Ateizm, wiara i tematyka kościelna...

Moderator: Szeregowy_Równoległy

Awatar użytkownika
KwZ
Posty: 10686
Rejestracja: 05 paź 2008, 22:43
Lokalizacja: z Parku Odkrywców

Post autor: KwZ » 04 lis 2012, 10:43

blinski pisze:Ten, kogo widzą w mediach a kto wypowiada się pozytywnie o zliberalizowaniu to na ogół jakiś profesór etyki albo co gorsza, feministka
Jeszcze gorzej: Palikot (Miller nie dość głośny).
Poza mediami dochodzą jeszcze znajomi ateiści. Albo ludzie / szczątki informacji medialnych z zachodu, że tam to jest traktowane "normalnie".
Bastian pisze:Przez całe lata sprawę aborcji łączono z kwestią wyznania. A niesłusznie - i to się chyba zaczyna zmieniać.
Bastian pisze: A między "ochrona życia od poczęcia" a "aborcja możliwa w każdym momencie i z dowolnej przyczyny" pozostaje stanowczo zbyt wiele przestrzeni...
Ja myślę, że dochodzi dodatkowy problem definicyjny. T = 0, t = 12 tygodni, t = 20 tygodni, t = 40 tygodni? Dlaczego jedna liczba ma być lepsza od innej? Wyróżnione jest właśnie 0 (nie darmo napisałem je tutaj bez jednostki).

Na czym miałaby polegać ta wolna przestrzeń?
--> Ograniczenie wiekowe? Do ilu tygodni (jw.)? Jak stwierdzanych?
--> Kryterium trudnych warunków materialnych lub osobistych stwierdzonych przez sąd? Jakich? Śmierć partnera (-ki??) z ustawy o związkach partnerskich, utrata pracy, utrata mieszkania, wielodzietność?
Hasłowe rzucenie o wielkości owej przestrzeni brzmi szczytnie, ale ciężko będzie postawić granicę tak, aby nie była płynna. Gorzej: wydaje mi się, że tego właśnie Kościół i pro-liferzy boją się najbardziej: późniejszego stopniowego przesuwania granicy. Podobnie z homoseksualistami: pozwolimy im na jakiekolwiek związki, to za 5 lat katalog uprawnień będzie się poszerzał, a za 10 to może i adopcję sobie wywalczą.
Czy pełzający zamach stanu zostanie odkręcony?
Sądy są na polityków - a nie dla polityków!

Awatar użytkownika
Poc Vocem
(volviak)
Posty: 3481
Rejestracja: 01 mar 2008, 13:15
Lokalizacja: al. Rzepy pospolitej

Post autor: Poc Vocem » 04 lis 2012, 12:06

Wypowiem się jako typowy przedstawiciel badanego pokolenia. Za ograniczaniem dostępu do aborcji nie jestem, wręcz przeraża mnie projekt SP mówiący o wykreśleniu aborcji z powodu niepełnosprawności płodu. To dość absurdalne, wszakże obecna medycyna pozwala na utrzymanie przy życiu organizmów wymagających stałego podłączenia do urządzeń wspomagających. A tacy ludzie nie powinni żyć, bo obciążają tylko budżet państwa. To brutalne postawienie sprawy, ale taka jest prawda.

Ułatwianie dostępu też mnie przeraża, szczególnie "ze względów społecznych". Bo co? Bo na wsi będą gadać, że nasza córusia puszczalska, to lepiej ciążę "po cichu" usunąć? Bo zalotnik się wystraszył i wyjechał do Albanii? Wreszcie bo tak? Niestety, odpowiedź nie jest łatwa gdzie postawić granicę. I zawsze pojawią się tacy, którzy będą chcieli przesunąć ją w jedną lub w drugą stronę.

Teraz może coś z argumentów nie do końca merytorycznych, ale takich, o których w podobnej dyskusji nie sposób zapomnieć. Taki Bruce Dickinson jest niedoszłą ofiarą aborcji, ze względów społecznych właśnie. Dziś to jeden z największych wokalistów heavymetalowych, który kasy ma jak lodu. Ilu podobnych ludzi możemy stracić w wyniku dopuszczenia tego paragrafu? Przyszłych artystów, profesorów? I wreszcie, czy mamy moralne prawo decydować kto ma żyć a kto nie? Dlaczego w takim razie piętnuje się karę śmierci?

