Korekta taryfy - 2011
Moderator: JacekM
Tak sobie porównuje te ceny w Polsce i na prawdę wychodzi mi, że nie tak drogo jest u nas.
Znalazłem takie pierwsze z brzegu.
Bilet miesięczny
Kraków- 94
Poznań- 112
Łódź- 88
Wrocław ma porypaną taryfę ale zakładam że wszystkie linie za 98 zł
Wszystko drożej niż Warszawa - 78zł
A podobny zakres usług co warszawa ma MZKZG ale 200 zł za wszystko w porównaniu z Warszawskimi 116 złotymi za podmiejski to straszna drożyzna
Ale Białystok ma 54:)
Znalazłem takie pierwsze z brzegu.
Bilet miesięczny
Kraków- 94
Poznań- 112
Łódź- 88
Wrocław ma porypaną taryfę ale zakładam że wszystkie linie za 98 zł
Wszystko drożej niż Warszawa - 78zł
A podobny zakres usług co warszawa ma MZKZG ale 200 zł za wszystko w porównaniu z Warszawskimi 116 złotymi za podmiejski to straszna drożyzna
Ale Białystok ma 54:)
Polecam: http://www.zm.org.pl
Nazywam się Kajo i jestem Roweroholikiem.
Nazywam się Kajo i jestem Roweroholikiem.
Cenowo i tak miazdzy wszystkich szczecin, dziwnym trafem jakos do zestawienia ZW nie trafil, a 2 razy mniejszy bstok czy sporo mniejszy lublin tak 
Co do nowych cen to jednorazowka powinna byc drozsza niz 40 min a nie na odwrot wiec powiedzmy 3.60.
20 min na 2.40, a 40 min na 3.40 60 min na 4.00 zl niech zostanie.
Byloby calkiem ok na pierwsza podwyzke.
A miesieczne dla rownego rachunku na 50/100 zl
Co do nowych cen to jednorazowka powinna byc drozsza niz 40 min a nie na odwrot wiec powiedzmy 3.60.
20 min na 2.40, a 40 min na 3.40 60 min na 4.00 zl niech zostanie.
Byloby calkiem ok na pierwsza podwyzke.
A miesieczne dla rownego rachunku na 50/100 zl
Słabsze twierdzenie: pisowcy chcą się pokazać jako przeciwnicy podwyżek i zgarnąć przy tym poparcie (niektórych) niezadowolonych.por.Arek pisze:Wychodzi na to, że przeciwnicy podwyżek to pisowcy...no już bez jaj - każdy konsument, czy pisowiec czy peowiec nie chce podwyżek, bo woli mieć więcej grosza w kieszeni.KwZ pisze: Raczej jest obliczone na rozumowanie takie: to nieudolne rządy PO doprowadziły do tego, że trzeba podwyżki robić. A wyborcy PO i tak jeżdżą samochodami. No i oczywiście PiS może pokazać się teraz jako obrońca uciśnionych, protestując przeciwko podwyżkom. PiS to partia protestu w końcu.
- 29 Ikarusów
- Posty: 172
- Rejestracja: 02 paź 2010, 12:18
- Lokalizacja: inąd
Kiepsko znajdujesz, bo Poznań ma 81 zł. Chodzi przecież o porównanie z biletem imiennym, a nie na okazicielakajo pisze:Tak sobie porównuje te ceny w Polsce i na prawdę wychodzi mi, że nie tak drogo jest u nas.
Znalazłem takie pierwsze z brzegu.
Bilet miesięczny
Kraków- 94
Poznań- 112
Łódź- 88
Ale wiesz, że stosując taką retorykę spycha się de facto przeciwników podwyżek do pisowskiego narożnika.KwZ pisze:
Słabsze twierdzenie: pisowcy chcą się pokazać jako przeciwnicy podwyżek i zgarnąć przy tym poparcie (niektórych) niezadowolonych.
