Flixbus (d. PolskiBus)

Moderator: JacekM

Adam G.
Posty: 4878
Rejestracja: 15 gru 2005, 19:56
Lokalizacja: Żoliborz

Post autor: Adam G. » 09 lip 2011, 15:17

prażanin35 pisze:I jedną grubą wadę, jest akurat na linie gdzie trwa moderna kolejowa. Na linię o normalnym ruchu czasowo to jakieś 2 razy dłużej np do Krakowa czy Gdańska. Standartowy TLK do Gdanska po remoncie to jakies 3,5 godz, Polbus chyba z 6. No sorki ale wole się tłuc pociągiem...Do Krakowa i Katowic nawet nie porównuje, może za 1zł bym zaryzykował ale chyba nie na tym polega robienie biznesu. Jeśli chca wyjsc na swoje to raczej na liniach gdzie ciężko poc dojechac Mazury, Zakopiec, Bieszczady. bezposrednio do jakiś małych miejscowości nad morzem tu chetnie bym pojechał.
Wszystko ładnie pięknie, ale:

- nie wierzę w dużą ilość TLK do Gdańska jadących 3,5h. Mogę się założyć, że po modernizacji na tę linię wysłane zostaną wyłącznie najdroższe pociągi EIC. Może jakieś jedno TLK zostawią, zobaczymy;
- nie wierzę w ogóle w 3,5h do Gdańska :) Pekapowskie modernizacje mają to do siebie, że zaczynają się niszczyć zanim jeszcze zostaną ukończone;
- do Krakowa i Katowic masz wygodne połączenie nocne. Co kto lubi - dla niektórych będzie to lepsze niż wyjazd w środku nocy lub dojazd bladym świtem.
noidea

prażanin35
Zbanowany
Posty: 137
Rejestracja: 16 maja 2011, 8:43

Post autor: prażanin35 » 09 lip 2011, 15:26

Tu pomogą tak niedoceniane PR. Wyślą kilka kibli za 40 zł + Słoneczny i to wymusi na Intercity, tak jak na CMK puszczenie tańszych pociagów. A jak nie to ja naprawde wolę 3,5 kiblem niż 6 w luksusie autobusowym, nie wiem jak inni.

[ Dodano: |9 Lip 2011|, 2011 15:27 ]
3,5 h na TLK to chyba było przed moderną, raczej gorzej nie będzie :D

Awatar użytkownika
chester
Posty: 2819
Rejestracja: 25 paź 2009, 22:07
Lokalizacja: Natolin

Post autor: chester » 09 lip 2011, 22:05

Mam przygarść uwag, już po skorzystaniu z wczoraj na dzisiaj, kurs o 23:30 do Gdańska. Autobus był sprzedany tak wcześnie, że rozszerzyli sprzedaż na drugi autobus i tak w kurs wyruszyły dwa VanHoole na linii P1. Frekwencja 100%, a co to oznacza, to za chwilę.

Na pierwszy rzut oka wszystko piękne. Fotele wydają się być rodem z samolotu, dopiero posadzenie czterech liter nieco weryfikuje pogląd - są twardsze, nie tak wygodne, zdecydowanie węższe. No i jeśli jedzie się w pojedynkę, dostanie się obywatela do towarzystwa - w moim przypadku był to tęgi pan. Nie grubas, ale tężyzna jego starczyła, by mnie przyciskać do szyby przez całą drogę.

Kurs nocny, czyli spanie. Z tym spaniem różnie... Przyciskany do szyby nie mogłem zbyt dogodnej pozycji przyjąć. Odległości między rzędami siedzeń też nie są zbyt wielkie, co w połączeniu z brakiem sensownego miejsca na podręczny bagaż nad głową, czyni jego trzymanie w nogach koszmarnie uciążliwym. Jednak pociąg wygodniejszy, jeśli porównywać oba środki transportu zapełnione właśnie w 100%. Gdyby z boku było wolne, pewnie byłoby dużo wygodniej. Nie raz jechałem nocnym pociągiem i nie raz nie była to kuszetka/ sypialny i jakoś dało radę na tyle się zdrzemnąć, żeby dnia kolejnego nie czuć się jak zombie i nie dosypiać nawet popołudniem. Tym razem miałem sobotę jak zombie (fakt, że intensywnie spędzoną).

No I na koniec takie drobiazgi - jak autobus staje na postój, włączają się te wszystkie lampki nad głowami. O 3 w nocy (postój w Ostródzie) była to zbrodnia i wyrwała mnie z lepszej drzemki.