No, to chyba tyle.
In times of eternal darkness / In times of peace and embrace / When the minstrel of atrophy mock us / There's need for love and there's need for death / Too late for understanding / Too late for your tears

Awatar użytkownika
Bastian
Sułtan Maroka
Posty: 36145
Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...

Post autor: Bastian » 04 lis 2012, 12:32

KwZ pisze:Hasłowe rzucenie o wielkości owej przestrzeni brzmi szczytnie, ale ciężko będzie postawić granicę tak, aby nie była płynna.
No przecież w tym właśnie tkwi główny problem!

Ja trochę doprecyzuję moją opinię. Otóż IMHO z szeroko rozumianego humanistycznego punktu widzenia aborcja nie jest dobra. Jest zła, z tym, że w wielu określonych przypadkach stanowi mniejsze zło, cenę rozwiązania problemu jeszcze większej wagi. I do tego powinna być używana, to chyba jasne. Gorzej, gdy zaczynamy rozważać, co takiego rzeczywiście ma tę wagę większą. Życie matki? Moim zdaniem zdecydowanie tak (stawiam na wyższość ochrony życia istniejącego na potencjalnym/przyszłym) - choć problematyczna może być w tym przypadku ocena stopnia ryzyka. Zdrowie matki? Zdrowie dziecka? Tu już można dyskutować. Ja raczej jestem na tak, ale margines do dyskusji rośnie. Względy społeczne? Tu już w ogóle mogiła. Nawet ja się waham, by powiedzieć "oczywiście". I w końcu dojdziemy do przeciwnego bieguna - aborcja "na życzenie". I tu już mój opór jest wielki. Bo, przepraszam bardzo, nie kupuję radykalnych haseł w rodzaju "płód jest częścią ciała kobiety". Otóż nie, w moich oczach nie jest. A przynajmniej nie kojarzę, by podręczniki do anatomii taką część ciała wymieniały. Ponadto, jeżeli ktoś się uprze, by sobie uciąć palec albo pozbawić się jakiegokolwiek innego członka - czy nie traktujemy go jako niezrównoważonego i nie wysyłamy na leczenie?

Tematowi aborcji krzywdy nie zrobiła tylko jedna strona - kościelna, katolicka, prolajferska (tego nie neguję w najmniejszym stopniu). Przeciętnych ludzi bardzo zraża również radykalne podejście "anty". Zbyt radykalne. Ono też zabija dyskusję, zamyka drogę do kompromisu. Na przykład postawa "to prywatna sprawa kobiety" zarazem odsuwa w niebyt kwestię odpowiedzialności mężczyzny za poczęcie, za wychowanie itp., czyż nie? Tymczasem odruchowo wrzuca się do jednego worka wojujące feministki z osobami, wyznającymi partnerski charakter związku, rodzicielstwa, rodziny. Prawie się wpycha tych ostatnich w ramiona tradycjonalistów. Otóż tu także jest centrum, nie tylko ultraliberalizm i konserwatyzm!

A już zupełnie przerażają mnie kobiety, bredzące o pasożycie w brzuchu.
Honi soit qui mal y pense... Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow

Awatar użytkownika
Bastian
Sułtan Maroka
Posty: 36145
Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...

Post autor: Bastian » 04 lis 2012, 12:34

Poc Vocem pisze:Wypowiem się jako typowy przedstawiciel badanego pokolenia. Za ograniczaniem dostępu do aborcji nie jestem, wręcz przeraża mnie projekt SP mówiący o wykreśleniu aborcji z powodu niepełnosprawności płodu. To dość absurdalne, wszakże obecna medycyna pozwala na utrzymanie przy życiu organizmów wymagających stałego podłączenia do urządzeń wspomagających. A tacy ludzie nie powinni żyć, bo obciążają tylko budżet państwa. To brutalne postawienie sprawy, ale taka jest prawda.

