[img]http://bi.gazeta.pl/im/2/4806/m4806502.jpg[/img] pisze:
Opinie o podwyżce cen biletów
Iwona Szymacha
2008-01-13, ostatnia aktualizacja 2008-01-13 21:08
Radni boją się podwyższyć ceny biletów komunikacji miejskiej po raz pierwszy od 2001 r., choć bez tego grożą kolejne cięcia w rozkładach jazdy - napisaliśmy w zeszłym tygodniu. Oto opinie, które dotarły do "Gazety"
Fałszywa litość nad pasażerami
Niech radni Warszawy, a szczególnie LiD-u, nie wylewają krokodylich łez nad ciężkim losem niezamożnych pasażerów komunikacji miejskiej, gdyż w Warszawie są najwyższe zarobki w Polsce, ergo niezamożni nadal mają tu lepiej niż niezamożni w innych miastach, gdzie bilety są droższe. Niezamożni nie chcą być traktowani przez radnych protekcjonalnie, tzn. jeździcie gorzej niż bydło, ale za to tanio. Jako mieszkanka Marszałkowskiej chętnie dołożę się do zakupu cichych, nowoczesnych i nieśmierdzących tramwajów i autobusów, żeby mieszkać w przyjaznym mieście, a nie co roku poprawiać pękające tynki i nie móc otwierać okien, bo po remoncie torowiska jest głośniej niż przed.
Ponadto niech radni dopilnują "kanarów", którzy są już tak bezczelni, że podnieśli swoją stawkę do 80 proc. kary. Niech dopilnują odpowiedniej jakości biletów, które nie dają się kasować. Niech przygotują zróżnicowaną taryfę, a wszystkie bilety niech będą powszechnie dostępne. A tym, którzy są naprawdę ubodzy, bilety powinny fundować odpowiednie urzędy powołane do pomocy socjalnej.
Zastrzeżenia Zielonego Mazowsza
Po tak długim okresie konieczność podwyżki cen biletów jest zrozumiała. Jednak propozycja ZTM wydaje się niedopracowana. Zmiana cen musi wiązać się z poprawą oferty. Równocześnie z projektem podwyżki ZTM powinien przedstawić np. 12-miesięczny plan mający na celu skrócenie dojazdu ze wszystkich dużych osiedli mieszkaniowych do centrum. Plan może obejmować np. wydzielanie pasów autobusowych, zmiany programów sygnalizacji świetlnej, korekty liczby i lokalizacji przystanków.
Projekt taryfy powinien być opublikowany z wyprzedzeniem i poddany konsultacjom społecznym. To skandal, że o nowych cenach biletów warszawiacy muszą dowiadywać się ze strony internetowej urzędu w Konstancinie.
Krokiem w dobrym kierunku jest likwidacja 48-procentowej ulgi (przy zachowaniu 50-procentowej dla wszystkich uprawnionych). Projekt taryfy zawiera jednak zbyt dużo rodzajów biletów czasowych i jednorazowych. To powtórzenie błędów obecnej taryfy, w efekcie których większość rodzajów jest niedostępna w kioskach, a klienci (zwłaszcza turyści) nie orientują się w jej zawiłościach.
Absurdalnie drogie mają być bilety 60- i 90-minutowe (odpowiednio za 4 i 6 zł). W aglomeracjach porównywalnych z Warszawą właśnie tego typu bilety stanowią podstawę oferty. Zaproponowane przez ZTM ceny są wyższe nie tylko niż w Pradze, ale też Rzymie czy Barcelonie (0,72-1,00 euro). W efekcie nowa taryfa utrzyma dominację archaicznych biletów jednorazowych.
Szukanie dodatkowych wpływów jedynie w kieszeniach pasażerów komunikacji publicznej to nieuzasadniona dyskryminacja i działanie niezgodne z polityką transportową. Równocześnie z podwyżką cen biletów konieczna jest podwyżka opłat za parkowanie, a także powiększenie strefy płatnego parkowania.
Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna