JacekM pisze:Zresztą za prosty człowiek chyba jestem, żeby zrozumieć dlaczego się projektowało nowy logotyp, by po parunastu miesiącach z niego rezygnować.
ZTM od kulis
Moderatorzy: Poc Vocem, Wiliam
Ok, ale jednak komunikacją miejską zajmuje się ZTM, więc nadal dziwne. Zaraz POPy też będą w CKSie...person pisze:Generalnie - CKS.BJ pisze:Generalnie - dziwne.
Zresztą ciekaw jestem, ile czasu ten sztuczny i - sądząc po opiniach mieszkańców nt. komunikacji władze miasta-mieszkańcy - niepotrzebny twór będzie trwał.
Na obecnej nie ma logo ZTM.winnux8 pisze:Od kiedy? Na mojej październikowej mapce logo ZTMu jak najbardziej widnieje.BJ pisze:Podobnie nie ma loga ZTMu na... mapce komunikacji miejskiej ZTMu. Jest tylko jakże wspaniałe logo Zakochaj się w Warszawie.
Teraz podawany jest 19115. Co nie zmienia faktu, że na starszych naklejkach w pojazdach czy POPach nadal funkcjonują numery 801... i 19484.JacekM pisze:A jaki jest nr infolinii podany? Raz podają ten na 801, raz ten 19115, pewnie gdzieś można natrafić i na 19484. Bez sensu.
Zresztą opinie ludzi nt. jakości 19115 w kwestii komunikacji są raczej katastrofalne. Dlaczego mnie to nie dziwi?
Przeciętnemu pasażerowi komunikacji miejskiej nie jest potrzebne wiedzieć, jak nazywa się przewoźnik czy organizator transportu – ale że tak, te bilety są na oficjalny środek transportu miejskiego w Warszawie. I takie coś szczególnie przydatne jest dla gości z innych miast, którzy niekoniecznie muszą orientować się w dziwnych trzyliterowych skrótach używanych dla oznaczenia komunikacji miejskiej.BJ pisze:Ktoś ostatnio zauważył, że na Kartach Warszawiaka brak logo ZTMu. Podobnie nie ma loga ZTMu na... mapce komunikacji miejskiej ZTMu. Jest tylko jakże wspaniałe logo Zakochaj się w Warszawie.
Generalnie - dziwne.
Ja wiem, że nie jestem reprezentatywny, bo jednak komunikacją się interesuję bardziej niż przeciętny pasażer, ale jakoś nigdzie, gdzie byłem, nie miałem problemu z ogarnięciem, że te trzy literki, to nazwa organizatora komunikacji. Ew. rozwinięcie skrótu sprawdzałem w internecie.
A jakbym przyjechał do Warszawy i zobaczył koślawą syrenkę z brzydkim napisem, to zastanawiałbym się, o ch chodzi, bo zakładam, że mało kto poza Wwą wie, że syrenka jest symbolem naszego miasta.
Na bilecie powinna być jasna i czytelna informacja: kto odpowiada za komunikację. Koniec. Brak loga ZTMu na ulotkach, biletach i kartach to kompletny debilizm.
A jakbym przyjechał do Warszawy i zobaczył koślawą syrenkę z brzydkim napisem, to zastanawiałbym się, o ch chodzi, bo zakładam, że mało kto poza Wwą wie, że syrenka jest symbolem naszego miasta.
Na bilecie powinna być jasna i czytelna informacja: kto odpowiada za komunikację. Koniec. Brak loga ZTMu na ulotkach, biletach i kartach to kompletny debilizm.
- Bastian
- Sułtan Maroka
- Posty: 36250
- Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
- Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...
No dobra, a jakie to ma umocowanie prawne? Przewoźnik (lub organizator) ma obowiązek publikować rozkłady, więc chyba powinny być przez niego sygnowane? W taryfach jest mowa o honorowaniu biletów ZTM, czy biletów z Syrenką?
Honi soit qui mal y pense...
Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
I zawsze udawało ci się zgadnąć, jaki to trzyliterowy skrót w danym mieście jest używany na oznaczenie „biletów komunikacji miejskiej”? Bo np. ja podczas swych podróży po Polsce nigdy nie wiedziałem, czy mam poprosić o bilet ZTM, bilet MPK, bilet MZK czy bilet całkiem zupełnie innego czegoś.BJ pisze:Ja wiem, że nie jestem reprezentatywny, bo jednak komunikacją się interesuję bardziej niż przeciętny pasażer, ale jakoś nigdzie, gdzie byłem, nie miałem problemu z ogarnięciem, że te trzy literki, to nazwa organizatora komunikacji. Ew. rozwinięcie skrótu sprawdzałem w internecie.
No i na nowych biletach dostajesz taką informację: za komunikację odpowiada miasto Warszawa.Na bilecie powinna być jasna i czytelna informacja: kto odpowiada za komunikację.
-
Stary Pingwin
- Posty: 6075
- Rejestracja: 11 lis 2009, 11:48
Przeciętny pasażer zobaczy na bilecie logo ZTM, zobaczy je na pojeździe do którego wsiada i zajarzy że może tym jechać. Szczególnie, że tak jest w większości zachodnich miast. Syrenka nic nikomu nie powie, w tym jest problem.Vilén pisze:Przeciętnemu pasażerowi komunikacji miejskiej nie jest potrzebne wiedzieć, jak nazywa się przewoźnik czy organizator transportu – ale że tak, te bilety są na oficjalny środek transportu miejskiego w Warszawie. I takie coś szczególnie przydatne jest dla gości z innych miast, którzy niekoniecznie muszą orientować się w dziwnych trzyliterowych skrótach używanych dla oznaczenia komunikacji miejskiej.
Szkoda że czyjeś chore dążenia do likwidacji ZTMu uderzają w pasażera - najpierw obniżenie jakości infolinii, teraz taka akcja z biletami...
noidea
Widać w Ratuszu, a właściwie w PKiNowym oddziale pewnej ważnej instytucji będącej bastionem dawnego biura promocji bardziej podoba się rozjechana syrenka/żaba z poderżniętym gardłem (zobaczcie gdzie ona ma piersi a gdzie głowę) niż logo ztm. O gustach się nie dyskutuje, ale uważam że jeśli już ma być syrenka to ta z herbem albo z herbu. Przynajmniej korenspondowałoby to z syreną na froncie pojazdu.
I tak najlepszym pomysłem jest "wrzucanie" żaby na ulotki o utrudnieniach. Hasło "zakochaj się w Warszawie" brzmi przy tym jak kiepski żart.
I tak najlepszym pomysłem jest "wrzucanie" żaby na ulotki o utrudnieniach. Hasło "zakochaj się w Warszawie" brzmi przy tym jak kiepski żart.
Polityka złym doradcą w pracy!
Heh. Miesiąc temu postanowiłem toto przetestować i zgłosiłem przez internet chyba z pięć spraw z zakresu drogownictwa: dwie banalnie proste, dwie bardziej skomplikowane (zahaczające o organzację ruchu, spór kompetencyjny miasto-dzielnica).BJ pisze:Zresztą opinie ludzi nt. jakości 19115 w kwestii komunikacji są raczej katastrofalne. Dlaczego mnie to nie dziwi?
No i doczekałem się zamknięcia dwóch z nich, ws. jednej dostałem odpowiedź - tej prostej. Mianowicie zgłosiłem, że linie rozdzielające pasy ruchu wymagają pilnego malowania, na co uzyskałem odpowiedź z dzielnicy, że będą odmalowane w 2014 r. przy ładnej pogodzie (nieważne, że niewidoczne są w 2013 przy brzydkiej, ale okej).
Druga prosta sprawa - usunięcie znaku ostrzegawczego "nierówna droga" na skrzyżowaniu, które wyremontowano parę lat temu i droga nie jest już nierówna- okazuje się bardziej skomplikowana, bo znaku jeszcze nikt nie zdjął.
