Poc Vocem pisze:A nie przyszło ci do głowy, że np. 25 jedzie w jakimś pechowym zestawieniu, które podaje np. przyjazd 2 tramwajów w tej samej minucie i jeden po następnej minucie? Bo Jerozolimskie rezerwy mają znaczne i to, co piszesz jest przy prawidłowym rozłożeniu kursów właściwie niemożliwe.
W idealnym świecie, w którym zawsze pojadą dwa składy, w którym skrzyżowanie nigdy nie jest zastawione, zapewne tak jest. Pragnę jednak zauważyć, że Jerozolimskie nie są idealne, a skrzyżowania są notorycznie zastawiane. No i jeśli jest tak, jak twierdzisz, to czemu puszczenie 77 zatkało Jerozolimskie na sztywno? I czym różnią się dodatkowe wozy z 77 od dodatkowych wozów na Gocław? Tych na Gocław kierujący osobówkami nie zastawią, bo poczują respekt? Moim zdaniem, tak offtopicznie, patologią jest to, że jeśli z jakiegoś powodu wóz nie pojedzie na swoim świetle, z jakiegokolwiek: inwalida na wózku, przytrzymanie drzwi (tak, coś takiego oznacza, że światło idzie się gonić, albo motorowy jedzie na kocie bądź na minusie, a drugi nie jedzie wcale, albo jedzie zupełnie na zabraniający), zastawione skrzyżowanie, to przez kolejnych kilkanaście, lekko licząc, minut wszystko jest opóźnione, bo nie ma żadnej rezerwy. Nawet jak na każdym świetle, półlegalnie (w centrum) pojadą dwa, to dalej będzie kolejka przed przystankiem. Najpierw wypadałoby stworzyć warunki, w których faktycznie można zakładać, że wszystko będzie super, a dopiero potem te założenia uwzględniać przy projektowaniu czegokolwiek. Bo teraz, szczególnie w centrum, wygląda to tak, że pierwszy tramwaj rusza jak osobowe mają żółte, więc dopiero drugi wagon wjeżdża na pałę, pierwszy wyprzedza fazę, dodatkowo motorniczy przekracza dopuszczalną prędkość na krzyżaku, żeby kolega z tyłu miał możliwość, także przekraczając prędkość, pojechać. I w takiej rzeczywistości ktoś radośnie zakłada, że są rezerwy przepustowości. W teorii może są, ale praktyka przeczy.