Strona 16 z 30

: 12 gru 2012, 15:08
autor: BJ
pawcio pisze:Powiedz, że żartujesz. Ja tam, jeżdżąc 110, regularnie dostaje długimi po lusterkach.
Jeśli jedziesz lewym pasem, to jest to możliwe.
Od kilku miesięcy jeżdżę TS codziennie, zawsze ok. 110-120 i - jadąc większość czasu lewym pasem, bo środkowy zajęty, a mnie nikt nie chce wyprzedzić - przejeżdżam w ten sposób w kolumnie 3-5 aut od Witosa do Wału Miedzeszyńskiego wyprzedzając po drodze dziesiątki samochodów jadących dużo wolniej.
Ale oczywiście jak widzę, że ktoś za mną jedzie 160 i ma ochotę mnie wyprzedzić, to nie bawię się w Polaka Na Autostradzie, tylko zjeżdżam na środkowy. Nawet jeśli sam muszę wtedy zwolnić.

: 12 gru 2012, 22:57
autor: cns80
KwZ pisze:Pochopny wniosek. Być może przy mniejszej prędkości można byłoby uniknąć zderzenia (zdarzenia).
Być może Kopernik była kobietą. Liczą się fakty, a faktem jest że wymuszenie pierwszeństwa w wielu przypadkach prowadzi do kolizji. Za to przekroczenie prędkości nie.
pawcio pisze:Nieprawda. Złamanie przepisu przez innego użytkownika drogi nie uprawnia Cię do spowodowania kolizji.
Czytasz czasami sam siebie ? Jakiego do cholery spowodowania kolizji ? Sam na sobie wymusiłem pierwszeństwo ? On złamał przepis, on doprowadził do kolizji i moja prędkość nie ma tu nic do rzeczy.
Bastian pisze:Nie wierzę, no do diabła, nie wierzę, że można takie bzdury pisać. Jeśli skręcasz w lewo i widzisz w oddali jadący z przeciwka samochód, masz prawo zakładać, że zdążysz skręcić grubo przed nim, o ile jedzie 50 km/h, albo nawet 80 km/h. I nie jest to żadne wymuszenie. Jeżeli natomiast grzeje on 120 km/h, ten manewr ci nie wyjdzie. W zeszłym roku były takie wypadki na Puławska/Malczewskiego (zginął Bogu ducha winny pieszy) i na Modlińska/Mehoffera. Jak ty chcesz skręcać w lewo? Przepuszczać wszystko, co jedzie, nawet jeśli jest jeszcze na poprzednim skrzyżowaniu, bo może leci z dwukrotną przepisową (na Puławskiej było nawet więcej)? No a jeśli ktoś przejedzie na czerwonym - może też lepiej nie ryzykować i stać na tym lewoskręcie nadal? :bredzisz:
ALbo próbujesz jakiejś marnej prowokacji, albo jesteś wyjątkową lebiegą drogową i powinieneś spalić PJ. Nigdy Cię nie uczyli obserwacji i oceny prędkości i odległości innych uczestników ruchu ? Posiadasz coś takiego jak zdolność do przewidywania gdzie się znajdzie za 3 sekundy pojazd, który widzisz ?
Jak dla mnie ten z pierwszeństwem może sobie przekroczyć prędkość 7-mio krotnie. Mam to w nosie. Ja podejmuję decyzję, o przecięciu jego toru jazdy, ja mam obowiązek go przepuścić, ja oceniam czy zdążę i ja ponoszę tego konsekwencje. Każde inne tłumaczenie to zwalanie swojego braku podstawowych umiejętność na innych. Tyle w temacie.

I małe sprostowanie do mojej wczorajszej wypowiedzi:
Nie ma czegoś takiego jak przyczyna wtórna. Chodziło mi o czynnik wtórny, ale się zasugerowałem tym co przeczytałem.
Szeregowy_Równoległy pisze:policja i sąd zgodnie stwierdziły, że osobówka która w autobus się wbiła z powodu przekroczenia prędkości jest współwinna zdarzeniu, a ty wiesz lepiej?
Coś gdzieś Ci ktoś opowiedział, albo przeczytałeś na jakimś poczytnym portalu, który z rzetelnością nie wiele ma wspólnego i teraz to powtarzasz. Otóż sąd nie jest w stanie orzec o współwinie takiego kierowcy, bo leży to poza jego kompetencjami. Przychodzi pan prokurator i oskarża Iksińskiego, a obrońca go broni. Sąd może tylko powiedzieć czy jest winny czy nie. Nie ma takiej możliwości żeby stwierdził współwinę. Takie gadki stosują tylko ubezpieczyciele, bo w polskim porządku prawnym w odniesieniu do wypadków i kolizji nie istnieje coś takiego jak współwina. Jedyne co sąd może to np w uzasadnieniu wyroku uniewinniającego wspomnieć że "prędkość oskarżonego nie była bez znaczenia dla przebiegu zdarzenia". I to wszystko co sąd w tej materii może.