Ułatwianie dostępu też mnie przeraża, szczególnie "ze względów społecznych". Bo co? Bo na wsi będą gadać, że nasza córusia puszczalska, to lepiej ciążę "po cichu" usunąć? Bo zalotnik się wystraszył i wyjechał do Albanii? Wreszcie bo tak? Niestety, odpowiedź nie jest łatwa gdzie postawić granicę. I zawsze pojawią się tacy, którzy będą chcieli przesunąć ją w jedną lub w drugą stronę.
O właśnie :) Ale, jak widać, to nie musi być głos wyłącznie twojego pokolenia :)
Honi soit qui mal y pense... Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow

Awatar użytkownika
MeWa
Cukiereczek
Posty: 24727
Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy

Post autor: MeWa » 04 lis 2012, 15:35

Co do względów społecznych - to trochę jak leczenie bolącej nogi amputacją. Jak ktoś nie może mieć dzieci, to nie powinien zabierać się do ich robienia.
Oczywiście oddzielną kwestią jest, w którym momencie powinna zaczynać się ochrona życia... Ale to szczerze sam za bardzo nie wiem, nie zastanawiałem się nad tym... :)
Poc Vocem pisze:Teraz może coś z argumentów nie do końca merytorycznych, ale takich, o których w podobnej dyskusji nie sposób zapomnieć. Taki Bruce Dickinson jest niedoszłą ofiarą aborcji, ze względów społecznych właśnie. Dziś to jeden z największych wokalistów heavymetalowych, który kasy ma jak lodu. Ilu podobnych ludzi możemy stracić w wyniku dopuszczenia tego paragrafu? Przyszłych artystów, profesorów?
No nie... To populizm czystej wody :) A ile znamienitych osób się nie urodziło, bo sąsiadka się nie puściła?
Zresztą można to odwrócić w drugą stronę - ile cierpiących osób by się nie urodziło itp.
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"

[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]

blinski
Posty: 1310
Rejestracja: 25 kwie 2007, 14:08
Lokalizacja: z domu, po kryjomu

