: 23 sty 2009, 20:37
Ta kładka nie powstanie jeśli nie będzie na niej ściezki rowerowej i zejść na perony...
Forum warszawskiego transportu publicznego
https://wawkom.waw.pl/
I nie zapominajmy o zgodzie PLK.robert-c pisze:Ta kładka nie powstanie jeśli nie będzie na niej ściezki rowerowej i zejść na perony...
Miłej jazdy po schodachrobert-c pisze:Ta kładka nie powstanie jeśli nie będzie na niej ściezki rowerowej i zejść na perony...
http://www.zw.com.pl/artykul/2,328970_I ... nskim.htmlInwestycyjny zastój na Dworcu Gdańskim
Konrad Majszyk 26-01-2009, ostatnia aktualizacja 26-01-2009 20:26
Czy obok wiaduktu na Andersa da się zbudować tymczasowy przejazd? Czy w przetargu na Dworzec Gdański uda się kiedyś otworzyć oferty? Badają to drogowcy i kolejarze.
W rejonie Dworca Gdańskiego już od miesięcy powinna trwać budowa nowych torów, peronów i przejścia podziemnego – do metra i na Żoliborz. Te prace miały być skoordynowane z budową nowego wiaduktu dla aut i tramwajów na ul. gen. Andersa. Zamiast tego przy Gdańskim... kompletnie nic się nie dzieje.
Polskie Linie Kolejowe miały wczoraj otworzyć oferty w przetargu na nowe tory i perony Dw. Gdańskiego. Kolejarze słowa nie dotrzymali – po raz kolejny od jesieni ubiegłego roku. Nowy termin: 2 lutego.
– Tego dnia poznamy wyrok Krajowej Izby Odwoławczej w sprawie skargi firmy Thales, która wstrzymuje tę inwestycję – mówi rzeczniczka regionalnego oddziału PLK Marta Szklarek. – Na ponad 500 pytań zadanych do przetargu odpowiedzieliśmy, chociaż wciąż można składać nowe – zastrzega.
Nie lepiej jest u drogowców, którzy powinni już budować nowy wiadukt na Andersa. – Zleciliśmy zbadanie, czy obok wiaduktu da się poprowadzić na czas budowy tymczasowy łącznik dla aut i pieszych. Odpowiedź poznamy w przyszłym tygodniu – mówi rzeczniczka Zarządu Miejskich Inwestycji Drogowych Małgorzata Gajewska.
Tę ekspertyzę wykonuje dla drogowców firma Pomost za 64 tys. zł. Dzięki niej drogowcy mają poznać koszty i szczegóły techniczne: gdzie ustawić wiadukt, a także skąd wziąć tymczasową konstrukcję przeprawy (tzw. most Syreny jest wykorzystywany na wiaduktach Trasy Toruńskiej na Żeraniu).Tego typu obiekt nie wymagałby uzyskiwania pozwolenia, a jego budowę można by zlecić wojsku bez przetargu. Taki rozwój wypadków byłby po myśli władz Żoliborza i dyrektorów szkół przy ul. Zajączka i Felińskiego, którzy zabiegają o rychłą budowę tymczasowej kładki dla pieszych nad torami. Chcą umożliwić bezpieczne dojście z Żoliborza do stacji PKP i metra przy ul. Słomińskiego.
Rozsypujący się wiadukt na Andersa zostanie zamknięty do końca lutego. Kiedy ruszy budowa nowego, nie wiadomo. Wbrew wcześniejszym zapowiedziom ratuszowi nie udało się porozumieć ze stowarzyszeniem Zielone Mazowsze, które oprotestowało decyzję środowiskową dla wiaduktu. W ciągu najbliższych dni urzędnicy mają się spotkać z ekologami. Cel: odblokować wreszcie inwestycję.

http://www.zw.com.pl/artykul/2,330008_Z ... dersa.htmlŻycie Warszawy pisze:Zieloni dali zielone światło dla Andersa
Konrad Majszyk 29-01-2009, ostatnia aktualizacja 29-01-2009 22:32
Z wiaduktu poprowadzą dodatkowe zejścia na perony kolejowe, a „na górze” powstanie przejście dla pieszych. Zielone Mazowsze odstąpiło od blokowania budowy nowych estakad przy Dworcu Gdańskim.
Aktorzy: dwóch ekologów, a naprzeciwko nich dziesięć miejskich i kolejowych wysokich urzędników. Stawka: losy przebudowy wiaduktu na Andersa. Mimo że wczorajsze burzliwe negocjacje toczyły się w Pałacu Ślubów, kilka razy było o krok od rozwodu – wówczas strony po raz piąty odeszłyby od stołu skłócone.
