: 14 lut 2011, 9:39
http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,95 ... mkna_.html (są zdjęcia)

Może jednak trzeba wrócić do tramwaju?Krakowskie Przedmieście już się sypie. Znowu zamkną?
Krzysztof Śmietana
2011-02-14, ostatnia aktualizacja 2011-02-14 08:29
Niespełna trzy lata po generalnym remoncie Krakowskie Przedmieście zapada się i pęka. Czy znowu czeka nas jego zamknięcie, by ratować granitową jezdnię?
Krakowskie Przedmieście stało się prawdziwym salonem Warszawy latem 2008 r., gdy skończył się dwuletni remont tej ulicy. Granitem wyłożono nie tylko chodniki, ale też zwężoną o połowę jezdnię. Ulica nie wytrzymuje jednak naporu autobusów i aut. Najgorzej wyglądają zapadnięcia, które pojawiły się w dwóch miejscach - na wysokości hotelu Europejskiego, gdzie wytyczono Oś Saską, i na przejściu dla pieszych między Uniwersytetem Warszawskim a Akademią Sztuk Pięknych. Tutaj niektóre kamienie obniżyły się o kilka centymetrów, widać wykruszenia, a granitowy bruk zaczął wręcz falować. Oprócz tego niemal na całym Krakowskim Przedmieściu jezdnia w wielu miejscach jest popękana, kostka się rusza, straszy też coraz więcej dziur. Rekordowe znaleźliśmy przy kościele seminaryjnym i Pałacu Prezydenckim. Obok Domu Polonii z jezdni nie odpływa zaś woda.
Krakowskie Przedmieście podlega Zarządowi Dróg Miejskich. Według jego rzecznika Adam Sobieraja sytuacja nie jest taka zła. - Owszem, zdarzają się ubytki. Popękane kostki wymienia Zakład Remontów i Konserwacji Dróg - twierdzi. Dodaje, że jedyne zapadnięcie, o jakim słyszał, znajduje się na tyłach skweru Hoovera. W zeszłym tygodniu trzeba tam było ogrodzić fragment chodnika.
Rzecznik ZDM przyznaje jednak, że granitowa jezdnia może się niszczyć m.in. przez to, że kierowcy autobusów zbyt ostro jeżdżą po Krakowskim Przedmieściu. Nie ma tu korków i sygnalizacji świetlnych, więc nadrabiają opóźnienia, które złapali na trasie. Mało kto przestrzega ograniczenia prędkości do 30 km/godz. Przez to zdarza się, że na podwyższonej jezdni obok Uniwersytetu autobusy uderzają podwoziem o granit. W godzinie szczytu jeździ ich tam aż 57. - Jeśli nasi kierowcy rzeczywiście jadą za szybko, to proszę nam zgłaszać każdy taki przypadek. Zwrócimy im uwagę - zapewnia Adam Stawicki, rzecznik Miejskich Zakładów Autobusowych.
- Od egzekwowania prędkości są przecież odpowiednie służby - mówi Adam Sobieraj. Dodaje, że na skręcie w Królewską autobusy czasem niszczą latarnie.
Od czasu do czasu ruch na Krakowskim Przedmieściu kontroluje straż miejska, nic jednak nie może wskórać. - Teraz nie wolno nam używać fotoradarów, bo po niedawnej zmianie prawa Ministerstwo Infrastruktury nie wydało odpowiednich rozporządzeń w sprawie oznakowania kontroli - twierdzi rzeczniczka strażników Monika Niżniak.
Architekci z pracowni Dawos, która przygotowała projekt przebudowy Krakowskiego Przedmieścia, przekonują jednak, że jest też inny powód niszczenia się granitowej jezdni. - W trakcie robót wykonawca zmienił nieco konstrukcję podbudowy, żeby można było kontynuować prace zimą. Kamienny tłuczeń zastąpił częściowo asfaltem. Przez to podbudowa nie wszędzie dobrze "pracuje" i granitowa kostka może teraz pękać - uważa architekt Marek Sawicki.
Głównym wykonawcą remontu był Mostostal Warszawa. - Do tej przebudowy mamy stosunek bardzo emocjonalny. Zależało nam, by wszystko wypadło jak najlepiej - zarzeka się prezes firmy Jarosław Popiołek. - Dotychczas miasto nie zgłaszało nam zastrzeżeń. Nie słyszałem też o jakichś zmianach w projekcie podbudowy. Widziałem tam spękania, ale to może być normalna rzecz, która wynika z intensywnego ruchu autobusów. O zapadnięciach nic nie wiem, ale zmienne temperatury zimą bardzo niszczą wszystkich ulice. Dlatego w marcu, kiedy będzie lepsza pogoda, dokładnie obejrzymy Krakowskie Przedmieście. Jeśli stwierdzimy jakieś wady wykonawcze, naprawimy je w ramach rękojmi - obiecuje prezes Popiołek.