Post autor: blinski » 04 lis 2012, 15:37

Poc Vocem pisze:Ułatwianie dostępu też mnie przeraża, szczególnie "ze względów społecznych". Bo co? Bo na wsi będą gadać, że nasza córusia puszczalska, to lepiej ciążę "po cichu" usunąć? Bo zalotnik się wystraszył i wyjechał do Albanii? Wreszcie bo tak? Niestety, odpowiedź nie jest łatwa gdzie postawić granicę. I zawsze pojawią się tacy, którzy będą chcieli przesunąć ją w jedną lub w drugą stronę.
Nie rozumiem, po co tworzyć jakieś scenariusze rodem z filmów Smarzowskiego, rozciągając możliwość ich pojawienia się na istotę całego zagadnienia. Każde rozwiązanie prawne w praktyce coś ogranicza, a coś umożliwia. Chodzi o kwestię skali i prawdopodobieństwa. To tak, jak u rodziców decydujących o imieniu dziecka kwestią podstawową przy wyborze jest to, czy w przedszkolu jakieś dziecko przypadkiem nie zrymuje tego imienia z czymś niefajnym, i przez to synek/córka będzie płakać. Skupiają się na tym, że BYĆ MOŻE jakieś dziecko będzie złośliwe, BYĆ MOŻE wpadnie mu do głowy złośliwość realizować przy pomocy rymowania imienia, BYĆ MOŻE wymyśli akurat to na co wpadli rodzice. Natomiast w ogóle zapominają, że dotyczy to najwyżej kilku pierwszych lat życia i przede wszystkim stosunków między dziećmi, a nie imienia samego w sobie. Tak samo tutaj ty rozwiązanie, które na pewno pomogłoby tysiącom samotnych matek czy biednych rodziców sprowadzasz do rozmyślań, czy BYĆ MOŻE prawo to nie pomoże jakimś rodzicom wymusić aborcję na córce, która się z kimś puściła. Zupełny absurd.
Teraz może coś z argumentów nie do końca merytorycznych, ale takich, o których w podobnej dyskusji nie sposób zapomnieć. Taki Bruce Dickinson jest niedoszłą ofiarą aborcji, ze względów społecznych właśnie. Dziś to jeden z największych wokalistów heavymetalowych, który kasy ma jak lodu. Ilu podobnych ludzi możemy stracić w wyniku dopuszczenia tego paragrafu? Przyszłych artystów, profesorów? I wreszcie, czy mamy moralne prawo decydować kto ma żyć a kto nie? Dlaczego w takim razie piętnuje się karę śmierci?
Zobacz, co kościelne pranie mózgów zrobiło z naszymi głowami - z racji tego, że nie istnieją w ogóle racjonalne argumenty przeciwko prawu do aborcji, za naturalne uznajemy podpierać się kompletnie bezsensownymi. Abortowani codziennie bywają potencjalni Dickinsonowie, ale i Hitlerzy, potencjalny ty i potencjalny ja. No i co z tego? Na tej samej zasadzie potencjalnie przechodząc koło budowy mogła ci spaść na głowę cegła, czy to argument przeciwko budowom? Potencjalnie grzyb na ścianie w mieszkaniu jakiegoś artysty mógł zainspirować go do stworzenia wiekopomnego dzieła i uzyskania światowej sławy, czy ot jest argument za hodowaniem na ścianie grzyba? Dlaczego argumenty dotyczące czego innego uznajemy za przesadę, absurd, głupotę, prymitywizm, a te same dotyczące aborcji - za dopuszczalne? Nie myślałeś nigdy o tym?
MeWa pisze:Co do względów społecznych - to trochę jak leczenie bolącej nogi amputacją. Jak ktoś nie może mieć dzieci, to nie powinien zabierać się do ich robienia.
Oczywiście oddzielną kwestią jest, w którym momencie powinna zaczynać się ochrona życia... Ale to szczerze sam za bardzo nie wiem, nie zastanawiałem się nad tym... :)
Jak mocno w mediach przebija się głos, że ludzie, dla których dopuszczona byłaby aborcja ze względów społecznych przeciętnie nie mają zielonego pojęcia o antykoncepcji, odpowiedzialności życiowej, konsekwencjach swojego postępowania, nie mówiąc o stworzeniu w głowie jakiegokolwiek łańcucha przyczynowo-skutkowego? Dlaczego nie mówi się jasno, że TO są właśnie te przyczyny społeczne, nie jedynie bieda sama w sobie? O tym w ogóle nie ma rozmowy. Co najwyżej ktoś bąknie: 'Nie wiedzą? Co za durnie. zasługują więc na taki los, bo mogli się nauczyć, a nie tylko opieprzać i dzieci robić'. Skąd nauczyć, od kogo? Od rodziców żyjących tak samo? Od sąsiadów? Z telewizji, w której te problemy nie istnieją?

Awatar użytkownika
MeWa
Cukiereczek
Posty: 24727
Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy

Post autor: MeWa » 04 lis 2012, 16:15

blinski pisze:Jak mocno w mediach przebija się głos, że ludzie, dla których dopuszczona byłaby aborcja ze względów społecznych przeciętnie nie mają zielonego pojęcia o antykoncepcji, odpowiedzialności życiowej, konsekwencjach swojego postępowania, nie mówiąc o stworzeniu w głowie jakiegokolwiek łańcucha przyczynowo-skutkowego? Dlaczego nie mówi się jasno, że TO są właśnie te przyczyny społeczne, nie jedynie bieda sama w sobie?
No właśnie nie zmienia to faktu, że to zajęcie się problemem od złej strony. Może jednak zacząć od edukacji?
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"

