Strona 17 z 58
: 15 lip 2009, 17:23
autor: kajo
Zacznijmy od samego serwisowanie, byłem kiedyś w zakładach naprawczych samolotów.
Po pierwsze: czyściej niż w szpitalu, na serio, z podłogi można było jeść.
Po drugie: każda część wytwarzana na miejscu z metalu który jest za każdym razem badany, narzędzia są pobierane z magazynu na jedną prace i zaraz oddawane.
Nawet jak masz wolną chwile i chciałbyś pomóc koledze to nie możesz, bo jest to niezgodne z wymogami bezpieczeństwa.
A jeszcze co do sys. ewidencji, to jak w jakimś samolocie zepsuje się śrubka, to we wszystkich innych wymienia się części wyprodukowane z tego samogo kawałka metalu.
I teraz pytanie ile musiałby kosztować wozokilometr by zapłacić za to?
: 15 lip 2009, 17:29
autor: tomek0409
Delfino pisze:Ale to jest statystyka.
Samoloty latają po 30 lat nie mając w powietrzu poważniejszej usterki, która zagrażałaby bezpieczeńśtwu. Dlaczego autobusy mogą się psuć, zapalać itd.?
A weźmy samochód - może jeździć bezawaryjnie przez 10-15 lat wymagając tylko raz na jakiś czas przeglądu i wymiany oleju czy klocków hamulcowych. Autobusy wydawałoby się mają cały czas dostęp do hal naprawczych, mają przeglądy okresowe, naprawy itd. Słyszeliście żeby samochód sam się zapalił? A o ile więcej samochodów jeździ po ulicach?
Jak to ktos juz napisal, kwestia bezpieczenstwa samolotow jest bardzo powaznie traktowana. Moze nie zbrzmi to ladnie, ale jednak z plonacego autobusu latwiej uciec, czy to przez drzwi czy okno. Jest wiecej awarii autobusow, ale tez jest wiecej samych autobusow, na razie pozary, wypadki autobusow nei spowszednialy tak bardzo, jak samochodowe, dlatego zawsze jest wrzawa, jak cos takiego sie stanie.
Przy remontach samochodow uzytkownik bierze pod uwage w duzym stopniu jakosc czesci. W pojazdach uzytkowych czesto najwazniejszy jest koszt (najczesciej rozpatrywany krotkoterminiwowo). I najwazniejsze to to, ze autobusy, ciezarowki pokonuja znacznie wieksze dystanse, dluzej sa w ruchu. Przeciez 16 godzinna zmiana z dwoma kierowcami to nic szcegolnego. Autobusy miejskie to juz wogole maja przerabane, ciagle przyspiaszenie, hamowanie,etc. Chlodzenie hamulcow, silnika musi byc wymuszane, bo sam ped powietrza nie wystarczy.
Samochody tez sie pala, kilka lat temu bodajze Peugeot 206 byl wyjatkowo latwopalny. Ale pozary samochodow nie sa na tyle spektakularne (a w konsekwencji medialne), zeby sie nimi zajmowac.
: 15 lip 2009, 21:45
autor: Michalk001
Myślę że wystarczyłoby się skupić na odpowiednim zabezpieczeniu komory silnika - w miarę szczelne odizolowanie odpowiednio grubą blachą prawdopodobnie nie do końca zabezpieczyłoby pojazd - lecz myślę że znacznie opóźniłoby "wyjście" ognia poza komorę silnika, a tym samym umożliwiło by uzyskanie wystarczającej ilości czasu na skuteczną akcję gaśniczą.
: 15 lip 2009, 21:49
autor: rafalzag
kajo pisze:Zacznijmy od samego serwisowanie, byłem kiedyś w zakładach naprawczych samolotów.
Po pierwsze: czyściej niż w szpitalu, na serio, z podłogi można było jeść.
Po drugie: każda część wytwarzana na miejscu z metalu który jest za każdym razem badany, narzędzia są pobierane z magazynu na jedną prace i zaraz oddawane.
Nawet jak masz wolną chwile i chciałbyś pomóc koledze to nie możesz, bo jest to niezgodne z wymogami bezpieczeństwa.
A jeszcze co do sys. ewidencji, to jak w jakimś samolocie zepsuje się śrubka, to we wszystkich innych wymienia się części wyprodukowane z tego samogo kawałka metalu.
I teraz pytanie ile musiałby kosztować wozokilometr by zapłacić za to?
Na pewno nie w LOT

