego z PES-y. Jednak Cegielski uważa, że zrobiłby produkt lepszy, bo ma wieloletnie doświadczenie w produkcji wagonów (kolejowych). Cegielski dostarczy miastu 30 wagonów tradycyjnych z wysoką podłogą. Ruszą na ulice w tym roku.
---
„To nie naginanie prawa. Umowa była uzasadniona dobrem warszawiaków”.
Sławomir Ślubowski (SŚ): Dlaczego zgodził się pan na podpisanie umowy z producentem przed wyrokiem sądu?
Tomasz Czajowski* (TC): Niezawarcie umowy w określonym terminie skutkowałoby utratą unijnych pieniędzy przyznanych na zakup tramwajów. Względy ekonomiczne były tutaj bardzo istotne, ale ważne były również względy społeczne i bezpieczeństwo pasażerów korzystających dzisiaj z wysłużonych wagonów tramwajowych.
SŚ: Ale teraz jest wyrok sądu. Zarząd Tramwajów powinien się do niego dostosować i tak naprawdę zezłomować te wagony.
TC: Wyrok sądu okręgowego tego wcale nie oznacza, jednak decyzję w sprawie postępowania podejmie zamawiający, czyli Tramwaje Warszawskie, które ogłosiły przetarg.
SŚ: Nie uważa pan, że to naginanie prawa? Że to sygnał, iż ci, co je omijają, mogą czyć się bezkarni?
TC: Nie uważam, by było to naginanie prawa. Umowę na zakup tramwajów podpisano zgodnie z decyzją administracyjną, która była uzasadniona dobrem warszawiaków. Prezesowi Urzędu Zamówień Publicznych przysługuje prawo wniesienia skargi na wyrok zespołu arbitrów, jeśli uzna, że taka ocena jest błędna. Tak było i w tym przypadku.
SŚ: Teraz Cegielski skarży z kolei pana i domaga się odszkodowania. Kto je zapłaci?
TC: Skarga nie dotyczy mnie, a jedynie procedury administracyjnej związanej z wydaniem zezwolenia na zawarcie umowy przed ostatecznym rozstrzygnięciem protestu. Została wniesiona przez firmę Cegielskiego do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Zarzutów podniesionych w tej skardze Urząd Zamówień Publicznych zupełnie nie podziela. Zupełnie inną kwestią są ewentualne roszczenia odszkodowania, które mogą być skierowane do zamawiającego, będącego stroną zawartej umowy. A te sprawy może rozstrzygnąć już tylko sąd cywilny.
* Tomasz Czajkowski, prezes Urzędu Zamówień Publicznych, który zezwolił Tramwajom Warszawskim na zawarcie umowy PES-ą.
Oj, prawnicy nieźle na tym zarobią8315 pisze:Dziennik pisze: Prezes Czajkowski przyznaje, że cała sprawa jest bezprecedensowa.
Odszkodowanie to jest odzyskanie utraconych korzyści, które FPS miałby po wygraniu przetargu - tyle że FPS tego przetargu nie wygrał - w świetle wyroku SO przetargu nie było (wszystkie oferty zostały odrzucone).8315 pisze:Dziennik pisze:Arbitrzy Urzędu Zamówień Publicznych przyznali Cegielskiemu rację. Ale zauważyli też, że jego oferta również ma błędy, orzekli, że przetarg trzeba anulować. Wtedy do akcji wkroczył Tomasz Czajkowski, prezes UZP. Nie zgodził się z werdyktem swoich ekspertów i zezwolił Tramwajom Warszawskim na zawarcie umowy z PES-ą.
I pewnie nie byłoby problemu, gdyby nie niedawny wyrok sądu okręgowego. Brzmi jednoznacznie: arbitrzy mieli rację i przetarg trzeba unieważnić, a skargę prezesa UZP na decyzję arbitrów – oddalić. – Wyrok sądu daje podstawę Cegielskiemu do domagania się unieważnienia umowy z PES-ą – stwierdza mec. Szymon Kubacki z kancelarii Jacka Dubois. – Oczywiście jeśli pozew o unieważnienie umowy zostanie wniesiony i jeśli zapadnie wyrok przyznający stronie skarżącej rację.
Jak dowiedział się „Dziennik”, Cegielski wniósł już pozew. Na razie na bezczynność prezesa UZP. W praktyce może być tak, że tramwaje z Bydgoszczy przyjadą. Zaczną kursować na wyremontowanej trasie. A gdy zapadnie niekorzystny dla Tramwajów wyrok, wagony trzeba będzie zatrzymać w zajezdni, a Cegielskiemu wypłacić odszkodowanie.
Jeżeli wyrok SO się uprawomocni i w następnym procesie WSA uzna skargę na bezczynność Prezesa UZP i nawet w następnym procesie sąd nakaże unieważnić umowę TW-PESA to wtedy TW zorganizują kolejny przetarg i już (i na pewno nie wygra go FPS).
Ryzykiem dla TW jest utrata części dofinansowania z UE (no chyba że w ewentualnie powtórzonym przetargu wygra znów PESA z terminem dostaw do końca III kwartału 2007r - wtedy wszystkie warunki dofinansowania pozostają spełnione).
No cóż, FPS wchodzi na bardzo grząski grunt...
- Glonojad
- Dark Lord of The Plonk
- Posty: 26874
- Rejestracja: 13 gru 2005, 23:39
- Lokalizacja: z Ochoty, jak to płaczki
Nie ma się co martwić o przetarg na zapas. Opinia prawna jest jednoznaczna - w momencie podpisywania umowy z Pesą, TW działały w prawie - miały wszystkie wymagane "papiery", więc przetargu nie można anulować.
Ewentualnie może się o odszkodowanie ubiegać Cegielski, ale jego oferta została prawnie odrzucona, więc niech sobie biega po sądach.
Na ich miejscu jednak bym się skupił na 123N, żeby odsetek karnych nie oberwać.
Edit: usunięto zbędną część postu, związaną z usuniętym fragmentem tematu.
Ewentualnie może się o odszkodowanie ubiegać Cegielski, ale jego oferta została prawnie odrzucona, więc niech sobie biega po sądach.
Na ich miejscu jednak bym się skupił na 123N, żeby odsetek karnych nie oberwać.
Edit: usunięto zbędną część postu, związaną z usuniętym fragmentem tematu.
Wypowiedź ta stanowi moje prywatne zdanie i nie może być cytowana lub analizowana w związku z moją działalnością w jakiekolwiek instytucji z którą mogę lub mogłem współpracować, ani jako stanowisko tej instytucji. Nie wyrażam także zgody na jej przetwarzanie w żadnej formie technicznej ni magicznej.
- Glonojad
- Dark Lord of The Plonk
- Posty: 26874
- Rejestracja: 13 gru 2005, 23:39
- Lokalizacja: z Ochoty, jak to płaczki
Będzie głośniej... trzeba je po prostu przerobić.
Wypowiedź ta stanowi moje prywatne zdanie i nie może być cytowana lub analizowana w związku z moją działalnością w jakiekolwiek instytucji z którą mogę lub mogłem współpracować, ani jako stanowisko tej instytucji. Nie wyrażam także zgody na jej przetwarzanie w żadnej formie technicznej ni magicznej.
Są nowe zdjęcia http://transportszynowy.ndl.pl/forum/vi ... da963b7e14