[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]

bepe
Posty: 3469
Rejestracja: 04 wrz 2010, 15:33
Lokalizacja: Gocław

Post autor: bepe » 04 lis 2012, 16:40

Bastian pisze:Ja trochę doprecyzuję moją opinię. Otóż IMHO z szeroko rozumianego humanistycznego punktu widzenia aborcja nie jest dobra. Jest zła, z tym, że w wielu określonych przypadkach stanowi mniejsze zło, cenę rozwiązania problemu jeszcze większej wagi. I do tego powinna być używana, to chyba jasne. Gorzej, gdy zaczynamy rozważać, co takiego rzeczywiście ma tę wagę większą. Życie matki? Moim zdaniem zdecydowanie tak (stawiam na wyższość ochrony życia istniejącego na potencjalnym/przyszłym) - choć problematyczna może być w tym przypadku ocena stopnia ryzyka. Zdrowie matki? Zdrowie dziecka? Tu już można dyskutować. Ja raczej jestem na tak, ale margines do dyskusji rośnie.
No i paradoksalnie bardzo zbliżone jest stanowisko Kościoła, który wprawdzie w kodeksie prawa kanonicznego przewiduje ekskomunikę dla każdego, kto przyczyni się do skutecznego przeprowadzenia zabiegu usunięcia ciąży (czyli dla lekarza, który skorzysta z klauzuli sumienia w polskim wydaniu - także), ale w KKK snuje znacznie bardziej rozszerzone rozważania właśnie na temat sytuacji zagrożenia życia matki. I wcale nie jest aż tak stanowczy, jak niektórym się wydaje.
KwZ pisze:Bo to jedyne dwa poważne tytuły. Reszta to albo bezideologiczne tabloidy (Fakt, SE, niekoniecznie tabloidowa lecz wciąż bezideologiczna Angora), albo niepoważna (?) prawica (Gazeta Polska), albo czasopisma specjalistyczne. No chyba że przywołam Tygodnik Powszechny, którego odbiór jest jednak śladowy. Tygodników, które powinny być opiniotwórcze (Newsweek, Polityka, Wprost, Playboy(??) co jeszcze się ostało?) w ogóle słabo kojarzę po tytułach.
Pod pojęciem prasy poważnej rozumiem taką, która nadaje się do czytania dla zwykłych, rozsądnych ludzi i która jest kierowana do względnie uniwersalnego adresata. I tak okaże się, że dla konserwatystów została tylko "Rz" i "URze" (tyle, że to de facto to samo). Za to w nurcie lewicowo-liberalnym są m.in. "GW", "Newsweek" (który - przypomnijmy - zaczynał z pozycji tygodnika konserwatywno-liberalnego, dzisiejszy "Newsweek" w niczym nie przypomina siebie sprzed 10 lat), "Wprost", "Politykę", "Przekrój", powiedzmy jeszcze "Przegląd" (o ile nadal istnieje). Z grona poważnych wyłączam "GP", "GPC", a z drugiej strony - "Nie" i "Fakty i Mity". "Tygodnik Powszechny" mieniący się katolickim z katolicyzmem ma coraz mniej wspólnego, a "Gość Niedzielny" jest tygodnikiem typowo katolickim, rozprowadzanym w kościołach i z natury swej adresowanym wyłącznie do wierzących,l stąd trudno go stawiać w jednym rzędzie z "GW".
KwZ pisze:Przypomnij, ja nie kojarzę.
http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34 ... esciu.html Toż to są zwyczajni włamywacze, którzy urządzają sobie melinę.

Awatar użytkownika
Poc Vocem
(volviak)
Posty: 3481
Rejestracja: 01 mar 2008, 13:15
Lokalizacja: al. Rzepy pospolitej

Post autor: Poc Vocem » 04 lis 2012, 17:09

blinski pisze:Nie rozumiem, po co tworzyć jakieś scenariusze rodem z filmów Smarzowskiego, (...) BYĆ MOŻE (...) BYĆ MOŻE (...) BYĆ MOŻE (...) (...) BYĆ MOŻE (...)
Zdajesz sobie sprawę, że tym wywodem brutalnie gwałcisz rachunek prawdopodobieństwa. Przecież oczywistym jest, że jeżeli w hipotetycznej grupie, której liczność >>1 występuje spore (szacowałbym, że w skali kraju ok. 10%) prawdopodobieństwo wystąpienia jakiejś sytuacji, w tym wypadku aborcji u dziewczyny ze wsi, to można założyć, że ona zaistnieje i to właśnie dla tych dziesięciu procent. To tak jak z psychopatycznymi mordercami. Ja nie jestem psychopatą, ty (chyba) także nie, ale prawo MUSI być przygotowane na to, że taki osobnik wystąpi i musi mieć instrumenty walki z nim.
blinski pisze:Abortowani codziennie bywają (...) potencjalny ty i potencjalny ja
I to właśnie przeraża mnie najbardziej. Jeśli Ciebie nie, cóż...
blinski pisze:Na tej samej zasadzie potencjalnie przechodząc koło budowy mogła ci spaść na głowę cegła, czy to argument przeciwko budowom?
Nie, ale argument na to żeby inżyniera wsadzić na trzy lata do kicia. Więc nie jest tak, że nie ma winnych. A przy aborcji według Ciebie winnych nie ma, bo operacja jest legalna.