Nieprawdą jest też, że autobus jedzie równo z ograniczeniami prędkości, ale też nie był to rajd. Za to wifi i klima bez zastrzeżeń (chociaż z tego pierwszego skorzystałem tylko na początku podróży, a to drugie rankiem było wręcz dokuczliwe dla steranego nocną eskapadą organizmu).

Podsumowując, jeśli wybiorę się następnym razem, to chyba jednak tylko kursem dziennym - nie jest to opcja na nockę, chociaż jeszcze jedną muszę zaliczyć z niedzieli na poniedziałek, zgodnie z wykupioną rezerwacją.
Dlaczego pieprzone pierożki są dobre, a pieprzone życie już nie? (B. Schaeffer)
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.

henio_wpz
Posty: 266
Rejestracja: 19 lis 2007, 11:28
Lokalizacja: WWA Sielce

Post autor: henio_wpz » 10 lip 2011, 0:52

Fotele da się od siebie odsunąć, a pomiędzy nimi jest też rozkładany podłokietnik, który by wyznaczał granicę pomiędzy wami ;)

Awatar użytkownika
chester
Posty: 2819
Rejestracja: 25 paź 2009, 22:07
Lokalizacja: Natolin

Post autor: chester » 10 lip 2011, 1:27

Podłokietnik utrudniał kwestię, bo wznosił w górę mój łokieć, więc schowałem go potem. Odsuwanie jest na niewielką odległość (kwestia zawężania korytarza).
Dlaczego pieprzone pierożki są dobre, a pieprzone życie już nie? (B. Schaeffer)
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.

Adam G.
Posty: 4878
Rejestracja: 15 gru 2005, 19:56
Lokalizacja: Żoliborz

Post autor: Adam G. » 10 lip 2011, 15:04

chester pisze:Na pierwszy rzut oka wszystko piękne. Fotele wydają się być rodem z samolotu, dopiero posadzenie czterech liter nieco weryfikuje pogląd - są twardsze, nie tak wygodne, zdecydowanie węższe.
Kwestia sporna, bo nie wiem z czym porównujesz :) Moim zdaniem te fotele są całkiem w porządku, zaryzykowałbym stwierdzenie że siedzi mi się na nich nieco wygodniej niż w samolotach Ryanair czy Wizzair.
chester pisze:No i jeśli jedzie się w pojedynkę, dostanie się obywatela do towarzystwa - w moim przypadku był to tęgi pan. Nie grubas, ale tężyzna jego starczyła, by mnie przyciskać do szyby przez całą drogę.
To niestety wieczna i niezbyt rozwiązywalna wada autobusów. Wszystko jest pięknie, dopóki jedziesz we 2 znajome osoby lub samemu i masz wolne miejsce koło siebie. Ja na razie trafiałem wyłącznie tak i było mi bardzo wygodnie. Niemniej jednak - fotele rozsuwają się o 10cm (o czym nikt nie wie - już 7 razy jechałem PB i nie widziałem nikogo, kto by się odsunął :)) i to powinno wystarczyć by tęgi pan stał się przynajmniej ciut mniejszym problemem :)
chester pisze:Kurs nocny, czyli spanie. Z tym spaniem różnie... Przyciskany do szyby nie mogłem zbyt dogodnej pozycji przyjąć.
Jedni potrafią spać w autobusach, inni nie. Ja niestety nie potrafię - muszę mieć dwa miejsca i być strasznie zmęczony. Widzę jednak, że większości ludzi nic nie przeszkadza - zapadają w kamienny sen na siedząco, mając mało miejsca. Ja dobrze wiem, że w nocnym autobusie raczej nie zasnę i na to się nastawiam, wybierając takie kursy.
chester pisze:Odległości między rzędami siedzeń też nie są zbyt wielkie, co w połączeniu z brakiem sensownego miejsca na podręczny bagaż nad głową, czyni jego trzymanie w nogach koszmarnie uciążliwym.
Cóż - niestety, kolejna odwieczna wada autobusów :) Można zapakować bagaż do luku a ze sobą zabrać tylko picie, jedzenie i coś do czytania, jednak to tylko półśrodek.
chester pisze:Jednak pociąg wygodniejszy, jeśli porównywać oba środki transportu zapełnione właśnie w 100%.
8-osobowy przedział zapełniony na full jest wygodniejszy? Myślę, że to zależy, na jakich współpodróżnych się trafi.
chester pisze:Nieprawdą jest też, że autobus jedzie równo z ograniczeniami prędkości, ale też nie był to rajd. Za to wifi i klima bez zastrzeżeń (chociaż z tego pierwszego skorzystałem tylko na początku podróży, a to drugie rankiem było wręcz dokuczliwe dla steranego nocną eskapadą organizmu).
Wszystko zależy od kierowcy :) Z piątku na sobotę jechałem nocnym kursem ze Szczecina i naprawdę jechał wolno :) Klima niestety często chłodzi trochę za bardzo, ale to ciężka sprawa w warunkach bezprzedziałowych - nigdy nie dogodzi się każdemu.

