Strona 15 z 35
: 21 lis 2009, 10:02
autor: fraktal
MeWa pisze:Jak ktoś stoi w pasie bezpieczeńśtwa, to nie oznacza to konieczności ponownego otwarcia drzwi - zresztą najczęściej utykają osoby wchodzące w trakcie zamykania drzwi, po sygnale.
No i ? Czy trzeba doprowadzić do wypadku, żeby pokazać takim osobom, że źle postąpiły? Ja mówię tyle - żeby włożyć laskę czy kule do wnętrza pociągu, trzeba stać dość blisko składu, a wtedy maszynista nie powinien ruszyć. Niestety ciągłe protesty pasażerów, że pociągi zatrzymują się w tunelu sprawiają, że maszyniści chcą jak najszybciej ruszyć ze stacji, aby zwolnić miejsce dla kolejnego składu. Ma to swoje racje oczywiście, ale nie można za wszelką cenę, lekceważąc przepisy bezpieczeństwa.
MeWa pisze:A co do stania "częściowo we wnętrzu pociągu, nie wzbudzając na dodatek podejrzeń maszynisty" to nie wyobrażam sobie takiej sytuacji - chyba, że coś cienkiego włożysz.
Nawet gdyby było to coś cienkiego, to przecież, żeby to włożyć do pociągu, stojąc daleko od niego, musisz wyciągnąć rękę do przodu, a to już maszynista powinien przecież zauważyć, chyba że on nic nie widzi na tych monitorach.
: 21 lis 2009, 12:53
autor: MeWa
fraktal pisze:No i ?
Chyba nadal nie rozumiesz tego, co komentujesz.
I po prostu łatwo wyrykować, że ktoś coś źle zrobił lub powinen zrobić a) nie znając pełnych okoliczności wypadku, b) nie znając specyfiki pracy maszynisty w metrze.
: 21 lis 2009, 19:14
autor: fraktal
Za to znam specyfikę poruszania się przy kulach bądź o lasce i wybacz, ale to Ty nie rozumiesz, o czym piszesz. A Twoje sądy są formułowane tak samo łatwo, a nawet łatwiej niż moje, tylko że w drugą stronę. Jak zwykle i to nawet nie jest denerwujące. To po prostu smutne. I co z tego, że zazwyczaj jest tak, że jak ktoś stoi w pasie bezpieczeństwa, to nie trzeba otwierać ponownie drzwi, bo nie trzyma nic przed sobą, co mogłoby utknąć w pociągu (To miałeś na myśli - prawda?) Niech na sto przypadków znajdzie się jeden taki, co będzie trzymał laskę czy kulę - maszynista pomyśli, że znowu nic się nie stanie, jak ruszy, a za tym setnym razem będzie wypadek. I znowu wszyscy będą twierdzić, że to wina pasażera, bo wsiadał po sygnale, a że maszynista nie zwrócił na niego uwagi, że patrzył w monitor, naprawdę nie zdając sobie sprawy z tego, co widzi, czyli, że de facto patrzył, nie widząc - na to nikt nie wpadnie. Dlatego maszyniści mają tak patrzyć, żeby naprawdę widzieć, a nie tylko w ten sposób, by cokolwiek zobaczyć.
: 21 lis 2009, 21:44
autor: MeWa
Nie, różnica jest taka, że Ty od razu zakładasz, nie znając pełnych okoliczności zdarzenia, ani tego, co maszynista widział na monitorze, że w tym przypadku zrobił błąd, a ja piszę, że wcale tak być nie musiało.
Niestety obawiam się, że ryzyka wypadku, jakby się nie starać, nie zawsze da się wyeliminować.
Zresztą nie wiem na ile trzeba nie myśleć (mieć nie po kolei w głowie), żeby wkładać cokolwiek, w tym i kule, pomiędzy zamykające się drzwi.
: 21 lis 2009, 22:50
autor: fraktal
Ty także nie jesteś święty, bo od razu założyłeś, że pasażer ten włożył laskę pomiędzy zamykające się drzwi. A dlaczego nie rozpatrzyłeś takiej wersji: pasażer podchodzi, wkłada laskę do środka, jednak w wagonie jest zbyt ciasno, żeby wsiąść (wsiada na końcu, może skądś dobiega - nie wiadomo), więc czeka, po czym w pewnej chwili sygnał i drzwi się zamykają, pozostawiając 3/4 laski w wagonie, a jej koniec i jego rękę na zewnątrz. Pociąg odjeżdża. Jednak Ty od razu wiedziałeś, że pasażer wsadził laskę po sygnale, żeby otworzyć drzwi, że stał tam gdzie powinien, tylko laska była w środku, natomiast maszynista zachował się bez zarzutu, bo gdyby pasażer stał zbyt blisko, to zareagowałby inaczej. Tak więc również założyłeś pewną wersję wydarzeń, tyle że najkorzystniejszą dla pracowników metra. A mi się ona nie podoba, ponieważ z własnego doświadczenia wiem, że bardzo trudno byłoby dosięgnąć laską wnętrza wagonu, stojąc od niego w bezpiecznej odległości. I tyle.
