: 15 wrz 2010, 13:27
Meldunek z podatkami nie ma nic wspólnego.
We wszystkich poza WKU ( ta instytucje omijam szerokim lukiem, a iona sie ode mnie odczepila) mozna podac oddzielnie adres zameldowania, zamieszkania i korespondencyjny. I jak tak sie zrobi to na umowach i innych miejscach zaleznych od adresu, wystepuje adres zamieszkania.Wolfchen pisze:No, oprócz US jest jeszcze UM, WKU, pomijam już banki, operatorów telefonicznych i innych...
Ale już chyba i tak z offtopem żeśmy odpłynęli...
Wracać tu, wracać!Wolfchen pisze:Ale już chyba i tak z offtopem żeśmy odpłynęli...
Aby płacić podatki w Warszawie wystarczy zgłosić to do US zgodnego z naszym miejscem zamieszkania. Wypełniamy tylko NIP-3 i po sprawie. Miejsca zameldowania wogóle nie potrzebujemy tu zmieniać.Wolfchen pisze:No, oprócz US jest jeszcze UM, WKU, pomijam już banki, operatorów telefonicznych i innych...
Ale już chyba i tak z offtopem żeśmy odpłynęli...
Jeżeli celem argumentu miało być wskazanie, że przez jakiegoś Łodzianina czy Radomianina, biedni Pruszkowiacy czy zŁomiankowcy dopłacają do ZTM sensu largo, to radziłbym najpierw we własne piersi się uderzyć...
ciekawe, mógłbyś być marketingowcem - każdą podwyżkę tak można nazwać.
Efekt byłby taki, że wiele osób nie byłoby stać na korzystanie z komunikacji, a dla wielu osób przestałoby być to ekonomiczne.
Zamiast zająć się realną persepktywą, proponujesz w ogóle zmianę systemu społeczno-politycznego, a obawiam się, że to jest poza kompetencjami władz Warszawy. Proponuję od razu kierować się na poziom Komisji Europejskiej. To że coś sprawdziło się w Tokio, nie oznacza, że da się to ślepo przenieść na poziom europejski. Zresztą ja nie chciałbym, żeby nasze miasta koniecznie wyglądały tak jak japońskie...g
Tyle tylko że prędzej czy później system "biletów sieciowych" padnie - jest kompletnie niewydolny zważywszy na rozwój stref i kosztów ich obsługi - raczej prędzej zważywszy na fakt że w ciągu ostatnich lat koszty rosną astronomicznie - finansowanie z budżetu kwotowo wzrosło ok dwukrotnie a procentowo spadło niemal o połowę - co z resztą przyznaje sam ZTM mówiąc o konieczności ponownego zwiększenia dopłat na rok 2011. Pragnę Ci przy tym zwrócić uwagę że przykładowo Częstochowa już od paru lat proponuje odcinkowy "bilety prepaid" zamiast miesięcznych bo bilety strefowe były zbyt kosztowne.Na pewno bym nie zmienił zdania. Jedyne, co mnie zachęca do korzystania z komunikacji, to sieciówki okresowe.
Ponadto porównaj sobie dochody mieszkańca Japonii i mieszkańca Warszawy. Oraz taki drobny szczególik, jak PKB na osobę.
Fakt Polska to nie Japonia, Taiwwan czy Korea Pd. i nie mamy co marzyć by szybko udało się podnieść do ich poziomu życia (pomimo że np. PKB na mieszkańca mamy niewiele niższe niz w Korei Pd. czy Taiwanie) - to co najmniej dwie dekady ciężkiej pracy, z tym że zdecydowanie nie na wzór zachodni ale właśnie na wzór Chile czy "azjatyckich tygrysów".Ale tu jest Polska, a nie Japonia - czy nie potrafisz tego zrozumieć? To, że jakiś system się sprawdza w Tokio, nie znaczy, że będzie się sprawdzał w Warszawie czy Pcimiu Dolnym.
Tak? Od kiedy w Radomiu MZDiK przestał organizować komunikację podmiejską, to jest dosłownie zatrzęsienie marszrutek na jednych trasach, a na innych nie ma żadnego połaczenia (np. Orońsko).
Za każdy przejazd by mi odtrącało, więc nie wiem, czy takie opłacalne. Wolę w kiosku bilet kupić,
skasować w kasowniku, niż utulac się z którymś tam plastikiem w portfelu...
Jak potrzebuję być w kilku miejscach, to jeden przejazd mnie kosztuje około 25 goszy (przesiadeczki, więc 20 przejazdów w ciągu doby nie jest niemozliwe do zrealizowania)... A gdzie tu mowa o miesięcznej czy kwartalnej sieciówce...
Może najwyższy czas na korepetycje - jak chcesz mogę Ci nawet pomóc kupić rower bo znam się "trochę" na tym - mam 3 w domu, parę lat doświadczenia w branży i rok w rok cały sezon śmigam rowerem do pracyNie umiem jeździć na rowerze praktycznie rzecz biorac. Co najmniej od 15 lat nie korzystam.
I wten sposób nastąpi promocja komunikacji indywidualnej. Nikt normalny nie zgodzi się na zakaz biletów okresowych, bo to podstawowe narzędzie promowania transportu zbiorowego.![]()
Dlatego wybrałbym samochód. Proste i logiczne.
to jest niebezpieczny argument - bo jak ktoś jeździ tez na rowerze, to czemu ma płacić za infrastrukturę dla samochodów? Itp. itd.