Dla pocieszenia dodam, że reszta linii nie jest na razie aż tak obciążona - Gdańsk to wyjątek :)
noidea

bartoni722
Posty: 6225
Rejestracja: 20 mar 2009, 19:40
Lokalizacja: Z najlepszej dzielnicy Warszawy-czyli Uuk

Post autor: bartoni722 » 10 lip 2011, 16:17

A dojechałeś o czasie? Bo ja też jadę tymże do Gdańska, ale w środę. :)
I już nie stały pasażer świetnej linii 527. :(

Awatar użytkownika
chester
Posty: 2819
Rejestracja: 25 paź 2009, 22:07
Lokalizacja: Natolin

Post autor: chester » 11 lip 2011, 14:01

Dojechałem do Gdańska punktualnie. Wyjechałem wczoraj wieczorem z solidnym opóźnieniem (boarding trwa...). Znów dwa autobusy, za towarzysza podróży miałem tym razem fajnego (chudego!) pana z Oliwy, na delegacji w Warszawie, więc powspominaliśmy okolice.
Tym razem kierman zdecydowanie pędził (pędzili). Po Wisłostradzie było ponad 100 (nie chciało mi się wyciągać g-psa i sprawdzać, ale dam głowę pod topór), w każdym bądź razie na M. Wilanowska zameldowaliśmy się koło 4:45 (wybrałem 192 o 5, miast czekać na pierwsze metro do Kabat koło 5:23! Nie wiedziałem, że metro musi się tak długo wysypiać). Chłodziło, wifi coś szwankowało - komórka się z routerem wiązała, ale chyba nie było dalej połączenia z internetem, bo transfer jechał po edge'u.
Znów dwa busy pełne na full. Ta linia to ich zdecydowany hit.
Adam G. pisze:
chester pisze:Na pierwszy rzut oka wszystko piękne. Fotele wydają się być rodem z samolotu, dopiero posadzenie czterech liter nieco weryfikuje pogląd - są twardsze, nie tak wygodne, zdecydowanie węższe.
Kwestia sporna, bo nie wiem z czym porównujesz :) Moim zdaniem te fotele są całkiem w porządku, zaryzykowałbym stwierdzenie że siedzi mi się na nich nieco wygodniej niż w samolotach Ryanair czy Wizzair.
No porównuję z samolotami. W sumie nie kojarzę, by w jakimś samolotem było mi subiektywnie źle. Nawet, jak z boku siedziała ludność. W samolocie kojarzę miękkość siedzenia, która umożliwia zapadnięcie w sen (siedzenie "otula" pasażera). W PB obicie jest twarde i mało miłe dla dupy (ale praktyczne w utrzymaniu - co skaj, to skaj).
Adam G. pisze:
chester pisze:No i jeśli jedzie się w pojedynkę, dostanie się obywatela do towarzystwa - w moim przypadku był to tęgi pan. Nie grubas, ale tężyzna jego starczyła, by mnie przyciskać do szyby przez całą drogę.
To niestety wieczna i niezbyt rozwiązywalna wada autobusów. Wszystko jest pięknie, dopóki jedziesz we 2 znajome osoby lub samemu i masz wolne miejsce koło siebie. Ja na razie trafiałem wyłącznie tak i było mi bardzo wygodnie. Niemniej jednak - fotele rozsuwają się o 10cm (o czym nikt nie wie - już 7 razy jechałem PB i nie widziałem nikogo, kto by się odsunął :)) i to powinno wystarczyć by tęgi pan stał się przynajmniej ciut mniejszym problemem :)
Rozsuwali, rozsuwali. Widać wiedza powszechnieje, bo połowa autobusu była rozsunięta. Uważam jednak, że to naprawdę półśrodek. Zresztą cały czas piszę z pozycji szczęśliwca siedzącego przy oknie. Siedząc przy korytarzu niestety dodatkowo wali po oczach oświetlenie dolne korytarza, nie można się ostatecznie o szybę porzeć - szczególnie jak się ma własną poduszkę, a wczoraj "poduszkowców" było sporo - ludzie jednak uczą się podróżować w określonych warunkach :)
Adam G. pisze:
chester pisze:Kurs nocny, czyli spanie. Z tym spaniem różnie... Przyciskany do szyby nie mogłem zbyt dogodnej pozycji przyjąć.
Jedni potrafią spać w autobusach, inni nie. Ja niestety nie potrafię - muszę mieć dwa miejsca i być strasznie zmęczony. Widzę jednak, że większości ludzi nic nie przeszkadza - zapadają w kamienny sen na siedząco, mając mało miejsca. Ja dobrze wiem, że w nocnym autobusie raczej nie zasnę i na to się nastawiam, wybierając takie kursy.
Ja też chciałem "tam" pojechać 6 godzin wcześniej - niestety, miejsca sprzedane już były. Spać, spałem, ale sen to dziwny - w domu musiałem dzisiaj "dospać" kilka godzin a potem, w pracy, czułem się i czuję znów jak zombie i trochę połamany w stawach.
Adam G. pisze:
chester pisze:Jednak pociąg wygodniejszy, jeśli porównywać oba środki transportu zapełnione właśnie w 100%.
8-osobowy przedział zapełniony na full jest wygodniejszy? Myślę, że to zależy, na jakich współpodróżnych się trafi.
A jednak subiektywnie wygodniejszy. No i możliwości rozprostowania nóg o niebo większe. Spacerowanie między śpiącymi ludźmi, rozsuniętymi fotelami, nie należy do przyjemności - ani dla spacerującego, ani dla potrącanych śpiących :)
Adam G. pisze:Dla pocieszenia dodam, że reszta linii nie jest na razie aż tak obciążona - Gdańsk to wyjątek :)
Od połowy lipca (17?) dochodzą nowe kursy (zwiększa się flota), jakiś jeden zagraniczny (jako drugi, chyba Praga, albo Berlin) , ale Gdańsk na razie wciąż na 3x dziennie. Ciekawe, jak często wspomagają Gdańsk drugimi autobusami, ale pewnie weekendowo zawsze. Do czasu zakończenia modernizacji dziewiątki ta trasa będzie generatorem ruchu. Kolej powinna to przemyśleć, bo już 140 osób nocnym kursem (dwa pełne autobusy) to nie jest coś, na co można machnąć ręką. A jak pojadą trzy autobusy? Zdecydowanie jednak następnym razem będę szukać połączenia popołudniowego, ale nie nocnego.
Dlaczego pieprzone pierożki są dobre, a pieprzone życie już nie? (B. Schaeffer)
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.

