Strona 17 z 60
: 08 kwie 2011, 2:19
autor: Bernard
„Nie” dla podwyżek cen biletów
Ratusz opracowuje projekt podwyżki biletów w wersji light. Ale w Internecie powstał już potężny ruch niezgody na nowe stawki.
Po naszym tekście o projekcie na Facebooku powstała grupa „NIE dla drastycznych podwyżek cen biletów w Warszawie!”. W ciągu jednego dnia zarejestrowało się na niej ponad 35 tys. osób.
Używanie mieli internauci. Biletowa podwyżka została ironicznie skomentowana m.in. na portalu Demotywatory.pl, który ma w Polsce 680 tys. fanów. Furorę zrobił internetowy komiks, w którym prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz twierdzi, że postanowiła przebić premiera RP Donalda Tuska krytykowanego za wysokie ceny cukru.
Na forach warszawiacy namawiają się już, jak uniknąć płacenia za droższe bilety. Padły propozycję np. przekazywania skasowanego biletu przez osobę wychodzącą z autobusu tej wchodzącej i korzystanie z autobusów dowożących do centrów handlowych.
Ujawnione przez nas w środę projekty uchwał przewidują wzrost cen biletów o 100 proc. w ciągu dwóch lat i likwidację popularnych biletów 20-minutowych. Takie rozwiązania trafiły do zaopiniowania przez związki zawodowe.
– To jedna z wersji, która nie jest już aktualna. Pracujemy nad kolejnymi, łagodniejszymi. Radni zajmą się sprawą najwcześniej w maju – mówi rzecznik Zarządu Transportu Miejskiego Igor Krajnow.
Pierwsza część biletowej podwyżki nie wejdzie w życie wcześniej niż we wrześniu. Zgrała się w czasie z drożejącym paliwem, wodą i opłatami za użytkowanie wieczyste.
Ratusz dementuje za to doniesienia o podwyżkach ciepła. Na straży cen energii cieplnej stoi Urząd Regulacji Energetyki. Jak twierdzi, żadna firma – ani prywatna, ani publiczna – nie może samodzielnie regulować cen ciepła.
http://www.zw.com.pl/artykul/10,586475_ ... letow.html
: 08 kwie 2011, 8:54
autor: Aligator
fik pisze:Aligator pisze: Podobał mi się szczególnie motyw o tym że trzeba zwiększyć koszty użytkownikom samochodów bo komunikacja biedna masowa nie może konkurować - to to już prawie PRL (aczkolwiek zieloni zawsze orbitowali na "lewo" - a koszty czy uczciwość dla nich nie istniała).
Jeżeli popyt na dane dobro przekracza podaż, to ceny rosną, i nie ma to nic wspólnego z PRLem. A jak komuś nie podoba się, że miasto ustala wysokie ceny za korzystanie z dobra należącego doń, to może sobie założyć własne, konkurencyjne, miasto. Niech żyje wolny rynek, precz z socjalem, gdzie moja muszka?!
A czy takie wnioski wyciągasz? Bo ja z gołą inne...
Nastawienie pańśtwa z ZM - "zróbmy wszystko żeby samochód był mniej opłacalny bo chcemy żeby publiczny maskom każdego woził" - nie mają nic wspólnego z prawem popytu i podaży.
A jeśli już mowa o prawie podaż/popyt to jestem ciekaw jak się ono będzie przedstawiać w sytuacji gdy polityka prokomunikacyjna, promieszkaniowa i proinwestycyjna w wykonaniu kumoczących się Ratusza, Zielonych i Lewicy zachęci inwestorów i zwykłych mieszkańców do przeniesienia się pod Warszawę... pamiętaj że przemysł czy usługi w coraz mniejszym stopniu są powiązane z dużymi miastami a coraz bardziej z przedmieściami na które migrują mieszkańcy aglomeracji...
: 08 kwie 2011, 8:54
autor: por.Arek
fik pisze:moja wypowiedź nie dotyczyła podwyżek cen biletów.
