Humor
Moderatorzy: Wiliam, Szeregowy_Równoległy
- Bastian
- Sułtan Maroka
- Posty: 36141
- Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
- Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...
Nic nie rozumiem. Przemyśl to najpierw...SławekM pisze:powoduje u mnie niesmak i zażenowanie osoby to tworzącej
Honi soit qui mal y pense...
Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
- R-9 Chełmska
- Posty: 6079
- Rejestracja: 14 gru 2005, 20:15
- Lokalizacja: Tarchomin/Rakowiec
"Materiał został usunięty. Skorzystaj z wyszukiwarki, aby znaleźć interesujące Cię materiały."JacekM pisze:Hitlerowi znowu coś się nie podoba...
Wiocha....
Jožin z bažin kouše, saje, rdousí.... -
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów" - Stanisław Lem
Powyższy post jest tylko i wyłącznie moim prywatnym zdaniem z którym inni dyskutanci nie muszą się zgadzać.
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów" - Stanisław Lem
Powyższy post jest tylko i wyłącznie moim prywatnym zdaniem z którym inni dyskutanci nie muszą się zgadzać.
Linia 705. Sylwester 2009, jest godzina 19. Stary ikarus przegubowy jedzie na Białobrzegi, w sekcji B rozpoczęła się już zabawa sylwestrowa, wszyscy palą i piją. Jest strasznie siwo, a puszki po browarach lecą na ulice. Linia ta ma większość przystanków NŻ, więc od Płochocińskiej do Nieporętu zatrzymał się z raz, góra 2. Jeden mocno wstawiony facet stwierdził, że musi się odlać no i stanął sobie przy 4 drzwiach i zaczął na nie lać. Niestety autobusem troszkę bujało no i koleś nie utrzymał równowagiprosper5250 pisze:Sytuacja z przed pół godziny.
Oczekuję na Os. Potok na najbliższy wóz w kierunku Tarchomina czyli zgodnie z rozkładem na 510. Podjeżdża lekko spóźniony 3310 (to ten który brzmi jakby miał 1 bieg). Rozpoznaję numer bez patrzenia na "tabor" (no... mógł to jeszcze być 3334). Lokuję się przy 4 drzwiach i jak to mam w zwyczaju podpieram wiatrołap (tłok tradycyjnie jak zwykle, wiadomo). W środku w sekcji B piątka rozbawionej młodzieży typu "pudel metal" z lat '80 - trzech kolesi i dwie panny - wszyscy w wieku ok. 19-21 lat (jedna panna jak jasny blond Avril Lavigne a druga jak Weronika Rosati - tyle, że bez piegów). Towarzystwo roześmiane, ale nie za głośno i generalnie nie ma problemu. Okazuje się, że gościowi w blue jeans kurtce (z wielkim na plecach logiem kapeli Kiss) chce się "siku". Jesteśmy już na Modlińskiej i zjeżdżamy z remontowanego wiaduktu przy elektrociepłowni. Gostek wstaje z "komitetu powitalnego" (gdzie siedział obejmując panienkę), przeprasza gościa który stał przy prawym wiatrołapie (obok mnie) i próbuje (skutecznie) otworzyć prawe skrzydło czwartych drzwi (patrząc od zewnątrz). 3310 zatrzymuje się na światłach a gościu wyciąga fujarę i próbuje lać (na zewnątrz) ale jak mówi jąkając się ze śmiechu "nie może się skupić" (na oko gość jest po pięciu, sześciu browarach). MAN rusza a ten dalej swoje. Zajeżdżamy na Konwaliową, drzwi się otwierają, ja wysiadam a ten dalej (prawdopodobnie z fiutem na wierzchu) próbuje zrobić swoje. Wysiadam i widzę że za 3310 stoi już 5234 na 516, z którego wyskakuje kiero (podczas gdy ja do niego wsiadam), staje przed gościem trzymając się za pas i patrzy... 3310 odjeżdża, kiero od 5234 wskakuje z powrotem i my też ruszamy. 5234 zaczyna trąbić i 3310 zwalnia, podczas jazdy "mój" kiero krzyczy do tego z 3310 (zrównując się kabinami), że z tyłu szczają pijani i żeby się zatrzymał! 3310 powoli hamuje przed Płochocińską a "my" musimy jechać dalej, bo aby podjechać do 3310 - 5234 musiał skierować się na pas dla wjeżdżających na wiadukt nad Płochocińską... I tu następuje koniec obserwacji a raczej się ona ucina po prostu...