Mówisz, że aborcja pomoże tysiącom rodzin. Zapytam się w takim razie jak? Bo jak na razie to wiadomo tyle, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że matka popadnie w depresję i wyda majątek na leczenie. Średnia to pomoc materialna. Zresztą, jeśli kogoś nie stać na wychowanie dziecka to od tego są przytułki.
In times of eternal darkness / In times of peace and embrace / When the minstrel of atrophy mock us / There's need for love and there's need for death / Too late for understanding / Too late for your tears

Awatar użytkownika
KwZ
Posty: 10686
Rejestracja: 05 paź 2008, 22:43
Lokalizacja: z Parku Odkrywców

Post autor: KwZ » 04 lis 2012, 18:27

MeWa pisze:Jak ktoś nie może mieć dzieci, to nie powinien zabierać się do ich robienia.
Załóżmy, że komuś gumka pękła (ryzyko oceniam na 1:2500), a zorientowała się półtora miesiąca później. Czemu nie dzień po, kiedy można stosować jeszcze pigułkę po? Cóż...
Poc Vocem pisze:I to właśnie przeraża mnie najbardziej. Jeśli Ciebie nie, cóż...
Mnie nie. Z tego, że matka dokonała aborcji w wieku 24 lat, nie wynika, że nie urodzi dziecka w wieku 30. I to drugie dziecko wyrośnie na kogoś. Oczywiście wchodzi tu istotnie pojęcie "świadomego rodzicielstwa", które praktycznie nie istnieje w rozumowaniu katolickim.
bepe pisze:"Tygodnik Powszechny" mieniący się katolickim z katolicyzmem ma coraz mniej wspólnego,
Mogę się zgodzić, że TP ma z katolicyzmem coraz mniej wspólnego dla odpowiednio zdefiniowanej "katolickości", ale czy to pozbawia go poważności?
Poc Vocem pisze:istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że matka popadnie w depresję i wyda majątek na leczenie.
Pics or it didn't happen!
Podpowiem tylko, że we wszystkich innych państwach % przerywanych ciąż jest makroskopowy (5-15), a odsetek samobójstw - podobny. Pomijając już, że leczenie z depresji jest darmowe (państwowe), a leczenie należy do najtańszych z chorób przewlekłych.
Czy pełzający zamach stanu zostanie odkręcony?
Sądy są na polityków - a nie dla polityków!

MichalJ
Posty: 15044
Rejestracja: 12 kwie 2010, 19:33

Post autor: MichalJ » 04 lis 2012, 18:48

bepe pisze:Pod pojęciem prasy poważnej rozumiem taką, która nadaje się do czytania dla zwykłych, rozsądnych ludzi i która jest kierowana do względnie uniwersalnego adresata. I tak okaże się, że dla konserwatystów została tylko "Rz" i "URze" (tyle, że to de facto to samo). Za to w nurcie lewicowo-liberalnym są m.in. "GW", "Newsweek" (który - przypomnijmy - zaczynał z pozycji tygodnika konserwatywno-liberalnego, dzisiejszy "Newsweek" w niczym nie przypomina siebie sprzed 10 lat), "Wprost", "Politykę", "Przekrój", powiedzmy jeszcze "Przegląd" (o ile nadal istnieje). Z grona poważnych wyłączam "GP", "GPC", a z drugiej strony - "Nie" i "Fakty i Mity".
Jeszcze raz - gazeta nie przestaje być poważna i opiniotwórcza tylko dlatego, że nie nadaje się do czytania przez ludzi, których Ty uważasz za rozsądnych (bo "rozsądny człowiek" dla każdego znaczy coś innego). Oraz dlatego, że głosi poglądy, które uważasz za głupie czy zgoła szkodliwe.

