PolskiBus
: 15 mar 2016, 18:26
E tam. Kiedyś jechałem z Londynu 33h; z Genewy jakieś 29h. Nic strasznego. Tylko żeby kierowcy się zmieniali.
Ale jest przerwa na prom w DoverKwZ pisze:E tam. Kiedyś jechałem z Londynu 33h; z Genewy jakieś 29h. Nic strasznego. Tylko żeby kierowcy się zmieniali.
Można domniemywać że są obowiązkowe przerwy, a po kilku godzinach to i największy opaśluch podniesie się choćby na jedzenie. Ja w ogóle dziwię się ludziom udającym w taką podróż. Samoloty nie są teraz takie drogie.Emyl pisze:19 godzin? To powinno być zabronione. Ciekawe kiedy będzie pierwsza ofiara śmiertelna z zakrzepicą.
Podobno to trzecia przyczyna zgonów związanych z podróżą lotniczą.Tak, ale wg mnie fizjologicznie niemożliwe jest wysiedzenie na miejscu bez jedzenia i wyjścia do toalety tak długo żeby powstał śmiertelny zakrzep.
W czasach przed tanimi liniami lotniczymi były też bezpośrednie kursy z Warszawy do Hiszpanii i Portugalii. Do Lizbony jechało się bodajże 49 godzin...Glonojad pisze:Do Londynu autobusem sie kiedys dobe jeździło... I jezdzili. Swoja droga Sobieski z 10h (?) jest na tym tle całkiem atrakcyjny.
Znam ludzi, którzy autobusami do Hiszpanii czy Grecji jeździli na wakacje, kiedy loty czarterowe nie były tak powszechne. I żyjąEmyl pisze:19 godzin? To powinno być zabronione. Ciekawe kiedy będzie pierwsza ofiara śmiertelna z zakrzepicą.
Bo tu nie chodzi o długość podróży co o niekorzystanie z przerw które powinny być co kilka godzin. Jak po długim czasie siedzenia człowiek wstanie i trochę pochodzi to zakrzepy się rozpuszczą i można jechać dalej.Wolfchen pisze:Znam ludzi, którzy autobusami do Hiszpanii czy Grecji jeździli na wakacje, kiedy loty czarterowe nie były tak powszechne. I żyjąEmyl pisze:19 godzin? To powinno być zabronione. Ciekawe kiedy będzie pierwsza ofiara śmiertelna z zakrzepicą.