Cud przy Jezuickiej
W grudniu ub. roku były już deklaracje kompromisu, ale ostatecznie ekolodzy nie wycofali protestu blokującego uzgodnienia w Ministerstwie Środowiska. Wczoraj po prawie czterech godzinach negocjacji stał się „cud”: ekolodzy i urzędnicy podpisali protokół porozumienia.
– Przewidywane w projekcie wiaduktu udogodnienia dla pieszych i rowerzystów nadal są dalekie od ideału, ale nie ma czasu na zlecanie nowego opracowania. W trakcie tych spotkań poprawiliśmy wszystko, co dało się poprawić w tym projekcie – mówi „ŻW” tuż po zakończeniu rozmów Aleksander Buczyński z Zielonego Mazowsza.
Jakie były kolejne ustępstwa miasta? Urzędnicy zgodzili się m.in. na dodatkowe schody z wiaduktu na perony PKP, które w projekcie się jeszcze niedawno nie mieściły. Co się stało? Przedstawiciele Polskich Linii Kolejowych zgodzili się na to, żeby były węższe. Zieloni wytykają, że podczas ostatniego spotkania projektant z firmy BAKS przekonywał, że „się nie da” (ta sama firma zaprojektowała za niski tunel pod rondem Zesłańców Syberyjskich).
Drugie ustępstwo: przejście dla pieszych z sygnalizacją świetlną na wiadukcie. Tutaj doszło do kompromisu. Inżynier ruchu Janusz Galas nie zgodził się na przejście łączące trzy części wiaduktu – przez jezdnie dla aut. Powiedział za to „tak” dla przejścia między przystankami tramwajowymi i jednym z chodników (z którego można będzie zejść na ul. Słomińskiego).
Wiadukt za dwa lata
Z powodu blokowania wiaduktu Zielone Mazowsze było nazywane „ekoterrorystami”. Teraz zobowiązali się poinformować Ministerstwo Środowisko, że są usatysfakcjonowani ustępstwami miasta. Dzięki temu powinno się skończyć trwające prawie rok rozpatrywanie protestów, które blokują tzw. decyzję środowiskową.
– Miasto będzie mogło wreszcie wystąpić o pozwolenie na budowę, a później ogłosić przetarg na wykonawcę – mówi rzecznik koordynatora remontów Tomasz Kunert.
Pod koniec lutego rozsypujący się wiadukt zostanie zamknięty dla aut. Prace ruszą najwcześniej latem. Mają potrwać do połowy 2011 roku.
Życie Warszawy
ale mi kompromis...8917 pisze:Drugie ustępstwo: przejście dla pieszych z sygnalizacją świetlną na wiadukcie. Tutaj doszło do kompromisu. Inżynier ruchu Janusz Galas nie zgodził się na przejście łączące trzy części wiaduktu – przez jezdnie dla aut. Powiedział za to „tak” dla przejścia między przystankami tramwajowymi i jednym z chodników (z którego można będzie zejść na ul. Słomińskiego).
Jak to oprotestować?8917 pisze:Drugie ustępstwo: przejście dla pieszych z sygnalizacją świetlną na wiadukcie. Tutaj doszło do kompromisu. Inżynier ruchu Janusz Galas nie zgodził się na przejście łączące trzy części wiaduktu – przez jezdnie dla aut. Powiedział za to „tak” dla przejścia między przystankami tramwajowymi i jednym z chodników (z którego można będzie zejść na ul. Słomińskiego).
Uff i całe szczęście, iż nie będzie tego przejścia dla pieszych na samej górze - to dopiero byłoby niebezpieczne. A co do przejścia przez tory - policja będzie mogła wystawiać mandatyJarek pisze:Jak to oprotestować?8917 pisze:Drugie ustępstwo: przejście dla pieszych z sygnalizacją świetlną na wiadukcie. Tutaj doszło do kompromisu. Inżynier ruchu Janusz Galas nie zgodził się na przejście łączące trzy części wiaduktu – przez jezdnie dla aut. Powiedział za to „tak” dla przejścia między przystankami tramwajowymi i jednym z chodników (z którego można będzie zejść na ul. Słomińskiego).Po co światła na przejściu przez torowisko. Piesi i tak nigdy się nie będą stosować do sygnału zabraniającego!
Gazeta Stołeczna pisze: Żoliborz nie do odcięcia: wiadukt nad wiaduktem
Krzysztof Śmietana 2009-02-05, ostatnia aktualizacja 2009-02-04 19:11
W ostatniej chwili przed zamknięciem wiaduktu przy Dworcu Gdańskim okazało się, że Żoliborz wcale nie musi być odcięty na dwa lata od centrum. Eksperci zdecydowali: nad rozsypującym się przejazdem można zbudować tymczasową konstrukcję wojskową dla pieszych, aut i autobusów.
