Gazeta Wyborcza pisze:Tani pociąg Poznań-Berlin? Nic z tego!
Rząd odmawia, więc marszałek rezygnuje. To już pewne - nie będziemy mieć taniego pociągu do Berlina.
O tanim połączeniu z Poznania do Berlina mówiło się od ub. roku. Wielkopolski Urząd Marszałkowski chciał je uruchomić we współpracy ze Związkiem Komunikacyjnym Berlin-Brandenburgia (VBB).
Pociąg miał wyjeżdżać ze stolicy Wielkopolski rankiem i po 2,5 godz. być w Berlinie - tak, by podróżni mogli zdążyć do pracy. Wieczorem jechałby z powrotem. - To miało być połączenie dofinansowane z publicznych pieniędzy. Dzięki temu bilet byłby tańszy - podkreśla wicemarszałek Wojciech Jankowiak. Mówiło się, że kosztowałby 15-20 euro.
Ale taniego pociągu nie będzie. - Ministerstwo znów negatywnie rozpatrzyło naszą propozycję - przyznaje Jankowiak.
Kłopoty zaczęły się, gdy Urząd Marszałkowski chciał podpisać z VBB list intencyjny. Wystąpił o zgodę do Ministerstwa Spraw Zagranicznych. A MSZ skonsultowało sprawę z innymi resortami. Te zaczęły doszukiwać się problemów. Zwracały m.in. uwagę, że uruchomienie pociągu "może prowadzić do osłabienia spójności terytorialnej naszego kraju". A także "spowoduje marginalizację regionalnych portów lotniczych w Poznaniu, Wrocławiu, Szczecinie i Zielonej Górze", bo pasażerowie zaczną latać z Berlina. Ministerstwo Infrastruktury podkreślało, że samorząd nie może organizować i finansować połączeń międzynarodowych.
Jankowiak argumentował, że samorząd będzie finansował pociąg tylko do granicy, a koszty po stronie niemieckiej pokryje VBB. Nie przekonał obu resortów.
MSZ: - Kompetencje samorządu województwa dotyczą organizacji i dofinansowania krajowych oraz regionalnych kolejowych przewozów pasażerskich. Planowane połączenie ma charakter połączenia międzynarodowego i znajduje się w kompetencjach ministra infrastruktury.
Ministerstwo Infrastruktury: - Samorząd województwa nie ma kompetencji umożliwiających organizowanie i dofinansowanie kolejowych pasażerskich przewozów międzynarodowych.
- Obiekcje ministerstw brzmią śmiesznie - ocenia Adrian Furgalski z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR. - Trzeba zapytać, czy zależy nam na ściślejszej współpracy z Niemcami. Najwyraźniej ministerstwo jest zdania, że to, o czym nie mówi ustawa, jest w domyśle zabronione. Bo w przepisach nie ma ani słowa o tym, że samorządowi nie wolno organizować połączeń międzynarodowych.
Furgalski podejrzewa, że to celowa blokada taniego połączenia do Berlina: - Rząd nie chce konkurencji dla ekspresów InterCity, a taki pociąg na pewno odebrałby im pasażerów.
- Jesteśmy rozczarowani - komentuje Elke Krokowski, rzeczniczka VBB. - Atrakcyjne połączenie z Poznaniem to dla nas ważna sprawa, nadal będziemy się o nie starać. - Mamy nadzieję, że zmieni się prawo i ministerstwa nie będą już mieć zastrzeżeń. Chcemy nadal współpracować z wielkopolskim samorządem w tej sprawie.
Jankowiak zapowiada jednak, że wobec sprzeciwu ministerstw nie będzie dłużej walczyć. Co z pieniędzmi, które planowano na ten cel? Prawdopodobnie zostaną przeznaczone na samorządową spółkę, która ma przejąć parowozownię w Wolsztynie.
Źródło: Gazeta Wyborcza
http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001, ... tego_.html
Szkoda, że nie powiedzą prawdy, czyli tego, że stają okoniem, bo to zagrozi BWE (ile on kosztuje w podstawowej cenie na trasie Poznań - Berlin? Ze 39€?)...
Pseudo-argument o "zagrożeniu integralności terytorialnej państwa" przemilczę.

Ostatnio wyliczyłem, że przejazd samochodem jest tańszy od przejazdu koleją na trasie Radom - Warszawa - Berlin - Warszawa - Radom. O wygodzie (brak uciążliwych i długich przesiadek w Warszawie - liczę pierwsze i ostatnie BWE, co i tak pozostawia w Berlinie malutko czasu) nie wspomnę...