...
W sumie odpysknąłbym mu że równie dobrze on może tutaj nie pracować. Nie mniej obawa kierowców jest nieuzasadniona bo co taki dyspozytor może
?
- 29 Ikarusów
- Posty: 172
- Rejestracja: 02 paź 2010, 12:18
- Lokalizacja: inąd
Nie wiem, czy ktoś już o tym napisał...
W tvn24 leci właśnie (ale pewnie było już to w ciągu dnia i jest do znalezienia w sieci na ich portalu) materiał z warszawskich zajezdni (m.in. pokazywana Ostrobramska) o pozostawionych na noc włączonych silnikach w autobusach. Dziennikarz pełen oburzenia, że wszystkie (takie stwierdzenie wyraźnie padło) autobusy chodzą przez całą noc, jest też materiał z ukrytej kamery i jakiś gostek ze zmienionym przez redakcję głosem opowiada o stratach z tego wynikających.
Sam jestem zdziwiony, bo jak nie cierpię różnych "interwencyjnych" reportaży tej stacji o pierdołach, to w tym przypadku zgadzam się z postawionymi tezami. Oczywiście przyjemnie jest wyjechać rano cieplutkim autobusem, ale koszty są chyba niewspółmierne... Nawet nie chodzi mi o całkiem spore zużycie paliwa pomnożone przez ilość pojazdów i spaliny puszczone bez sensu na miasto (jak by mało dymu było z domowych spalarni śmieci...). Przede wszystkim uważam, że pozostawienie na tak długo włączonego silnika w jakimkolwiek pojeździe po prostu mocno zużywa i silnik i inne podzespoły - pojazd nie jest do zaprojektowany do pracy na postoju przez tyle godzin. Oczywiście nie odczuje się tego zaraz, nawet za rok, ale za kilka lat.
BTW, co na to drogówka lub SM? Jakiś jest chyba paragraf, że pojazd nie może pracować w miejscu dłużej niż minuta (ale dokładnie nie pamiętam albo się zmienił.)
Cóż, chyba miasto na to stać... a potem biadolenie, że brakuje na to i owo
W tvn24 leci właśnie (ale pewnie było już to w ciągu dnia i jest do znalezienia w sieci na ich portalu) materiał z warszawskich zajezdni (m.in. pokazywana Ostrobramska) o pozostawionych na noc włączonych silnikach w autobusach. Dziennikarz pełen oburzenia, że wszystkie (takie stwierdzenie wyraźnie padło) autobusy chodzą przez całą noc, jest też materiał z ukrytej kamery i jakiś gostek ze zmienionym przez redakcję głosem opowiada o stratach z tego wynikających.
Sam jestem zdziwiony, bo jak nie cierpię różnych "interwencyjnych" reportaży tej stacji o pierdołach, to w tym przypadku zgadzam się z postawionymi tezami. Oczywiście przyjemnie jest wyjechać rano cieplutkim autobusem, ale koszty są chyba niewspółmierne... Nawet nie chodzi mi o całkiem spore zużycie paliwa pomnożone przez ilość pojazdów i spaliny puszczone bez sensu na miasto (jak by mało dymu było z domowych spalarni śmieci...). Przede wszystkim uważam, że pozostawienie na tak długo włączonego silnika w jakimkolwiek pojeździe po prostu mocno zużywa i silnik i inne podzespoły - pojazd nie jest do zaprojektowany do pracy na postoju przez tyle godzin. Oczywiście nie odczuje się tego zaraz, nawet za rok, ale za kilka lat.
BTW, co na to drogówka lub SM? Jakiś jest chyba paragraf, że pojazd nie może pracować w miejscu dłużej niż minuta (ale dokładnie nie pamiętam albo się zmienił.)
Cóż, chyba miasto na to stać... a potem biadolenie, że brakuje na to i owo
- Patryk2222
- Posty: 1088
- Rejestracja: 10 lut 2007, 22:52
- Lokalizacja: Legionowo
To chyba nie z pieniędzy miasta idzie a własnych spółki, ale mniejsza o to ważne że prawdopodobnie taniej jest zostawić wóz na chodzie na te 3-4h niż płacić kary za nie zrealizowane kursy.29 Ikarusów pisze:Nie wiem, czy ktoś już o tym napisał...