: 12 gru 2012, 23:07
autor: fik
cns80 pisze:a faktem jest że wymuszenie pierwszeństwa w wielu przypadkach prowadzi do kolizji. Za to przekroczenie prędkości nie.
Fakt, przy przekroczeniu prędkości zazwyczaj nie kończy się na kolizji.

Mam prośbę: przestań.

: 12 gru 2012, 23:41
autor: Szeregowy_Równoległy
cns80 pisze:Coś gdzieś Ci ktoś opowiedział, albo przeczytałeś na jakimś poczytnym portalu, który z rzetelnością nie wiele ma wspólnego i teraz to powtarzasz. Otóż sąd nie jest w stanie orzec o współwinie takiego kierowcy, bo leży to poza jego kompetencjami. Przychodzi pan prokurator i oskarża Iksińskiego, a obrońca go broni. Sąd może tylko powiedzieć czy jest winny czy nie. Nie ma takiej możliwości żeby stwierdził współwinę. Takie gadki stosują tylko ubezpieczyciele, bo w polskim porządku prawnym w odniesieniu do wypadków i kolizji nie istnieje coś takiego jak współwina. Jedyne co sąd może to np w uzasadnieniu wyroku uniewinniającego wspomnieć że "prędkość oskarżonego nie była bez znaczenia dla przebiegu zdarzenia". I to wszystko co sąd w tej materii może.
Mam 29 lat, umiejętność czytania posiadam od ponad 25 lat, z czytaniem ze zrozumieniem problemów również nie miałem, poza tym mam wyższe wykształcenie, starą maturę i okulary od czytania różnych dziwnych rzeczy. Naprawdę wiem, co czytałem. Sąd obarczył obu kierujących winą za spowodowanie zdarzenia, biorąc pod uwagę niesprawność sygnalizacji świetlnej oraz ponad dwukrotne przekroczenie dopuszczalnej prędkości przez prowadzącego osobówkę. Odnośnie nie pojmowania tego, co inni usiłują ci przekazać, mógłbyś dawać korepetycję, bo my rzucamy grochem, a ty robisz za ścianę.
cns80 pisze:On złamał przepis, on doprowadził do kolizji i moja prędkość nie ma tu nic do rzeczy.
Oczywiście, że ma. Jadąc z mniejszą prędkością masz większe szanse uniknięcia zderzenia. Jeśli przekraczasz prędkość, to znaczy, że bierzesz pod uwagę, że w razie sytuacji kryzysowej nie dasz rady uniknąć zderzenia. Naprawdę przy swoich iluśtam zdarzeniach, o których wspomniałeś, nigdy nie miałeś myśli, że jednak dałoby się coś zrobić, gdyby nie prędkość?
Nie wiem na ile znasz trasę 523. Skręca się z Powstańców w lewo w Radiową. I dzisiaj by mi się jakiś chujek (ciężko inaczej gościa nazwać) wbił w burtę, bo... Bo jak zacząłem skręcać, to on był gdzieś z tyłu, za innymi pojazdami, przed które wjeżdżałem i miałem hektar przestrzeni. I naprawdę nie jest moją winą, że debil wyprzedził wszystkich slalomem i z jakąś chorą prędkością dopierdalał przed siebie. Gdyby przyłożył i się zabił, to nie miałbym do siebie pretensji. On miał farta, że A752 nie odcina gazu w zakrętach, zdążyłem uciec. Rozumiem, że w twojej wersji byłym jedynym winnym, bo powinienem przewidzieć, że jakiś kretyn postanowi się pobawić w F1 na Powstańców? Bo moim zdaniem koleś nie dał mi najmniejszej szansy oceny sytuacji. I nie przekraczał, jak piszesz, siedmiokrotnie. Mniej więcej trzy razy szybciej, niż powinien, jechał.
cns80 pisze:ALbo próbujesz jakiejś marnej prowokacji, albo jesteś wyjątkową lebiegą drogową i powinieneś spalić PJ
Tobie mógłbym dać dokładnie tę samą radę. Może lebiegą nie jesteś, ale ze zdrowym rozsądkiem nie spotkałeś się dość dawno. To, że masz milion kilometrów nie oznacza, że wiesz wszystko najlepiej. To, że masz milion kilometrów i ileś zdarzeń, w tym takie z sądem, oznacza, że jednak coś chyba robisz źle. Może weź swoje prawko, markera i zamaż wszystkie kategorie poza B? Bo nie chciałbym spotkać na swej drodze człowieka prowadzącego poważny, ciężki zestaw, który uważa, że prędkość nie ma znaczenia. Bo równie dobrze ty możesz zapieprzać szybciej, niż powinieneś i uważać, że to nie jest twój problem, tylko inni mają się do twojej nieprzepisowej jazdy dostosować.

