MichalJ pisze:Czy prasa "fundamentalistyczno-pisowska" nie jest poważna i nie nadaje tonu dyskusji? Oj, żebyście się nie zdziwili...
Mówisz o GP i jej pokrewnych? Niestety, jest poważna - w sensie takim, że ma spory wpływ na mózgi tych podatnych na te idioctwa. (*) Pocieszeniem jest może tylko to, że grupa odbiorców tego syfu jest raczej stała i określona, choć wystaje poza typowy obrazek "babci w moherowym berecie". Sporo - powiedzmy - zwykłych panów Henryków i pań Gienek jest ich targetem.
KwZ pisze:Wikipedia podaje, że pół na pół (48% przeciw aborcji, 47% za), ale już wśród młodzieży 15-24 lat 76% przeciw.
Ja bym chętnie poznał źródło tego badania - bo na stronie, którą przytoczyłeś, tego niet, co dyskwalifikuje ich wiarygodność.
Dokopałem się natomiast np.
do takiego badania (art. w RP), przeprowadzonego przez CBOS na zlecenie Centrum Myśli JPII. Wyniki faktycznie przerażają, bo pokazują, że generalnie im młodsze pokolenie, tym bardziej wyprane przez proliferów. To by było straszne. Zastanawiają mnie tylko dwie rzeczy: na kim było to badanie prowadzone, bo instytucja zlecająca raczej nie sugeruje bezstronności w sprawie. No i drugie: co za debil układał te pytania, skoro odpowiedź "tak" na pytanie, czy zawsze i niezależnie od (...) życie powinno być chronione wyklucza odpowiedź "tak" na pytanie, czy aborcja płodów upośledzonych powinna być dopuszczona. Coś mi się procenty nie zgadzają
Ale dobra, generalnie pytanie jest wobec powyższego takie: jak to jest możliwe, że wśród osób, say, <25 lat, wśród których poparcie dla KK jednak chyba ogólnie spada, rośnie poparcie dla blokady aborcji? Albo inaczej: kto oprócz czarnych - z imienia i nazwiska: jakie organizacje - tak piorą młodziakom głowy? Plus, jak to możliwe, że rzeczni tak to kupują? Efekt gimbazy, czy co?
blinski pisze:Paradoks, prawda? Kościół traci autorytet, a i tak potrafi przedstawiać siebie jako demiurga i siać postrach wśród 'niewiernych'. Typowa w Polsce postawa w odpowiedzi na dany temat: 'no wie pan, ja tak nie myślę, ale wiem, że wszyscy inni - owszem'. Kościół stworzył właśnie taki klimat, i przekonał ludzi (nie bezpośrednio, poprzez ukształtowanie dyskursu za pomocą mediów i polityków pod własne dyktando) do myślenia: 'zobacz, na pewno wszyscy wokół ciebie myślą jak my, nie bądź dziwny, idź za nimi - czyli nami'.
Paradoks. Ale też wydajemisie, że precyzyjnie z tego powodu takie ankiety są nieco o kant dupy potłuc. Bo prywatnie, jak się już człowiek z człowiekiem pozna, to zaczyna komunikować bardziej własne poglądy, niż to, co wypada. A tak, to niestety, ale 95% ludzi to hipokryci, pierdzielący przynajmniej na początku jakiejkolwiek znajomości opinie przekryte maską politycznej poprawności. Nazywamy to, błędnie, grzecznością. Bo jeszcze kogoś na dzień dobry urażę. Nie wiem na ile, ale to może też się objawiać w ankietach. Konkretnie, efekt, o którym mówisz: "na pewno wszyscy tak myślą, to ja też tak powiem, bo co sobie ankieter pomyśli". Takie moje przemyślenia w temacie.
Ale nawet jeśli, to nie umniejszałoby to sukcesu KK, jakim jest wyrobienie poglądu, że "wszyscy tak myślą (jak my)" - i to jest straszne, bo jest
tylko i wyłącznie winą bierności środowisk liberalnych. Albo wręcz ich cichej spolegliwości wobec kleru. Taka polska trzecia droga - katoliberalizm.
(*) Swoją drogą, ja nie wiem, co ćpają ci ichni autorzy. Stojąc w tym tygodniu jakoś w tramwaju nad jednym moherem czytającym tę śmieszną gazetkę, zerknąłem, co tam piszą. Ano, że już niedługo ci "medialni utrwalacze kłamstwa smoleńskiego" pociągną. Mają talent conajmniej frazeologiczny ci autorzy, oj mają... Kij z poprawnością stawianych tam tez, sam nie wykluczam absolutnie i bezwarunkowo scenariusza zamachu, ale ton i słownictwo, jakie tam się przewijają... o rany 