Bastian pisze:Zaraz zaraz, z czego tworzymy? Bo może tworząc człowieka "zwykłą metodą" też bawimy się w stwórcę?
Metoda tradycyjna ma to do siebie, że przebiega samorzutnie. A w metodzie sztucznej to człowiek decyduje od początku do końca, czy powoła do życia drugiego człowieka i jakiego powoła. Dwa przykłady już podałem.
Bastian pisze: Słyszałem od sąsiadki, że 80% księży to geje...
Powołanie na naukowców (nawet amerykańskich) to jednak trochę więcej niż na sąsiadkę.
Proponuję zejść z Kościoła i zająć się argumentem konstytucyjnym: stawiam tezę, że dopuszczenie sztucznego zapłodnienia może być sprzeczne z art. 30 konstytucji. Podpieram się m.in. orzeczeniem TK w sprawie K 44/07. Sztuczne zapłodnienie ZAWSZE odbywa się w ramach spełniania czyichś potrzeb (zachcianek?), co oznacza, że powstałe w ten sposób dziecko jest środkiem służącym do realizacji owych potrzeb, a to jest nie do pogodzenia z zasadą godności człowieka.
[ Dodano: |25 Paź 2010|, 2010 16:12 ]
ratraciak pisze:Jak dla mnie in-vitro to normalna metoda leczenia (w tym przypadku niepłodności).
O, a to ciekawe. Czy po zapłodnieniu in vitro kobieta przestaje być bezpłodna?
MisiekK pisze:Czyli każdy stosunek damsko-męski prowadzący do ciąży w to też zabawa w stwórcę?
Nie, bo do zapłodnienia dochodzi samorzutnie, a nie w sposób sztucznie sterowany.
MisiekK pisze: Tylko trzeba dyskutować argumentami, a nie zakazami lub nakazami.
Może rzeczywiście straszenie ekskomuniką było trochę przesadzone i pozbawione podstaw prawnokanonicznych.
MisiekK pisze:Jakoś nie doprowadziły, więc o tym nie mówmy.
Nie wszystko na raz. Najpierw dopuścimy in vitro jako metodę "leczenia bezpłodności", potem dopuścimy manipulację na genomie w ramach leczenia innych chorób (już wiemy o tworzeniu dziecka w celu wyleczenia innego dziecka z anemii oraz tworzeniu dziewczynki, z której genomu wyeliminowano gen umożliwiający rozwinięcie się raka). Zawsze znajdzie się jakiś "szczytny" cel.