: 12 gru 2012, 23:57
autor: esbek
Najciekawsze w tej dyskusji, że "ekspertami" od prędkości i prowadzenia pojazdów są dwudziestokilkuletni młodzieńcy z prawem jazdy od 5 lat i parunastoma tysiącami kilometrów za kierownicą. Dziwnie się składa, że akurat ta grupa wiekowa jest odpowiedzialna w Polsce za większość ciężkich wypadków (co zauważają m.in. firmy ubezpieczeniowe). Niestety jakby nie zaklinali oni rzeczywistości, przyczyną większości wypadków jest nadmierna prędkość. I mam tu informacje, można rzec z "pierwszej ręki", gdyż ta "ręka" przez kilkanaście lat prowadziła dochodzenia w sprawach wypadków drogowych.

: 13 gru 2012, 11:14
autor: KwZ
cns80 pisze: Liczą się fakty, a faktem jest że wymuszenie pierwszeństwa w wielu przypadkach prowadzi do kolizji. Za to przekroczenie prędkości nie.
Na jakiej podstawie zdanie drugie? Tobie się nie zdarzyło?
Faktem jest przekroczenie prędkości i złamanie przepisu.
cns80 pisze:Jakiego do cholery spowodowania kolizji ?
Jeśli masz wybór: uderzyć (przecież mam pierwszeństwo) czy nie uderzyć (mogą być ranni), to ty podejmujesz decyzję. Takiego spowodowania kolizji. (Nawiasem mówiąc, jeśli przekroczyłeś dozwoloną prędkość, to takiego wyboru nie masz).
cns80 pisze:On złamał przepis, on doprowadził do kolizji i moja prędkość nie ma tu nic do rzeczy.
Ma do rzeczy, mógłbyś uniknąć kolizji jadąc wolniej.
cns80 pisze: jesteś wyjątkową lebiegą drogową i powinieneś spalić PJ. Nigdy Cię nie uczyli obserwacji i oceny prędkości i odległości innych uczestników ruchu ?
Bez oszczerstw do Bastiana. Pamiętaj, że wypadki biorą się z błędów, najczęściej ludzi, np. w ocenie czasu pozostałego na wykonanie manewru (wyprzedzania, włączania się do ruchu). Wolniejsza jazda powoduje m.in., że jest więcej czasu na naprawienie błędu(ów). Bez takiego naprawiania błędów to wypadków byłoby 1000 razy więcej.

Istnieje coś takiego, jak zasada ograniczonego zaufania na drodze. Czyli mam prawo zakładać, że przestrzegasz przepisów i jedziesz z dozwoloną prędkością, a nie szybciej. Zatem mogę ograniczyć swoje obserwacje i oceny do zbioru dozwolonych prędkości. BTW, pomylić się o 30% nie jest aż tak trudno.

Albo: jestem pieszym, prawo jazdy spalił mi Kapitan Kajdan, nikt mnie nie uczył (poprawnie!) oceny czasu na przejście przez jezdnię. I co, będziesz walić w takiego lebiegę?