Aha, nie dotyczyła...
"A jak komuś nie podoba się, że miasto ustala wysokie ceny za korzystanie z dobra należącego doń, to może sobie założyć własne, konkurencyjne, miasto."
To trochę takie ztm-owskie - najpierw z grubej rury, a potem raczkiem wycofywanie się

: 08 kwie 2011, 9:18
autor: piotram
Aligator pisze:
A czy takie wnioski wyciągasz? Bo ja z gołą inne...
Nastawienie pańśtwa z ZM - "zróbmy wszystko żeby samochód był mniej opłacalny bo chcemy żeby publiczny maskom każdego woził" - nie mają nic wspólnego z prawem popytu i podaży.
Jesteś zagorzałym kierowcą to nie dziwne że inne

Poza tym - jak nie można zmienić podaży, to próbuje się regulować popyt

: 08 kwie 2011, 9:20
autor: Bastian
por.Arek pisze:Aha, nie dotyczyła...
Pewnie, że nie dotyczyła.
fik pisze:Aligator pisze: Podobał mi się szczególnie motyw o tym że trzeba zwiększyć koszty użytkownikom samochodów bo komunikacja biedna masowa nie może konkurować - to to już prawie PRL (aczkolwiek zieloni zawsze orbitowali na "lewo" - a koszty czy uczciwość dla nich nie istniała).
Jeżeli popyt na dane dobro przekracza podaż, to ceny rosną, i nie ma to nic wspólnego z PRLem. A jak komuś nie podoba się, że miasto ustala wysokie ceny za korzystanie z dobra należącego doń, to może sobie założyć własne, konkurencyjne, miasto. Niech żyje wolny rynek, precz z socjalem, gdzie moja muszka?!
Podkreślenie moje. Chyba jasno widać, że to odniesienie do stanowiska ZM w sprawie kosztów parkowania itp.
: 08 kwie 2011, 9:20
autor: Paweł_K
Byłem ostatnio w Budapeszcie - małe porównanie cen: bilet dobowy kosztuje 1550 HUF - ~23 PLN, bilet 3-miesięczny (na 100 dni) - ok. 24.500 HUF - ~360 PLN. I jakoś nie zauważyłem braku pasażerów w tramwajach czy autobusach...
: 08 kwie 2011, 9:27
autor: por.Arek
Bastian pisze:por.Arek pisze:Aha, nie dotyczyła...
Pewnie, że nie dotyczyła.
fik pisze:
Jeżeli popyt na dane dobro przekracza podaż, to ceny rosną, i nie ma to nic wspólnego z PRLem. A jak komuś nie podoba się, że miasto ustala wysokie ceny za korzystanie z dobra należącego doń, to może sobie założyć własne, konkurencyjne, miasto. Niech żyje wolny rynek, precz z socjalem, gdzie moja muszka?!
Podkreślenie moje. Chyba jasno widać, że to odniesienie do stanowiska ZM w sprawie kosztów parkowania itp.
Czy chodzi o bilety KM czy o bilety za parkowanie, absolutnie niedopuszczalne (i to nie wedle mojego widzimisię, tylko wg obowiązujących przepisów, o czym pisałem) jest stanowisko, że miasto ma całkowitą uznaniowość w kształtowaniu wysokości opłat, "a jak się komuś nie podoba, to wyp***ć"
: 08 kwie 2011, 9:30
autor: Bastian
Miasto = władze wybierane przez mieszkańców. Kto inny by niby miał o tym decydować, ONZ?!
: 08 kwie 2011, 9:53
autor: por.Arek
Bastian pisze:Miasto = władze wybierane przez mieszkańców. Kto inny by niby miał o tym decydować, ONZ?!
Drobna acz zasadnicza różnica:
Miasto = mieszkańcy, którzy wybierają swoją reprezentację do zarządzania nim. I którzy tę reprezentację mają prawo rozliczać za jej decyzje wg najsurowszych kryteriów, nawet tych które uchodzą za populistyczne.