To bardzo obiecująca wiadomość dla mieszkańców Żoliborza, którym grozi wielomiesięczne zamieszanie komunikacyjne. 1 marca zostanie całkowicie zamknięty wiadukt łączący ul. Mickiewicza z ul. Andersa. Żoliborzanie dojeżdżający do ścisłego Śródmieścia będą musieli korzystać z uciążliwych objazdów. Na dodatek po rozpoczęciu rozbiórki wiaduktu mieszkańcy okolic Cytadeli i uczniowie tutejszych szkół nie będą mogli nawet dojść do stacji metra Dworzec Gdański.
Jest jednak pomysł na utrzymanie ruchu między Żoliborzem i Śródmieściem. "Gazeta" dotarła wczoraj do zamówionej przez ratusz analizy firmy Pomost. Według niej przy Dworcu Gdańskim da się zbudować tymczasowy przejazd dla samochodów osobowych i autobusów. Co ciekawe, konstrukcja powstałaby nad wiaduktem z 1937 r., odbudowanym po wojnie, a teraz przeznaczonym do rozbiórki. - Znalazłaby się 1,5 m wyżej od obecnej jezdni. Przejazd można zbudować z elementów podobnych do tych, z których kiedyś zmontowano most Syreny, a niedawno tymczasowy wiadukt Trasy Toruńskiej na Żeraniu. To dobre rozwiązanie, które zapobiegnie zawałowi komunikacyjnemu na Żoliborzu - zachwala Jerzy Bąk z firmy Pomost. Twierdzi, że takie konstrukcje są dostępne na polskim rynku. Na ich dostawę trzeba by czekać sześć-osiem tygodni, a na montaż kilka następnych. Jeśli ratusz zdecydowałby się na zakup konstrukcji, musiałby na nią wydać 9-10 mln zł. Potem mógłby ją jednak wykorzystywać wielokrotnie w kolejnych miejscach.
Kiedy kierowcy i pasażerowie będą jeździć tymczasowym wiaduktem, od strony Dworca Gdańskiego mogłaby się zacząć się budowa pierwszej z trzech docelowych estakad. Po jej ukończeniu drogowcy przerzuciliby na nią ruch i rozebrali wojskową konstrukcję, a potem starą, zniszczoną budowlę. Potem przyszłaby kolej na budowę dwóch kolejnych estakad - wschodniej dla samochodów jadących w stronę pl. Wilsona i tramwajowej. Jerzy Bąk nie wyklucza, że rozbiórkę będzie można zacząć nawet pod czynnym tymczasowym wiaduktem. - Będzie to jednak znacznie trudniejsze - zaznacza.
Dla Żoliborza, który domagał się budowy przynajmniej kładki dla pieszych, taki tymczasowy wiadukt byłby prawdziwym wybawieniem. - Będziemy dopingować ratusz, by zbudował tego typu przyjazd - powiedział nam wczoraj wiceburmistrz dzielnicy Witold Sielewicz. Nie był jednak zbyt rozmowny, bo nie chce więcej zadzierać z władzami miasta. Dwa tygodnie temu rzecznik ratusza Tomasz Andryszczyk stwierdził w TVN Warszawa: - Nie może być tak, że noga przeszkadza głowie. To była krytyka urzędników Żoliborza za to, że próbują na własną rękę rozmawiać z wojskiem w sprawie budowy tymczasowej kładki przy Dworcu Gdańskim.
Czy najnowszy pomysł projektantów zostanie zrealizowany? - Najpierw musi się z nim zapoznać wiceprezydent Jacek Wojciechowicz. Być może pod koniec tygodnia będzie wiadomo coś więcej - usłyszeliśmy od Małgorzaty Gajewskiej, rzeczniczki Zarządu Miejskich Inwestycji Drogowych, który zapłacił Pomostowi za ekspertyzę 63 tys. zł. Marcin Ochmański z biura prasowego urzędu miasta stwierdził, że "są szanse na budowę dodatkowego przejazdu".
Nie wiadomo, kiedy może się zacząć budowa docelowego wiaduktu. Wprawdzie w zeszłym tygodniu władze miasta porozumiały się w końcu ze stowarzyszeniem Zielone Mazowsze, które wcześniej oprotestowało projekt przebudowy, ale Ministerstwo Środowiska wciąż nie podjęło ostatecznej decyzji.
Z tego samego numeru - informacja ZM.Informator Żoliborza pisze: Wiadukt 2009
FATUM CZY TYCHE?
Zielone Mazowsze ma rację w swojej walce o poprawki do projektu nowych wiaduktów autorstwa kontrowersyjnej firmy Baks. Uporczywe trzymanie się przez Zielonych Mazowszan postulatów udrożnienia wiaduktu dla pieszych ma sens. Jeśli ekolodzy wygrają, nasze nogi będą beneficjentami ich uporu.