Rozumiem, że zdarza się prędkość przekraczać. Mnie także. Trzeba jednak mieć świadomość konsekwencji swoich decyzji.
Ale naprawdę tłumaczyłbyś się policjantowi, że "noga sama poszła w dół"? Czy brzmi to poważnie?
esbek pisze:Niestety jakby nie zaklinali oni rzeczywistości, przyczyną większości wypadków jest nadmierna prędkość.
Powiedziałbym: przyczyną sprzyjającą, aczkolwiek niekoniecznie bezpośrednią. Mogę jechać 1000 km cały czas nieco prędkość przekraczając, ale problemem to będzie dopiero, jak jakiś lebiega założy, że jednak jadę przepisowo.
Szeregowy_Równoległy pisze:On miał farta, że A752 nie odcina gazu w zakrętach, zdążyłem uciec.
Gdybyś jednak zahamował, bo wyskoczyła ci wiewiórka przed koła, to by się jednak zabił. Cns80, kto wg ciebie byłby (współ)winny wypadku? Wiewiórka?

: 13 gru 2012, 15:56
autor: cns80
fik pisze:Fakt, przy przekroczeniu prędkości zazwyczaj nie kończy się na kolizji.

Mam prośbę: przestań.
Slowa w języku polskim mają pewne znaczenie. Jeśli nie znasz ich znaczenia to nie jesteś w stanie zrozumieć najprostszej wypowiedzi. Wiec przestań: 99% kierowców przekracza codziennie prędkość i nie prowadzi to do wypadków. Wymusza pierwszeństwo tylko kilkanaście procent i bardzo często prowadzi to do kolizji. Czegoś jeszcze nie rozumiesz teoretyku ?
Szeregowy_Równoległy pisze:Sąd obarczył obu kierujących winą za spowodowanie zdarzenia, biorąc pod uwagę niesprawność sygnalizacji świetlnej oraz ponad dwukrotne przekroczenie dopuszczalnej prędkości przez prowadzącego osobówkę.
Wskaż wyrok.
Szeregowy_Równoległy pisze:Oczywiście, że ma. Jadąc z mniejszą prędkością masz większe szanse uniknięcia zderzenia. Jeśli przekraczasz prędkość, to znaczy, że bierzesz pod uwagę, że w razie sytuacji kryzysowej nie dasz rady uniknąć zderzenia. Naprawdę przy swoich iluśtam zdarzeniach, o których wspomniałeś, nigdy nie miałeś myśli, że jednak dałoby się coś zrobić, gdyby nie prędkość?
Znowu nie rozmawiamy o moim człowieczeństwie i logice tylko o prawie. Wskaż mi jakikolwiek przepis nakazujący mi uniknąć tej kolizji. Przypominam po raz n-ty że rozmowa jest o przepisach, a nie o tym co kto by zrobił z miłości do bliźniego.
Szeregowy_Równoległy pisze:Tobie mógłbym dać dokładnie tę samą radę. Może lebiegą nie jesteś, ale ze zdrowym rozsądkiem nie spotkałeś się dość dawno. To, że masz milion kilometrów nie oznacza, że wiesz wszystko najlepiej. To, że masz milion kilometrów i ileś zdarzeń, w tym takie z sądem, oznacza, że jednak coś chyba robisz źle. Może weź swoje prawko, markera i zamaż wszystkie kategorie poza B? Bo nie chciałbym spotkać na swej drodze człowieka prowadzącego poważny, ciężki zestaw, który uważa, że prędkość nie ma znaczenia. Bo równie dobrze ty możesz zapieprzać szybciej, niż powinieneś i uważać, że to nie jest twój problem, tylko inni mają się do twojej nieprzepisowej jazdy dostosować.
Nadal nic nie zrozumiałeś. Nikt się nie musi dostosowywać do mojej prędkości. Ma się dostosowywać do przepisów które go w danym momencie obowiązują, czyli np. ustąp pierwszeństwa. Jeśli się nie dostosuje to ryzykuje kolizję lub mandat niezależnie od prędkości drugiego pojazdu. Ja jeśli nie dostosuję prędkości do ograniczeń nie ryzykuję kolizji do momentu kiedy nie wystąpi czynnik dodatkowy wywołany przez kogoś innego. Nie ma korelacji między moją prędkością a kolizją. Mogę jechać przepisowo i też ją mieć i nadal nie z powodu prędkości tylko z powodu zajechania drogi. Za to łamiąc przepisy o pierwszeństwie korelacja między nimi a kolizją jest bardzo duża i też niezależnie od prędkości tego z pierwszeństwem.
KwZ pisze:Na jakiej podstawie zdanie drugie? Tobie się nie zdarzyło?
Sam sobie odpowiedziałeś niżej.
KwZ pisze:Jeśli masz wybór: uderzyć (przecież mam pierwszeństwo) czy nie uderzyć (mogą być ranni), to ty podejmujesz decyzję. Takiego spowodowania kolizji. (Nawiasem mówiąc, jeśli przekroczyłeś dozwoloną prędkość, to takiego wyboru nie masz).
Nadal nie rozmawiamy o człowieczeństwie, logice i instynkcie samozachowawczym. On podją decyzję. Ja mogę podjąć decyzję, która jednak zmieni skutki jego błędnej decyzji. Ale zgodnie z prawem nie muszę. Tu wchodzi w grę dopiero właśnie człowieczeństwo, ale rozmawiamy o prawie.
