Ale rzeczywiście potrzebujesz roweru górskiego? Tzn ciężka rama, szerokie opony, pełna amortyzacja, niskie przełożenia? Bo, przepraszam jeśli się mylę, ale Twoje pierwsze pytanie i stwierdzenie "zwykły góral" nie sugerowały, byś był zapalonym rowerzystą gotowym jeździć po górach, błotach i totalnych bezdrożach

Może lepiej (znowu - jeśli się nie mylę co do Twoich potrzeb) zastanowić się nad rowerem crossowym? Są lżejsze, mają węższe opony brak amortyzacji, bądź tylko przednia, większe koła, wyższe przełożenia... Takie rowery są znacznie uniwersalniejsze. Jeśli chcesz rower do jazdy po mieście i wycieczek po lasach, to jest to zdecydowanie najlepszy wybór. Są jeszcze rowery trekkingowe - konstrukcyjnie bardzo podobne do crossowych, ale wzbogacone o sprzęt - tak go określmy - turystyczny. Czyli np bagażniki czy stałe oświetlenie. Oprócz tego rowery trekkingowe mają zwykle szersze siodełka, a to determinuje sylwetkę, jaką na rowerze chcesz przyjmować... Im węższe siodełko - tym bardziej pochylony powinieneś być, aby było wygodnie i zdrowo. Ale im bardziej wyprostowany jesteś, tym wolniej jedziesz.
Hmm
HaFilipie z doradztwem w dziedzinie rowerów to może troszkę przyhamuj
01. Rower miejski wcale nie jest lżejszy od "górala". Jest parę powodów dlaczego tak jest (choćby ciężkie podzespoły i inne rozwiązania konstrukcyjne). Uwierz na słowo
02. Miejski jest bardziej wygodny ale zdecydowanie mniej uniwersalny od Trekkingów bądź XC. W sumie jakbyś szukał roweru najbardziej uniwersalnego to maszyny do enduro (160mm płynnego skoku, w miarę uniwersalna geometria, odporność na ciężki teren i znośna - w granicach 15 kg waga - ale koszt takiej maszyny to nieraz cena samochodu).
03. Rower górski nie jest równoznaczne z "fullem" - czyt. z rowerem w pełni zawieszonym o którym pisałeś.
Najczęściej, zwłaszcza w XC poczciwe "górale" są rowerami tylko z przednim zawieszeniem (choć fulli nie kryjmy przybywa).
04. Siodełko nie wpływa na pozycję podczas jazdy. Jest sprawą indywidualną czy założysz deskę czy kanapę, jedyna różnica to to że na kanapie mniej tyłek boli (choć do większych dystansów i tak warto założyć tzw. pampersa). Szerokość siodła dobiera się tylko dla wygody bądź przez wzgląd na anatomiczne różnice budowy ciała (szerokie siodełka z reguły są dedykowane kobietom bo mają szerszą miednicę i inną budowę "stref intymnych" niż mężczyźni - mężczyznom zbyt szerokie kanapy wręcz się odradza bo mają niekorzystny wpływ - ma to coś wspólnego z ukrwieniem podbrzusza i może mieć konsekwencje dla płodności).
O tym jak na rowerze siedzisz decyduje geometria ramy - w miejskich i XC jest łagodna co korzystnie wpływa w momencie podjazdu pod wzniesienia, im rower dedykowany pod cięższy teren tym bardziej ostra dzięki czemu zyskujesz na zwrotności podczas zjazdu i zwinności w locie.
Hmmm a tak poza tym to się zgadzam.
Do jazdy po mieście niewiadomo jaki rower nie jest potrzebny, szkoda kasy.
Ja bym polecał tzw. ATB - nazywam je klasą miejskich górali.
Pojedziesz i na miasto i wokół miasta się sprawdzi, możesz zaryzykować nimi wyjazd gdzieś na przygodę - pod warunkiem że nie w góry to powinno być dobrze. No i jeśli Cię rower wciągnie to są zawsze swoistą bazą rozwojową - możesz je jakoś w miarę znośnie podrasować i będą w sam raz np. na Jurę Krakowsko-Częstochowską.
Z tym że to są już pieniążki od 800 wzwyż za nowy rower.
Do tysiąca można dostać w miarę wyposażone używaki.
Roweru za 400 PLN nie polecam - tanie komponenty powodują że zamiast cieszyć się jazdą będziesz dostawał nerwicy a i tak zostawisz tych 300 w serwisie
Zaufaj maniakowi rowerowemu na słowo - mam w tej chwili w stajni 4 zabawki od miejskich zaczynając na wyczynówce kończąc a i sporo rowerków serwisowałem klientom
