: 08 mar 2012, 15:10
Ale pisząc "kolej lokalna" nie miałem na myśli Radom-Warszawa, tylko Łeba-Lębork, Lębork-Kartuzy, Jasło-Nowy Sącz czy Wieluń-Częstochowa.Wolfchen pisze:Szczerze? Jak ja już dojeżdżam do Warszawy autobusem, to zdecydowanie wygodniej i chętniej się przesiadam w inny autobus, niż w kolej.
Oczywiste jest, że likwidacja lokalnych dowozówek do pociągów dalekobieżnych zmniejszy potoki dalekobieżne. O ile? Czy jest to ruch dość duży, żeby uzasadniać utrzymywanie tych lokalnych linii?
Zwracam uwagę na jeszcze jeden problem: na liniach większych jest także duży ruch towarowy, który dokłada się do utrzymywania linii - generuje korzyści skali. Tymczasem w mniejszych miejscowościach kolej towarowa jest niekonkurencyjna wobec tirów.
Ja oczywiście nie wiem, czy linii powinno być 3, 5, 8 czy 13 tys. km. To należy dokładnie przebadać i skorelować z ogólniejszą polityką transportową. Na poziomie ogólnokrajowym - gdzie minister Nowak nie wygląda na chętnego do tego - jak i samorządowym (wojewódzkim, powiatowym). Dla mnie oczywiste jest, że zamiast dekretować likwidację linii, lepiej ją oddać samorządom. Ale te też do tego się nie garną, bo dla nich jest to koszt.