28 lutego wiadukt zostanie zamknięty. Jak po tej dacie dostaniemy się do Śródmieścia?
W kwietniu 2003 r., po posiedzeniu żoliborskiej komisji infrastruktury, z bezsilności, nie znajdując zrozumienia dla logicznego postulatu budowy nowego wiaduktu wraz z budową stacji metra Pl. Wilsona, rzuciłem na wiadukt przepowiednię: ".. w piątek 18 lutego 2005 roku w trakcie popołudniowego szczytu komunikacyjnego... wiadukt nad Gdańskim zawali się". Wszystko potoczyło się inaczej. Tylko miesiąc się zgadza... No i takie ogólne przekonanie, że to jednak będzie katastrofa... katastrofa komunikacyjna.
Dziś - w styczniu 2009 r. - znów nie mogę otrząsnąć się z podobnego uczucia bezsilności wobec odpowiedzi przedstawicielki inwestora (czyli ratusza, a precyzyjniej ZMID).
Pani Kożuchowska ze ZMID odpowiadając na postulat kładki przypominała mi Fatum, zaś burmistrz Janusz Warakomski, kiedy na styczniowej sesji mówił na ten sam temat, wziął na siebie rolę Tyche. Komu wierzyć?
Fatum
10 grudnia zebrały się dwie komisje żoliborskiej rady i zaproszono odpowiedzialnych za wiadukt urzędników miejskich. Nie prosiłem o wiele. Błagałem o możliwość chodzenia na południe, o budowę tymczasowej kładki, po której mieszkańcy Starego Żoliborza mogliby śpieszyć do metra. Jeszcze jest czas na budowę kładki. Tymczasowa przeprawa będzie potrzebna nie od razu.
28 lutego wiadukt stanie się niedostępny jedynie dla samochodów. Aby go rozebrać, trzeba się natrudzić, jakąś decyzję administracyjną otrzymać, trzeba wykonawcę prac rozbiórkowych wyłonić... To trochę potrwa. Łaskawcy z miasta pozwolą nam po wiadukcie chodzić. Do kiedy? Ano do czasu, gdy podpory, na których wiadukt stoi, zaczną kolejarzom przeszkadzać w ich pracach. Wcześniej czy później modernizacja torowiska, budowa nowych peronów oraz drążenie tunelu - który ma połączyć Żoliborz ze stacją metra Dw. Gdański - wymusi rozebranie wiaduktu. Może to będzie maj, może czerwiec a może... Do tego czasu dobrze by było zaimprowizować jakąś kładkę.
Jak budowniczowie obu tych inwestycji (sam tunel ma kosztować 36 mln zł, z czego 20 mln z budżetu miasta) będą sobie tunel kopać i torowisko modernizować, to teren na pewno szczelnie ogrodzą, aby im nikt w pracy nie przeszkadzał.
Fatum z Zarządu Miejskich Inwestycji Drogowych w odpowiedzi na postulat tymczasowej przeprawy dla pieszych powiedziała: ...że myślą, ...że analizują, przepraszam "zlecają analizy".
Po tej "Fatalnej" odpowiedzi dostrzegłem realne zagrożenie zamknięcia, odgrodzenia Żoliborza od Śródmieścia, w okresie od maja 2009 r. do... końca inwestycji.
Uszczelnienie naturalnej zapory, jaką jest torowisko i brak tymczasowej przeprawy będą skutkować tym, że chcąc na południe - trzeba będzie iść na północ. Tego absurdu wielu nie zniesie. Ten dojmujący absurd będzie kierował ludźmi i będą pytać, szukać wyjaśnień u Bogu ducha winnych żoliborskich urzędników. Urzędnicy będą bezradnie rozkładać rączki i filozoficznie wspominać o nieuchronności, nieodwracalności losu. Nikt nie powie, że inwestor dysponował swego czasu prawomocnym pozwoleniem na budowę, ale jej nie rozpoczął... Bezpieczniej będzie powiedzieć, że nad wiaduktem coś ciążyło, coś, na co nikt nie ma wpływu.
Nikt nie znajdzie winnych w Ministerstwie Środowiska, które od ubiegłorocznej wiosny rozpatruje odwołanie Zielonych Mazowszan od decyzji środowiskowej! Nikt ich tam nie znajdzie, bo ich tam nie ma. I nie chodzi o to, że pracownicy ministerstwa mają za dużo roboty i trzeba nowy urząd powołać. Chodzi o to, że dokument, który wydał wojewoda a zieloni na niego naskarżyli, zawierał istotny błąd.
Gdyby minister chciał rozpatrzyć odwołanie Zielonych, musiałby - rad nie rad - przyznać im rację. Prawo ogranicza ramy wolnej ministerialnej woli, kierując działania w jednym tylko, zgubnym kierunku.