Także linia tysiąc-pińcet-sto-dziewińcet działa, a jakże.
Popatrz, jaka franca!
A czy numer 19115 jest darmowy, tzn. np. z telefonu na kartę można zadzwonić, jak nie mam na koncie pieniędzy?
Nie.Georg pisze:A czy numer 19115 jest darmowy, tzn. np. z telefonu na kartę można zadzwonić, jak nie mam na koncie pieniędzy?
Masz rację. Przeciętni goście z innych miast czy krajów na pewno bardziej załapią, że syrena a'la zakochaj się w Warszawie jest jednoznacznym świadectwem oficjalności. Wszak w innych miastach na biletach też stosuje się "zakochaj się w Poznaniu", "zgub głowę w Krakowie", "Wroc'lovuj się we Wrocławiu", "połudź się w Łodzi" i tego typu klimaty.Vilén pisze: Przeciętnemu pasażerowi komunikacji miejskiej nie jest potrzebne wiedzieć, jak nazywa się przewoźnik czy organizator transportu – ale że tak, te bilety są na oficjalny środek transportu miejskiego w Warszawie. I takie coś szczególnie przydatne jest dla gości z innych miast, którzy niekoniecznie muszą orientować się w dziwnych trzyliterowych skrótach używanych dla oznaczenia komunikacji miejskiej.
BTW: od 2014 r. właśnie tym bardziej goście z innych krajów mogą czuć się zagubieni, bo na pojazdach będzie logo z trzema literami, a na biletach logo z babarybą. Jak żyć?
Przemalować pojazdy. Ot, i autoreklama miasta gotowa.
Czy pełzający zamach stanu zostanie odkręcony?
Sądy są na polityków - a nie dla polityków!
Sądy są na polityków - a nie dla polityków!
O Polsce się nie wypowiadam, bo z komunikacji miejskiej w Polsce oprócz Warszawy jechałem ze trzy razy SKMką w Trójmieście, ze trzy razy tramwajem w Krakowie i dwa razy autobusem tamże. I tyle.Vilén pisze:I zawsze udawało ci się zgadnąć, jaki to trzyliterowy skrót w danym mieście jest używany na oznaczenie „biletów komunikacji miejskiej”? Bo np. ja podczas swych podróży po Polsce nigdy nie wiedziałem, czy mam poprosić o bilet ZTM, bilet MPK, bilet MZK czy bilet całkiem zupełnie innego czegoś.BJ pisze:Ja wiem, że nie jestem reprezentatywny, bo jednak komunikacją się interesuję bardziej niż przeciętny pasażer, ale jakoś nigdzie, gdzie byłem, nie miałem problemu z ogarnięciem, że te trzy literki, to nazwa organizatora komunikacji. Ew. rozwinięcie skrótu sprawdzałem w internecie.
Ja bym proponował po prostu jednoznacznie identyfikować komunikację z ZTMem, a nie syrenkami, które nie wyglądają zbyt dobrze.person pisze:Masz rację. Przeciętni goście z innych miast czy krajów na pewno bardziej załapią, że syrena a'la zakochaj się w Warszawie jest jednoznacznym świadectwem oficjalności. Wszak w innych miastach na biletach też stosuje się "zakochaj się w Poznaniu", "zgub głowę w Krakowie", "Wroc'lovuj się we Wrocławiu", "połudź się w Łodzi" i tego typu klimaty.Vilén pisze: Przeciętnemu pasażerowi komunikacji miejskiej nie jest potrzebne wiedzieć, jak nazywa się przewoźnik czy organizator transportu – ale że tak, te bilety są na oficjalny środek transportu miejskiego w Warszawie. I takie coś szczególnie przydatne jest dla gości z innych miast, którzy niekoniecznie muszą orientować się w dziwnych trzyliterowych skrótach używanych dla oznaczenia komunikacji miejskiej.
BTW: od 2014 r. właśnie tym bardziej goście z innych krajów mogą czuć się zagubieni, bo na pojazdach będzie logo z trzema literami, a na biletach logo z babarybą. Jak żyć?