: 27 lut 2006, 22:49
No dobrze, to jakie widzisz w takim razie rozwiązanie? Czy jazda, powiedzmy, 200km w ścisku, na stojąco, w zimnie (lub upale - do wyboru), to standard, na jaki powinniśmy się godzić? To może trzeba wprowadzić wagony z miejscami tylko do stania? Są chyba pewne granice przyzwoitości - czas się ucywilizować, podróżowanie samochodem będzie coraz droższe, więc kolej może być alternatywą, jeśli tylko zapewni się ludziom odpowiednie warunki. I bez inwestycji w tabor (że o torach nie wspomnę) się nie obejdzie).geograf pisze:I znowu ten sam tekst: "pozostali ludzie wyparują". (Bo ten o przeprowadzce na stałe połóżmy na półce z głupimi żartami).Ikarusomaniak pisze: Gdy jeździłem jeszcze PR to zdarzały się momenty, że np. przed świętami puszczali krótki pociąg (5, góra 6 wagonów) i ludzie ledwo mieścili się już na Zachodnim. Jechałem przyciśnięty do zewn. drzwi wagonu, zmarzłem i miałem pietra, że zaraz się otworzą. Z TLK wiążę nadzieje, że może ktoś tam wreszcie zacznie myśleć i że nie będę już miał takich przygód.
Jeżeli obecnie jest taki tłok, że ludzie są ściśnięci na korytarzu, to zakłądając że wprowadzą obowiązkowe miejscówki -ile wagonów będzie musiał mieć ten jeden skład? A ile jest pdobnych pociągów w całej Polsce, skąd wezmą wagony?
Jeżeli chcemy się pozbyć tłoku to nie przez podwyższanie cen (bo ludzie pójdą tam,gdzie taniej, chociażby mieli jechać godzinę dłużej-po prostu nieco rzadziej będą jeździć,ale będą), ale poprzez dodawanie połączeń/ilości pociągów!
I jeszcze jedno: co to jest [R], RF i inne takie?