Tyche
Próba walki z tym czymś została podjęta w grudniu. Do stołu zasiedli inwestor i ekolodzy. Dogadali się! Hurra! Będą zejścia z przystanków na perony dworcowe!
Już myślałem, że Tyche pokonała Fatum, ale nie.
Firma Baks wydobyła na światło dzienne jakiś przepis o szerokości schodów i oznajmiła, że nie da się... Wielu uczonych w sztuce budowlanej twierdzi, że projekt odbudowy wiaduktu autorstwa firmy Baks jest fatalny.
Firma jest szeroko znana z takich "osiągnięć" jak zbyt niski tunel dla ciężarówek pod rondem Zesłańców Syberyjskich, czy ścieżka rowerowa w al. Jana Pawła II, która kilkakrotnie na odcinku od Hali Mirowskiej do Ronda Radosława przecina jezdnie samochodowe. Ostatnio Baks zbudował najbrzydszą w historii warszawskiego metra stację Słodowiec.
Ostatnio firma ta zakochała się w Żoliborzu i to z wzajemnością. Nasz przemiły zarząd dzielnicy postanowił tym "estetom" powierzyć dzieło rewitalizacji Żoliborza Oficerskiego. Baks w oparciu o koncepcję przygotowaną przez biuro architektoniczne Pawła Czuby i Macieja Latoszka sporządzi projekt budowlany rewitalizacji. Władze dzielnicy twierdzą, że prace "mogą ruszyć już późną wiosną", a ja już w strachu (!) (nie przed władzą tylko przed gustem firmy Baks).
Zostawmy projektanta, wrócimy do urzędników i procedury
Urząd m.st. Warszawa i jego jednostki organizacyjne przygotowują inwestycję od czerwca 2003 roku. Wtedy uchwałą nr XIII/161/2003 wyrażono zgodę na zaciągnięcie wieloletniego zobowiązania finansowego związanego z realizacją zadania inwestycyjnego pn. "Modernizacji wiaduktu nad torami PKP w ul. Mickiewicza - dokumentacja projektowa". Otóż ta dokumentacja jest do dziś poprawiana. Jeśli dobrze liczę, to już pięć i pół roku.
Nadziei na fortunne rozwiązanie już nie wiążę z tymi negocjacjami. Szansę na uniknięcie zamknięcia Starego Żoliborza widzę w słowach burmistrza Warakomskiego wypowiedzianych na styczniowej żoliborskiej sesji rady.
Tyle wiedza. Teraz prognoza co do przyszłości:
14 stycznia żoliborscy radni, na wniosek radnej Janiny Selwant, dyskutowali o wiadukcie a właściwie o sposobie wydostania się z Żoliborza, gdy wiaduktu już nie będzie. W czasie dyskusji nad tą kwestią padły ważne burmistrzowskie słowa, które pozwalają z nadzieją patrzeć w drugie półrocze 2009 r. Burmistrz poinformował radę, że na wiadukcie odbędzie się plenerowa techniczna narada, na której będą podjęte jakieś ustalenia co do parametrów zastępczej kładki przez torowisko. Burmistrz uspokajał również, że posiada słowną deklarację o pozostawieniu mieszkańcom możliwości poruszania się po wiadukcie do czasu rozbiórki, a co ważniejsze, że demontaż budowli nastąpi dopiero po pojawieniu się zastępczej przeprawy tj. kładki.
Jest zbyt ślicznie, by było prawdziwie. Dodatkowo wiarygodność tych obietnic - moim zdaniem - umniejsza fakt, iż zostały one sprowokowane przez przygotowany projekt stanowiska rady. Dokument napisany przez radną Janinę Selwant, zawierający szereg rozsądnych argumentów, został jednomyślnie przyjęty po drobnych, zwyczajowych korektach.
Oby deklaracje złożone burmistrzowi zostały dotrzymane. Moim zdaniem czeka nas gehenna, która będzie trwać minimum kilka miesięcy. Dalekowzrocznością nikt się nie wykaże i nie zbuduje przeprawy na czas. Pojawią się argumenty podważające sens budowy tymczasowej konstrukcji. Ktoś z mądrą miną zauważy, że taniej i lepiej będzie poczekać z podróżami do centrum do czasu, kiedy przejście podziemne zostanie oddane do użytku. Nikt nam nie pomoże. Nikt nic nie zrobi.
Swoją sprawność organizacyjną pokazuje nam miasto na przykładzie komunikacji zastępczej. Po dwóch miesiącach od zamknięcia wiaduktu dla komunikacji publicznej, dokument umożliwiający pojawienie się autobusów w al. Wojska Polskiego dojrzewa powoli. Projekt przebudowy skrętu w lewo z al. Wojska Polskiego w ul. Mickiewicza umożliwi autobusom zatrzymanie się w okolicy pl. Inwalidów.