W tvn24 leci właśnie (ale pewnie było już to w ciągu dnia i jest do znalezienia w sieci na ich portalu) materiał z warszawskich zajezdni (m.in. pokazywane Ostrobramska) o pozostawionych na noc włączonych silnikach w autobusach. Dziennikarz pełen oburzenia, że wszystkie (takie stwierdzenia wyraźnie padło) autobusy chodzą przez całą noc, jest też materiał z ukrytej kamery i jakiś gostek ze zmienionym przez redakcję głosem opowiada o stratach z tego wynikających.
Sam jestem zdziwiony, bo jak nie cierpię różnych "interwencyjnych" reportaży tej stacji o pierdołach, w tym przypadku zgadzam się z postawionymi tezami. Oczywiście przyjemnie jest wyjechać rano cieplutkim autobusem, ale koszty są chyba nie współmierne... Nawet nie chodzi mi o całkiem spore zużycie paliwa pomnożone przez ilość pojazdów i spaliny puszczone bez sensu na miasto (jak by mało dymu było z domowych spalarni śmieci...). Przede wszystkim uważam, że pozostawienie na tak długo włączonego silnika w jakimkolwiek pojeździe po prostu mocno zużywa i silnik i inne podzespoły - po prostu pojazd nie jest do zaprojektowany do pracy na postoju przez tyle godzin. Oczywiście nie odczuje się tego zaraz, nawet za rok, ale za kilka lat.
BTW, co na to drogówka lub SM? Jakiś jest chyba paragraf, że pojazd nie może pracować w miejscu dłużej niż minuta (ale dokładnie nie pamiętam albo się zmienił.)
Cóż, chyba miasto na to stać... a potem biadolenie, że brakuje na to i owo
A415>>3911>>3916>>3905>>4796>>4938
>>5457>>1804
D2156HM6UT POWER >> http://www.youtube.com/watch?NR=1&v=xyaT6AMVrU0
Ehhh wspomnienia ostatnią jazdą 5202 https://www.youtube.com/watch?v=xdPpMuFIcAg
D2156HM6UT POWER >> http://www.youtube.com/watch?NR=1&v=xyaT6AMVrU0
Ehhh wspomnienia ostatnią jazdą 5202 https://www.youtube.com/watch?v=xdPpMuFIcAg
Jakiś 574x z R-11 nie dość, że przez dobę przepalił 242 litry ropy to na dodatek przez wydech wydalił praktycznie cały olej. Nie wspomnę o 5517, który przez cały dzień pracował z pedałem gazu wciśniętym w podłogę29 Ikarusów pisze:Przede wszystkim uważam, że pozostawienie na tak długo włączonego silnika w jakimkolwiek pojeździe po prostu mocno zużywa i silnik i inne podzespoły - po prostu pojazd nie jest do zaprojektowany do pracy na postoju przez tyle godzin.
Może latem to ma wpływ, gdyż silnik się grzeje, ale przy takim mrozie, to naprawdę nie ma większego wpływu na jego żywotność. Praca na jałowym biegu jest jednak najmniej obciążająca motor. A przepis o wyłączaniu silnika przy postoju dłuższym niż minuta, owszem jest, ale na ulicy. Zajezdnia to zamknięty teren prywatny - można.29 Ikarusów pisze: Sam jestem zdziwiony, bo jak nie cierpię różnych "interwencyjnych" reportaży tej stacji o pierdołach, to w tym przypadku zgadzam się z postawionymi tezami. Oczywiście przyjemnie jest wyjechać rano cieplutkim autobusem, ale koszty są chyba niewspółmierne... Nawet nie chodzi mi o całkiem spore zużycie paliwa pomnożone przez ilość pojazdów i spaliny puszczone bez sensu na miasto (jak by mało dymu było z domowych spalarni śmieci...). Przede wszystkim uważam, że pozostawienie na tak długo włączonego silnika w jakimkolwiek pojeździe po prostu mocno zużywa i silnik i inne podzespoły - pojazd nie jest do zaprojektowany do pracy na postoju przez tyle godzin. Oczywiście nie odczuje się tego zaraz, nawet za rok, ale za kilka lat.
BTW, co na to drogówka lub SM? Jakiś jest chyba paragraf, że pojazd nie może pracować w miejscu dłużej niż minuta (ale dokładnie nie pamiętam albo się zmienił.)
-
Stary Pingwin
- Posty: 6024
- Rejestracja: 11 lis 2009, 11:48
Nie chodzi o odpalanie. Po wyłączeniu silnika spada ciśnienie w układzie pneumatycznym a tam znajduje się zawsze woda - nawet w śladowych ilościach potrafi zamarznąć i rano jest problem na przykład z drzwiami. A te rozmrozić to praktycznie tylko w hali.grzegorz pisze:Wydawało mi się, że akurat Ostrobramska ma w miarę nowe wozy. One też nie odpalaja po nocy?
