: 26 paź 2012, 19:38
#39
Religia jest obowiązkowa w podstawówce. Jeśli dobrze pamiętam, ktokolwiek, który należy do którejś z "gałęzi" Chrześcijaństwa (Prawosławie, Katolicyzm, Protestanctwo, etc.), musi uczyć się religii w podstawówce. Nie wiem dokładnie, co się "dzieje" z pozostałymi wyznaniami - czy jeśli ktoś chce, to może się uczyć, czy też kompletenie to ignoruje i koniec.
Gimnazjum (notatka - nie ma rozdzielenia na gimnazjum i liceum/technikum - jest jedna pięcio- lub sześcioletnia szkoła, zależnie od danej szkoły) natomiast ma tak: wszyscy poza ateistami - won na religię. Ja osobiście straciłem wiarę mniej więcej rok temu, co nic nie zmieniło - ciągle to klepię... (inna sprawa to to, iż właściwie nic nie próbowałem z tym zrobić...) Rzecz w tym, że teraz jest to już edukacja religijna (Religious Education) - nie ma tyle samej nauki modlitw, etc., bo od tego jest podstawówka, ale uczymy się elementów, konstrukcji, teorii, ba! morali! Po trzecim roku gimnazjum jest tzw. Junior Certificate - zestaw egzaminów państowych, zarządzanych przez Państwową Komisję Egzaminacyjną. Religia również pod nich podpada - czyli w sumie pod tutejszy MEN. Pod tym linkiem jest tegoroczny papier z e. religijnej. Natomiast po tym następują dwa/trzy lata nauki opcjonalnej (można skończyć szkołę po Junior Cert.), po których następuje tutejsza matura - Leaving Certificate. Tutaj religia jest opcjonalna, a tegoroczna matura z religii jest dostępna, o! tutaj. Caution! Po angielsku
Cieszcie się, że nie wstawiłem wersji po irlandzku 
Tutaj odsetek wiernych jest wciąż dość duży i waha się koło 85% populacji (mowa o Chrześcijaństwie), choć niecałe 50% wiernych chodzi do kościoła (głównie starsi). Większość mojej 25-cio osobowej klasy (poza tymi, którzy nie uczą się, z wiadomego już względu) twierdzi, że nie chce uczyć się religii na maturę. Szczerze? Ten prawie pięćset-stronicowy podręcznik też mnie odrzuca. Ciężkie to zresztą.
W sumie, nie dziwię się biskupom. Chcą swojego, ale myślę, że rząd powinien co raz bardziej usamodzielniać się od kościoła. Kto chce, niech się religii uczy, ale nie powinien tego żaden klecha mi narzucać. Wystarczy mi, że moją szkołą rządzi właściwie tutejszy biskup.
No, następna ściana tekstu. Nie zbijcie mnie, proszę
O ile nie lubię przywoływać przykładów z innych krajów... Pozwolę sobie to porównać do Irlandii.Wolfchen pisze:Tymczasem biskupi znowu grzmią o to, aby religia była obowiązkowa, tj. aby znalazła się w podstawie programowej. Również powrócił temat dotyczący matury z religii.
Szczerze mówiąc - dziwi mnie to. Przedmiot ramowy, na który można z czystym sumieniem nie chodzić, w dodatku którego programu nauczania nie układa MEN?
Religia jest obowiązkowa w podstawówce. Jeśli dobrze pamiętam, ktokolwiek, który należy do którejś z "gałęzi" Chrześcijaństwa (Prawosławie, Katolicyzm, Protestanctwo, etc.), musi uczyć się religii w podstawówce. Nie wiem dokładnie, co się "dzieje" z pozostałymi wyznaniami - czy jeśli ktoś chce, to może się uczyć, czy też kompletenie to ignoruje i koniec.
Gimnazjum (notatka - nie ma rozdzielenia na gimnazjum i liceum/technikum - jest jedna pięcio- lub sześcioletnia szkoła, zależnie od danej szkoły) natomiast ma tak: wszyscy poza ateistami - won na religię. Ja osobiście straciłem wiarę mniej więcej rok temu, co nic nie zmieniło - ciągle to klepię... (inna sprawa to to, iż właściwie nic nie próbowałem z tym zrobić...) Rzecz w tym, że teraz jest to już edukacja religijna (Religious Education) - nie ma tyle samej nauki modlitw, etc., bo od tego jest podstawówka, ale uczymy się elementów, konstrukcji, teorii, ba! morali! Po trzecim roku gimnazjum jest tzw. Junior Certificate - zestaw egzaminów państowych, zarządzanych przez Państwową Komisję Egzaminacyjną. Religia również pod nich podpada - czyli w sumie pod tutejszy MEN. Pod tym linkiem jest tegoroczny papier z e. religijnej. Natomiast po tym następują dwa/trzy lata nauki opcjonalnej (można skończyć szkołę po Junior Cert.), po których następuje tutejsza matura - Leaving Certificate. Tutaj religia jest opcjonalna, a tegoroczna matura z religii jest dostępna, o! tutaj. Caution! Po angielsku
Tutaj odsetek wiernych jest wciąż dość duży i waha się koło 85% populacji (mowa o Chrześcijaństwie), choć niecałe 50% wiernych chodzi do kościoła (głównie starsi). Większość mojej 25-cio osobowej klasy (poza tymi, którzy nie uczą się, z wiadomego już względu) twierdzi, że nie chce uczyć się religii na maturę. Szczerze? Ten prawie pięćset-stronicowy podręcznik też mnie odrzuca. Ciężkie to zresztą.
W sumie, nie dziwię się biskupom. Chcą swojego, ale myślę, że rząd powinien co raz bardziej usamodzielniać się od kościoła. Kto chce, niech się religii uczy, ale nie powinien tego żaden klecha mi narzucać. Wystarczy mi, że moją szkołą rządzi właściwie tutejszy biskup.
No, następna ściana tekstu. Nie zbijcie mnie, proszę