Kto wie (bądźmy optymistami) może ta "epokowa" inwestycja (budowa skrętu w lewo) zostanie w 2009 roku zrealizowana...
Grzegorz Hlebowicz
--------------------------------------------------------------------------------
Z ostatniej chwili: władze osiągnęły porozumienie z Zielonym Mazowszem. O szczegółach napiszę w kolejnym numerze.
Informator Żoliborza pisze: Zielone Mazowsze,
piórem Aleksandra Buczyńskiego,
tak opisuje stan obecny sporu:
Co udało się osiągnąć do listopada 2008 r., czyli przed zamknięciem wiaduktu dla komunikacji publicznej, zanim władze zasiadły do rozmów z ekologami:
1. Rezygnacja z poszerzania jezdni między ul. Zajączka a pl. Inwalidów i ocalenie szpalerów drzew na tym odcinku ul. Mickiewicza.
2. "Tymczasowa" rezygnacja z planów przekładania torowiska tramwajowego pomiędzy jezdnie, co wiązałoby się z dwukrotnym krzyżowaniem torowiska z jezdnią i utrudnieniami zarówno dla tramwajów, jak i samochodów.
3. Rezygnacja ze zwiększenia przepustowości ulicy. Wprawdzie na wiadukcie będą po dwa pasy ruchu w każdą stronę, jednak w kierunku centrum jeden z nich będzie prowadził na łącznicę z ul. Słomińskiego, dalej - w kierunku skrzyżowania z ul. Muranowską - będzie tylko jeden pas ruchu.
To co Żoliborzan może najbardziej zainteresować:
- udało się nie dopuścić do zwiększenia ruchu tranzytowego po ul. Mickiewicza w kierunku centrum (np. z mostu Krasińskiego);
- udało się uratować drzewa - planowano wyciąć po jednym szpalerze drzew z każdej strony Mickiewicza, od Zajączka, aż do pl. Inwalidów;
- tramwaj (i autobus) nie będzie dwukrotnie stał dodatkowo na światłach.
Co udało się wynegocjować od listopada 2008:
1. Zastosowanie węższych pasów na jezdni (3,0 m zamiast 3,5 m), co pozwala wygospodarować przestrzeń dla pieszych i rowerzystów bez zmiany granic inwestycji. Ponadto węższe pasy stanowić mają element zniechęcający do rozwijania nadmiernych prędkości, a tym samym ograniczający ponadnormatywny hałas.
2. Wygospodarowanie miejsca dla oczekujących podróżnych na przystanku, dzięki rezygnacji z zatoki autobusowej po zachodniej stronie wiaduktu.
3. Wygospodarowanie miejsca na normatywne drogi rowerowe i chodniki na całej długości przebudowywanego odcinka, dzięki zwężeniu jezdni i zwiększeniu spadku skarpy nasypu.
4. Dwie dodatkowe windy łączące przystanki na wiadukcie z północną stroną ul. Słomińskiego (pierwotny projekt przewidywał jedynie schody).
5. Windy na planowane perony nr 3 i 4 stacji Warszawa Gdańska.
6. Parę poprawek rowerowych, m.in. uzupełnienie projektu o przejazdy dla rowerów przez ul. Zajączka, czy odsunięcie dróg rowerowych od wyjść ze schodów i wind. To niby kosmetyka, ale istotna, by uniknąć niepotrzebnych konfliktów między użytkownikami drogi.
7. Deklaracja opracowania uzupełniającego projektu przebudowy ul. Słomińskiego pod wiaduktem, tak by zapewnić bezpośrednie zejścia z wiaduktu na przystanki tramwajowe na ul. Słomińskiego. To też jest korzystne dla kierowców - będzie można zlikwidować lokalne zawężenie Słomińskiego w stronę Wisły pod wiaduktem - do dwóch pasów ruchu - bardzo niebezpieczne miejsce.
Źródło: http: //www.zm.org.pl
Gazeta Stołeczna pisze: Wojskowy wiadukt na Żoliborz już pewny
Krzysztof Śmietana, ostatnia aktualizacja 2009-02-11 19:38
Władze miasta obiecują, że nad rozsypującym się wiaduktem przy Dworcu Gdańskim na pewno powstanie tymczasowy przejazd. Drogowcy zaczynają szukać firmy, która go zbuduje. Za to kolejarze o półtora miesiąca opóźniają przetarg na przebudowę stacji
Komunikacja O tym, że Żoliborz nie musi być odcięty od Śródmieścia, napisaliśmy w ostatni czwartek. Według ekspertyzy przygotowanej przez firmę Pomost nad wiaduktem przewidzianym do rozbiórki (ma być zamknięty 1 marca) da się zbudować tymczasową przeprawę przypominającą czynny do 2000 r. most Syreny. Władze miasta zgodziły się na tę propozycję. - Jesteśmy zdeterminowani, by jak najszybciej wznieść taką przeprawę. Znajdziemy potrzebne pieniądze - ok. 10 mln zł. Przejazd będzie służył samochodom osobowym, autobusom i pieszym - zapowiada Marcin Ochmański z biura prasowego ratusza.
