Bilety, kontrole, taryfa
Moderator: JacekM
Ale ty nieszczęśliwy. Naładuj od razu 2x90 dni i będziesz miał spokój
W teorii tak. Ale w praktyce już kiedyś musiałem się ratować 40-minutowym w nocy, bo mi się kwartalny przeterminował, o czym zapomniałem, bo mi się dni pokiełbasiły - a POPy w dzień czynne...fik pisze:No właśnie odwrotnie: w przypadku biletu okresowego pasażer praktycznie zawsze ma możliwość zareagowania przed upłynięciem terminu ważności; w przypadku biletu czasowego bardzo często nie.
S4 | R8 | R90 | RE8 | RE90 || 10 | 11 | 36 || 105 | 136 | 167 | 178 | 184 | 186 | 414 | 523 | N43
Nie dość że wolisz wydać więcej to jeszcze potem jęczysz jaki to jesteś nieszczęśliwy bo co miesiąc musisz ładować kartę innego dnia.rhemek pisze:OK rozumiem ze dasz mi na to kase?
A może nie stać go na to, żeby jednorazowo wydać na bilet ok. 250/280 zł?
S4 | R8 | R90 | RE8 | RE90 || 10 | 11 | 36 || 105 | 136 | 167 | 178 | 184 | 186 | 414 | 523 | N43
Dokladnie tak, dla calej rodziny to wychodzi w okolicach 1000 zl jednorazowo. Zaden interes.
To przecież nie każdy musi kupować bilet w tym samym miesiącu. Jeśli każda osoba kupi w innym miesiącu to obciążenie miesięczne będzie wręcz niższe
Sam sobie stworzyłeś problem a winą obarczasz ZTM. Zaproponowałem rozwiązanie twojego wymyślonego problemu dzięki któremu jeszcze byś zaoszczędził. Ale skoro wolisz przepłacać to męcz się dalej i rób z siebie ofiaręrhemek pisze:Dokladnie tak, dla calej rodziny to wychodzi w okolicach 1000 zl jednorazowo. Zaden interes.
Tak rozwiazanie, w ktorym mam placic z gory za kilka miesiecy . Moze od razu zaplace za 10 lat ?
Jak byly bilety tygodniowe to mozna bylo kodowac i wyrownac, teraz sie nie da, a taka wędrujaca data jest wkurwiajaca.
Jak byly bilety tygodniowe to mozna bylo kodowac i wyrownac, teraz sie nie da, a taka wędrujaca data jest wkurwiajaca.
Tak między Bogiem a prawdą, jen ma blisko 30x mniejszą siłę nabywczą niż PLNAcha, bo Jen ma tak sama siłę nabywcza jak PLN...
Wracając do dyskusji. Jak ja kocham ten tekst o "sile nabywczej".
W Japonii owszem, PKB na osobę jest wysokości niemieckiego, jednak nadal nie jest kosmiczna dysproporcja (raczej coś na poziomie dwukrotnej). Oczywiście, Tokio mocno napędza tu licznik, bo na prowincji wcale nie jest tak kolorowo, jak się wydaje.
Anyway...
W Japonii jest równolegle dość specyficzna struktura zatrudnienia.
W rodzinie zarabia mężczyzna, kobieta najczęściej po ślubie (a w ostateczności, po zajściu w ciążę) przestaje pracować. Zakładając, że nawet po urodzeniu wróci do jakiejś aktywności zawodowej, marne są szanse na to, by była to aktywność "pełnoetatowa", najczęściej będzie to praca dorywcza.
Tam generalnie kobieta idzie do pracy, by znaleźć potencjalnego męża (stąd między innymi, bardzo mały odsetek kobiet na uniwerkach - najczęściej do szczęścia wystarczy ogólniak).
W pracy, kobieta również ma wynagrodzenie znacznie niższe niż mężczyzna, do tego jest ignorowana w kwestiach takich ja doszkalanie itp. - to akurat zrozumiałe, bo firmy nie są zainteresowane doszkalaniem pracownicy, która najprawdopodobniej w wieku 25-27 lat skończy karierę zawodową.