Zresztą nie wiem czy ta argumentacja jest rzeczywiście uzasadniona - w końcu parę lat temu to Donny wypominał Kaczorowi, kiedy ten był premierem, że ceny jabłek w Polsce wzrosły o 83%
- Glonojad
- Dark Lord of The Plonk
- Posty: 26876
- Rejestracja: 13 gru 2005, 23:39
- Lokalizacja: z Ochoty, jak to płaczki
Uwierzę, jak zobaczę. MPK-Ł od wielu lat działa poniżej progu zaspokojenia kosztów (innymi słowy zwija się), a i miasto nie jest jakoś bogate, by zwiększyć dofinansowanie (o ile tam występuje, nie wiem).px33 pisze:I taka drobna dygresja - w Łodzi cena migawki ma spadać, a nie rosnąć
Wypowiedź ta stanowi moje prywatne zdanie i nie może być cytowana lub analizowana w związku z moją działalnością w jakiekolwiek instytucji z którą mogę lub mogłem współpracować, ani jako stanowisko tej instytucji. Nie wyrażam także zgody na jej przetwarzanie w żadnej formie technicznej ni magicznej.
![]()
Obniżka podwyżki biletów
Po naszym tekście ratusz potwierdza podwyżkę, ale mniejszą od zapowiadanej. Planuje także 100 zł opłaty za Parkuj i Jedź. Nie zmienią się za to opłaty za parkowanie.
Nasz artykuł o planowanych drastycznych podwyżkach cen biletów komunikacji miejskiej – w ciągu dwóch lat o 100 proc. – wywołał burzę. Przez cały dzień w redakcji nie milkły telefony, puchły fora internetowe.
„Krew się we mnie gotuje. Autobusy są zatłoczone, śmierdzące, jeżdżą często »poza rozkładem«. I jeszcze podwyżki" – napisała Agata Gadomska.
„Wszystko po 5 zł. Paliwo p 5 zł za litr i bilet jednorazowy za 5,60 zł" – kpi Jerzy Wielgosz.
„Za te 760 zł na bilet 90-dniowy na okaziciela pójdę na siłownię. Później będę mógł spokojnie jeździć na gapę. Żaden kontroler mi nie będzie straszny" – napisał na blogu Paweł.
To tylko wariant?
Bardzo szybko zareagował też ratusz. Już wczoraj w południe urzędnicy próbowali tłumaczyć, że projekt podniesienia cen biletów jednorazowych z 2,80 zł do 3,60, a w ciągu trzech lat do 5,60 „stał się nieaktualny" i że „skala podwyżek ma być niższa".
– Zarząd Transportu Miejskiego stara się znaleźć część pieniędzy potrzebnych na utrzymanie komunikacji w innych źródłach – wyjaśniał Marcin Ochmański z ratusza.
A dyrektor ZTM Leszek Ruta daje przykład, że cena biletu jednorazowego 1 września mogłaby wzrosnąć nie do 3,60 zł, ale do „ok. 3,50 zł", czyli... o 10 gr mniej niż planowano.
– Podwyżka jest konieczna, ale to jedna z wielu propozycji. To tylko wariant, który trafił do konsultacji do związków zawodowych – mówi Igor Krajnow z ZTM.
Urzędnicy stwierdzili, że nowy cennik biletów, z podziałem na lata aż do 2014 roku, ma być przygotowany w ciągu kilku dni.
– Projekt podwyżek nieaktualny? Dopiero niedawno go zaopiniowaliśmy – mówi sekretarz mazowieckiej „Solidarności" Grzegorz Iwanicki. – Na razie przedstawiliśmy go radzie regionu. Wzbudził ogromne emocje.
A opozycja komentuje to w ten sposób: – Nie zdziwiłbym się, gdyby ratusz wystartował z pułapu podwyżki o 100 proc., a skończyło się na 50 albo 80 proc. Bo to świetna strategia marketingowa. Ale my będziemy przeciw jakimkolwiek zmianom cen – stwierdza szef klubu PiS w Radzie Warszawy Maciej Wąsik.
Radni zapowiadają, że będą chcieli jeszcze bardziej zejść z ceny. – Ujawniając plany miasta, wasza gazeta wywalczyła już obniżkę podwyżki, a teraz my będziemy walczyć o dalszą obniżkę – stwierdza jeden z radnych SLD.