Przy Dworcu Gdańskim powstaną właściwie dwie tymczasowe przeprawy - jedna nad ul. Słomińskiego, a druga nad torami kolejowymi. Będą się opierać na istniejących nasypach, które zostaną nieco podwyższone. Zarząd Miejskich Inwestycji Drogowych zaczyna szukać firmy, która dostarczy takie konstrukcje, a potem je zmontuje. Żeby szybko podpisać umowę z wykonawcą, ma on być wybrany w trybie z wolnej ręki. - Firma musiałaby zbudować tymczasowy wiadukt w ciągu kilku tygodni od podpisania kontraktu - przewiduje Agata Choińska, rzeczniczka ZMID. - Nie powinno być problemu ze znalezieniem wykonawcy. Kilka firm kupiło swojego czasu od wojska takie saperskie konstrukcje. Teraz wykorzystują je przy różnych inwestycjach drogowych - mówi prof. Henryk Zobel, specjalista od mostów z Politechniki Warszawskiej.
Od 1 marca z rozsypującego się wiaduktu mają korzystać tylko piesi. Najprawdopodobniej w kwietniu lub w maju, po zbudowaniu przeprawy z elementów wojskowych, znowu będą mogły tam jeździć samochody i autobusy.
Wciąż nie wiadomo, kiedy zacznie się budowa docelowego wiaduktu. Drogowcy czekają na decyzję Ministerstwa Środowiska, które ma zatwierdzić projekt. Potem trzeba będzie zdobyć pozwolenie na budowę i wybrać wykonawcę. Na początek będzie można wznieść pierwszą z trzech estakad. Powstanie na zachód od tymczasowego wiaduktu, bliżej Dworca Gdańskiego.
Niestety, po raz kolejny opóźni się przygotowywana od kilku lat przez kolejarzy przebudowa peronów i drążenie przejścia podziemnego do stacji metra. Jak pisaliśmy w ostatni piątek, tuż przed otwarciem ofert nowy zarząd Polskich Linii Kolejowych postanowił ograniczyć zakres prac, tłumacząc się brakiem pieniędzy. Zamiast czterech peronów przebudowane zostaną tylko dwa. Według rzecznika PKP PLK Krzysztofa Łańcuckiego przetarg zostanie przesunięty o półtora miesiąca.
Nastąpiło porozumienie nad podziałami w UD ŻoliborzInformator Żoliborza 146/2009 pisze: WIĘCEJ PYTAŃ NIŻ ODPOWIEDZI
Strzępy informacji. Więcej pytań niż chętnych do udzielenia odpowiedzi: Kiedy nad starym wiaduktem na Andersa pojawi się tymczasowy przejazd? Czy w przetargu na modernizację torowiska wraz z budową tunelu łączącego Żoliborz ze stacją metra Dworzec Gdański, uda się kiedyś otworzyć oferty? Czy PKP chce czterech, czy dwóch peronów? Czy będziemy mogli iść po starej konstrukcji do stacji metra?
Tzw. "poważne gazety" (nie te bezpłatne śmietnikowe czy bulwarówki zwane obecnie tabloidami) poważnie donosiły już o tak wielu terminach inwestycyjnych, tak często (nawet codziennie) zmieniały zdanie w sprawie odpowiedzi na powyższe pytania, że uczciwiej by było, gdyby się przyznały, że nic nie wiedzą.
Gdyby doniesienia "poważnych gazet" miały moc sprawczą, to w rejonie Dworca Gdańskiego już od miesięcy trwałaby gorączka inwestycyjna.
Wiadomości, jak z pola walki, pobudzają wyobraźnię: Piątek 13 lutego godz. 9.50 "Żoliborzanie nie pójdą wiaduktem do metra" Piątek 13 lutego godz. 17.44 "Zmiana decyzji: Żoliborz dojdzie do metra".
Chaos informacyjny, codzienne zapowiedzi decydentów przeczące komunikatom z poprzedniego dnia, obietnice - wszystko to marność... (Eklezjastes).
