: 31 maja 2006, 17:12
Wczoraj po południu linia w stronę Żyrardowa była jakiś czas nieprzejezdna z powodu self-killa ucznia mojej szkoły...
http://w8.grono.net/users/481907/detail/ [*]
http://w8.grono.net/users/481907/detail/ [*]
Forum warszawskiego transportu publicznego
https://wawkom.waw.pl/
Szczęście,że dziecko nie zginęło.Dziecko wypadło z pociągu
Okołodwuletnie dziecko wypadło we wtorek po południu z pociągu w pobliżu Stadionu 10-lecia w Warszawie. Z lekkimi obrażeniami zostało przewiezione do szpitala.
Jak poinformowała PAP Magda Wicha z zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji, do wypadku doszło, gdy matka dziecka stała wraz z nim w przejściu pociągu, w pobliżu drzwi.
Według ustaleń policji, drzwi były otwarte. W pewnym momencie chłopczyk wypadł z wózka, a następnie z pociągu (wcześniej informowano, że z pociągu wypadł wózek wraz z dzieckiem). Jak mówią świadkowie służby ratunkowe zostały wezwane przez maszynistę pociągu. Pomoc przyszła natychmiast.
Początkowo wydawało się, że chłopiec ma jedynie lekkie obrażenia, w szpitalu okazało się jednak, że doznał wstrząsu mózgu.
Na razie nie wiadomo, co mogło być przyczyną wypadku. Policja ustala też, dlaczego otwarte były drzwi pociągu. Prawdopodobnie w środę zostanie przesłuchana matka chłopca.
Uciekł pod pociąg i stracił nogę
kek2006-09-19, ostatnia aktualizacja 2006-09-19 21:59
21-letni mężczyzna stracił stopę po skoku pod pociąg Szybkiej Kolei Miejskiej na Dworcu Centralnym. Przestraszył się legitymującego go policjanta. Najprawdopodobniej jest psychicznie chory
Wczoraj o godz. 14.20 policjant z komisariatu kolejowego podszedł do 21-letniego Dariusza R. i poprosił go o dokumenty. Mężczyzna stojący na końcu peronu nr 3 podał mu dowód osobisty. Kiedy policjant sprawdzał dane, Dariusz R. odwrócił się i wbiegł pod odjeżdżający właśnie pociąg do Pruszkowa. Maszynista nie zdążył zahamować. Dariusz R. stracił stopę, spod maszyny wydobywali go strażacy. Przewieziono go do szpitala, gdzie przeszedł operację. Nie można go było jednak jeszcze przesłuchać. Dziś wiadomo będzie, czy był pijany lub pod wpływem narkotyków. Policjanci podejrzewają bowiem, że mógł być odurzony. - Jeśli nie, prawdopodobnie jest chory psychicznie. Nie miał powodów do ucieczki przed policjantem, nie był nawet notowany - mówi oficer znający sprawę. Wczoraj przesłuchano policjanta. W sprawie zeznawali też maszynista i kierownik pociągu. Wszystko wskazuje na to, że nikt nie sprowokował 21-latka do skoku.
ŻW pisze:Wandale omal nie doprowadzili do katastrofy
autor: SES, ar, Ostatnia aktualizacja: 2006-09-20
Policja zatrzymała pięciu mężczyzn, którzy w Pruszkowie rozbierali betonowe ogrodzenie i układali je na torach. Gdyby nie anonimowe zgłoszenie, przejeżdżający pociąg mógłby się wykoleić.
W poniedziałek w nocy na policję zadzwonił mężczyzna. Powiedział, że wandale rozbierają ogrodzenie przy torach kolejowych. Po chwili na miejscu pojawili się funkcjonariusze. Wandale byli tak zajęci niszczeniem ogrodzenia, że nie zauważyli mundurowych. Nie próbowali nawet uciekać.
Funkcjonariusze natychmiast powiadomili dyżurnego ruchu PKP, aby wstrzymał przejazdy na tym odcinku torów. Jadący tędy pociąg mógł się wykoleić, ponieważ 37 ciężkich, betonowych elementów ogrodzenia leżało na szynach. Ruch pociągów przywrócono dopiero wtedy, gdy usunięto przeszkodę z trasy. – Niestety, takie przypadki zdarzają się dość często. Wandale nie zdają sobie sprawy, że może dojść do tragedii – mówią policjanci.
Zatrzymani mieszkańcy Pruszkowa są w wieku od 21 do 24 lat. Byli pijani. Prawdopodobnie wracali z imprezy i wpadli na pomysł, że zbudują na torach przeszkodę, która wstrzyma ruch. Kiedy wytrzeźwieją, prawdopodobnie zostanie im postawiony zarzut zniszczenia mienia oraz sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. Grozi im do ośmiu lat więzienia.
Było też w Kurierze Warszawskim o 18:00Interia pisze: Pijany kierowca wjechał w pociąg
Czwartek, 16 listopada (12:49)
Pijany kierowca, uciekając przed policjantami, wjechał w pociąg. Po zderzeniu, które miało miejsce w nocy ze środy na czwartek, jego samochód stanął w płomieniach, policjantom udało się jednak uratować kierowcę.
Jak poinformowała w czwartek Halina Kędziora-Kula z zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji, obsługa pociągu prawdopodobnie nie zauważyła całego zdarzenia. O wypadku poinformowani zostali jednak policjanci z tamtejszego komisariatu, dokonają oni oględzin pociągu i przesłuchają załogę.
Wszystko zaczęło się w środę ok. godziny 23 w Wawrze. Policyjny patrol otrzymał informację o dziwnie zachowującym się, prawdopodobnie pijanym kierowcy mercedesa. Wkrótce udało się zatrzymać poszukiwane auto, jego kierowca, 29-letni Robert K. zdołał jednak uciec kontrolującym go funkcjonariuszom.
Policjanci ruszyli w pościg za piratem drogowym. Kierowca wjeżdżając na rondo, stracił panowanie nad kierownicą, uderzył w barierki oddzielające torowisko od chodnika i ostatecznie uderzył w jeden z ostatnich wagonów pociągu osobowego relacji Warszawa Wschodnia-Dęblin - relacjonowała Kędziora-Kula.
Po zderzeniu samochód stanął w płomieniach, policjanci zdołali jednak wyciągnąć z niego kierowcę. Po udzieleniu mu pierwszej pomocy przewieziono go do izby wytrzeźwień. Odmówił jednak poddania się badaniom alkotestem, dlatego pobrano mu krew do badań laboratoryjnych.
Za jazdę po pijanemu grozi mu nawet dwa lata więzienia.
Źródło informacji: PAP
Krzysztof Sokołowski pisze:Było też w Kurierze Warszawskim o 18:00
Ja w Miłosniej widziałem EN57 SKM ściąganego rpzez EP07...Premo pisze:A jeśli ten kibel to 14WE-03 to wiem o co chodzi.