– Wpływy biletowe pozwalają pokryć 30 proc. kosztów funkcjonowania komunikacji. To jeden z niższych wskaźników w Europie – mówi prof. Wojciech Suchorzewski z Politechniki Warszawskiej. – Podwyżki są potrzebne, ale nie tej skali. To strzał w stopę, który może zniechęcić pasażerów do komunikacji miejskiej.
Parkuj, płać i jedź
To nie koniec niepopularnych ruchów. Jak się dowiedzieliśmy, pod dyktando ratusza ZTM wymyślił nawet, że wprowadzi nowe opłaty za korzystanie z parkingów Parkuj i Jedź. Jeśli ktoś chciałby zostawić tam samochód na całą dobę, będzie musiał zapłacić 100 zł. A jeśli nie odbierze auta na czas, za karę zapłaci za... całą następną dobę kolejne 100 zł.
Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz obiecywała, że jej rządy będą czasem promowania komunikacji miejskiej kosztem samochodów, a tymczasem kierowcy nie muszą obawiać się wzrostu cen za godzinę postoju w parkometrze. Ratusz twierdzi, że ma związane ręce, bo taryfy za płatne parkowanie ogranicza ustawa o drogach publicznych. Górna stawka za godzinę postoju wynosi tam 3 zł.
– To idiotyczny bubel prawny, który ośmiesza politykę transportową miasta. Nie może być tak, że łupi się pasażera komunikacji miejskiej, a nie sięga do kieszeni kierowcy – mówi Aleksander Buczyński z Zielonego Mazowsza. – Stawki za parkowanie ogranicza ustawa? Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz jest z rządzącej partii, więc może próbować ten zapis zmienić.
Stowarzyszenie Integracji Stołecznej Komunikacji przedstawiło listę posunięć, które mają przynieść ZTM dochody bez podnoszenia cen biletów. To m.in. uszczelnienie systemu biletowego i parkingowego (ściganie gapowiczów) i marszrutyzacja linii, czyli kres dublowania się np. metra i autobusów.
– Liczba 140 kontrolerów jest optymalna, a zatrudnianie kolejnych to koszty. Marszrutyzację sukcesywnie wprowadzamy, ale spotyka się z ogromnym oporem społecznym – odpowiada Igor Krajnow z ZTM.
– Podwyżka to rozpaczliwy ruch, który pokazuje tragiczny stan budżetu. Za budowę drugiej linii metra oraz zamówienie 186 tramwajów i 35 pociągów płacimy zadłużeniem – mówi miłośnik komunikacji Piotr Figiel. – Obawiam się, że na tej podwyżce się nie skończy. Kolejnym ruchem będzie pewnie próba likwidacji części ulg.
Podwyżek ciąg dalszy
Podwyżka cen biletów wywołała szok i opór m.in. dlatego, że to już kolejny wzrost opłat, jaki funduje warszawiakom samorząd. Dzielnice podnoszą drastycznie opłaty za użytkowanie wieczyste. – Wzrosły od 400 do nawet 2 tys. proc. – wylicza Barbara Różewska ze spółdzielczej Konfederacji Warszawskiej.
Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji planuje podnieść opłaty za wodę i ścieki. Projektu jeszcze nie ma, ale...
– Ma to być podwyżka niemała – przyznaje szef Biura Infrastruktury Leszek Drogosz.
Nieoficjalnie mówi się o ok. 34 proc.
Związkowcy wieszczą, że jeśli dla jednorazowego zastrzyku gotówki miasto sprywatyzuje Stołeczne Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej, ceny ciepła zostaną uwolnione, więc również wzrosną.
OPINIE:
Ewa Malinowska-Grupińska, przewodnicząca Rady Warszawy (PO):
Mleko się rozlało. Skoro już projekt podwyżek biletów ujrzał światło dzienne, trzeba rozpocząć dyskusję. Omówimy tę kwestię w weekend na wyjazdowym posiedzeniu klubu PO. Ale zgadzam się, że tak drastyczny skok opłat nie jest uzasadniony społecznie. Zwłaszcza że, jak wiadomo, czekają nas też podwyżki w innych dziedzinach. Ja traktuję ten cennik jako wstęp do dyskusji. Trzeba m.in. przeanalizować, czy nie warto podzielić Warszawy na kilka stref komunikacyjnych.