Na rynkach, na których nie ma, bo być nie może, rozwiniętej konkurencji - a więc m.in. rynku przewozów komunikacyjnych w m.st. Warszawa, rynku udostępniania miejsc parkingowych - nakładanie dodatkowych ciężarów finansowych na konsumentów musi mieć szczególne uzasadnienie i podlega kontroli czy się komuś podoba czy nie. A jak się tego nie respektuje, to sprawa kończy się jak z tymi 5 zł za kartę miejską...
: 08 kwie 2011, 9:57
autor: Bastian
por.Arek pisze:Miasto = mieszkańcy, którzy wybierają swoją reprezentację do zarządzania nim. I którzy tę reprezentację mają prawo rozliczać za jej decyzje wg najsurowszych kryteriów, nawet tych które uchodzą za populistyczne.
Zgoda, zgoda. Ja nieco uprościłem, odnosząc się do procesu decyzyjnego.
Rozliczenie nazywa się wyborami, to jasne.
Tym niemniej: po to mieszkańcy wybierają swe przedstawicielstwo w sensie władz, by one podejmowały decyzje. A nie ktoś spoza tego całego interesu.
: 08 kwie 2011, 10:11
autor: piotram
por.Arek pisze:
Na rynkach, na których nie ma, bo być nie może, rozwiniętej konkurencji - a więc m.in. rynku przewozów komunikacyjnych w m.st. Warszawa, rynku udostępniania miejsc parkingowych - nakładanie dodatkowych ciężarów finansowych na konsumentów musi mieć szczególne uzasadnienie i podlega kontroli czy się komuś podoba czy nie.
A nie ma? Miejsc parkingowych jest za mało, z różnych powodów ich nie przybędzie, więc jakoś trzeba próbować zrównać ten popyt z podażą. Wszystkiego zakazywać niekoniecznie można, dlatego najczęsciej nakłada się ograniczenia finansowe.
: 08 kwie 2011, 10:15
autor: por.Arek
Bastian pisze:por.Arek pisze:Miasto = mieszkańcy, którzy wybierają swoją reprezentację do zarządzania nim. I którzy tę reprezentację mają prawo rozliczać za jej decyzje wg najsurowszych kryteriów, nawet tych które uchodzą za populistyczne.
Zgoda, zgoda. Ja nieco uprościłem, odnosząc się do procesu decyzyjnego.
Rozliczenie nazywa się wyborami, to jasne.
Tym niemniej: po to mieszkańcy wybierają swe przedstawicielstwo w sensie władz, by one podejmowały decyzje. A nie ktoś spoza tego całego interesu.
Władze podejmują decyzje, ale mieszkańcy mogą na nie wpływać na bieżąco, a nie raz na 4 lata - co w przypadku podniesienia cen biletów byłoby już wyłącznie kwestią debatowania nad rozlanym mlekiem. A wpływają na bieżąco, m.in. poprzez media - również te "głupie, przebrzydłe, pisowskie, populistyczne".
[ Dodano: |8 Kwi 2011|, 2011 10:22 ]
piotram pisze:por.Arek pisze:
Na rynkach, na których nie ma, bo być nie może, rozwiniętej konkurencji - a więc m.in. rynku przewozów komunikacyjnych w m.st. Warszawa, rynku udostępniania miejsc parkingowych - nakładanie dodatkowych ciężarów finansowych na konsumentów musi mieć szczególne uzasadnienie i podlega kontroli czy się komuś podoba czy nie.
A nie ma? Miejsc parkingowych jest za mało, z różnych powodów ich nie przybędzie, więc jakoś trzeba próbować zrównać ten popyt z podażą. Wszystkiego zakazywać niekoniecznie można, dlatego najczęsciej nakłada się ograniczenia finansowe.