Ja tu widzę jakieś pomieszanie faktów. W pierwszej części "ludnością napływową" nazywasz mieszkańców podwarszawskich miejscowości
W drugiej przeciwstawiasz słowo/pojęcie "obywatel" "osobie napływowej" (ki czort?!).
A w trzeciej zakładasz, że "obcy" nie może być jednocześnie płatnikiem podatków w m.st. Warszawie.
Jako "ludź napływowy" stanowczo sprzeciwiam się takiej głupiej szermierce słownej - przyjezdny z innego regionu PL (czy to osiadły w granicach stolicy, czy w jednej z podwarszawskich miejscowości) może płacić podatki w nowym miejscu zamieszkania - czy to z meldunkiem (stając się "obywatelem", jak mniemam), czy bez.
Nawiasem mówiąc proponuję czytać ze zrozumieniem...Nawiasem mówiąc Twoje wypowiedzi zaczynam traktować jako interesującą prowokację...
Podatki płaci się w miejscu zamieszkania i masz obowiązek zameldować się w miejscu zamieszkania...
Przebudowano. Skręt z Modlińskiej w Aluzyjną.Aligator pisze:przez 4 lata mieszkańcy Dąbrówki Wiślanej musieli jeździć do "miasta" 12m manami upchani jak Japończycy w metrze ponieważ "nie da się" puścić dłuższego autobusu na osiedle (cztery lata później śmigają 18m "solarki' pomimo że ulicy nie przebudowywano)
Ale jak to sprawdzasz - czy prawdziwymi warszawiakami są Ci, których przodkowie mieszkali tu przez I WŚ, II WŚ, czy przez '89? Czy człowiek urodzony w Warszawie z matki przyjezdnej jest warszawiakiem, czy nie?Aligator pisze:Pierwszą sprawą jest to że ludnością napływową nazywam wszystkich spoza Warszawy - proponuję byś dokładnie przeczytał moje wypowiedzi, a nie odnosił się do nich poprzez wysunięte przez kogoś innego wnioski i sformułowania.
Jak to nie płaci? PITa nie składa? Jeśli ma swoje mieszkania (hipoteka i te klimaty), to też nie płaci?!Aligator pisze:Drugą sprawą jest fakt że nie piszę nigdzie że obcy nie może być płatnikiem w Wawie, tylko że nie płaci a to zasadnicza różnica.
Gdyby była konkurencja, to by szybciej skręt przebudowalipawcio pisze:Przebudowano. Skręt z Modlińskiej w Aluzyjną.Aligator pisze:przez 4 lata mieszkańcy Dąbrówki Wiślanej musieli jeździć do "miasta" 12m manami upchani jak Japończycy w metrze ponieważ "nie da się" puścić dłuższego autobusu na osiedle (cztery lata później śmigają 18m "solarki' pomimo że ulicy nie przebudowywano)
Korwinizm łamane przez utopia. Co to jest 100% koszt biletu? Niestety, obawiam się, że szukając prawdziwego 100% kosztu biletu zgubisz się gdzieś na poziomie kosztu emisji CO2 przez rafierię produkującą asfalt na drogę, a może i wcześniej.Aligator pisze:No dobra trochę mnie nie było więc mam odrobinę do nadgonienia... zaczynamy:
[...]
W żadnym wypadku o tym mowy nie było. Jestem zdania że każdy korzystający z komunikacji powinien ponosić 100% koszt biletu.[...]
Wszystko pięknie, póki siedzisz na czterech literach w Warszawie. Tylko że znów można zacząć nawzajem kosić się i każdy Łebczanin będzie protestował przeciwko darmowemu korzystaniu ze świeżego powietrza, morskiej wody i uroków krajobrazu przez tych obrzydliwych Warszawiaków, Ślązaków i Krakusów. I znów dojdziemy do poziomu rozliczeń typu odszkodowanie za złamanie ręki pana obsługującego kruszarkę w kopalni bazaltu, z którego fragment drogi warszawsko-łebskiej powstał w gminie X (i należne z tego tytułu od.. dla...).Dla mnie nie ma znaczenia czy ten biedny "szkodnik" - nazwijmy rzecz po imieniu - pochodzi z Pruszkowa, Lublina czy Poznania. Każdego z nich korzystanie z moich (na marginesie Warszawiaka) podatków czyni pasożytem - ponieważ żywi się moim - Warszawiaka - kosztem.
Pod warunkiem, że alternatywą jest pełne pokrycie kosztów (też zewnętrznych) jazdy samochodem... Inaczej mieszkaniec Lublina czy Pruszkowa (w kontekście tematu to znów nadużycie, albo Pruszków i zŁomianki, albo Lublin i Szczecin) przesiądzie się do samochodu. A jak wszyscy warszawscy mieszkańcy Lublina i Szczecina przesiądą się do auta, to sam dopłacisz, by korzystali z komunikacji, bo sam na tym dostaniesz w de. Kto korwinizmem wojuje, od korwinizmu ginie.mi o to by mieszkaniec Pruszkowa czy Lublina w zamian za to w pełni pokrył koszty swojej podróży po Warszawie - czy coś w tym niezwykłego?
Nie dziel włosa na czworo - wiadomo, że Twoim obowiązkiem jest zgłosić właściwy miejscu zamieszkania urząd.płacisz tam gdzie rozliczy się firma która Cię zatrudnia - czyt jeśli na umowie bijesz jak byk urzad skarbowy "Pcim Dolny" to rozliczy Cię w "Pcimiu Dolnym".
Nie ma Pcimia dolnego. Pcim jest jeden niepodzielny i niepowtarzalny.Aligator pisze:"Pcim Dolny" to rozliczy Cię w "Pcimiu Dolnym"