Adam G.
Posty: 4878
Rejestracja: 15 gru 2005, 19:56
Lokalizacja: Żoliborz

Post autor: Adam G. » 11 lip 2011, 16:40

chester pisze:Tym razem kierman zdecydowanie pędził (pędzili). Po Wisłostradzie było ponad 100 (nie chciało mi się wyciągać g-psa i sprawdzać, ale dam głowę pod topór),
Bum, straciłeś głowę :) One mają ogranicznik na 100km/h.
chester pisze:wifi coś szwankowało - komórka się z routerem wiązała, ale chyba nie było dalej połączenia z internetem, bo transfer jechał po edge'u.
Wi-fi działa różnie, ale to już wina operatorów sieci komórkowych. Na trasie do Wrocławia bez większych zarzutów, do Szczecina z małymi problemami, do Katowic przez Kraków z dużymi problemami :)
chester pisze:No porównuję z samolotami. W sumie nie kojarzę, by w jakimś samolotem było mi subiektywnie źle. Nawet, jak z boku siedziała ludność. W samolocie kojarzę miękkość siedzenia, która umożliwia zapadnięcie w sen (siedzenie "otula" pasażera). W PB obicie jest twarde i mało miłe dla dupy (ale praktyczne w utrzymaniu - co skaj, to skaj).
Moja dupa twierdzi, że te siedzenia są równie miękkie jak w samolotach (Ryanair, Wizzair - w przypadku innych linii faktycznie bywa lepiej) :) Oczy i ręce twierdzą zaś, że zarówno Ryanair, jak i Wizzair też mają siedzenia ze skaju. No i w tych samolotach jest jeszcze mniej miejsca na nogi :)
chester pisze:A jednak subiektywnie wygodniejszy. No i możliwości rozprostowania nóg o niebo większe. Spacerowanie między śpiącymi ludźmi, rozsuniętymi fotelami, nie należy do przyjemności - ani dla spacerującego, ani dla potrącanych śpiących :)
Nauczyłem się chodzić tak, by nikogo nie potrącać - choć wymaga to czasem przeskakiwania nad czyimiś nogami :)
noidea