Zatem sumując koszty życia - massssakryczne ceny mieszkań, gospodarkę opartą na imporcie praktycznie wszystkich surowców, niepracującą/pracującą w niepełnym wymiarze godzin żonę oraz pewnej ilości żywności oraz podatkach, zbierających z zarobku sporą sumkę, szybko rozpuszczasz te swoje "super zarobki".
Kolejna półprawda. Owszem, jest tam ciasno, ale to za sprawą 120mln ludzi upchanych na powierzchni odpowiadającej połowie terytorium Polski. Piszę połowie, bo brać trzeba poprawkę na to, że w Japonii 60% powierzchni to góry.Zwróć uwagę na gęstość zabudowy w Tokio i okolicach. Teraz porównaj do Warszawy gdzie urban sprawl nadal działa jak nowotwór. W Tokio ciągle się dogęszcza zabudowę. U nas? Gdyby dogęścić to by miasto zwyczajnie zdechło bez metra na każdej ulicy albo raczej tramwajów na estakadzie.
Z drugiej jednak strony, takie Tokio ma gęstość zaludnienia na poziomie 8-9 tys. mieszkańców na kilometr, podczas gdy np. Barcelona ma gęstość 16 tys./km2
Czy zagęszcza się tam zabudowę? Owszem, ale czy w Warszawie się nie zagęszcza?
Akurat w wypadku całej rodziny, zaczyna być to faktyczny interes. W skali roku robi się z tego ok. 800 PLN.Dokladnie tak, dla calej rodziny to wychodzi w okolicach 1000 zl jednorazowo. Zaden interes.
Nie róbmy dramatu na skalę globalną. Poza tym, jak nie liczyć, masz w ciągu roku 7 miesięcy po 31 dni, 4 po 30 dni i jeden 28 dniowy.Widzisz mi pasuje np ladowanie biletu 15-go. A dzieki tym 30 dniom co miesiac termin ladowania wedruje mi o dzien do przodu, rocznie o 9. I musze ladowac wtedy , kiedy mi bardzo nie pasuje.
W skali makro to 6 dni straty - ewentualne oszczędzone dni wolne, jeśli tak się trafi.
A co do niefartu z mandatami, miałem ostatnio (nie)przyjemność zaliczyć kwita w WKD, właśnie po przeterminowaniu biletu. Zdarza się...
"Spóźniony pociąg przyspieszony relacji xyz, przyjedzie z opóźnieniem ok. 25 minut. Opóźnienie może ulec powiększe... zmianie"
Pozwolę sobie zmienić temat - kolega zakodował w niedzielę na legitymacji studenckiej bilet długoterminowy. Do wczoraj wszystko działało, teraz gdy próbuje przejść przez bramkę w metrze wyświetla się błąd "tylko jedna karta" - i to mimo przykładania samej legitymacji do czytnika. W czym jest problem i gdzie szukać pomocy?
No i tatus placi. O co caly krzyk?Stary Pingwin pisze:Widzisz, moje dziecko było pewne, że skoro nabiło kartę 2 lipca, to kontrakt kończy się 1 października. W zderzeniu ze światem przepisów i rozporządzeń córka poniosła klęskę.
Ty chyba naprawde nie masz problemow w zyciurhemek pisze:a taka wędrujaca data jest wkurwiajaca.
Najpierw w POPie ZTMu. Jesli okaze sie, ze legitymacja jest popsuta, to na uczelni.plunio7 pisze:Pozwolę sobie zmienić temat - kolega zakodował w niedzielę na legitymacji studenckiej bilet długoterminowy. Do wczoraj wszystko działało, teraz gdy próbuje przejść przez bramkę w metrze wyświetla się błąd "tylko jedna karta" - i to mimo przykładania samej legitymacji do czytnika. W czym jest problem i gdzie szukać pomocy?
W ogóle zauważyłem, że z kodowaniem biletu na ELS jest sporo problemów. Koleżanka też kwita wyłapała za brak biletu, pomimo, że go ładowała na ELS. Po prostu "zniknął", a ona straciła dwa dni stojąc w kolejce do POPu, potem dziekanatu i znowu POPu...
S4 | R8 | R90 | RE8 | RE90 || 10 | 11 | 36 || 105 | 136 | 167 | 178 | 184 | 186 | 414 | 523 | N43