: 31 mar 2011, 10:40
Za daleko idący wniosek...
Forum warszawskiego transportu publicznego
https://wawkom.waw.pl/
A teraz pytanie: Czy naprawde ostatnio ktos z Was korzystal z tego przejscia?JotPeCet pisze:Partnerem targów LATO 2011 jest też ZTM, ale ze strony organizatora wynika że dojechać można pociągiem KM, ale S1 już nie.
W dzien tez nie jest tam za ciekawie, a sciemnia sie nadal szybko.MichalJ pisze:Targi będą w nocy?
Ok zwracam honor myslalem o innym miejscu.MichalJ pisze:Jakie znowu dalej? To przez Marsa jest nadkładanie drogi... Wiesz, gdzie te targi są?
http://www.targilato.pl/images/stories/ ... ji_PKP.pdf
http://www.krytykapolityczna.pl/JasKape ... d-244.html[img]http://www.krytykapolityczna.pl/templates/trzy_kolumny/images/logokp_poziom.png[/img] pisze:
Zemsta Donaty
Jak uciszyć dziennikarza? Rzeczniczce Kolei Mazowieckich Donacie Nowakowskiej-Ochrynik wydawało się, że wie. Myślała, że wystarczy postraszyć Karola Trammera procesem, którego przegrana kosztuje wielokrotność jego dochodów, aby zrozumiał, że popełnił błąd, krytykując sytuację w Kolejach Mazowieckich.
Na pierwszą rozprawę, która odbyła się 28 stycznia, Donata Nowakowska zdecydowała się nie przychodzić. Chciała, żeby wszystko odbyło się pod jej nieobecność. Zapewne tak bardzo była pewna wygranej. Sędzina postanowiła ją jednak przesłuchać. Donata Nowakowska-Ochrynik twierdzi, że jej dobra osobiste zostały naruszone. Jak bardzo mogła je naruszyć publikacja w niszowym magazynie „Z biegiem szyn”, wie chyba tylko sama pani Donata. „Z biegiem szyn”, które ukazuje się w nakładzie 180 egzemplarzy, nie ma chyba znacznego wpływu na opinię publiczną. Choć zapewne dociera do garstki zainteresowanych, którzy - jak zeznawała Donata Nowakowska w trakcie rozprawy - mieli jej puszczać ukradkowe spojrzenia i pytać, czy rzeczywiście została zwolniona. A to właśnie m.in. informacja o tym, że otrzymała wypowiedzenie, tak bardzo zabolała panią rzeczniczkę, że postanowiła zażądać zadośćuczynienia w wysokości 6 tysięcy złotych plus koszty sądowe (w tym pensja jej adwokata).
Co prawda o tym, że ma otrzymać wypowiedzenie, można się było dowiedzieć z materiału przygotowanego przez TVN Warszawa. Iwona Musiał z Kolei Mazowieckich mówi w nim, że w wypowiedzeniu pani Donaty znajdują się liczne uzasadnienia, m.in. oskarżenie o mobbing. Wydaje się, że dziennikarz może polegać na telewizyjnej wypowiedzi rzeczniczki prasowej KM. Ale już dla sądu sprawa nie jest taka oczywista. Donata Nowakowska twierdzi, że wypowiedzenia wcale nie otrzymała. Czy oznacza to, że zaginęło ono gdzieś po drodze? Trudno mi prześledzić karierę pani Donaty, ale łatwo zauważyć, że we wspomnianym filmie jako rzeczniczka wypowiada się nie pani Nowakowska, lecz pani Musiał. Również w artykule z „Życia Warszawy” czytamy o pani Donacie jako o byłej rzeczniczce. Być może nie została ostatecznie zwolniona, a jedynie przeniesiona na inne stanowiska, ale trudno zrozumieć, co tak bardzo naruszyło jej dobra osobiste. Nawet jeśli dziennikarz się myli, to ma do takiej pomyłki solidne podstawy. Jeśli twierdzeń rzeczniczki spółki Iwony Musiał nie można traktować jako wiążących, to dlaczego należy tak traktować twierdzenia rzeczniczki Nowakowskiej? Dziennikarzowi, który nie ma dostępu do akt personalnych pracowników KM, może być trudno to stwierdzić. Czy ŻW i TVN pani Donata również pozwała?
Dobra osobiste pani Nowakowskiej ma też naruszać padające w artykule 144 dni Majewskiego stwierdzenie: „Tajemnicą poliszynela jest bowiem bliska znajomość Kulińskiego [przewodniczącego Rady Nadzorczej KM - przyp. J.K.] i Nowakowskiej”. Może tu czegoś nie rozumiem, ale wydaje mi się, że posiadanie bliskich znajomych jest raczej powodem do zadowolenia niż wstydu. Ja się cieszę, że na tym okrutnym świecie mam kilku bliskich znajomych, na których mogę liczyć, i do głowy by mi nie przyszło kogoś pozywać, nawet jeśliby o tym napisał w prasie. Dla pani Nowakowskiej problemem jest - jak się wydaje - to, że pan Kuliński ponoć wcale nie jest jej znajomym. Ale znowuż: czy to aż taka ujma na honorze, że ktoś nas posądza w niszowej prasie o posiadanie znajomych? Gorzej by chyba było, gdyby pisał, że żadnych znajomych nie mamy i nikt nas nie lubi.
Oczywiście tło sprawy nie jest aż tak humorystyczne. Trammer w swoim artykule przypuszcza, że to właśnie wypowiedzenie złożone (albo niezłożone według jej wersji) pani Donacie było przyczyną zwolnienia ze stanowiska prezesa KM Jakuba Majewskiego. O przypuszczenia jednak nie można oskarżać, pozostaje więc walczyć o rzekomo naruszone dobra osobiste. Faktem natomiast jest, że Jakub Majewski został zwolniony tuż po tym, jak zaprezentował plan gruntowych reform w spółce. Że spółka takiego planu potrzebowała, świadczy choćby to, że istniały pociągi, który woziły wyłącznie kolejarzy. Albo to, że przetarg zakupionych za 254 mln zł wagonów okazał się nie obejmować lokomotyw.
Na miejsce Majewskiego przyszedł Andrzej Radwan, o którym dawny kolega z PiS wypowiedział się na łamach „GW” następująco: „W partii nazywaliśmy Artura „człowiekiem stemplem”, bo bez dyskusji podpisywał wszystko, co mu kazali. Chodziło mu tylko o to, żeby mieć spokój. Nie lubił się przepracowywać. Skupił się za to na pielęgnowaniu kontaktów towarzyskich”. Trudno mi powiedzieć, czy pan Radwan jest różnie drażliwy jak pani Nowakowska i poczuł się obrażony stwierdzeniem, że pielęgnuje kontakty towarzyskie. Być może pana Radwana to nie obraża. Jednak rzeczywistość, jaka się z tego wyłania, jest dosyć smutna. Niezależnie od tego, czy Nowakowska rzeczywiście została zwolniona, czy też nie, faktem jest, że była rzeczniczką KM, zanim prezesurę objął tam Majewski, a za Radwana jest nią znowu. Czy z tym faktem ma coś wspólnego jej bliski związek z Kulińskim, bliskim współpracownikiem Adama Struzika, marszałka województwa mazowieckiego? Pojęcia nie mam. Ale nie mam go głównie dlatego, że nie chce mi się chodzić do sądu na mój własny proces. A pani Donata jest drażliwa.