KwZ pisze:Ma do rzeczy, mógłbyś uniknąć kolizji jadąc wolniej.
Jak wyżej.
KwZ pisze:Pamiętaj, że wypadki biorą się z błędów, najczęściej ludzi, np. w ocenie czasu pozostałego na wykonanie manewru (wyprzedzania, włączania się do ruchu). Wolniejsza jazda powoduje m.in., że jest więcej czasu na naprawienie błędu(ów).
I tak samo więcej czasu na popełnianie kolejnych. Tu nie ma związku.
KwZ pisze:Istnieje coś takiego, jak zasada ograniczonego zaufania na drodze. Czyli mam prawo zakładać, że przestrzegasz przepisów i jedziesz z dozwoloną prędkością, a nie szybciej.
Nie zrozumiałeś tej zasady. Ograniczone zaufanie to nic innego jak pamięć o tym że uczestnik ruchu zachowa się niezgodnie z twoimi przewidywaniami i przepisami. Czyli np. przekroczy prędkość, cofnie na wiadukcie, wymusi pierwszeństwo, itp. Jeśli oczekujesz że użytkownik nie łamie przepisów to jest to bezgraniczne zaufanie ;)
KwZ pisze:Albo: jestem pieszym, prawo jazdy spalił mi Kapitan Kajdan, nikt mnie nie uczył (poprawnie!) oceny czasu na przejście przez jezdnię. I co, będziesz walić w takiego lebiegę?
O ile mnie pamięć nie myli to pieszy na przejściu ma przede mną pierwszeństwo więc jeśli go walnę to nie z powodu prędkości, tylko z powodu nie przepuszczenia go. Czyli znowu przyczyną wypadku nie będzie prędkość tylko inny przepis.
KwZ pisze:Rozumiem, że zdarza się prędkość przekraczać. Mnie także. Trzeba jednak mieć świadomość konsekwencji swoich decyzji.
Oczywiście że ją mam. I nie zamierzam jeździć jak młody gniewny z nogą w podłodze, ani bronić takich kierowców. Jedyne co mnie wkurza to to że prędkość nie jest przyczyną wypadków, a jest ścigana z uporem godnym lepszej sprawy, natomiast prawdziwe przyczyny wypadków jak nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu, rozpoczynanie manewru bez upewnienia się że nie jest się wyprzedzanym, niesygnalizowanie manewrów, wyprzedzanie na przejściach dla pieszych, wymuszenie pierwszeństwa czy niestosowanie się do znaków i sygnałów drogowych (ciągłe, czerwone światła) zostawia się odłogiem, bo nie ma z tego kasy. Dziś obejrzałem UWAGA PIRAT. Pan przekroczył prędkość w terenie zabudowanym o 51 km/h, ale trzykrotnie wyprzedzał na pasach z czego trzecie wyprzedzanie rozpoczął nie patrząc w lusterko na radiowóz na sygnale, który go wyprzedzał. I to jest pirat.
KwZ pisze:Powiedziałbym: przyczyną sprzyjającą, aczkolwiek niekoniecznie bezpośrednią.
Napisałem Ci wyżej że sam sobie odpowiedziałeś i to jest właśnie ta odpowiedź.
I wychodzi na to że Ty jako jedyny zrozumiałeś o co mi chodzi. Bardzo Ci za to dziękuję. Cała reszta zaszufladkowała mnie jako miłośnika zapierniczania i prowadziła dyskusję nie ze mną tylko ze swoim własnym wyobrażeniem o mnie.
Jesteś jedyną osobą w tej dyskusji, która uwolniła się od własnych "demonów" i spróbowała zrozumieć treść zdania :)
Szeregowy_Równoległy pisze:Nie wiem na ile znasz trasę 523. Skręca się z Powstańców w lewo w Radiową. I dzisiaj by mi się jakiś chujek (ciężko inaczej gościa nazwać) wbił w burtę, bo... Bo jak zacząłem skręcać, to on był gdzieś z tyłu, za innymi pojazdami, przed które wjeżdżałem i miałem hektar przestrzeni. I naprawdę nie jest moją winą, że debil wyprzedził wszystkich slalomem i z jakąś chorą prędkością dopierdalał przed siebie. Gdyby przyłożył i się zabił, to nie miałbym do siebie pretensji. On miał farta, że A752 nie odcina gazu w zakrętach, zdążyłem uciec. Rozumiem, że w twojej wersji byłym jedynym winnym, bo powinienem przewidzieć, że jakiś kretyn postanowi się pobawić w F1 na Powstańców? Bo moim zdaniem koleś nie dał mi najmniejszej szansy oceny sytuacji. I nie przekraczał, jak piszesz, siedmiokrotnie. Mniej więcej trzy razy szybciej, niż powinien, jechał.
Jazda takimi gabarytami jest bardzo trudna i dlatego uważam że trzeba każdy manewr dokładnie przemyśleć. Ty nie masz takiego komfortu bo goni Cię czas rozkładowy, a pośpiech jest złym doradcą. Ja też się czasem zastanawiam jak wyjechać z podporządkowanej nawet solówką. Bo znając kreatywność naszych kierowców to jak zacznę wyjeżdżać bo ten na pierwszeństwie skręca w moją drogę w prawo to jak będę w połowie to n się rozmyśli i przywali mi w bok. I wina będzie moja mimo że to on zmienił zdanie. Ale takie jest prawo :(