: 21 lis 2009, 23:06
autor: JacekM
fraktal pisze:A dlaczego nie rozpatrzyłeś takiej wersji: pasażer podchodzi, wkłada laskę do środka, jednak w wagonie jest zbyt ciasno, żeby wsiąść (wsiada na końcu, może skądś dobiega - nie wiadomo), więc czeka, po czym w pewnej chwili sygnał i drzwi się zamykają, pozostawiając 3/4 laski w wagonie, a jej koniec i jego rękę na zewnątrz.
Tak by wynikało z artykułu. Tak czy inaczej, niezależnie od tego jak było raczej bym nie oczekiwał od maszynisty wychwycenia takiej sytuacji na stacji Centrum w godzinach porannego szczytu. Szkoda też, że nie napisano tego jak sytuacja się zakończyła:/
: 21 lis 2009, 23:21
autor: MeWa
Bo okoliczności zdarzenia na to nie wskazują.
1) Po 9.00 pociągi w kierunku Młocin na stacji Centrum zasadniczo nie są na tyle zatłoczone, żeby nie dało się spokojnie do nich wsiąść (nawet dla osoby z problemami).
2) Gdyby nawet było tak, jak piszesz, to nie ma uzasadnienia dla tego, żeby trzymać tę laskę w pociągu i jej nie wyjąć po usłyszeniu sygnału / w trakcie zamykania drzwi. Poza tym jak jest tłok, to nie ma co się pchać na siłę.
3) Dobiegać mógł od strony windy - nie mniej jednak to słowo użyte przez Ciebie jest nieforutnne. Mi się właśnie kojarzy z wchodzeniem w ostatniej chwili...
JacekM pisze:Szkoda też, że nie napisano tego jak sytuacja się zakończyła:/
Bo w tym artykule W OGÓLE mało napisano.
ZTCW laska nie została odnaleziona.
: 21 lis 2009, 23:26
autor: fraktal
MeWa pisze:Bo okoliczności zdarzenia na to nie wskazują.
1) Po 9.00 pociągi w kierunku Młocin na stacji Centrum zasadniczo nie są na tyle zatłoczone, żeby nie dało się spokojnie do nich wsiąść (nawet dla osoby z problemami).
2) Gdyby nawet było tak, jak piszesz, to nie ma uzasadnienia dla tego, żeby trzymać tę laskę w pociągu i jej nie wyjąć po usłyszeniu sygnału / w trakcie zamykania drzwi. Poza tym jak jest tłok, to nie ma co się pchać na siłę.
3) Dobiegać mógł od strony windy - nie mniej jednak to słowo użyte przez Ciebie jest nieforutnne. Mi się właśnie kojarzy z wchodzeniem w ostatniej chwili...
Te wszystkie punkty można skrytykować, ale już mnie zmęczyła dyskusja na ten temat. Z mojej strony, koniec.
: 22 lis 2009, 0:47
autor: jaco
fraktal pisze:MeWa pisze:Bo okoliczności zdarzenia na to nie wskazują.
1) Po 9.00 pociągi w kierunku Młocin na stacji Centrum zasadniczo nie są na tyle zatłoczone, żeby nie dało się spokojnie do nich wsiąść (nawet dla osoby z problemami).
2) Gdyby nawet było tak, jak piszesz, to nie ma uzasadnienia dla tego, żeby trzymać tę laskę w pociągu i jej nie wyjąć po usłyszeniu sygnału / w trakcie zamykania drzwi. Poza tym jak jest tłok, to nie ma co się pchać na siłę.
3) Dobiegać mógł od strony windy - nie mniej jednak to słowo użyte przez Ciebie jest nieforutnne. Mi się właśnie kojarzy z wchodzeniem w ostatniej chwili...
Te wszystkie punkty można skrytykować, ale już mnie zmęczyła dyskusja na ten temat. Z mojej strony, koniec.
no własnie o po co sie tak meczysz chłopaku?tak czytam te waszą dyskusję i sie śmieje z ciebie-kolega tu gasił cie każdym postem i słusznie.Poco podejmujesz dyskusje na tematy o ktorych nie masz pojecia?opisujesz tu zdarzenie na temat ktorego masz pojecie tylko z artykułu od jakiegos zacofanego redaktorka,ktory nawet nie wie ze w pociagach metra nie ma hamulca bezpieczenstwa.Nie znasz szczegołow,nie widziałes nagrania z CTTV,nie znasz specyfikacji pracy maszynistów,a nawet nie wiesz o tym,ze laske niewidomy moze wsadzic w drzwi i stac ponad metr od składu-co za tym idzie w odległosci znacznej za pasem bezpieczenstwa co nieuzasadnia przedłuzonego postaju na stacji.W takiej sytuacji wine za wypadek ponosi własciciel białej laski.No bzdury napisałes niesamowite.