Mam trochę kaca moralnego, bo: mogłem gościowi wyperswadować słownie jego zapędy, mogłem go "wysadzić" kopem na światłach bądź w czasie jazdy przez uchylone przez niego drzwi (postępowanie zdaje się karalne - znaczy wyrzucenie kogoś z jadącego pojazdu) albo dokonać którekolwiek, wysiąść na Konwaliowej i jeszcze mu "doprawić". Jednak na moich oczach nie obszczał NG313 więc dla mnie nie było sprawy... Generalnie rozśmieszyło mnie to wszystko no i z czymś takim nie spotkałem się jeszcze (nawet na Targówku)
Jak zawsze radosna twórczość obecnych "gwiazd" muzyki rozrywkowej nie pozwala o sobie zapomnieć: tym razem Małgorzata (Andrzejczuk) "Hogata" Andrzejewicz i jej teledysk.
Piosenka marna, a ten zlepek motywów z innych teledysków... nie potrafię tylko sobie przypomnieć z którego teledysku pochodzi ten motyw mężczyzny siedzącego za pulpitem niezidentyfikowanego urządzenia który przekłada w powietrzu obrazy który pojawia się w tym teledysku kilkakrotnie. Teledysk tandeta.
Piosenka marna, a ten zlepek motywów z innych teledysków... nie potrafię tylko sobie przypomnieć z którego teledysku pochodzi ten motyw mężczyzny siedzącego za pulpitem niezidentyfikowanego urządzenia który przekłada w powietrzu obrazy który pojawia się w tym teledysku kilkakrotnie. Teledysk tandeta.
Odwagą nie jest bycie takim jak inni - odwagą jest bycie sobą
- hafilip84
- Jego Gryząca Albumowość
- Posty: 7496
- Rejestracja: 14 gru 2005, 21:03
- Lokalizacja: Legionowo
Mi się kojarzy z filmem... Zdaje się, że to był "Raport Mniejszości"...Frencher pisze:nie potrafię tylko sobie przypomnieć z którego teledysku pochodzi ten motyw mężczyzny siedzącego za pulpitem niezidentyfikowanego urządzenia który przekłada w powietrzu obrazy który pojawia się w tym teledysku kilkakrotnie.
Materiał z nowej edycji "Mam talent". Podczas oglądania dla własnego bezpieczeństwa nic nie jeść ani nic nie pić.
Odwagą nie jest bycie takim jak inni - odwagą jest bycie sobą
- Patryk2222
- Posty: 1088
- Rejestracja: 10 lut 2007, 22:52
- Lokalizacja: Legionowo
Dobre ale widziałem lepsze niestety nie polskie(z napisami): http://www.youtube.com/watch?v=b0nVqKbv ... re=related Chyba najlepszy program TVN.
A415>>3911>>3916>>3905>>4796>>4938
>>5457>>1804
D2156HM6UT POWER >> http://www.youtube.com/watch?NR=1&v=xyaT6AMVrU0
Ehhh wspomnienia ostatnią jazdą 5202 https://www.youtube.com/watch?v=xdPpMuFIcAg
D2156HM6UT POWER >> http://www.youtube.com/watch?NR=1&v=xyaT6AMVrU0
Ehhh wspomnienia ostatnią jazdą 5202 https://www.youtube.com/watch?v=xdPpMuFIcAg
Informuję, że powyższa wypowiedź stanowi wyłącznie moje prywatne zdanie i nie jest dozwolonym ażeby była wiązana z nieoficjalnym lub oficjalnym stanowiskiem organizacji lub firmy, z którą byłem, jestem lub będę zawodowo lub prywatnie związany.
pewien osobnik siadłszy z dala od domu w zapadłej kafejczynie na portalu gazety i mając już wszystko serdecznie w dupie pisze:...Interesuje mnie jedynie zwyciestwo! - grzmiał Leo Beenhakker
przechadzając sie w tą i z powrotem przed grupką skupionych pilkarzy.
- Dobrze, powtórze jeszcze raz. Żewlakow! Co to jest?
Wywolany wyprężył się na baczność i stuknął obcasami. To znaczy próbowal,
lecz gumowe korki stłumiły odgłos.
- To jest kura, panie generale!
- Gó... tam! Bosacki! Co to jest?
Bartosz Bosacki przez chwile z uwagą przyglądał się okazanemu przedmiotowi.
- To nie jest kura? - zaczął asekuracyjnie.
- Dobrze. To nie jest kura. A co to jest?
- Nie kura, panie gene... znaczy, panie trenerze.
- To juz wiem. Pytalem, co to jest.
- To jest... to jest piii...
- Dobrze, dobrze, pi?
- Pinokio?
- Sam jestes Pinokio! Dudka! Co to jest?
- To jest pilka, panie trenerze!
- Brawo! Swietnie! Reszta slyszala? No to wszyscy razem powtarzamy.
Glosno! Zebym was slyszal!
- Toooojeeeeestpiiiiiiilkaaaaaaa.
