MisiekK pisze:To trudny temat:P Znam uczelnie prywatne, platne, ktore maja odpowiedni poziom i nie wahaja sie wyrzucac nie dajacych rady.
Żeby nie było- moja uczelnia jest co roku pod koniec pierwszej dziesiątki prywatnej uczelni w Polsce. Poziom kształcenia nie jest zły, jest wielu wykładowców np z UW. Natomiast poziom wymaganej wiedzy na egzaminie jest niski. I to dlatego na 99% egzaminów albo dostawałem 4 lub 5, albo go niezdawałem bo nie umiałem nic. Przez 3 lata studiów mam tylko dwie "trójki". Ja oczywiście nie narzekam, bo akurat studia traktuję nieco po macoszemu, samemu się dokształcając. Często potem okazuje się że na wykładach które mam pierwszy raz wiem o czym będzie mowa bo o tym ostatnio czytałem w piśmie branżowym, etc.
MeWa pisze:...chyba jak się ma zły słuch. I sam obracasz się stereotypami, bo młodzi ludzie też dziękują. Zresztą nawet jak nie dziękują, to nie wina młodzieży, a raczej ich rodziców, czyli wcześniejszego pokolenia, bo pewne rzeczy wynosi się z domu...
Zgadza się, rodzice zaniedbali sprawę dobrego wychowania i teraz mamy efekty. Natomiast co do słuchu... codzień za fajerą mam okazję to obserwować i wiem ile osób mi dziękuje, a mam taki zwyczaj że czekam na 95% dobiegających.
Janeczek pisze:R-11 Kleszczowa pisze:
Nie wszyscy.
To raczej nie świadczy dobrze o nich. Młodzi byli i mieli wszystko za wiele lepsze niż w rzeczywistości. Czy jesteście sobie teraz w stanie wyobrazic jakiegoś Geanta z zupełnie pustymi półkami czy mięso z kiosu Ruchu. I nie chciałbym tego widziec.
Propos komuny. Może niewiele z niej pamiętam, bo amw głowie jakieś urywki z samego końca lat 80. Podobno wtedy z zaopatrzeniem było najgorzej. Ja jakoś pamiętam że w domu ani mięsa, ani wyrobów czekoladopodobnych nie brakowało (no bo o czekoladzie nie było mowy). Pamiętam też że i w wiejskich sklepach także można było takie rarytasy dostać. Powiem więcej w 1989 roku jechaliśmy taksówką z Płońska do wsi oddalonej o 25 kilometrów. Wyobrażacie sobie takie coś dziś? Kogo byłoby stać? Kiedyś było to na porządku dziennym.
Najwięcej można powiedzieć że Polska zawdzięcza ekipie E. Gierka. Długi zaciągnięte w ciagu tamtego dziesięciolecia wcale nie były takie wielkie jak się mówi. Nasz kraj w ciągu sześciu-ośmiu lat wypracowuje przy pomocy dziury budżetowej to co zaciągnął E. Gierek z ekipą. Ludziom na pewno wtedy żyło się dobrze. Nie mówię tu o wolnościach obywatleskich typu wolne media i swoboda wypowiedzi, ale o zaopatrzenie domów w sprzęty AGD i RTV, o pozom konsumpcji codziennej, o pierwszy samochód, o nowe mieszkanie, o wczasy i oszczeności na książeczce PKO. Wyobrażacie sobie żyć. w czteroosobowej rodzinie w miarę normalnie tylko z pensji jednego z rodziców. Kiedyś się tak dało dziś nie.
Ale miało to też swoje wady. Ceny nie rosły, płace tak. Skończyło się wiadomo czym- jak najbardziej uzasadnionymi podwyżkami (przez 6 lat 1970-1976 ceny nie rosły), co doprowadziło do protestów. Ludzie protestowali że znów "chce się im zabrać" (cąłkiem zresztą słusznie, bo nadmiar pieniędzy w obiegu przy utrzymanych na stałe cenach prowadzi do pustoszenia półek sklepowych. Stąd późniejsze kartki- ludzie bez opamiętania brali po 6 bochenków chleba z czego 4 potem wyrzucali, a wchodząc do mięsnego (jeżeli było mięso) brali od razu kilogram szynki

), tymczasem kraj zaczynał się krztusić, bo nienadążał z produkcją konsumpcyjną. To dość rozległy i ciekawy temat.. Warto poczytać pozbawione jadu niektórych historyków analizy epoki Gierkowskiej. Bardzo ciekawe wnioski wynikają z tego. I bardzo jasno widać jakie były krótkoterminowe korzyści i wysoka stopa dobrobytu (w porównaniu do lat wcześniejszych), i czym groziło to w dłuższej perspektywie.
A naprawdę warto bo epoka Gierka do dziś jest wśród nas w postaci wybudowanych masowo blokowisk (przez 1970-1980 zbudowano o 30% więcej bloków niż w wa razy dłuższymm okresie 1981-2000), ciepłowni, sieci wodociągowych, wyasfaltowanych masowo lokalnych dróg, Autosanów, Ikarusów, taboru kolejowego, przemysłu i wszekiej infrastruktury wyremontowanej w tamtych latach. Jak widać bardziej inwestowano w środki produkcji i infrastrukturę czyli w perspektywiczny rozwój (kulawy oczywiście z powodu kiepskiego komunistycznego rozdzielnictwa), niż w konsumpcję bierzącą, co się obróciło wielokrotnie przeciw władzy komunistycznej. Ale myślę że warto by po lekturze opracowań na ten temat, samemu wydać opinię na ten temat. Bo robi się Offtopik