: 15 lip 2009, 23:30
autor: kajo
rafalzag pisze:Na pewno nie w LOT
To było akurat w Dęblinie. Poczym mieliśmy wycieczkę awiotetką:)
: 15 lip 2009, 23:55
autor: rafalzag
kajo pisze:rafalzag pisze:Na pewno nie w LOT
To było akurat w Dęblinie. Poczym mieliśmy wycieczkę awiotetką:)
W Dęblinie też na spontanie jest, przynajmniej w hangarach cywilnych
Zależy czym leciałeś, jak którąś z Cessn, to ok, ale jak którymś z jaczków, np. Jak 12A SP-ABB to byś zmienił zdanie na temat latania i ogólnie EPDE

: 16 lip 2009, 1:54
autor: levar
Wychodzą wieloletnie zaniedbania warsztatowe. Jeden gniot mniej cieszy. Dobrze, że nikomu nic się nie stało.
Uważam, że tym razem pan Z. powinien polecieć. Ja rozumiem, że mechaników jest mało, ale ktoś do cholery musi odpowiadać za ich pracę. Dlaczego w/w pan potrafi dyscyplinować kierowców (ba, żeby jeszcze dyscyplinować; wzywać do siebie za totalne pierdoły!), a nie potrafi dyscyplinować mechaników?
: 16 lip 2009, 8:03
autor: Bierut
Delfino pisze:Ale to jest statystyka.
Samoloty latają po 30 lat nie mając w powietrzu poważniejszej usterki, która zagrażałaby bezpieczeńśtwu. Dlaczego autobusy mogą się psuć, zapalać itd.?
A weźmy samochód - może jeździć bezawaryjnie przez 10-15 lat wymagając tylko raz na jakiś czas przeglądu i wymiany oleju czy klocków hamulcowych. Autobusy wydawałoby się mają cały czas dostęp do hal naprawczych, mają przeglądy okresowe, naprawy itd. Słyszeliście żeby samochód sam się zapalił? A o ile więcej samochodów jeździ po ulicach?
Samoloty mają wiele usterek. Ale proporcje czsu spędzonego w powietrzu do obsługi na ziemi są inne. Każdy samolot jest sprawdzany az osobna. A jak dokładnie sprawdzisz np 300 autobusów przez 1 noc ?
Co do samochodów osobowych. To chyba żartujesz. Przecierz one też się psują i palą. Po prostu nikt się nimi publicznie nie przejmuje.
Co do autobusów. Coraz nowsze autobusy budowane są tak, aby technika zajmowała jak najmniej miejsca. Zespoły napędowe zabudowane są coraz ciaśniej co w połączeniu z warunkami ruchu miejskiego już tworzy niebezpieczną mieszankę.
Dodatkowo wystawanie w korkach w wielkich miastach, upał, przeładowanie i dziury które powodują, że elementy naprężają się i zużywają szybciej...
Zapewne w innych bardziej cywilizowanych krajach pewne ww. parametry nie występują i takie przypadki zdarzają się rzadziej.
: 16 lip 2009, 21:07
autor: Nordyk110
levar pisze:Wychodzą wieloletnie zaniedbania warsztatowe. Jeden gniot mniej cieszy. Dobrze, że nikomu nic się nie stało.
Uważam, że tym razem pan Z. powinien polecieć. Ja rozumiem, że mechaników jest mało, ale ktoś do cholery musi odpowiadać za ich pracę. Dlaczego w/w pan potrafi dyscyplinować kierowców (ba, żeby jeszcze dyscyplinować; wzywać do siebie za totalne pierdoły!), a nie potrafi dyscyplinować mechaników?
Jakbym się zawziął to po tygodniu jazdy i ja mógłbym poprowadzić autobus z pasażerami ,a po tygodniu nauki jakby mnie wezwali na jakąś awarię autobusu to pewnie mógłbym się tylko mądrze drapać po głowie .

.
Chyba jest za mało mechaniorów .
: 16 lip 2009, 21:16
autor: 8833
Wy nie macie racji. To nie zaniedbania warsztatowe. Przecież wczoraj rzecznik MZA powiedział, że autobusy płoną, bo jest ciepło. I wszystko w tym temacie. Ja czekam na pożar Ikarusa, bo napewno niedługo tki będzie.
: 16 lip 2009, 21:20
autor: fluger
A jak będzie zimą to ciekawe co powiedzą?
: 16 lip 2009, 21:21
autor: SławekM
Awaria grzejnika

: 16 lip 2009, 22:31
autor: Janek1236
8833 pisze:Ja czekam na pożar Ikarusa, bo napewno niedługo tki będzie.
Zapomnij

chyba że sam takiego podpalisz....
: 16 lip 2009, 23:35
autor: NR
: 16 lip 2009, 23:48
autor: Jamnik
NR pisze:Na kazdym postoju przewietrzyć komorę silnika oraz obejrzeć stan silnika itd.
A dokładniej po każdym przejechanym półkursie. Trochę to niesprawiedliwe. Jedni się więcej na machają, a inni mniej.

Przynajmniej w teorii.