Szeregowy_Równoległy pisze:Autobus skręcał na czerwonym i wymusił pierwszeństwo na osobówce, policja i sąd zgodnie stwierdziły, że osobówka która w autobus się wbiła z powodu przekroczenia prędkości jest współwinna zdarzeniu, a ty wiesz lepiej?
Coś Ci uświadomię:
Pierwotną przyczyną tego zdarzenia jest wymuszenie pierwszeństwa. Czyli w tych warunkach niezależnie od prędkości doszłoby do zdarzenia. Ono warunkuje to zdarzenie samo i nie potrzebuje dodatków. Prawdopodobieństwo że do niego dojdzie przyjmijmy sprawiedliwie na 50%
Prędkość to przyczyna wtórna. Wpływa na skutek tego zdarzenia, ale nie jest przyczyną samego zdarzenia.
Prościej mówiąc o ile samo wymuszenie pierwszeństwa prowadzi do kolizji ze skutkiem 50% to samo przekroczenie prędkości nie prowadzi do żadnej kolizji. Czyli prędkość jest zawsze w takiej sytuacji dodatkiem do czegoś.
Co do sądów to ta sprawa w apelacji jest wygrana i to bez pomocy jakiegokolwiek prawnika. Na szczęście tam siedzą nieco bardziej wykształceni/doświadczeni sędziowie, którzy nie brali lekcji u Ś.P. Falandysza.
A już w pierwszej instancji o której wspominasz jest dużo więcej wyroków odwrotnych niż wskazany.
Teraz idziemy dalej. Zdaje się że próbujesz wykluczyć logikę z tej rozmowy więc pójdę twoim tropem i będę trzymał się tylko litery prawa.
Szeregowy_Równoległy pisze:Ciężarówka, która jechała szybciej niż powinna, przez co nie miała szansy uniknąć zderzenia w jakikolwiek sposób
Zgodnie z literą prawa nie mam obowiązku naprawiać cudzych błędów i mogę mu przyłożyć zarówno jadąc 30 km/h więcej niż na znaku jak i jadąc 30 km/h mniej. Jedyne co mnie powstrzymuje to instynkt samozachowawczy, człowieczeństwo i logika, ale tą przecież wykluczyłeś
Szeregowy_Równoległy pisze:Naprawdę, skoro jeździsz czymś poważnym, to powinieneś wiedzieć, że jadąc wolniej możesz więcej własnych (i nie tylko) błędów naprawić i większej ilości sytuacji kolizyjnych uniknąć.
Bujda na resorach. Wykluczasz jeden rodzaj błędów i pakujesz się w następne (np. Jadę 50 km/h na skrzyżowaniu zapala się żółte, a ja jestem za blisko żeby wyhamować więc wjeżdżam i mam do pokonania 6 pasów i mega pas zieleni, a czas między zielonymi wynosi 4 sekundy). Odnosząc się do samych błędów to są one moje i ja za nie odpowiadam, więc wolę się nauczyć robić ich jak najmniej przy 100 Km/h niż pozwolić sobie na masę błędów przy 50 km/h (prędkości od czapy dla zobrazowania). I na całe szczęście nie ma przepisu, który by mi tą możliwość samodoskonalenia odbierał.
Podsumowując dość już mam uprawiania na drodze komunistycznej urawniłówki. Najpierw rozdajmy PJ proletariatowi, a później załóżmy mu kaganiec. Może licencje pilota i kapitana tankowca zaczniemy też rozdawać po 20 godzinach manewrowania po lotnisku lub w porcie (albo jeszcze lepiej w suchym doku) ?
Na ulicę wpuszczono całe masy ludzi niewyszkolonych oraz nie mających fizycznych i psychicznych predyspozycji do prowadzenia pojazdów, a teraz wszystkim wprowadza się ograniczenia żeby przypadkiem to grono pseudokierowców nie zrobiło sobie i innym krzywdy. I tak i tak ją sobie zrobi do spółki z pieszymi, których edukacja w zakresie zachowania na drodze jest marna, za to na każdym kroku mówi im się "jesteś świętą krową - wleź pod samochód i udowodnij mu swoje pierwszeństwo". Takiego pomysłu na selekcję nie powstydziłby się żaden zbrodniarz wojenny. A wszystko opiera się o nieumiejętność wnioskowania statystycznego. Bo to że świeci słońce wcale nie oznacza wiosny. To oznacza że jest widno