- Dobrze. Piłka do gry w pilkę nozną, zwaną tez futbolem. Dlatego czasami
nazywa sią ja też futbolówką. Dudka! Czemu Gancarczyk sie przewrócił?
Dariusz Dudka podbiegl do kolegi, który zsunal sie z lawki i jeczal na
podlodze w pozycji "ranek na weselu". Fachowo sprawdzil puls i oddech, po czym
zdal relacje.
- Zwykle omdlenie, panie trenerze.
- Omdlenie? A to czemu?
- Zwykle tak reaguje na natlok informacji. Po prostu uklad nerwowy mu sie
wylacza. Pan trener podal zbyt duzo informacji o pilce, kolega próbowal to
przyswoic i zapomnial oddychac. Niedotlenienie mózgu i omdlenie jako naturalna
konsekwencja.
- Ale ja tylko powiedzialem, ze pilka to futbolówka!
- No wlasnie. Za duzo informacji na raz, prosze pana.
Leo przez chwile milczal, po czym machnal reka.
- Niewazne. Blaszczykowski! Co macie robic z pilka na meczu?
- Nie dotykac rekami!
- Dobrze. A do tego co? Tak, Boruc?
- Ja moge rekami, trenerze?
- Możesz.
Ktos niesmialo zaprotestowal.
- Dlaczego Boruc moze rekami, a my nie?
- Bo Boruc jest bramkarzem.
- Ale to niesprawiedliwe. Dlaczego zawsze Boruc jest bramkarzem?
- Bo mam rekawice, zlamasie!
- Sam jestes zlamasem, zlamasie!
- Spokój!!! - Leo wlozyl w ten okrzyk tyle sil, ile miał - Boruc moze
dotykac pilki rekami, a wy nie. Jasne?
- Ale...
- Jasne?!!!
- Tak, trenerze.
- To dobrze. Nie zazdrosccie mu, bo on bedzie musiał caly mecz stać na
bramce, a wy bedziecie mogli strzelac gole. Ooo... widzę, że Gancarczyk
doszedl do siebie. Zuch chlopak. Tak, Lewandowski?
- Co to znaczy strzelac gole, trenerze?
- To znaczy musicie umiescic pilke w bramce przeciwnika.
- Ale tylko Boruc moze jej dotykac!
- Tak, ale pilka nozna polega na kopaniu pilki nogami. Troche to zakrawa na
pleonazm, bo niby nie mozna kopac rekami, ale... Czemu Gancarczyk znowu lezy?
- Pleonazm, trenerze. Załatwił go pan tym chyba na cacy.
- Ups...
- Chyba trzeba bedzie zadzwonic po erke...
- Dobrze, niech ktos zadzwoni. Na czym to ja... Acha. Trzeba wkopac pilkę do
bramki przeciwnika.
Wsród zawodników zapanowalo poruszenie. Wreszcie z lawki podniósl sie Krzynówek.
- Ale to bardzo trudne, trenerze. Niech pan sam spojrzy - pilka jest okragla
i bardzo trudno jest ja tak kopnac, zeby poleciala tam gdzie sie chce. O, prosze...
Tu Krzynówek postawil przed soba pilke i spróbowal kopnac w strone
Beenhakkera. Guerreiro, trafiony centralnie w nos, dolaczyl stanami
swiadomosci do Gancarczyka. Leo przeciagnal sobie wolno dlonia po twarzy.
Zrobil kilka glebokich wdechów.
- Nie wiem, jak tego dokonacie, ale macie wygrać. Macie ich rozniesc,
rozgnieść i rozgromić! Macie byc jak polska husaria pod Wiedniem! Jak
szwoleżerowie pod Samosierrż! Jak Jagiello pod Grunwaldem! Zrozumiano?
Brożek niesmialo podniósl rękę.
- Na pewno jak Jagiełło pod Grunwaldem?
- Tak, do jasnej cholery!
- A skąd trener tak dobrze zna historie Polski?
- Nieważne! A teraz won! Na boisko!
-Piłkarze stali przy wyjsciu do szatni. Lewandowski jeszcze raz
przypominał slowa trenera.
- Pamiętacie, co nam powiedzial? Mamy być jak Jagiełło!
- A co robil Jagieło? - spytal Guerreiro, któremu dawna historia Polski nie
była jeszcze dosc bliska.
- Z tego co wiem, to trzeba stac na wzgórzu i po prostu patrzeć, co robią tamci...
- Ale na boisku nie ma wzgórza!
- No to po prostu bedziemy stać i patrzeć. Trener na pewno bedzie zadowolony
"Coś ci powiem chłopcze! Gdy będziesz wracał do domu dziś wieczór, a jakiś psychopata rzuci się na ciebie z garścią malin, nie przyłaź mi tutaj skomleć." - John Cleese