: 13 gru 2012, 16:00
autor: fik
cns80 pisze:Wiec przestań: 99% kierowców przekracza codziennie prędkość i nie prowadzi to do wypadków.
Oczywiście, w Polsce nie ma wypadków spowodowanych przekroczeniem prędkości. Czy mógłbyś uważać nas za debili w sposób choć odrobinę zakamuflowany?

: 13 gru 2012, 18:21
autor: KwZ
cns80 pisze:pamięć o tym że uczestnik ruchu zachowa się niezgodnie z twoimi przewidywaniami i przepisami.
Gdzie w tej definicji jest zaufanie?
cns80 pisze:Napisałem Ci wyżej że sam sobie odpowiedziałeś i to jest właśnie ta odpowiedź.
Przyczyna pośrednia to przyczyna.
cns80 pisze:Jazda takimi gabarytami jest bardzo trudna i dlatego uważam że trzeba każdy manewr dokładnie przemyśleć. Ty nie masz takiego komfortu bo goni Cię czas rozkładowy, a pośpiech jest złym doradcą. Ja też się czasem zastanawiam jak wyjechać z podporządkowanej nawet solówką. Bo znając kreatywność naszych kierowców to jak zacznę wyjeżdżać bo ten na pierwszeństwie skręca w moją drogę w prawo to jak będę w połowie to n się rozmyśli i przywali mi w bok. I wina będzie moja mimo że to on zmienił zdanie. Ale takie jest prawo :(
Przeczytaj, co napisał Szeregowy, bo ta odpowiedź jest kompletnie nie na temat. Pisał o tym, że skręcał z drogi z pierwszeństwem przejazdu.

Cns, sam siebie kreujesz na człowieka, który jest przeciwnikiem kontroli prędkości za pomocą fotoradarów i zwolennikiem niekarania jej przekraczania. I uparcie twierdzisz, że przekraczanie prędkości jest bez wpływu na bezpieczeństwo.

: 13 gru 2012, 22:07
autor: MeWa
cns80 pisze:O ile mnie pamięć nie myli to pieszy na przejściu ma przede mną pierwszeństwo więc jeśli go walnę to nie z powodu prędkości, tylko z powodu nie przepuszczenia go. Czyli znowu przyczyną wypadku nie będzie prędkość tylko inny przepis.
Jeśli prędkość uniemożliwia ci wyhamowanie i przepuszczenie pieszego, to będzie ona czynnikiem, który przyczynił się do wypadku.