Andrzej Golimont, radny miasta (SLD):
Cieszą wczorajsze zapewnienia urzędników, że podwyżka cen biletów nie będzie aż tak drastyczna, jak wynika z pierwotnych planów. Ale wygląda na to, że PR-owcy Platformy postanowili zastosować starą żydowską zasadę wprowadzenia kozy do ciasnej izby. Po wyprowadzeniu kozy poczujemy ulgę. A podwyżka – jak brak kozy – stanie się jakby łatwiejsza do zniesienia. Co jednak wcale nie oznacza, że jako SLD się na nią nawet wówczas zgodzimy.
Tomasz Zdzikot, radny miasta (PiS):
Gdy przeczytałem wczoraj u was o skali podwyżek cen biletów nawet o 100 proc., to sprawdziłem, czy to nie jest prima aprilis. Skoro urzędnicy próbują aż tak sięgać do kieszeni warszawiaków, to albo miasto jest na skraju bankructwa i budżet się sypie totalnie, albo Platforma straciła zupełnie kontakt z rzeczywistością. Woda, ścieki, czynsze, użytkowanie wieczyste – wszystko w górę? Myślę, że to taka próba wysondowania, jak ostry będzie opór opinii społecznej.
http://www.zw.com.pl/artykul/10,586096_ ... letow.html
http://blog.zw.com.pl/blok/blok.blog pisze:Wszystko po 5 zł: benzyna i bilet
Grasz na giełdzie? Odkładaj na bilet. Po latach frazesów o promowaniu komunikacji miejskiej władze Warszawy szykują szaleńczą podwyżkę - w trzech etapach, docelowo o 100 proc.
Widmo drożyzny nadciąga. Bilet jednorazowy miałby zdrożeć w ciągu trzech lat z 2,80 do 5,60 zł, a np. 90-dniowy na okaziciela z 360 do 760 zł! W górę miałaby pójść cena każdego biletu – oprócz np. superpopularnych 20-minutowych, które zdetronizowały normalne i za karę mają zostać zlikwidowane. Więcej tutaj.
Wiem, że łatwo nie jest. Wpływy ze sprzedaży biletów mają w tym roku osiągnąć tylko 600 mln zł, a koszty funkcjonowania komunikacji miejskiej – aż 2 mld zł. Resztę trzeba dołożyć z miejskiego skarbca. I to wszystko w sytuacji, kiedy budżet miasta trzeszczy jak stare gacie, a możliwości kredytowe spółek miejskich są bliskie wyczerpania. Ogromne pieniądze pożerają inwestycje, które można co prawda dopompować strumieniem euro z Brukseli, ale do tego potrzeba wkładu własnego (więc po unijną kaskę przestajemy już powoli sięgać).
Kupuję argument, że czasy są ciężkie, a program wymiany taboru i inwestycji (w tym budowa nadmiaru stadionów) rozdmuchany. Prawdą jest, że w porównaniu z innymi dużymi miastami Warszawa – z 1.550 autobusami, 780 tramwajami, 192 wagonami metra i 11 pociągami SKM - proponuje większą paletę usług za mniejszą cenę. Np. w Gdyni za bilet 30-dniowy imienny płacimy 86 zł, a nie 78 zł – jak w stolicy.
Ale podwyżka z 2,80 na 5,60 zł za normalny i ze 196 na 340 zł na 90-dniowy imienny? Czy ktoś postanowił zmusić pasażerów do przesiadki do samochodów? Czy w płonącym warszawskim autobusie komuś przysmażyło zwoje mózgowe?
Pisałem już na tym blogu, że ZTM powinien najpierw poszukać przychodów w innych źródłach niż kieszenie pasażerów. W liście do prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz SISKOM zaproponował ostatnio m.in.: skuteczniejsze uderzenie w gapowiczów i piratów parkingowych (dziś opłaca się jeździć na gapę i nie płacić za postój), marszrutyzację linii (stop dla dublowania się autobusów z metrem i tramwajami), bezwzględny priorytet dla tramwajów na skrzyżowaniach, dzięki czemu wzrosłaby ich prędkość komunikacyjna z 15 do 25 km/godz. i poszukanie nowych źródeł finansowania, np. w budżetach powiatów.