30% narodu głosuje na PiS, czyta GP i za "niegodne czytania przez rozsądnych ludzi" uważa GW i Politykę.

Zalepianie ich szarym papierem prowadzi do oddawania im pola bez walki.

Awatar użytkownika
Os0
Posty: 1334
Rejestracja: 01 sie 2011, 18:11
Lokalizacja: Nowodwory/Ochota

Post autor: Os0 » 04 lis 2012, 19:00

MichalJ pisze: 30% narodu głosuje na PiS, czyta GP i za "niegodne czytania przez rozsądnych ludzi" uważa GW i Politykę.
30% chodzących na wybory, aż tak dużo paranoików u nas w kraju (chyba) jeszcze nie ma.
:mewa: 2 17 211 509 511 516 723 731 N03 N63
1 9 15 128 136 154 157 172 186 208 414 N01 N38 N88

blinski
Posty: 1310
Rejestracja: 25 kwie 2007, 14:08
Lokalizacja: z domu, po kryjomu

Post autor: blinski » 04 lis 2012, 21:03

MeWa pisze:No właśnie nie zmienia to faktu, że to zajęcie się problemem od złej strony. Może jednak zacząć od edukacji?
Dlaczego ze złej strony? Która strona jest lepsza i kto to zmierzył? Co to znaczy 'zacząć od edukacji'? A kiedy skończyć? Kiedy absolutnie wyeliminuje się biedę, z którą niewyedukowanie w podstawowych kwestiach życiowych jest silnie skorelowane? Może kiedy zbudujemy ogromne centra edukacji seksualnej dla każdego jednego obywatela, gdzie aby mieć pewność, że każdy słucha i patrzy, obstaluje się go na siedzisku takim jak w Mechanicznej Pomarańczy? Słucham realnych pomysłów.

Awatar użytkownika
Wiliam
Posty: 4873
Rejestracja: 01 kwie 2012, 21:30
Lokalizacja: Saska Kępa

Post autor: Wiliam » 04 lis 2012, 21:06

W całej tej dyskusji o aborcji, trochę się zapomina o tym że jej prawne dopuszczenie na ogół wyciąga ją z szarej strefy. Problem nie znika wraz z zakazem. Aborcja nie dla wszystkich jest zagadnieniem jednoznacznym. Osoby które są przeciw, raczej z niej nie skorzystają. Osoby za, znajdą jakąś furtkę. Gorzej że w ten sposób, prawnie pozbawiamy opieki medycznej przy takim zabiegu.
Trochę mi się przypomina przypadek Stanów Zjednoczonych w których Obama powoli wprowadza powszechną służbę zdrowia. Dopóki jej nie było, to USA, pomimo jednych z najlepszych szpitali i lekarzy kardiologów, były krajem o jednej z największych umieralności na zawał. Tak na prawdę z tylko z tego powodu, że usługi medyczne nie były łatwo dostępne.
Po prostu nie można wylewać, nomen omen, dziecka z kąpielą.
Nie mam na to danych, może da się je znaleźć, ale bardzo często zdarza się i często o tym słyszałem że legalizacja aborcji (w dowolnym kształcie) sprawia że zabiegów wykonuje się mniej niż wtedy gdy są zakazane (podobno przypadek Holandii).
Zakazany owoc?
Obrazek

blinski
Posty: 1310
Rejestracja: 25 kwie 2007, 14:08
Lokalizacja: z domu, po kryjomu