Nie polemizuje z tym czy jest uzasadnienie dla podwyżek czy nie - miasto ma tak zadziałać, żeby to uzasadnienie wykazać - i na tym bym się bardziej skupił na miejscu decydentów, a nie na PR-owskich zagrywkach w rodzaju "koza w ciasnym pomieszczeniu".
Polemizowałem z wyrażonym tu wczoraj aroganckim poglądem - że jak komuś nie podobają się wysokie ceny za usługi świadczone przez miasto, to niech szuka szczęścia gdzie indziej. W sprawie opłaty za kartę miejską komuś się nie podobało, że ZTM każe płacić 5 zł nie wiadomo za co, tylko że ten ktoś nie poszedł zakładać swojego miasta, jak radzi kolega fik, tylko poskarżył się odpowiedniej instytucji. Finał znamy...
: 08 kwie 2011, 10:36
autor: piotram
por.Arek pisze:
Nie polemizuje z tym czy jest uzasadnienie dla podwyżek czy nie - miasto ma tak zadziałać, żeby to uzasadnienie wykazać - i na tym bym się bardziej skupił na miejscu decydentów, a nie na PR-owskich zagrywkach w rodzaju "koza w ciasnym pomieszczeniu".
Polemizowałem z wyrażonym tu wczoraj aroganckim poglądem - że jak komuś nie podobają się wysokie ceny za usługi świadczone przez miasto, to niech szuka szczęścia gdzie indziej. W sprawie opłaty za kartę miejską komuś się nie podobało, że ZTM każe płacić 5 zł nie wiadomo za co, tylko że ten ktoś nie poszedł zakładać swojego miasta, jak radzi kolega fik, tylko poskarżył się odpowiedniej instytucji. Finał znamy...
A jakiego uzasadnienia oczekujesz?
W sprawie karty zapewne uzasadnienia nie było, albo było kiepskie i dlatego tak się stało. Kiedy by teraz "zniesiono" uzasadnienie dla parkometrów, sytuacja na pewno by się pogorszyła, więc nie wiem czy tego chcesz.
: 08 kwie 2011, 10:44
autor: por.Arek
piotram pisze:por.Arek pisze:
Nie polemizuje z tym czy jest uzasadnienie dla podwyżek czy nie - miasto ma tak zadziałać, żeby to uzasadnienie wykazać - i na tym bym się bardziej skupił na miejscu decydentów, a nie na PR-owskich zagrywkach w rodzaju "koza w ciasnym pomieszczeniu".
Polemizowałem z wyrażonym tu wczoraj aroganckim poglądem - że jak komuś nie podobają się wysokie ceny za usługi świadczone przez miasto, to niech szuka szczęścia gdzie indziej. W sprawie opłaty za kartę miejską komuś się nie podobało, że ZTM każe płacić 5 zł nie wiadomo za co, tylko że ten ktoś nie poszedł zakładać swojego miasta, jak radzi kolega fik, tylko poskarżył się odpowiedniej instytucji. Finał znamy...
A jakiego uzasadnienia oczekujesz?
W sprawie karty zapewne uzasadnienia nie było, albo było kiepskie i dlatego tak się stało. Kiedy by teraz "zniesiono" uzasadnienie dla parkometrów, sytuacja na pewno by się pogorszyła, więc nie wiem czy tego chcesz.
Po pierwsze nie jestem za zniesieniem parkometrów, chodzi o windowanie opłat. Po drugie, uzasadnienie: "popyt przewyższa podaż" to trochę mało, podobnie jak argument z którym osobiście sympatyzuję, że "ludzi trzeba jakoś zachęcić do zostawiania aut w domu"
: 08 kwie 2011, 11:01
autor: piotram
Oczywiście nie chodzi o suche "popyt za duży", tylko o zmniejszenie ruchu drogowego i utrudnień które on powoduje. No to się zachęca, poprzez inwestycje. A inwestycje kosztują (czy część z nich dałoby się rozwiązać taniej to inna sprawa).