Ze swojej strony dorzucę jeszcze ograniczenie przywilejów pracowniczych (słynne darmowe bilety dla prawnuków, pociotków, konkubin i planowanych dzieci pracowników MZA, TW i MW).
Pojawia się też niezręczność wynikającą ze zgrania w czasie podwyżki biletowej z przeprowadzką ZTM z Senatorskiej do większego, przestronniejszego i droższego biura przy Żelaznej. Koszmar podwyżek zgra się też z horrorem budowy drugiej linii metra. Źle to wróży zachętom do przesiadki. Albo część ludzi się nie przesiądzie, albo będzie jeździła na gapę.
Biorę pod uwagę jeszcze jeden scenariusz. Straszenie drogimi biletami może być grą tzw. ojców pijarów z ratusza – sztuczka z arsenału PR. „Nie podoba się bilecik za 5,60 zł? Ok, w takim razie spuścimy z tonu i zaproponujemy bilet za 4 zł.” W ten sposób podwyżka i tak będzie – i to duża – ale nie aż tak duża, jak początkowo zapowiadana. I wilk syty, i Manchester City.
Czy zgadzacie się na biletową podwyżkę? A jeśli nie, to gdzie poszukać pieniędzy na utrzymamie komunikacji miejskiej w czasach kryzysu?
102,105,109,115,157,183,500,514,N21,N24,N63,N71,723,731,736,L-9,L10,L11,S2,S3,S9,RL,R2,R9
Dokładnie, zresztą ztcp to w Krakowie można też płacić 88,5, ale tam są jakieś zwariowane kryteria (czy pierwsze doładowanie, czy kolejne, czy ulga gminna, czy ustawowa, itd).29 Ikarusów pisze:Kiepsko znajdujesz, bo Poznań ma 81 zł. Chodzi przecież o porównanie z biletem imiennym, a nie na okazicielakajo pisze:Tak sobie porównuje te ceny w Polsce i na prawdę wychodzi mi, że nie tak drogo jest u nas.
Znalazłem takie pierwsze z brzegu.
Bilet miesięczny
Kraków- 94
Poznań- 112
Łódź- 88I warto dodać, że to po podwyżce (w 2010), której w Warszawie dawno nie było.
A, no, i tramwaj w Poznaniu 13km pokonuje w 35 minut, a nie w 53, ale przecież oferta warszawska jest dobra
2 3 4 5 6 7 8 9
10 11 12
13 14
15 17
10 11 12
13 14
15 17
- Glonojad
- Dark Lord of The Plonk
- Posty: 26876
- Rejestracja: 13 gru 2005, 23:39
- Lokalizacja: z Ochoty, jak to płaczki
Powiedział człowiek, który przystanki co 380 metrów uważa za prawidłowe  ](*,)](./images/smilies/eusa_wall.gif)
Hint: zobacz sobie, co ile są przystanki w Poznaniu na trasie, której szybkością się podniecasz.
Hint: zobacz sobie, co ile są przystanki w Poznaniu na trasie, której szybkością się podniecasz.
Wypowiedź ta stanowi moje prywatne zdanie i nie może być cytowana lub analizowana w związku z moją działalnością w jakiekolwiek instytucji z którą mogę lub mogłem współpracować, ani jako stanowisko tej instytucji. Nie wyrażam także zgody na jej przetwarzanie w żadnej formie technicznej ni magicznej.
- Bastian
- Sułtan Maroka
- Posty: 36261
- Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
- Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...
Więcej o planach taryfowych na przyszłość - i co w zamian:
http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34 ... ilety.html
http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34 ... ilety.html
Zarazem przypominam, że miejsce na dyskusje o samej budowie metra i tras tramwajowych jest gdzie indziej.Druga linia metra do 2022 r. W zamian droższe bilety
Jarosław Osowski
07.04.2011 aktualizacja: 2011-04-07 09:08
Bilety komunikacji miejskiej zdrożeją w trzech etapach. Podwyżce ma towarzyszyć przyjęcie nowego planu inwestycji: druga linii metra w całości do 2022 r. oraz tory tramwajowe m.in. do Wilanowa i na Gocław
Wczoraj od rana ratusz dementował rewelacje "Rzeczpospolitej" i "Życia Warszawy" o drastycznej skali podwyżek i likwidacji popularnych biletów 20-minutowych. Z artykułów wynikało, że jednorazowe zdrożałyby do 2014 r. z 2,8 do 5,6 zł, zaś 30-dniowe z 78 do 134 zł. - Przewidujemy podwyżki, ale nie aż takie. To nieaktualna wersja zmian, jedna z wielu, którą rozpatrujemy - powiedział "Gazecie" Marcin Ochmański z biura prasowego ratusza.