: 13 gru 2012, 23:01
autor: cns80
fik pisze:Oczywiście, w Polsce nie ma wypadków spowodowanych przekroczeniem prędkości.
A ile ich jest w stosunku do ogólnej liczby przekraczających prędkość ? Nawet pokuszę się o to żebyś mógł podciągnąć pod to każdy wypadek w którym jeden z uczestników przekroczył prędkość niezależnie od tego czy miała ona wpływ. No ile geniuszu ?
fik pisze: Czy mógłbyś uważać nas za debili w sposób choć odrobinę zakamuflowany?
Po pierwsze pisz za siebie chyba że cierpisz na jakieś rozdwojenie. Po drugie w związku z wypowiedzią powyżej nie mogę być bardziej subtelny, bo obawiam się że mógłbyś nie zrozumieć.
KwZ pisze:Gdzie w tej definicji jest zaufanie?
Ograniczone zaufanie to przeciwieństwo bezgranicznej wiary w przestrzeganie przepisów przez pozostałych.
KwZ pisze:Przyczyna pośrednia to przyczyna.
Tu nie ma żadnej przyczyny pośredniej. Jest jak sam napisałeś "przyczyna sprzyjająca", choć ja nazwałbym to czynnikiem sprzyjającym, bo zakłamujemy znaczenie słowa "przyczyna".
KwZ pisze:Przeczytaj, co napisał Szeregowy, bo ta odpowiedź jest kompletnie nie na temat. Pisał o tym, że skręcał z drogi z pierwszeństwem przejazdu.
Napisał dokładnie "Skręca się z Powstańców w lewo w Radiową. I dzisiaj by mi się jakiś chujek (ciężko inaczej gościa nazwać) wbił w burtę, bo... Bo jak zacząłem skręcać, to on był gdzieś z tyłu, za innymi pojazdami" zatem nie miał pierwszeństwa przed nadjeżdżającymi z przeciwka. Cyba dobrze zrozumiałem ? A ja podałem inny przykład z mojego "dnia codziennego" obrazujący nieco inną sytuację, ale w obu przypadkach i on i ja musimy/powinniśmy ustąpić komuś pierwszeństwa (teoretycznie).
KwZ pisze:Cns, sam siebie kreujesz na człowieka, który jest przeciwnikiem kontroli prędkości za pomocą fotoradarów i zwolennikiem niekarania jej przekraczania. I uparcie twierdzisz, że przekraczanie prędkości jest bez wpływu na bezpieczeństwo.
I tu się zapędzasz. Po pierwsze nie ja się kreuję tylko Wy (a w zasadzie nie Wy tylko Oni) mnie kreujecie umiejętnie manipulując moimi wypowiedziami, tak aby wyrwany fragment pasował do "szufladki" w której wygodnie mnie zamknąć. Po drugie nie twierdzę że jest bez wpływu na bezpieczeństwo tylko że bardzo rzadko jest przyczyną wypadku (rozwinę tą myśl: tylko wypadnięcie z drogi/pas ruchu jest spowodowane niedostosowaną prędkością), a to nie to samo. Po trzecie twierdzę że prędkość jako czynnik sprzyjający, a nie przyczyna jest niesłusznie demonizowane, podczas gdy prawdziwe przyczyny (które wcześniej opisałem) leżą odłogiem. Po czwarte mój protest przeciwko fotoradorom nie wynika z przyzwolenia na zapierniczanie tylko z powyżej opisanego demonizowania i olewania prawdziwych przyczyn oraz z tego że w skutek tego powstaje maszynka do pieniędzy nie mająca nic wspólnego z bezpieczeństwem, a obłudnie się pod nie podszywająca.

Dla przykładu kilka miejsc kontroli zarówno fotoradarowej jak i wideorejestratorowej i stacjonarnej:
1. Pułkowa - czyje bezpieczeństwo poprawia radar w lesie ?
2. Patriotow - j.w.
3. Ostrobramska/Fieldorfa - brak przejść w jednym poziomie i skrzyżowań. Kontrola nie obejmuje rejonu wcześniejszego skrzyżowania i nie rejestruje przejechania na czerwonym. Komu to służy ?
4. Karowa - obecnie może i potrzebne, natomiast po otwarciu tunelu komu ma pomóc ?
5. Sobieskiego - całkowiciec pozytywny przykład i jedyna trafiona inwestycja. Głównie ze względu na czerwone światło, ale i prędkość w tym miejscu też powinna być pod nadzorem, bo warto kierowcom przypomnieć że bezkolizyjna estakada Siekierkowskiej się skończyła (aczkolwiek moim subiektywnym zdaniem więcej kolizji jest przy Idzikowskiego, ale tu jest mniejsze znaczenie).
MeWa pisze:Jeśli prędkość uniemożliwia ci wyhamowanie i przepuszczenie pieszego, to będzie ona czynnikiem, który przyczynił się do wypadku.
Brawo ! Obywatel numer dwa też zrozumiał :)
I dlatego należy położyć nacisk na przepuszczanie pieszych, a nie na prędkość. W pewnym karykaturalnym uproszczeniu: Zapierniczaj sobie i 200 ale jak się zbliżasz do przejścia to zapewnij sobie możliwość wyhamowania, bo będziesz biedny (specjalny apel do fik i innych mu podobnych: nie pisz że piesi przechodzą także poza przejściami, bo po pierwsze tam nie mają pierwszeństwa, a po drugie jak napisałem jest to uproszczenie).