Post autor: blinski » 04 lis 2012, 21:21

Poc Vocem pisze:To tak jak z psychopatycznymi mordercami. Ja nie jestem psychopatą, ty (chyba) także nie, ale prawo MUSI być przygotowane na to, że taki osobnik wystąpi i musi mieć instrumenty walki z nim.
Oczywiście, ale ty w analogicznej do aborcji sytuacji z psychopatami musiałbyś z góry założyć, że każdy może być psychopatą, więc najlepiej nikogo nie dopuścić do drugiego człowieka i na wszelki wypadek wszystkich obywateli zamknąć w izolatkach. Przerobię więc teraz twoje zdanie o psychopatach, podkładając pod nie aborcję: ' Ja nie zmuszę córki do aborcji po puszczeniu się, ty (chyba) także nie, ale prawo MUSI być przygotowane na to, że taka sytuacja wystąpi i musi mieć instrumenty walki z tym'. O, i już z tym bym się zgodził. Z tym, że ban na aborcję w ogóle to nie jest żaden instrument, tylko zamiecenie sprawy pod dywan.
I to właśnie przeraża mnie najbardziej. Jeśli Ciebie nie, cóż...
Nikogo pogodzonego ze swoim losem oraz niewykazującego się poziomem narcyzmu wyższym niż standardowy nie może to przerażać. To naturalne, że splot wydarzeń mógł doprowadzić do naszego niezaistnienia w wymiarze świadomym, a czy była to wizyta teściowej przeszkadzająca się kochać mamie i tacie w dniu, w którym mielibyśmy się urodzić czy też aborcja, nie ma najmniejszego znaczenia. To, że akurat aborcja budzi w tobie taką grozę, a nie jakiś inny czynnik doprowadzający do twojego nieistnienia, to manipulacja, jakiej od małego jesteśmy poddawani przez kościelny dyskurs. Nie widzisz?
Nie, ale argument na to żeby inżyniera wsadzić na trzy lata do kicia. Więc nie jest tak, że nie ma winnych. A przy aborcji według Ciebie winnych nie ma, bo operacja jest legalna.
Masz bardzo idealistyczne wyobrażenie o rzeczywistości, trochę naiwnie dziecinne, gdzie koniecznie musi być jakieś dobro i zło, które da się wskazać ;-) naprawdę nie przychodzą ci do głowy sytuacje losowe, gdzie pomimo dopełnienia wszelkich formalności dzieje się coś fatalnego w skutkach? A przy aborcji winnych nie ma nawet, kiedy jest nielegalna.
Mówisz, że aborcja pomoże tysiącom rodzin. Zapytam się w takim razie jak? Bo jak na razie to wiadomo tyle, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że matka popadnie w depresję i wyda majątek na leczenie. Średnia to pomoc materialna. Zresztą, jeśli kogoś nie stać na wychowanie dziecka to od tego są przytułki.
Wysokie prawdopodobieństwo? Skąd żeś je wziął? Z przemowy jakiegoś biskupa? żadne poważne badania nie mówią o wysokim prawdopodobieństwie. Podpowiem ci za to, co jest czynnikiem podwyższającym ryzyko depresji matki: opresywny klimat społeczny piętnujący aborcję. To mogłoby być cokolwiek, nawet jedzenie czekolady - jeśli z każdej strony słyszałbyś 'czekolada to zło!', to w końcu, wiedząc jak jest smaczna i lubiąc ją ponad wszystko, płakałbyś i dostawał spazmów gryząc kawałek, a gryzłbyś ją, bo nie czułbyś i tak obiektywnie żadnej szkody, którą sobie robisz. To sprawa czysto subiektywna, nie istnieje coś takiego jak szerzej istniejący 'syndrom poaborcyjny'. Podobny terror moralny istniał kiedyś przecież w kwestii masturbacji: chłopcy i tak zawsze to robili, tylko potem płakali i śnili koszmary o włochatych dłoniach i wypadajacych zębach. A tekst o przytułkach to skrajne chamstwo i brak jakiejkolwiek wrażliwości na los człowieka (podkreślam, człowieka, nie tego, co człowiekiem potencjalnie mogłoby być), czyli niestety kolejna nauka kościoła: martwmy się o niewiniątka (płody), po przejściu okresu niewinności dziecko nie jest już warte zainteresowania, niech zdycha w przytułku.

ODPOWIEDZ