W styczniu pisaliśmy, że miasto zakłada podwyżkę w tym roku, a jej przegłosowanie przez Radę Warszawy planuje na czerwiec. Tymczasem w marcu projekt nowej taryfy biletowej urzędnicy wysłali do zaopiniowania przez związki zawodowe. Według naszego rozmówcy w ratuszu założenie było takie, by przedstawić im możliwie najwyższe ceny, bo przepisy zabraniają przekraczania skali podwyżki uzgodnionej ze związkowcami. Tymczasem "Rzeczpospolita" uznała tę wersję za pewnik i straszyła już na pierwszej stronie: "Szokujący cennik ZTM. Ratusz szykuje warszawiakom gigantyczną podwyżkę".
Potrzeba pieniędzy na inwestycje
Według Marcina Ochmańskiego ostateczną wersję nowych cen biletów miasto przedstawi do akceptacji radnym w maju. Dyrektor Zarządu Transportu Miejskiego Leszek Ruta informuje, że będzie się to wiązać ze zmianami w wieloletniej prognozie finansowej Warszawy do 2027 r. Trzeba w niej uwzględnić m.in. nowy termin otwarcia drugiej linii metra. - Całą trasę między Bemowem a Bródnem, ale bez odnogi na Gocław, zamierzamy oddać w 2022 r. - powiedział nam wczoraj.
W dodatku Unia Europejska, która dokłada się do tej inwestycji, wymaga, by w czerwcu ratusz podpisał aneks w umowie z Metrem Warszawskim. Jest w niej określona liczba kilometrów, które w kolejnych latach będą pokonywać pociągi. Dzięki temu można zaciągnąć kredyty na kupno nowych wagonów firmy Siemens.
Według dyrektora Ruty w umowie trzeba też zaktualizować termin otwarcia centralnego odcinka drugiej linii. Teraz jest to 1 stycznia 2012 r., nowa wersja mówi o 1 stycznia 2014 r. - Potem chcemy przedłużać tunele według wariantu ateńskiego: trzy stacje w kierunku Targówka i cztery w stronę Bemowa. A jeśli nie będzie na to pieniędzy, to najpierw na Targówek - zapowiada dyrektor Ruta. Końcowy przebieg trasy na Bródnie (czy przez Zacisze do stacji Rembielińska, czy raczej w stronę Zielonej Białołęki) miałby zostać wybrany po dodatkowych analizach.
W czerwcu miasto chciałoby też ustalić listę największych inwestycji tramwajowych na najbliższą dekadę. Leszek Ruta mówi o budowie nowych tras wzdłuż ul. Spacerowej i Sobieskiego na Stegny i do Miasteczka Wilanów, w bok od al. Waszyngtona na Gocław, z Żoliborza na Bródno przez most Krasińskiego i wzdłuż Modlińskiej z Żerania na Tarchomin. - Nie wykluczamy, że tam, gdzie to możliwe, początkowo byłyby to trasy dla autobusów, tak jak np. w Nantes. Chodzi o pozyskanie terenów pod inwestycje. W dalszej kolejności po zdobyciu dodatkowych funduszów byłyby budowane tory i kupowane wagony tramwajowe - planuje Leszek Ruta.
Lepiej raz do roku
W ten sposób tłumaczy pomysł, by radni od razu głosowali nad trzema etapami podwyżek cen biletów - od 1 września 2011 r., od 1 stycznia 2013 r. i od 1 stycznia 2014 r. - W dalszym ciągu mimo wzrostu cen nasze bilety 30-dniowe będą należeć do najtańszych w Polsce. Nie chcemy też likwidować biletów 20-minutowych - zapewnia. W Krakowie miesięczne już teraz kosztują 94 zł, we Wrocławiu - 98 zł, a w Poznaniu - 101 zł. W dodatku nie obejmują kolei miejskiej.