Pozdrawiam
[||==||][==||==||]
[||==||][==||==||]
- 29 Ikarusów
- Posty: 172
- Rejestracja: 02 paź 2010, 12:18
- Lokalizacja: inąd
dzisiaj ukazało się wraz z materiałem filmowym na stronie tvnwarszawa29 Ikarusów pisze:W tvn24 leci właśnie (ale pewnie było już to w ciągu dnia i jest do znalezienia w sieci na ich portalu) (...)
http://www.tvnwarszawa.pl/informacje,ne ... 08219.html
"Całą noc na jałowym biegu.
"Wiemy co robimy"
W zajezdni Ostrobramska silniki autobusów pracują całą noc. Mieszkańcy mają dość klekotu, kierowcy mówią, że to strata pieniędzy i zły serwis. – Wiemy co robimy – uspokaja MZA.
Autobusy, które wracają z dziennych tras do zajezdni na ulicy Ostrobramskiej parkują z odpalonymi silnikami. Paliwa w bakach ubywa, a mieszkańcy nie chcą już sypiać w akompaniamencie diesli.
Nie są zadbane
Zdaniem kierowców, takie praktyki nie mają uzasadnienia. Gdyby pojazdy były prawidłowo serwisowane, a paliwo dobrej jakości, na pewno odpalałyby bez problemu. - W Szwecji są podgrzewacze elektryczne. U nas włącza się silniki. Przykro mi, tak to wygląda – mówi jeden z kierowców, z którym rozmawiał Mateusz Wróbel, reporter TVN24.
Jeden z pracowników MZA, oskarża władze spółki o zaniedbania. - Autobusy nie zostały przygotowane z sposób należyty do sezonu jesienno-zimowego. Dowodem jest wysoka awaryjność autobusów, zamarzanie układów pneumatycznych oraz pozostawianie pojazdów na jałowym biegu z włączonymi silnikami - twierdzi kierowca, który chciał zachować anonimowość.
Zimny start
Całą sytuacją zaskoczony jest również producent autobusów, firma Solaris. - Jeśli autobusy są właściwie serwisowane oraz tankowane odpowiednim paliwem (tzw. zimowym), nie musza być pozostawione uruchomione w nocy, jeśli panują ujemne temperatury. Autobusy marki solaris posiadają funkcję tzw. zimnego startu, który umożliwia uruchomienie silnika nawet przy bardzo niskich temperaturach [podkr. 29 Ikarusów] – przekonuje Mateusz Figaszewski z Solaris Bus & Coach SA w piśmie skierowanym do reportera TVN24.
MZA wie co robi
MZA nie widzi jednak nic dziwnego w pracujących całą noc silnikach i tłumaczy, że to wszystko dla dobra pasażerów.
- MZA to firma, która zatrudnia inżynierów z wyższym technicznym wykształceniem i wie co robi – ripostuje Adam Stawicki z Miejskich Zakładów Autobusowych. Odpiera też zarzuty o złe serwisowanie autobusów. - Nie ma mowy o błędach w serwisowaniu. Firma ma pełną autoryzację od producentów – zapewnia. Straty paliwa, które kierowcy nazywają pieniędzmi uciekającymi w atmosferę, również, zdaniem Stawickiego, nie są niczym dziwnym. - Jak jest mróz, to koszty paliwa muszą wzrosnąć. Zazwyczaj jest to ok. 4% - mówi Stawicki.
Pracujący na jałowym biegu autobus spala ok. 3 litrów paliwa na godzinę. Nocą, na placu, z włączonym silnikiem, stoi średnio 5 godzin. MZA posiada 1100 autobusów dopuszczonych do ruchu.
wp/par"
No tak, w Szwecji mają elektryczne podgrzewacze (domniemam, że chodzi o elektryczną grzałkę wbudowaną w blok, albo głowicę), u nas pewnie nie, ale trzeba się zastanowić ile tak naprawdę mamy bardzo zimnych (<-20 stopni) nocy/dni w roku. Obawiam się, że w Szwecji są to długie tygodnie, jeżeli nie miesiące, tam to ma sens ekonomiczny. Być może tak jest, że u nas bardziej opłacalne ekonomicznie jest postawienie na kilka nocy w roku pojazdu z włączonym silnikiem, aniżeli zakup wersji silnikowych wyposażonych w grzałki.