: 24 lis 2009, 20:46
autor: MeWa
Jeszcze na zakończenie tematu: z informacji uzyskanych od Metra Warszawskiego wynika, że mężczyzna wsiadał do pociągu przedostatnimi drzwiami. Włożył laskę - stojąc poza pasem bezpieczeństwa - po sygnale, w trakcie zamykania drzwi. Czyli klasyczne blokowanie drzwi. Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby ta laska o kogoś zahaczyła...
: 24 lis 2009, 21:31
autor: Michał J
Pewnie zrobiłaby mu siniaka i się złamała. Nie przesadzajmy. Biała laska to nie pręt

.
: 24 lis 2009, 21:46
autor: MeWa
to nie była biała laska niewidomego - wystarczy zresztą, żeby ktoś się wywrócił
: 24 lis 2009, 22:25
autor: metron
fraktal pisze:Za to znam specyfikę poruszania się przy kulach bądź o lasce i wybacz, ale to Ty nie rozumiesz, o czym piszesz. A Twoje sądy są formułowane tak samo łatwo, a nawet łatwiej niż moje, tylko że w drugą stronę. Jak zwykle i to nawet nie jest denerwujące. To po prostu smutne. I co z tego, że zazwyczaj jest tak, że jak ktoś stoi w pasie bezpieczeństwa, to nie trzeba otwierać ponownie drzwi, bo nie trzyma nic przed sobą, co mogłoby utknąć w pociągu (To miałeś na myśli - prawda?) Niech na sto przypadków znajdzie się jeden taki, co będzie trzymał laskę czy kulę - maszynista pomyśli, że znowu nic się nie stanie, jak ruszy, a za tym setnym razem będzie wypadek. I znowu wszyscy będą twierdzić, że to wina pasażera, bo wsiadał po sygnale, a że maszynista nie zwrócił na niego uwagi, że patrzył w monitor, naprawdę nie zdając sobie sprawy z tego, co widzi, czyli, że de facto patrzył, nie widząc - na to nikt nie wpadnie. Dlatego maszyniści mają tak patrzyć, żeby naprawdę widzieć, a nie tylko w ten sposób, by cokolwiek zobaczyć.
Oczywiscie że w każdym wypadku w metrze z udziałem osoby niepełnosprawnej jedynym winnym było, jest i będzie Metro Warszawskie
Niepełnosprawny kulą blokuje drzwi w pociągu, winny maszynista bo jak śmial nie zauważyć idiotycznego zachowania, wypadkowi ulega niewidomy student który ma zaćmienie umysłu i wpada pod nadjeżdzający pociąg, winne metro bo nie zamontowało wypustek które w tym przypadku zdadzą się jak umarłemu kadzidło
Pewnie kiedy ktoś spadnie ze schodów biegnąc do pociągu winne będzie też metro bo pociągi pewnie kursują za rzadko????
: 25 lis 2009, 0:11
autor: Sindbad

Zgadzam się w 100%

: 27 lis 2009, 22:13
autor: fraktal
Widzę, że bardzo wiele osób w ogóle nie rozumie tego, co piszę. I nawet nie stara się zrozumieć. Ale to i tak nie ma znaczenia. Czas przestać pisać, skoro się nie potrafi pisać jasno. Odniosę się jeszcze do wypadku Filipa Zagończyka. Otóż w rok po wypadku Fakty TVN pokazały film z wypadku chłopaka na stacji Centrum. Na filmie widać, jaka para niewidomych wędruje wzdłuż krawędzi peronu. Dziewczyna posiadająca laskę dla idzie po lewej stronie, po prawej chłopak, tuż na skraju peronu który nie ma chyba laski. Po prawej stronie od niego jest torowisko. W pewnym momencie chłopak, zbacza nieco w prawo (słysząc prawdopodobnie nadjeżdżający pociąg) zbacza nieco w prawo i spada z peronu. I teraz pytanie, czy gdyby były pasy z guzkami, które mógłby wyczuć nogą, spadłby z tego peronu? Niech każdy sam odpowie na to pytanie. A na koniec powiem, że każdy czasem popełnia głupoty. Każdy się spieszy. Każdy czasem nie uważa. Jak to w życiu. Czytając tę dyskusję, odnosi się jednak wrażenie, że to tylko niepełnosprawni popełniają nieracjonalne uczynki.