Awatar użytkownika
chester
Posty: 2819
Rejestracja: 25 paź 2009, 22:07
Lokalizacja: Natolin

Post autor: chester » 11 lip 2011, 16:58

Adam G. pisze:
chester pisze:Tym razem kierman zdecydowanie pędził (pędzili). Po Wisłostradzie było ponad 100 (nie chciało mi się wyciągać g-psa i sprawdzać, ale dam głowę pod topór),
Bum, straciłeś głowę :) One mają ogranicznik na 100km/h.
Coś nie tak... na trasie, jak mierzyłem g-psem, to mi wychodziło stale 90-110 i to też wczoraj. Ja bym się tam nie upierał, gdyby nie ten pomiar z nudów na którymś odcinku siódemki.
Adam G. pisze:
chester pisze:wifi coś szwankowało - komórka się z routerem wiązała, ale chyba nie było dalej połączenia z internetem, bo transfer jechał po edge'u.
Wi-fi działa różnie, ale to już wina operatorów sieci komórkowych. Na trasie do Wrocławia bez większych zarzutów, do Szczecina z małymi problemami, do Katowic przez Kraków z dużymi problemami :)
Toż ja nie narzekam na to, generalnie nie stoję za krzykaczami, że PB to gie. Sam byłem entuzjastą pomysłu i po prostu swój entuzjazm skonfrontowałem z rzeczywistością. Jest fajnie (nigdy nie odbyłem jeszcze podróży na tej trasie w tak komfortowo klimatyzowanym wnętrzu, prócz własnego samochodu, kibelek jest naprawdę fajny i czysty), ale chodzi o to, by te plusy nie przesłoniły nam minusów, które zawsze jakieś są.

Nawet taka głupota, jak półka nad siedzeniami. W samolocie można wsadzić tam nawet niezły bagaż, pod siedzenie zresztą też. W PB nad głowę można najwyżej położyć (małą!) butelkę z piciem i dwie kanapki. Powoduje to, że ludzie swój bagaż podręczny trzymają w nogach lub w taki sposób pod siedzeniem, że utrudnia to wyprostowanie nóg osobom siedzącym za nimi. Zdecydowanie będę się upierał, że przesadzili ze zbyt małym dystansem między siedzeniami - taki może być na podróż dwugodzinną, ale nie sześciogodzinną. A przecież są kursy dłuższe (międzynarodowe).

Jak odjeżdżaliśmy z Ostródy, za nami przypałętał się PKS Mława (chyba jakiś Solbus), kurs Karwia - Warszawa. Spojrzałem nań i zatęskniłem za tymi wolnymi miejscami wewnątrz :)
Dlaczego pieprzone pierożki są dobre, a pieprzone życie już nie? (B. Schaeffer)
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.

Rosa
Posty: 4490
Rejestracja: 20 gru 2005, 14:47
Lokalizacja: os Wilga

Post autor: Rosa » 12 lip 2011, 14:27

chester pisze: Od połowy lipca (17?) dochodzą nowe kursy (zwiększa się flota), jakiś jeden zagraniczny (jako drugi, chyba Praga, albo Berlin) , ale Gdańsk na razie wciąż na 3x dziennie. Ciekawe, jak często wspomagają Gdańsk drugimi autobusami, ale pewnie weekendowo zawsze. Do czasu zakończenia modernizacji dziewiątki ta trasa będzie generatorem ruchu. Kolej powinna to przemyśleć, bo już 140 osób nocnym kursem (dwa pełne autobusy) to nie jest coś, na co można machnąć ręką. A jak pojadą trzy autobusy? Zdecydowanie jednak następnym razem będę szukać połączenia popołudniowego, ale nie nocnego.
Ciekawe czy te kursy do Gdanska przynosza juz zyski. Jak patrze na ceny to "normalną" ceną za przejazd do Gdańska jest obecnie 35 zł, tańszych kusów na lipiec raczej juz nie ma. Biorac pod uwage te pare biletów za 1 czy 10 zł oraz 43 zł na niektore kursy to wychodzi na to że z biletów powinni miec około 2000 zł czyli odliczając 8%VAT jakies 1800 na pojazd. Czy cos takiego może juz zapewnic opłacalność?
A kolej chyba powinna zacząć walczyć o klienta na tej trasie bo jednak strata conajmniej 100 pasażerów dziennie przy wysokich kosztach stałych może ich w koncu zaboleć.