Leszek Ruta podkreśla, że na prośbę skarbnika miasta ZTM przedstawił różne warianty podwyżki, która ma pokryć rosnący deficyt budżetowy. Powtarza wersję, o której "Gazeta" pisała w styczniu: najmniej dotkliwa będzie dla stałych pasażerów. Np. bilety 30-dniowe zdrożałyby od września o 12-14 proc., czyli do 86-88 zł. Za to nowa cena jednorazowych wynosiłaby "około 3,5 zł", czyli o jedną czwartą więcej niż teraz. O 10-20 gr byłby od nich droższe bilety 40-minutowe. Na jeszcze większą skalę podwyżki muszą się przygotować pasażerowie linii podmiejskich, bo miasta i gminy sąsiadujące z Warszawą nie są w stanie dopłacać do komunikacji tyle, ile zakłada ZTM.
Wpływy z biletów przed podwyżką pokrywają tylko 30 proc. jej kosztów. Ostatnim razem ich ceny wzrosły przed trzema laty. Leszek Ruta: - Uważam, że lepiej robią to kolejarze, którzy co roku zarządzają podwyżkę o kilka procent. Wtedy jest to mniej odczuwalne dla pasażerów i budzi mniejsze emocje.
Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna
Honi soit qui mal y pense...
Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Czy to "w zamian" zawiera już standardowe opóźnienia spodowowane:
-brakiem środków spowodowanym niekorzystną sytuacją na Bliskim Wschodzie oraz zwyżkującymi cenami stali
-procedurami przetargowymi
-opóźnieniami w przejmowaniu terenów pod budowę,
-przewlekającym się opróżnianiem ich z dotychczasowych uzytkowników
-nieoczekiwanym pojawieniem się zimy w grudniu, roztopów w marcu i ulew w lipcu
-pojawieniem się pod ziemią instalacji, których nie ma na żadnym planie
-oczekiwaniem na niezbędne odbiory techniczne, p-poż itp.?
Chociaz wliczanie tych rzeczy powinno być już standardową czynnością...
-brakiem środków spowodowanym niekorzystną sytuacją na Bliskim Wschodzie oraz zwyżkującymi cenami stali
-procedurami przetargowymi
-opóźnieniami w przejmowaniu terenów pod budowę,
-przewlekającym się opróżnianiem ich z dotychczasowych uzytkowników
-nieoczekiwanym pojawieniem się zimy w grudniu, roztopów w marcu i ulew w lipcu
-pojawieniem się pod ziemią instalacji, których nie ma na żadnym planie
-oczekiwaniem na niezbędne odbiory techniczne, p-poż itp.?
Chociaz wliczanie tych rzeczy powinno być już standardową czynnością...
Popatrz, jaka franca!
Po tym tekście po prostu prawie się popłakałem ze śmiechu.ŻW pisze:To nie koniec niepopularnych ruchów. Jak się dowiedzieliśmy, pod dyktando ratusza ZTM wymyślił nawet, że wprowadzi nowe opłaty za korzystanie z parkingów Parkuj i Jedź. Jeśli ktoś chciałby zostawić tam samochód na całą dobę, będzie musiał zapłacić 100 zł. A jeśli nie odbierze auta na czas, za karę zapłaci za... całą następną dobę kolejne 100 zł.
Taka opłata istniej od początku parkingów P+R i jest zawarta w regulaminie. Jest też stosowana i nie ma w tym nic nowego ale grunt to znaleźć sensację ala ŻW.
Nie, nie uważam za prawidłowe, na przedmieściach. W centrum miasta jest to, moim zdaniem, dobra odległość, ale nie powinna być mniejszaGlonojad pisze:Powiedział człowiek, który przystanki co 380 metrów uważa za prawidłowe
Hint: zobacz sobie, co ile są przystanki w Poznaniu na trasie, której szybkością się podniecasz.
2 3 4 5 6 7 8 9
10 11 12
13 14
15 17
10 11 12
13 14
15 17