Z JKM w wielu punktach się nie zgadzam, ale w jednym akurat tak: Twierdził on że nie powinno być ograniczeń prędkości, ale za to surowe kary za pozostałe wykroczenia. Np. tylko potrącisz pieszego na pasach i od razu idziesz siedzieć. Pieszy, który wylezie bezpośrednio pod koła tak samo.
No ale niestety w naszym komuszym społeczeństwie z p[seudodemokratyczną sodówką w głowie wychowanym na prawach Faladnysza i pomroczności jasnej oraz z mentalnością chłopa pańszczyźnianego to nie możliwe :(

: 13 gru 2012, 23:13
autor: MeWa
cns80 pisze:No ale niestety w naszym komuszym społeczeństwie z p[seudodemokratyczną sodówką w głowie wychowanym na prawach Faladnysza i pomroczności jasnej oraz z mentalnością chłopa pańszczyźnianego to nie możliwe
Raczej niemożliwe z powodu braku miejsca w więzieniach i tego, że nia ma u nas sądów polowych.

: 14 gru 2012, 0:03
autor: KwZ
cns80 pisze: Jest jak sam napisałeś "przyczyna sprzyjająca", choć ja nazwałbym to czynnikiem sprzyjającym, bo zakłamujemy znaczenie słowa "przyczyna".
Jeśli zaczniesz myśleć o prędkości jako o "czynniku sprzyjającym", to przestaniesz myśleć, że to (także!) przyczyna.
cns80 pisze:Po drugie nie twierdzę że jest bez wpływu na bezpieczeństwo tylko że bardzo rzadko jest przyczyną wypadku (rozwinę tą myśl: tylko wypadnięcie z drogi/pas ruchu jest spowodowane niedostosowaną prędkością), a to nie to samo. Po trzecie twierdzę że prędkość jako czynnik sprzyjający, a nie przyczyna jest niesłusznie demonizowane, podczas gdy prawdziwe przyczyny (które wcześniej opisałem) leżą odłogiem.
Czyli jednak wymuszenie na kierowcach przestrzegania prędkości zwiększy bezpieczeństwo? Niezależnie od tego, że nad pozostałymi przyczynami wypadków (i korków) też można by popracować.
cns80 pisze:2. Patriotow - j.w.
Gdzie jest fotoradar na Pułkowej to nie wiem, ale Patriotów nie leży w lesie.

: 14 gru 2012, 0:10
autor: Bastian
cns80 pisze:Zapierniczaj sobie i 200 ale jak się zbliżasz do przejścia to zapewnij sobie możliwość wyhamowania
Spadochronem? Turbiną wsteczną? Czy może zmniejszeniem prędkości? Ja rozumiem, że ignorujesz pojęcie drogi zatrzymania i jej zależności od prędkości? :roll:
KwZ pisze:Patriotów nie leży w lesie
Ty masz fakty, on ma Rację...

: 14 gru 2012, 11:49
autor: Pawel_
2. Patriotow - j.w.
Patriotów, od cholery osiedlowych dróg/dróżek... Rozumiem, że jak ktoś będzie z niej wyjeżdżał w prawo, to też będzie sprawcą kolizji, bo jakaś idiota wyprzedza na skrzyżowaniu, jedzie pod prąd, w ogóle... Parę razy sobie jechałem ową ulicą i parę razy byłem świadkiem, jak taki kretino wyprzedza... Patriotów powinno się mocno trzepać, bo tam nie idzie jechać przepisową 50km/h. :lol3: