Pasażerowie wygrali z PKP
Kolej przebuduje pociągi, którymi jeździmy do Warszawy. Pasażerowie protestowali, bo było im za ciasno
Nowe pociągi na trasę Łódź - Warszawa wyjechały w sierpniu ubiegłego roku. To całkiem nowe konstrukcje, pozbawione przedziałów, z fotelami ustawionymi jeden za drugim. Ich zakup to część modernizacji linii kolejowej między dwoma największymi miastami w Polsce.
Niestety, premiera okazała się jednak wielkim nieporozumieniem. Już pierwszego dnia kursowania pociąg miał 23 minuty opóźnienia i kilka awarii. Zdezorientowani pasażerowie nie wiedzieli: śmiać się czy płakać. Elektroniczne wyświetlacze sugerowały, że na zewnątrz jest -90 stopni Celsjusza, z sufitu w kilku miejscach ciekła woda, zacinały się drzwi. Przyczyną kłopotów miały być m.in. zaniki napięcia w trakcji i fakt, że kolejarze dopiero uczyli się obsługi nowego składu.
Pasażerowie odkryli też od razu najpoważniejszy mankament: - Siedzenia ustawione są tak blisko siebie, że podróż jest gehenną - mówi Rafał Kruczek, łodzianin. - Podczas jazdy muszę mieć stale podkulone nogi, a mierzę 177 cm, czyli żadnym wieżowcem nie jestem. Nigdy nie udało mi się dojechać do Warszawy bez kilku spacerów po wagonie. Nie wspominając już o tym, jak bolało mnie moje własne siedzenie - dodaje Kruczek.
Kontrakt na dostawę pociągów wygrała bydgoska PESA. - Układ siedzeń określiło PKP. Kolejarze chcieli chyba zmieścić jak najwięcej pasażerów. Nam, jako producentowi, jest zwyczajnie wstyd. A z drugiej strony, zrobiliśmy przecież dokładnie to, co PKP u nas zamówiło - komentował Tomasz Zaboklicki, prezes PESA Pojazdy Szynowe Bydgoszcz.
Po dziewięciu miesiącach utyskiwań i protestów pasażerów przewoźnik uległ. Wszystkie 11 już wyprodukowanych pociągów wróci do warsztatu. - Dwa składy właśnie u nas stoją, a kolejne przerobimy w najbliższych miesiącach. Rozstaw siedzeń na wysokości kolan zwiększymy z 70 cm do 80 cm. A twarde "wandaloodporne" siedzenia zastąpią nowe wyściełane gąbką - mówi Michał Żurowski, rzecznik PESY. - Zapłaci za to PKP, bo trudno w tym przypadku mówić o naprawie gwarancyjnej, skoro poprzednio zrobiliśmy wszystko zgodnie z projektem - dodaje Żurowski. O jaką kwotę chodzi, nie wiadomo, nie chce jej ujawnić ani producent, ani kolejarze.
Dlaczego PKP zmieniło zdanie i kazało ponownie ustawiać fotele? - Chcemy poprawić komfort podróży, a sprawdziliśmy u producenta, że jest to możliwe - mówi Łukasz Kurpiewski, rzecznik PKP Przewozy Regionalne. - To normalne, że po pewnym czasie pociągi się poprawia. Owszem, na początku było parę usterek, ale żadna z nich nie zagrażała w najmniejszym stopniu pasażerom.
Rzecznik nie dodaje, że jego firma zdążyła już doprowadzić niektórych klientów do wściekłości. - Przesiadłem się do auta - mówi Konrad Polak, ekspasażer. - Podczas modernizacji pociągi stale się spóźniają. A gdy wracałem z pracy, miałem wrażenie, że nie jadę pociągiem, tylko tramwajem. W końcu przesiadłem się do auta. Teraz to, czy się spóźnię, zależy już tylko ode mnie.
W wymianie siedzeń pomogło zasypywanie PKP e-mailami ze skargami. Ile ich dokładnie było, nie wiadomo. PKP zlikwidowało właśnie stanowisko rzecznika pasażera, którego obowiązki przejął wydział kontroli wewnętrznej. Przewoźnik zapewnia jednak, że to zmiana formalna i kolejnych skarg się nie boi. Pociągi z poprawionymi siedzeniami mają zaś wyjechać na tory jeszcze tego lata.
Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź
http://miasta.gazeta.pl/lodz/1,35136,5186139.html