Wiemy tylko tyle, że inspektor nadzoru budowlanego 28 lutego "zamknie wiadukt" dla ruchu samochodowego, a kolejarze z powodu kryzysowej redukcji liczby peronów na "Gdańskim" nie zmienią usytuowania podpór pod wiaduktem. Nie trzeba będzie zmieniać projektu budowy nowych wiaduktów. Wiemy też, że dzięki aktywnej postawie żoliborskiego samorządu będzie zastępcza przeprawa, a po ruinie będzie można maszerować do metra. Kiedy zostaną wydane odpowiednie decyzje administracyjne umożliwiające rozpoczęcie inwestycji, nie wiem. Nie wiem też kiedy rozpocznie się budowa nowych torów, peronów i przejścia podziemnego - do metra i na Żoliborz.
60-metrowy nad torami i 30-metrowy
nad ul. Słomińskiego
- Zleciliśmy analizę, badanie, czy obok wiaduktu da się poprowadzić na czas budowy tymczasowy łącznik dla aut i pieszych - powiedziała pani Kożuchowska z Zarządu Miejskich Inwestycji Drogowych na grudniowej komisji żoliborskiej rady.
Budżet miasta zapłacił 64 tys. zł za odpowiedzi na pytania: czy? gdzie? Na początku lutego poznaliśmy wnioski z ekspertyzy firmy Pomost. Zarząd Miejskich Inwestycji Drogowych wie już gdzie ustawić czasowy wiadukt, a także skąd wziąć czasową konstrukcję przeprawy. Według ekspertów konstrukcja powstałaby 1,5 metra nad jezdnią starego wiaduktu. Koncepcja jest prosta. Stary wiadukt posłuży pieszym do czasu budowy pierwszego z trzech nowych stałych konstrukcji. Nad głowami pieszych, z "wojskowych" elementów podobnych do tych, z których kiedyś zmontowano most Syreny, powstanie przejazd dla samochodów.
28 lutego ZDM zamknie wiadukt, na którym ulica Andersa przechodzi w Mickiewicza. Na dostawę elementów ZMID poczeka ze dwa miesiące. Samo skręcenie konstrukcji zajmie kilka tygodni.
Już nie ma szans na to, by kierowcy uniknęli kłopotów wynikających z rozdzielenia ulic Andersa i Mickiewicza. Nie unikniemy katastrofy komunikacyjnej.
Pozostaje jedynie do ustalenia: ile czasu będziemy odcięci od Śródmieścia.
Piesi będą mniej poszkodowani. Po starym wiadukcie będziemy sobie legalnie chodzić aż do czasu, gdy zakończy się budowa pierwszej z trzech docelowych estakad.
Po jej dopuszczeniu do użytkowania, drogowcy przerzucą na nią pieszych i samochody, a zarówno wojskową konstrukcję, jak i starą, zniszczoną budowlę rozbiorą.
Kiedy to się stanie? No właśnie kiedy? Urzędnicy miejscy muszą postarać się o decyzję środowiskową we właściwym ministerstwie, uzyskać zgodę na budowę, rozpisać przetarg. Czarno to widzę. Po porozumieniu z zielonymi już nawet nie ma nawet na kogo winy zwalić.
Żoliborska rada radzi
Nie będę zrzędził i dostrzegę wagę sukcesu jakim jest decyzja Zarządu Miejskich Inwestycji Drogowych o usytuowaniu czasowego przejazdu nad torami PKP i nad ul. Słomińskiego. Waga tej decyzji to najmniej licząc 10 milionów złotych. Sama konstrukcja tyle jest warta. Rajcy Żoliborza bez dodatkowych kosztów i w ekspresowym tempie odpowiedzieli na te same pytania co fachowcy z Pomostu. Stanowisko rady przygotowane przez radną Selwant a przyjęte na styczniowej sesji rady Żoliborza zawierało takie jednoznaczne odpowiedzi. Nie ma co dumać, analizować, trzeba robić. Zapał udzielił się zarządowi dzielnicy, który jak nigdy wcześniej, odważnie poszedł po bandzie. Nasza samorządowa władza wykonawcza spotkała się z wojskowymi sztabowcami z Dymińskiej a następnie przed kamerą TVN Warszawa skrytykowała władze stolicy za brak działań zaradczych wobec katastrofy.
Nasz zarząd dzielnicy (przypomnę, że powołany przez panią prezydent a nie wybrany przez radę dzielnicy), kto by pomyślał...
Mam wrażenie, że front budowlany nadciąga a sytuacje nadzwyczajne, frontowe, wydobywają u jednych cechy najszlachetniejsze a u innych tchórzostwo pospolite.
Nic dziwnego nasze chłopaki z zarządu, jak powszechnie wiadomo, z kresów są! Warakomski pochodzi z południowych kresów Rzeczypospolitej a Sielewicz dla odmiany z północnych.
... I stąd ta fantazja kresowa i ułański fason.
Grzegorz Hlebowicz