MeWa pisze:A czemu bilety nie mają zabezpieczeń jak banknot 200-złotowy?
Bo wtedy jedna karta kosztowałaby 5-10 razy więcej a i tak trzeba by je rozdawać nawet do dobówek za 7. Obecne karty (zakładając, że w obiegu są te z przetargu na 800 tys. sztuk) kosztują prawie 2 zł brutto (i nie więcej niż 1,70 netto), więc załóżmy, że ZTM realnie płaci 1,65.
Karty w standardzie o szczebelek wyższym (Plus SL1) kosztowałyby pewnie gdzieś ze 3 razy drożej, w standardzie lepszym (Plus SL3) ze 4 (mamy już praktycznie cenę biletu dobowego ulgowego), w najwyższym możliwym (nowe Desfire, przy czym stare teoretycznie da się złamać, więc nie można mówić o idealnym zabezpieczeniu) pewnie z 5-6 razy drożej, więc tutaj na najtańszych biletach byłyby straty.
Jakby teraz policzyć koszt wymiany wszystkich kart na bezpieczne Desfire (trzeba by wziąć pewnie z półtora miliona sztuk, każda po jakieś 6,5-7,5 zł), wymiany systemu, w tym całego osprzętu (kasowniki, bramki, czytniki kanarskie, terminale sprzedaży) to wyszłaby taka kwota, że bardziej opłaca się żeby jakiś niewielki odsetek wtajemniczonych osób sobie kantował.