Awatar użytkownika
Bywalec
Posty: 3732
Rejestracja: 29 mar 2010, 20:17

Post autor: Bywalec » 12 lip 2011, 14:56

chester pisze:Znów dwa busy pełne na full. Ta linia to ich zdecydowany hit.
Tanio i szybciej niż kolej.
Obrazek

Awatar użytkownika
chester
Posty: 2819
Rejestracja: 25 paź 2009, 22:07
Lokalizacja: Natolin

Post autor: chester » 12 lip 2011, 14:57

Rosa pisze:Ciekawe czy te kursy do Gdanska przynosza juz zyski. Jak patrze na ceny to "normalną" ceną za przejazd do Gdańska jest obecnie 35 zł, tańszych kusów na lipiec raczej juz nie ma. Biorac pod uwage te pare biletów za 1 czy 10 zł oraz 43 zł na niektore kursy
Ano właśnie - wydaje mi się, że "normalną" ceną jest jednak 43 zł. Oczywiście kwestią umowną jest, co nazwiemy ceną "normalną", ale ja bym tak nazywał cenę, po której można nabyć w dowolnym momencie (czyli na godzinę przed odjazdem też, jeśli tylko jest miejsce), a nie cenę jakkolwiek warunkową, nawet jeśli miejsc za 35 zł jest więcej niż 2.
wychodzi na to że z biletów powinni miec około 2000 zł czyli odliczając 8%VAT jakies 1800 na pojazd. Czy cos takiego może juz zapewnic opłacalność?
70 osób (pełny) razy, weźmy nawet 35 złotych średnio (myślę, że średnia jest większa), to daje 2.450, bez VAT jakieś 2000 zł. Trzy kursy dziennie robią trzy autobusy.

No i teraz policz w skali miesiąca (30 dni).
3x2000x30 = 180.000 zł przychodów

Koszty... ano właśnie, może ktoś zna pozycje kosztowe?
1) paliwo. Ile taki autobus średnio na 100 km pali? Policzyć trzeba dobre 800 km na kółko z czynnościami technicznymi i innymi, byłoby:
cena paliwa za l netto x 3 kursy dziennie x 30 dni x 8 setek km na kółko x l na 100 km
2) ludzie. do obsługi takiej trasy zakładamy max 15 kierowców, więcej nie trzeba. Ich średnie jedno wynagrodzenie netto razy dwa (wszystkie narzuty pracownika i pracodawcy) razy 15 osób daje nam miesięczny koszt
3) tabor - nie mam pojęcia ile kosztuje miesięcznty leasing takiego wanhula z ubezpieczeniem i serwisem... Wiem, ile lokomotywa kosztuje, ale autobus? Hm... :) Koszt razy trzy, w każdym razie.
4) infrastruktura - jak ustaliliśmy pi razy oko, całość wozokm miesięcznie trzech autobusów to ok. 72.000 km Załóżmy, że za 95% trasy zapłaci się e-myto. No to 72.000 razy koszt myta na km, to infra.

Do tych podstawowych wartości powyżej proponowałbym ok. 10% narzutów (overheads).
I teraz odejmujemy koszty od przychodów i zasadniczo szacunkowo coś mamy, tylko podstawić konkrety za powyższe. Oczywiście wszystko powyżej w cenach bez VAT.
Dlaczego pieprzone pierożki są dobre, a pieprzone życie już nie? (B. Schaeffer)
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.

MichalJ
Posty: 15044
Rejestracja: 12 kwie 2010, 19:33

Post autor: MichalJ » 12 lip 2011, 15:16

Przy takich założeniach to dawno na minusie jesteśmy... :)

Awatar użytkownika
chester
Posty: 2819
Rejestracja: 25 paź 2009, 22:07
Lokalizacja: Natolin

Post autor: chester » 12 lip 2011, 15:18

A co nie halo w powyższych założeniach?

Wróć - oczywiście kursy są w DWIE strony, czyli przychody razy 2
w zmianan można dać procent wypełnienia typu 85%...
Dlaczego pieprzone pierożki są dobre, a pieprzone życie już nie? (B. Schaeffer)
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.

ODPOWIEDZ